Jak AI zmienia branżę SEM i e-commerce?
Bartosz Ferenc (CEO Sembot) opowiada o tym jak według niego AI zmieni branżę płatnej reklamy online, SEM oraz e-commerce. Rozmawiamy też o tym dlaczego warto aktywnie prowadzić swój profil na Linkedin. #ads, #ppc, #sem, #marketing, and #emarketing #linkedin Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do bezpłatnej subskrypcji mojego newslettera o technologii
plus mówię o twoim sklepie, plus oczywiście agencja, więc nie to, że sprzedajesz ludziom wiedzę i pozwalasz im budować swoje biznesy, ale tę wiedzę wykorzystujesz do budowy swojego, czyli nie jesteś takim szewcem, który bez butów chodził. Więc chciałbym, żebyśmy porozmawiali na temat związany z... Szeroko pojętą sztuczną inteligencją, ale oczywiście w kontekście twojego największego konika, czyli reklamy. Ja czytam bardzo dziwne, czasami sprzeczne komentarze, ale widzę też, podglądam cię bardzo sukcesywnie na LinkedIn, gdzie wrzucasz zajawki, newsy związane z tym, jak na przykład zmienia się środowisko Google'a. Jak z twojej perspektywy to może wyglądać? Co takiego ten biedny AI wyczyni na rynku i jak zmieni się branża reklamodawców?
Znaczy, ja chciałbym najpierw powiedzieć, że mam dosyć dobry background, jeżeli chodzi o prawo do wypowiadania się na temat AI, bo mam z tym do czynienia od w zasadzie od studiów, ponieważ kończyłem taki kierunek, gdzie sztuczną inteligencję miałem w podstawie programowej. Na tamtym etapie to raczej to była praca teoretyczna, bo nie było technologii sprzętowej, która byłaby w stanie wykonywać to, co już naukowcy byli w stanie, tak powiem, zaproponować. I to, że ta sztuczna inteligencja się rozwinęła, to większość osób sobie nie zdaje sprawy, ale wynika tylko i wyłącznie z rozwoju technologicznego, z miniaturyzacji i z rozwoju storów zmienno-przecinkowych.
Ja studiowałem od 2004 roku, 2009 na Politechnice Wrocławskiej, więc ja mam z tym tematem do czynienia w jakiś tam sposób, przynajmniej teoretycznie, od jakichś 17 lat. no to jest całymi wiekami, jeżeli chodzi o świat technologii. Ale jakbyśmy sobie popatrzyli na pryzmat AI, czy na AI przez pryzmat na przykład telefonii komórkowej, no to tam też możemy w łatwy sposób zobaczyć, jaki był okres adaptacji tej technologii. Mój ojciec był... Był policjantem, dostał służowy telefon gdzieś w okolicach 1995 roku. To była taka Motorola wielkości cegły. W ogóle to walizka do tego była na kaloryfer. To wyglądało jak kaloryfer, nie? Taki mały.
Kilka lat później to już mieliśmy naliczanie sekundowe, potem były smartfony. I odkąd tak naprawdę weszły smartfony, odkąd pojawił się Android, powiedzmy jako odpowiedź na iOS, to już tak naprawdę nie mamy rozwoju tego produktu, bo mamy coraz większą adaptację w społeczeństwie, w sumie jest praktycznie pełna. Jeżeli patrzymy na AI, Ono ma podobną ścieżkę. Myśmy dzisiaj doszli do momentu, kiedy... Dlaczego się teraz mówi o AI? Ponieważ właśnie ten spadający koszt wykonania tej operacji doszedł do momentu, w którym staje się on przydatny dla użytkownika końcowego. Czyli jesteśmy gdzieś w momencie idei, w telefonie idea, która też wtedy należała do TPS-a, przed fuzją z Orange.
