Kuchenne rewolucje w szkolnych stołówkach. Zdrowsza żywność nie musi być nudna
1 września weszły w życie zmiany dot. żywienia w stołówkach szkolnych i przedszkolnych. W jaki sposób można kształtować zdrowe nawyki żywieniowe? Czy da się wzbogacić jadłospis i przy okazji zmniejszyć ilość wyrzucanego jedzenia? Bogusława Metelańska - intendentka z rybnickiego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 14 - opowiada o rewolucji w podejściu do posiłków dla najmłodszych.
Dzisiaj vis-a-vis mnie, mimo że program nosi tytuł U doktora, nie siedzi żaden przedstawiciel ani przedstawicielka zawodu medycznego. Dzisiaj vis-a-vis mnie jest Pani Bogusława Metelańska. Dzień dobry. Dzień dobry. I Pani jest intendentką w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 14 w Rybniku, a dokładnie w jego dzielnicy Popielów. Tak, dokładnie. Intendentka. Czym się zajmuje intendentka? Intendentka mi się w ogóle kojarzy z wojskiem albo z kolonią jakąś. I ktoś, kto się zajmuje zaopatrzeniem i jest takim nadkierownikiem. Nadkierownikiem właśnie, jak pani mówi szkoła, to znaczy stołówki.
Dobrze myślę? No nie do końca, choć mamy dużo obowiązków. Dla mnie intendentka to jest osoba, która musi się zająć księgowością, magazynem, stołówką, a zarazem jak brakuje kucharki nawet skoczyć na stanowisko i pomagać obierać, gotować kucharką. No dobrze, ale to pani powiedziała o dodatkowych rzeczach nieoczywistych. Ale gdy spojrzymy na to, jaka jest rola intendenta, no to on podejmuje jakieś decyzje. Jakie? Dokładnie. Ode mnie zależy, jak będzie ułożony jadłospis i jak nasze dzieci będą jadły w szkole i w przedszkolu w moim przypadku, bo mamy dwie placówki. Czyli to pani układa jadłospis, tak? Pani zamawia... Tak, dokładnie.
Pani mówi teraz, ale to znaczy, że kiedyś było inaczej. Ja chcę się cofnąć te kilka lat wstecz. Pani mi opowiadała, Jaka była Pani droga do tego miejsca, że stała się Pani Intendentką, chociaż wykształcenie ze szkoły średniej było w zasadzie zgodne z tym kierunkiem. Tak, jestem technikiem żywienia, ale do pracy jako Intendent trafiłam przypadkowo, prowadząc dziecko do szkoły, zobaczyłam ogłoszenie. Więc pełna takiego, co to może być za praca, złożyłam ofertę, ale nie sądziłam, że to jest tak duża, odpowiedzialna i tyle obowiązków ma jedno stanowisko, że na początku naprawdę było trudno. Były długie godziny siedzenia w pracy, płaczę, że grosze mi nie grają, płatności.
Po prostu dostaje pół porcji, bo jeżeli to będzie potrawa, której nie lubi i odda, pójdzie do drugiego okienka od razu oddać, to zmarnujemy tylko połowę jedzenia, a nie jak dotychczas cała porcja. Dzięki temu oszczędzają pieniędzy, ponieważ ja wydaję mniej produktów i z mniej produktów gotujemy. I gdy rodzice zauważyli, że dzięki temu są ciasta pieczone na stołówce. Bo te ciasta nie były kupowane, tylko było pieczone. Wszystko było pieczone przez nasze kucharki. Chałki były pieczone, koktajle robiliśmy warzywno-owocowe. To rodzice zauważyli, no jednak to chyba jest dobra zmiana. Ja także założyłam własnego Instagrama jako Intendentka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 14, aby pokazać rodzicom rzeczywiście, jakie zmiany są na tej stołówce.
