Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S06E20: "Blues Brothers" (1980) || Gościnnie: Odie Henderson -- CLASSIC

24.05.2024 ·2 godz 55 min · 7 rozdziałów

Opowiadam o filmie "Blues Brothers" (1980) w reżyserii Johna Landisa. Gościem specjalnym odcinka jest Odie Henderson ("The Boston Globe").

Stypendium Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta, Stypendium Fulbright Slavic Award na University of Illinois w Chicago. Postanowiłem, że nagram kilka odcinków związanych z historią filmowego Chicago i że opowiem Wam o kluczowych filmach dziejących się w tym mieście amerykańskiego. Midwestu nad jeziorem Michigan. Jeden z tych odcinków już powstał. To ścigany, który spotkał się z bardzo miłym przyjęciem, a dzisiaj opowiem Wam o filmie Blues Brothers. O filmie w reżyserii Johna Landisa, który miał swoją amerykańską premierę w czerwcu roku 1980 i który uchodzi w oczach wielu, chyba w moich także,

To jest tutaj oczywiście fantastyczna muzyka z wykonawcami takimi jak James Brown, Aretha Franklin, Ray Charles, Cap Calloway czy chyba w najbardziej wzruszającej scenie John Lee Hooker. Blues Brothers to w moim przekonaniu arcydzieło amerykańskiej kultury popularnej. Nie używam tego słowa w sposób lekki i nieprzemyślany. Myślę, że tutaj faktycznie spotkało się bardzo dużo wybitnych twórców, bardzo dużo dobrze wydanych pieniędzy i pewna filmowa wyobraźnia, Filmowa muzyczna, może powinienem powiedzieć, która sprawia, że nawet po 44 latach od premiery, bo tyle upłynie w parę tygodni po premierze tego odcinka w maju 2024 roku, że ten film zachowuje świeżość, energię i pewien popkulturowy ogień, które bardzo trudno byłoby powtórzyć, między innymi dlatego, że, jak już wspomniałem, film zawiera także historyczne występy legendarnych

We're on a mission from God, jak mówi Jake Joliet Blues i Elwood Blues, Czyli John Belushi i Dan Aykroyd, którzy grają tytułowych braci. Może warto sobie uświadomić i przypomnieć w tym momencie, że nie są to bracia biologiczni, ale raczej bracia krwi, ponieważ wychowali się w jednym sierocińcu i zgodnie z pewną mitologią, którą opracował Dan Aykroyd na potrzeby tych postaci, Połączyli oni swoje losy, przecinając palce, raniąc je strunami do gitary i właśnie ślubując sobie pewne braterstwo krwi. Film anarchizujący, film katolicko-watykański, film muzyczny, film pełen pościgów, film akcji, film z nieprawdopodobnymi popisami kaskaderskimi,

To jest książka pod tytułem po prostu The Blues Eliza Wald. Zapraszam Was zatem na ową opowieść, którą wypada rozpocząć właśnie w Chicago, ponieważ to w Chicago w roku 1949, dokładnie 24 stycznia, Przychodzi na świat John Adam Belushi, najstarszy z trzech kluczowych artystów stojących za konceptem Blues Brothers. John Belushi był synem imigrantów z Albanii. Jego rodzina wywodziła się z rejonu Albanii znajdującego się całkiem blisko Grecji i mimo, że nazwisko Belushi brzmiało włosko i bardzo wiele osób było przekonanych przez dekady, że John Belushi jest

Amerykaninem włoskiego pochodzenia. Warto pamiętać, że de facto jest Albańczykiem. John Belushi jest najbardziej chyba tragiczną i legendarną postacią związaną z Blues Brothers. W filmie wciela się w tego bardziej krępego z dwóch braci Blues. I historia życia Johna Belushiego to równoległa historia dwóch elementów. Mianowicie po pierwsze komediowego geniuszu, który wykuwał się jeszcze na Odie Henderson, Odie Henderson.

Substancji psychoaktywnych na czele z kokainą, a później także niestety heroiną i historia przedwczesnej śmierci, ponieważ John Belushi zmarł w roku 1982, nie dożywszy nawet 40 roku życia. To była śmierć Sprzedawkowania w wieku zaledwie 33 lat. W Blues Brothers John Belushi ma zatem dokładnie lat 30. Warto o tym pamiętać, kiedy oglądamy ten film, ponieważ jest to naprawdę ostatni rozbłysk wspaniałego, ale już wtedy niszczonego przez nauk i pewien eksces talentu. Jak wspomniałem, John Belushi przychodzi na świat w Chicago i Chicago jest tym miastem, w którym dwie tradycje utrzymują się bardzo mocno.