I żeby uświecić jakiś trend. Więc do tej pory... Szósta inteligencja nie była przydatna dla szarego obywatela w takim codziennym użyciu. Ale przez to, że mamy do czynienia z tymi chmurami, czyli tymi klastrami serwerowymi, powstała możliwość, że stworzono usługę, takie AI as a Service, w dużym skrócie, na wstępnie wytrenowanych danych. Czyli jest taka firma, fundacja OpenAI na przykład, która sparsowała na przykład powszechne zasoby internetu i dostarczyła te dane, które są ogromnym zbiorem danych, niemożliwym do przetworzenia przez praktycznie żaden podmiot mniejszy, przez dużą ilość podmiotów na świecie i udostępniła tak wstępnie wyuczoną sieć neuronową
I teraz ChatGPT nie jest technologią w tej wersji, która dzisiaj jest w stanie zmienić świat, ale jest to... sygnał na osi czasu, że ok, osiągnęliśmy AI na poziomie wystarczającym do wykonywania zadań, które do tej pory wykonywali ludzie. Czyli pierwszy raz dostaliśmy AI jeszcze w modelu subskrypcyjnym SSR-wise. Znaczy TAT GPT jest subskrypcyjne, a API do TAT GPT jest rozliczane per ilość wygenerowanych tak zwanych tokenów, czyli mniej więcej wyrazów. Więc od dzisiaj każda osoba, która ma pomysł, jak wykorzystać AI, który jest akurat w tym wypadku AI opartym o język, czyli buduje zdania, daje odpowiedzi na pewne pytania, ale nie jest to takie AI generalnego przeznaczenia, które pewnie będzie kolejnym krokiem, ale już mamy możliwość zastępowania pracy ludzkiej za pomocą sztucznej inteligencji.
I prawdopodobnie to będzie totalna rewolucja, jeżeli chodzi o miejsca pracy, przebranżowienia się, czy wzrost wydajności. Ja jestem bardzo ciekawy, jestem w ogóle wielkim orędownikiem tej zmiany, bo ja uważam, że ludzie nie powinni wykonywać głupiej pracy. I AI zastąpi głupią pracę. Taką, która musi zostać wykonana, ale jednocześnie nie wymaga na specjalnie myślenia, po prostu klikania. Bardzo mi się podoba to, co powiedziałeś, dlatego że mówisz to, przynajmniej mam takie nieodparte wrażenie, że mówisz to z punktu widzenia osoby, która opiera się o dane, a nie mówisz dlatego, że masz takie emocje, że przyjdzie zły, duży AI i nas wszystkich zje, ale powiedziałeś, że chciałbyś kontynuować, więc nie będę ci już przeszkadzał. Co byś jeszcze chciał dodać?
że ten chat GPT, znaczy to nie jest chat GPT, ale po prostu używają tej nazwy, bo ona jest dobrze przyjęta, on może być wbudowany na przykład w przeglądarkę, czyli może być wbudowana w Edge'a. To znaczy, że ktoś, kto używa przeglądarki Edge, może w ogóle nigdy nie wchodzić na stronę wyszukiwania, żeby szukać informacji, ponieważ ten chat GPT, ten interfejs AI będzie wbudowany bezpośrednio w przeglądarkę. Co powoduje, że Google traci nagle osoby, które wchodzą na ich witrynę. No ale okej, Google ma Chroma, może zrobić dokładnie to samo. Ale Microsoft ma system operacyjny. Jeżeli Microsoft buduje sztuczną inteligencję, bezpośrednią system, to my będziemy wyszukiwać informacje nie wchodząc w ogóle w wyszukiwarkę. My będziemy rozmawiali z systemem operacyjnym.
Czyli te zapytania, nie wiem, weźcie pod uwagę, że dużo zapytań takich typu pokaż mi jakiś lokal, cokolwiek innego, tam pojawiają się reklamy i Google na tym zarabia, no to jest zapytanie, które od razu wiemy, jak chcemy sformułować, czekamy na konkretne dane, prawda? Więc jak Microsoft przyzwyczai ludzi do wyszukiwania bezpośrednio z poziomu Windowsa, to ugrają sobie całkiem spory kawałek tortu. I ja głęboko wierzę, że to jest realny problem Google'a. Czyli nie dojdzie w ogóle do wejścia do Chroma, czyli ta warstwa, którą Google ma, taką dwustopniową, czyli najpierw oni są, a potem jest Chrome, może i tak przegrać, bo Microsoft ma system operacyjny. I to jest ta pierwsza rewolucja z tych trzech, o których mówiłem, gdzie AI zmieni wszystko.