Bo to dosyć regularnie się powtarza, tak? Dokładnie, dokładnie. To jest koniec roku szkolnego, ile już dzieci nie chodzi do szkoły. To wszystko musimy obserwować, sobie zapisywać. Ja już siedem lat mijam teraz, gdzie jestem intendentką, to ja już po prostu wiem. Ja już to wiem, ile... Dlatego... Chętnie się dzielę z innymi intendentkami, mówić na co mają zwracać uwagę, żeby się naprawdę nie bać. Jeżeli mamy trzy przerwy, zdążymy dogotować tego makaronu na tą trzecią przerwę. Nie mamy się naprawdę czego bać. A te dzieci nie zjadają całych porcji. One w trakcie przerwy dziesięciominutowej, gdy już jest słonko na dworze, one się śpieszą, żeby szybciutko zjeść i lecieć na podwórko. Więc ja wolę zrobić mniejszą porcję obiadku, a na wynos do ręki na przykład ciasto warzywne, które ma bardzo dużo dobrych składników i jest przez nas piszczone. A jak to, że dzieci w ogóle chcą jeść te ciasta warzywne?
Nie, naprawdę 6 zł. Tak mało? Tak, dokładnie. Pani karmi za 6 zł? I to jest pierwsze danie, czyli zupka i drugie danie. I często mamy dodatki typu właśnie czy woda w butelce, czy sok tłoczony, które są droższe w sklepie. Staram się dzieciom też kupować zdrowe dodatki, jak jabłuszka suszone, których też nie jedzą w domu. A czy to jest jakoś, zupełnie ja nie mam pojęcia, czy to jest jakoś ograniczone przepisami? Typu, że cena obiadu nie może przekroczyć w stołówce szkolnej tyle i tyle? Jakoś to jest? Nie, tak naprawdę to my intendencie wliczamy, ile składników zużywamy na obiad. Czy to jest gra taka rynkowa po prostu troszeczkę, bo wy mówicie, proponujecie rodzicom, proszę bardzo, w tym roku obiady na stołówce po 6 złotych, tak?
Na stołówkach szkolnych. O tej zmianie rozmawiam z panią Bogusławą Metelańską, która jest intendentką w Rybniku w zespole szkolno-przedszkolnym numer 14. No dobrze, pani tu mówi w ten sposób. Zanim wyszło rozporządzenie, to ja już starałam się wprowadzać Chociażby zmiany polegające na tym, żeby nie wyrzucać tyle jedzenia, żeby urozmaicać dzieciom to jedzenie. I wobec tego, ja dobrze rozumiem, że teraz to rozporządzenie co praktycznie zmieni, jeśli idzie o pani szkołę i przedszkolę? No u nas tylko typowo, że będzie ten jedyny posiłek całkowicie odzwierzęcy, bo jednak zawsze mieliśmy jakiś tam dodatek, czy śmietanki, czy do kotlecików właśnie jakieś jajeczko, a teraz będzie całkowicie odzwierzęcy.
No tak niewiele, tak? No dzieci staraliśmy się z nowymi smakami zapoznawać, ale chciałabym też wprowadzić nowe przepisy jakieś, zobaczyć jak dzieci będą reagowały. A rodzice tak realnie, rodzice to wiedzą, że te dzieci mięso będą jadły tylko dwa razy w tygodniu? Myślę, że może nie zdają sobie jeszcze do końca za sprawę. Porozmawiamy za dwa miesiące. Jak zobaczą właśnie w tych spisach. No ale właśnie te nasze jadłospisy były tygodnie, że miałyśmy tylko dwa razy w tygodniu mięsko, a reszta tygodnia właśnie czy rybka, czy coś na słodko, czy jakieś placki warzywne, czy ziemniaczane. Więc dla nich to nie będzie aż takie zaskoczenie duże. Wiedzą, że intendentka lubi coś wymyślać, gdzieś coś przemycić, jak to dzieci mówiły, więc będzie myśleć, że okej.
