#34 Śnieg, trzepak i PRL-owskie kolejki
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka. Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.
Było czasami ciężko, to prawda, podróż trwała czasami wiele godzin, ale się dojeżdżało. Pomyślałem sobie, no coś w tym jest. Kiedyś ludzie nie mieli napędu na cztery koła w samochodach, nie mieli opon zimowych, Tomek, ale owszem, moce silników były mniejsze, bo nie były po 150 koni tylko 80, a mały Fiacik to miał 24 koniczki. Więc to prawda. Koni nie mieli. Mechanicznych. W ogóle. Chodzili piesi. Nie no, słuchajcie, no wiadomo, że warunki atmosferyczne mogą czasami utrudniać życie, ale no... Pamięć. Pamięć. Ludzie zapomnieli przez te lata, kiedy nie było zimy, bo ja sobie uświadomiłem... A jednocześnie wszyscy cały czas mówili, och, nie ma już tych zim, które kiedyś były. Tak, tak. A jak przyszła, to jest źle. No taka jest nasza natura.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka.
Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.