A prawdopodobnie, znaczy to jestem w stanie sobie wytłumaczyć, no, mają wyższy, ale właśnie sobie odpowiedziałem na to pytanie, dlaczego mają wyższy. Więc mam błysk rozmawiając z Tobą, psychologiczny. Wcześniej sobie tłumaczyłem w ten sposób, że profil użytkownika jest specyficzny, który używa Binga. Ale właśnie co doszedłem do wniosku, że skoro nie ma konkurencji, to mam wyższy współczynnik konwencji, ponieważ klienci nie klikają w inne oferty, dlatego jest wyższy. No bo jesteśmy sami. Trywialne jak budowę, ale nie wpadło mi to nigdy wcześniej do głowy. Dlatego warto rozmawiać. I to jest ta warstwa technologiczna. A druga, jeżeli mówimy o AI w performance i wpływie, to druga rzecz jest taka, to bym powiedział zupełnie niezależna, czyli już zależała od specjalistów, to jest to, że te platformy reklamowe dążą, jak AI się pojawiło, to pomyślałem sobie, o kurczę, jak sobie obniżymy koszt pracy.
Nie ma człowieka. Czyli jakbyśmy sobie popatrzyli historycznie na to, co robi pracownik Google AdSense, to on pisze nagłówek reklamy na te 15 nagłówków, kilka opisów, Google sobie wybiera najlepsze te opisy i stara się... w jaki sposób to tak ułożyć, żeby miało dobre tzw. TTR-y, czyli dobre słusznie klikalności, click-through rate, czyli ile osób kliknie w reklamę spośród tych, co zobaczyło. ale się okazuje, że tak jak myśmy myśleli, że będziemy te nagłówki pisali za pomocą AI, czyli już jak mamy produkt, który się nazywa X, to ten charge GPT zaproponuje 15 nagłówków i my jesteśmy do przodu X czasu, to w tym momencie już w ogóle z interfejsu wypada możliwość pisania nagłówków. Znaczy nie wypada, tylko nie ma sensu, skoro Google to zrobi za nas. I teraz mamy taką kampanię właśnie w Google, mamy teraz kampanię Dynamic Product Ads w Facebooku i się okazuje, że te kampanie są takie, no kurczę, dajemy URL sklepu i to jest koniec.
W ogóle sobie wszystko pobierze i wygryje wszystkie reklamy, wszystkie nagłówki, reklamy tekstowe. Czyli rozwój AI spowodował, że jesteśmy w stanie przeskoczyć jednoczko dalej. Czyli może się okazać, że za rok czy za dwa praca specjalisty od marketingu, w sumie to będzie tylko i wyłącznie polegała na pięciu karty kredytowej klientom. Tak, tak, adresu na raporty. Oczywiście mówimy o tych małych graczach, nie mają większych oczekiwań, a chcą zarabiać pieniądze, prawda? No bo ta kampania nie jest idealna, ale na dzisiaj te kampanie i Google'owe, i Facebook'owe, które są przygotowane w prawidłowy sposób, na dobrej jakości danych, one są dobre, czyli nie ma wielkiej różnicy między agencją, jeżeli chodzi o efektywność, a tymi kampaniami inteligentnymi oferowanymi przez platformy reklamowe.