Proszę Państwa, wracamy z powrotem na antenie. Pani Bogusława Metelańska, intendentka reprezentująca zespół szkolno-przedszkolny nr 14 w Rybniku w Popielowie jest moim gościem, a my rozmawiamy o zmianie, która zachodzi teraz Ta zmiana musi zajść, ponieważ kilka miesięcy temu wyszło stosowne rozporządzenie, które mówi wyraźnie o tym, jak mają teraz wyglądać posiłki na stołówkach szkolnych. Upraszczając, musi w jednym dniu być absolutnie jeden posiłek, który będzie zabierał tylko produkty od zwierzęce.
A jak to wygląda w innych szkołach w Rybniku? Te rzeczy wynikły z pani inicjatywy. Teraz może niektóre szkoły będą zaskoczone. Stołówki, panie, które gotują. No na pewno, na pewno niektóre są zaskoczone. Dwa razy w tygodniu tylko mięso. Tak, dokładnie, ale dużo intendentek może z lękiem podchodzić do tego, chce to tak zrobić dobrze, więc ach, na wszelki wypadek jeszcze tam Zdrowsza żywność nie musi być nudna. Names mentioned.
No właśnie, bo widzę, że to się sprowadza nie tylko do ugotowania wartościowego czegoś, tylko to się sprowadza do pani roli takiej edukatorki dziecięcej po prostu, animatorki w ogóle. Tu konkursy, tu przejdę z liśćmi sałaty. Tak, ja staram się być na stołówce zawsze podczas obiadów, aby właśnie zachęcić te dzieci, jak widzę, że dziecko ma jakiś problem z czymś, bo za dużo jest jednak tych składników, no to rozmawiam z nim, ale co zjesz, co zrobimy, żebyś jednak czegoś spróbował, tak? I widzi Pani, być może to jest podstawowa rzecz, obecność takiej osoby jak Pani, czyli intendentki. I rozmowa z dziećmi. Bo jeżeli w tym czasie by Pani siedziała i by Pani podliczała w Excelu stosowne liczby, co też Pani musi zrobić, no to nie byłaby Pani z dziećmi na stołówce, nie rozmawiałaby Pani z nimi.
Niech Pani opracuje projekt takich warsztatów i spróbuje jakoś połączyć jedno i drugie. No, żeby to była jakaś taka właśnie lekcja, którą możemy, nie wiem, wpisać właśnie jako taka jedna z obowiązkowych, gdzie choćby tylko dwie godziny na pół roku, gdzie sobie zrobimy coś, bo jeżeli nauczyciele, czy szkoła ma zapłacić za jakieś dane zajęcia, no to nie są małe kwoty. Zaprosić kogoś do ugotowania, no to to jest obciążenie dla szkoły. No faktycznie. Nie pomyślałam o tym, żeby w ramach programu. Ja bardzo serdecznie Pani dziękuję. Bardzo dziękuję również za zaproszenie. Pani Bogusława Metelańska, intendentka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 14 w Rybniku Popielowie była naszym gościem.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Monika Góra przedstawia gościa Ewę Podolską, która rozmawia z intendentką Bogusławą Metelańską o zmianach w stołówkach szkolnych.
Bogusława Metelańska opisuje swoje obowiązki jako intendentka, w tym tworzenie jadłospisu i zarządzanie stołówką.
Bogusława Metelańska opowiada o wprowadzonym rozporządzeniu dotyczące diety planetarnej i zmianach w jadłospisie, takich jak ograniczenie mięsa i dodanie strączków.
Bogusława Metelańska opisuje zmiany wprowadzone przez siebie, takie jak zmniejszenie porcji i wprowadzenie nowych dodatków, aby zredukować marnowanie jedzenia.
Bogusława Metelańska opowiada o reakcji rodziców i dzieci na zmiany w stołówkach, w tym na wprowadzonym rozporządzeniu i nowych danach.
Rozmowa kończy się rozmówką o budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych i edukacji dzieci na temat nowych danów.
Rozmowa na temat znaczenia obecności intendentki na stołówce i jej roli w zachęcaniu dzieci do zjedzania zdrowej żywności.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.