#20 spotkanie
Rozmawiamy o czapce Karla Nawrockiego, o fantastycznym Ryśku Riedlu, o fenomenie Sanah, o pięknych tekstach Jacku Cygana, o idiotycznym teleshop "The Floor" i więcej już nie pamietam....
Ja nie prasuję t-shirtów, nie prasuję dżinsów, nie prasuję skarpetek, nie prasuję bielizny. I ostatnio postanowiłem, jak doktor House, nie prasować również koszul. Co? Naprawdę. I są takie dni, że zakładam koszulę i tak przyglądam się i mówię, nie, idę dzisiaj mniej. No chyba, że idę do opery, no to wtedy. A pościel prasujesz? Oczywiście. Pościel, tak. Pościel, ręczniki, wszystko. Ręczniki też? Skarpet, no jednak. On jest mistrzem prasowania. Nie wiem, czy wiesz, widziałeś to? Ja robię kiedyś taką reklamówkę. Mam w domu trzy żelazka. Robię kiedyś taką reklamówkę, Grzesiek z dwoma żelazkami. Mam trzy żelazka i jedną parownicę, także jestem przygotowany na każdą ewentualność. To już jest dno śmiać się ze swoich dowcipów. Ja mówię o sobie w tej chwili. Dlatego ja nie komentuję tego.
A bolało też ich z powodu... No jak mały książę pije, dlatego że... Wiesz co, ale są ludzie, których boli życie i piszą o tym wiersze i piosenki, ale nie piją i nie ćpają. Wiesz, o co mi chodzi? Ten, który to śpiewa, to jest Ryszard Rękowski. No bo pija. Nic nie boli, tak jak życie. Ale wiesz, kto mu napisał ten tekst? Nieważne, że to Jacek Cygan, który zna go od podszewki i wie, co napisać dla danego autora. Ojej, ale wiesz co, to jest fas... Wykonawcy. Tak, ale dzisiaj rano się z Grzesiem widzieliśmy i właśnie Jacek Cygan pojawił się znowu w takiej naszej narracji. Co prawda rozmawialiśmy o pieniądzach, rozmawialiśmy o pieniądzach wtedy, a propos... Jego pieniądzach. Znaczy jego pieniądzach, naszych pieniądzach, pieniądzach o tak zwanych tantiemach rozmawialiśmy.
Nie, jako pierwszy, bo ja mówię ci dżem. O Jezus, byłem na jakimś koncercie. W Oświęcimskim Domu Kultury? Nie, nie, nie, to było na studiach chyba, jak byłem już w Katowicach. O, Katowice, piękne miasto. W klubie Akant, ale co to był za koncert? Nie przypomnę sobie w tej chwili. Stare Dobre Małżeństwo. Nie, to ostatnio byłem na Starym Dobrym Małżeństwie, naprawdę. A wiecie, że ja na studiach byłem po raz pierwszy w życiu na Starym Dobrym Małżeństwie? A ja ich w ogóle zapraszałem na koncert. To chyba jakieś punkowe, ale kurczę, nie przypomnę sobie. Grzesiek, kurka skórzana. Łysy. First to five. Ostatnio byłem na tym, na Starym Dobrym Małżeństwie. Oni jeszcze żyją i śpiewają. Ciągle te same piosenki. Nie znam twórczości tego zespołu. Tam żona mnie zaprosiła i poprosiła. Znam dwa kawałki. Po ostatnim nagraniu podcastu, kiedy Grzesiu mówił o niespodziance dla żony, żona mu teraz zrobiła niespodziankę.
To jest to obniżenie wartości, obniżenie jakości, obniżenie stylu. Dlatego dzisiaj ludzie, nawet jeżeli w nie tak wielkiej ilości jak stacja amerykańska na polskiej ziemi by sobie życzyła, to jednak zapełniają jakoś ten czas i parę procent innym nadawcom zabiorą w tym samym czasie. Ale to wypływa właśnie z tego, że jest generalnie obniżenie poziomu we wszystkim. Ja nie mówię, że wszyscy, bo to zawsze trzeba, ale w takim ogólnym oglądzie my jako społeczeństwo, my jako lud coraz mniej chcemy fajnego. Im jeszcze poprzeczka, tym łatwiej skakać. Ale to nie znaczy, Grzesiek, że mamy to tłumaczyć, bo ludzie tak wybierają.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rozmawiamy o czapce Karla Nawrockiego, o fantastycznym Ryśku Riedlu, o fenomenie Sanah, o pięknych tekstach Jacku Cygana, o idiotycznym teleshop "The Floor" i więcej już nie pamietam....