One wymagają konfiguracji, tylko w tym momencie to AI powoduje, że ta konfiguracja znika. I ilość pracy dla marketerów spada. Oczywiście to nie jest tak, że to rozwiązuje wszystkie problemy, ale to rozwiązuje problemy dla małych graczy do tego stopnia, że nie potrzebują za bardzo agencji. I to powoduje, że rynek będzie wyglądał zupełnie inaczej. Czyli wygląda na to, że cały ten taki, jakbyśmy sobie zrobili niski rynek średni i premium, no to cały niski rynek w sumie nie będzie płacił agencję, no bo sobie to wyklika, nie? jeżeli będą tak bardzo wrażliwi na usługę agencji. To powoduje, że spora część rynku odpada. Potem mamy ten średni rynek, który jest dzisiaj głównymi klientami agencji performance, co jest całkiem sporym wycinkiem rynku.
w Google, Facebooku itd. bardzo dobrej jakości danych, dzięki czemu szybciej ten system nauczy się o czym jest nasz produkt, bo skąd ten biedny AI ma wiedzieć czym jest rower MX100, skoro tam w opisie nic się nie pojawiło, prawda? Więc my pozwalamy ten opis wzbogacić i pojawić się szerzej. Więc wydaje mi się, że ta praca marketerów pójdzie w tym kierunku właśnie, że my będziemy starali się dostarczać dobrej jakości dane do sztucznej inteligencji. I to akurat miałem twarda dużego, no bo po prostu zrobiłem produkt trochę pod inne rzeczy, on się akurat wpisuje w trend rynkowy. Ale praca marketerów za chwilę prowadzi się do tego, że będziemy stawiać się, w jaki sposób upisać produkty, żeby sztuczna inteligencja się na nich dobrze nauczyła. Czyli wrócimy tak naprawdę do marketera, się zmienimy w kogoś, kto trenuje sztuczną inteligencję.
Możemy to podzielić na przykład na marki. Tylko wtedy te z danej marki, tylko procent produktów się wyświetla. Rolą marketera będzie takie dzielenie tych produktów z katalogu czy innych rzeczy, żeby wzmusić tą sztuczną inteligencję do zrobienia tego, co my chcemy, ale to już nie jest praca marketera. To jest praca operatora sztucznej inteligencji. Popatrzmy, jak to się zmienia. To jest taki zawód. To się dosłownie nazywa trener sztucznej inteligencji. Tylko do tej pory to był gość, który był poziom wyżej niż programista. Wysokiej klasy naukowej. Jest studentem. Klika reklamę. Junior AI trainer.
Zaraz zobaczę, czy to będzie tak wyglądało na roku 2010. ale rok czy dwa lata miną i tak to będzie wyglądało. I to są te takie zmiany, które są totalne w tym rynku reklamy internetowej. A to jest w ogóle tylko jeden z obszarów, bo popatrzmy sobie na programistów, to już zupełnie inna branża. Jest takie rozwiązanie, GitHub to w sumie największe chyba repozytorium kodu. Wypuścili, nazywa się to Copilot i w tym momencie ten Copilot Copilot działa w ten sposób, że wstawia kod. Trzeba czasami coś pisać i on uzupełnia ten kod. Oni twierdzą, że 27% wstawień kodu w repozytorium jest ich, przez ich AI. Nie było nigdy zmienione. Czyli piszesz sobie kod, jakąś funkcję, on ci mówi, podajesz kodu, dajesz Enter i nawet nie edytujesz tego już.
Więc to się totalnie poszło w kierunku takim, gdzie budowa startupów czy jakichś innych rzeczy, tak jak ja robię bootstrappingiem, czyli ja nie mam żadnego inwestora, to jest cholernie kosztowna. Ja na Sembota, na rotuj Sembota, wydałem kilka milionów złotych dodatkowo na samo IT w ciągu ostatniego roku. Więc to idzie w kierunku takim, gdzie naprawdę nie można się na to pozwolić i dlatego te wszystkie start-upy będą finansowane przez fundusze inwestycyjne, które same napędziły tą spiralę wzrostu wynagrodzeń. I teraz to będzie musiało być odkręcane, więc nie da rady wytwarzać kodu przy takich kosztach pracy efektywnie, bo zrobienie głównego projektu to są miliony złotych dzisiaj już. Więc to pewnie będzie musiało pójść w jakimś kierunku. Wydaje mi się, że AI naprawi ten rynek.
W jaki sposób naprawi, no to nie wiadomo, ale może się okazać, że być może będą specjaliści, którzy zarabiali te 30 tysięcy złotych, ale ich wydajność będzie tyle, co 10 programistów wcześniej. I oni nie będą pisali kodu w większości przypadków, tylko będą w odpowiedni sposób wyzwalali AI, które napisze kod za nich. I się może znowu okazać, że tak jak... To co ja powiedziałem, że w performance dostaną nam ludzie, którzy będą trenowali AI i w zasadzie wystarczy ich niewielu do obsługi bardzo dużych firm. Oczywiście zostanie ten cały dział customer success, który będzie musiał się z nimi rozmawiać, brać jakieś tam wskaźniki itd. Ale ilość specjalistów spadnie, to moim zdaniem rynek programistów dostanie jeszcze bardziej potyłku. No bo jeżeli wydajność pracy wzrośnie np.
trzy, czterokrotnie, a powinno wzrosnąć więcej, to zapotrzebowanie na ilość etatów nie jest aż tak duże. W Polsce brakuje tam kilkudziesięciu tysięcy programistów, ale jest ich setki tysięcy. To znaczy, że wzrost produktywności o kilkadziesiąt procent powoduje, że mamy nadmiar ludzi na rynku. Więc dojdzie do ponownej profesjonalizacji. Tak, mówisz nieprawdopodobnie zwięźle, podając, opierając na wszystko, na przykładach i liczbach i wydaje mi się, że tak to będzie, a mówię, że nie, to co mi się jawi przed oczami, to jest to, że wbrew pozorom tego, co obecnie taką mantrą rynkową jest, że AI przyjdzie i pożre nas wszystkich i zwolni na panią Basię, która pracuje w okienku na poczcie i pana Waldka, który rozwozi potem te listy na rowerze.
to my będziemy chcieli mieć pewność, że rozmawiamy po drugiej stronie z człowiekiem, bo to jest po prostu bardzo prymitywne w tym sensie, że bardzo nisko osadzone w naszej psychice, że potrzebujemy... Człowiek jest istotą społeczną, jak to już wielokrotnie ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział, więc absolutnie się zgadzam. Ostatnie mila, customer service, to będzie domy na ludzi. Zostańmy przy tych e-commerce, bo to jest mój konik. To powoduje, że... Największymi wygranymi będą tacy e-commerce interim menedżerowie. Czyli ktoś do kogo może zawsze zadzwonić, może zajrzeć do swoim sklepem, jednocześnie dzieli ten etat na ileś podmiotów, bo utrzymanie dobrego gościa, który zarabia parę dych na etacie jest przy małym sklepie czymś absurdalnym, ale można kupić jego ułamek czasu i ta osoba albo sama się poklika po tym AI-u, ale po prostu będzie w stanie zawsze odebrać ten telefon, zawsze wykonać polecenie.
Ludzie, ja myślę rozgraniczył, ten poziom, o którym tu powiedziałeś, bo ten przykład ze Starbucksa jest dosyć dobrym przykładem rzeczywistości, w której funkcjonujemy, ale jednak w przypadku jakichkolwiek usług, to jeżeli komuś powierzamy pieniądze nasze, że ktoś dla nas zrobił, to mamy jakąś potrzebę mieć sobie z tą osobą relację. Czyli ten hype na AI To jest tylko narzędzie, w jaki sposób firmy oparte na relacjach są w stanie skutecznie działać. Kto tego nie zrozumie, to przegra. Może zrobią fajne produkty, ale one nie będą się sprzedawały. Jak ja stworzyłem Sembota, w pierwszym kroku ja myślałem, że sprzedam to rozwiązanie, które tam obstawia te pozycje do kilkudziesięciu dużych firm, wezmę tysiąc dolarów miesięcznie.
Oni chcieli kogoś, kto za klikanie po tym interfejsie poniesie odpowiedzialność. I ten problem podnoszonej odpowiedzialności będzie pewnie kluczowy przy rozwoju AI. Czyli nasza rewolucja, żeby miała sens, to ona nie jest... To, że teraz mamy jakieś dodatkowe możliwości, to jest dla geeków, że ktoś sobie może coś napisać. Ale żeby usługi mogły działać, to jest adaptacja tej technologii do realnych przypadków użycia. i spełnienia potrzeb klienta. Podejrzewam, że to wszystko pójdzie... Może się okazać, że za 10 lat jesteśmy uśmiechniętym narodem. Bo przez ostatnie 7 lat rozmawialiśmy z ludźmi, a nie oglądaliśmy telewizji, bo nasza praca polegała na tym, że musieliśmy do kogoś wyjść, coś załatwić. I co lepsze, każda relacja będzie wiązała się z tym samym, bo jeżeli wszystkie rzeczy będą szły w kierunku relacji, no to ludzie będą jednocześnie osobą, która coś chce i która coś daje.
Co spowoduje, że... Może zostanie przeszkoleni, może ktoś tam to wytłumaczy, że warto się uśmiechać, bo uśmiech wraca itd. I po iluś latach, po paru literacjach może się okazać, że to jest też zmiana cywilizacyjna, czego sobie życzę oczywiście, że tak fajnie się żyje w kraju, w którym ludzie uśmiechają. Mam teraz kolejny przebłysk. Gdybym był YouTuberem i to byśmy nagrywali w postaci wideo, to tytuł odcinka, który bym teraz wrzucił, czy napisał, to byłby AI nauczy Polaków uśmiechać się. To jest dobry think back. Jak zacząłeś to mówić, to sobie pomyślałem, że to byłby taki tytuł. O co kurde chodzi, nie? Dokładnie. To jest niemożliwe. To jest tak jak, wiesz, Polacy lubią schabowego i kopią węgiel.
To się po prostu nie zmieni. Super. Czy możemy teraz chwilę pogadać o tym, jak, bo tak, mamy AI-a, wytłumaczyłeś, jakiego typu to będą zmiany i dlaczego zmieni się branża reklamowa, branża performance. pogadaliśmy trochę w ogóle o tym, jak może wyglądać rywalizacja między Microsoftem a Googlem. No Google po prostu jest prawie, że monopolisto. Okej, dobra, przesadzam. Jest jeszcze Facebook, który żyje całkiem dobrze z reklamą. Amazon. Jeszcze chciałbym zwrócić jedną rzecz, bo... Mamy tego Apple'a, który gdzieś tam cały czas siedzi cicho, ale oni pracują, bo są systemy, które monitorują ruch w internecie swoją własną wyszukiwarką. Popatrz, jeżeli na iOS-ie czy macOS-ie pojawi się natywny, tak samo jak dla Windowsa, sztuczna inteligencja, ta Siri będzie tam na sterydach, bo przecież ja mam macOS-a, no to mam Siri wbudowaną w górny ekran.
W wielu miejscach mamy tą płać z Google, że od razu się postawiają dane, dostawy, karty i mogę zakończyć, to za chwileczkę pójdzie zamówienie do sklepu, czyli Google idzie na wojnę z Amazonem, Microsoft z Googlem, a Facebook ma swoją unikalną porcję użytkowników. Zobaczmy, co by się stało, gdyby oni zrobili interfejs wyszukiwania oparty o AI również, który oddaje odpowiedzi. Wtedy możemy pytać Facebooka. Weźcie pod uwagę, że to jest AI as a service. Czyli Microsoft do siebie, żeby nie obciążać OpenAI, zrobił kopię tego całego GPT-3 i rozwija to u siebie. To samo Facebook mają takie pieniądze, że są w stanie zrobić identyczną bazę danych z identycznymi możliwościami, bo są w stanie zaimplementować ją u siebie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bartosz Ferenc (CEO Sembot) opowiada o tym jak według niego AI zmieni branżę płatnej reklamy online, SEM oraz e-commerce. Rozmawiamy też o tym dlaczego warto aktywnie prowadzić swój profil na Linkedin. #ads, #ppc, #sem, #marketing, and #emarketing #linkedin
Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do bezpłatnej subskrypcji mojego newslettera o technologii