Można tam zobaczyć tablicę pamiątkową upamiętniającą tę wielką migrację. Dosłownie parę metrów dalej stoi swoją drogą rzeźba Magdaleny Abakanowicz pt. Agora, co ciekawe. Blues chicagowski, wywodzący się oczywiście jeszcze z tradycyjnego bluesa, czyli muzyki delty Mississippi, muzyki najczęściej opartej na dwunastotaktowej strukturze, a także na mechanizmie pytań i odpowiedzi, Wywodzących się jeszcze z nabożeństw baptystów afroamerykańskich. Otóż ta muzyka silnie zakorzeniła się w Chicago, jednocześnie się przekształcając. Jedną z osób, które mocno wpłynęły na unowocześnienie bluesa, na dodanie mu pewnej energii zaczerpniętej z muzyki boogie, był John Lee Hooker, którego na ekranie w Blues Brothers zobaczymy.

Ale warto pamiętać, że John Belushi mimo tego, że wzrastał w Chicago i mimo, że to właśnie przy chicagowskiej Maxwell Street, potem upamiętnionej w filmie Johna Landisa, chicagowski blues wielkomiejski wspaniale się rozwijał, John Belushi za bardzo się tym blusem nie interesował. W liceum był abstynentem, co ciekawe, był także zawodnikiem futbolu amerykańskiego, był atletą, niesłychanie silnym fizycznie, który jednak odkrył w sobie skłonność do grania, do błaznowania i miał nieprawdopodobną energię właśnie jako komik. Było to połączone z aparycją nacechowaną bardzo silnie właśnie jego urodą śródziemnomorską, wywodzącą się z pogranicza Albanii i Grecji, czyli burza czarnych włosów, mocny ciemny zarost, twarz okrągła z wielkimi ciemnymi oczami,

Belushi nie był fanem bluesa, nie za bardzo znał tę chicagowską scenę, ale od czego dobry kolega. W pewnym momencie ścieżki życiowe Johna Belushiego skrzyżowały się ze ścieżkami życiowymi bardzo uprzywilejowanego młodzieńca z Ottawy, stolicy Kanady, imieniem Daniel Aykroyd. Daniel Aykroyd, znany głównie jako Dan, Przyszedł na świat w Ottawie w roku 1952 i pochodził z rodziny katolickiej, francusko-kanadyjskiej i brytyjsko-kanadyjskiej, bardzo zamożnej, bardzo szacownej. Ojciec Aykroyda był dosyć wysoko postawionym urzędnikiem państwowym i Dan uczęszczał do ekskluzywnych szkół katolickich o bardzo

Jest zbudowana i osobowość Aykroida, i film Blues Brothers, który w swojej pierwszej wersji powstał właśnie jako jego scenariusz, potem trochę uporządkowany i przepisany przez Johna Landisa, więc warto na to zwrócić uwagę. I jest jedna anegdota, którą przytacza Daniel de Vize w swojej książce, która wydaje mi się idealnie chwyta ten paradoks Aykroida. Mianowicie jeden z kolegów, który chodził do niego na imprezy w latach studenckich, a zwróćmy uwagę, że Aykroyd dorasta razem z latami sześćdziesiątymi, ponieważ ma 10 lat w 1962 roku i odpowiednio 18 lat w roku 1970, więc te lata sześćdziesiąte mocno także na niego wpływały. Otóż ten kolega mówił, że imprezy prywatki u Dana były bardzo paradoksalne,

No i krawat i garnitur i pewien wygląd sugerujący właśnie wyrafinowanie i elegancję będzie także domeną braci Blues w filmie Blues Brothers. I właśnie te dwie osoby, John Belushi, czyli chłopak z albańskiej klasy robotniczej z Chicago, chłopak, który uwielbiał prowokować, uwielbiał w swojej komedii także na scenie Second City szokować I Dan Aykroyd, czyli ten chłopak z bardzo dobrego kanadyjskiego domu, bardzo rozkochany w muzyce bluesowej od pewnego momentu, ponieważ Dan Aykroyd zdobywał wręcz encyklopedyczną wiedzę dotyczącą bluesa.

Zadrukowaną kartką papieru i przygotowywało swoją audycję radiową, National Lampoon Radio Hour. I zadaniem Johna Belushiego, który na tym etapie był już z National Lampoon związany, było pozyskanie interesujących talentów, między innymi z tego oddziału Second City w Toronto. Dodam, że nazwa Second City, czyli nazwa tego klubu komediowego w Chicago, oczywiście brała się od tego, że Chicago było cudzysłów drugim miastem po Nowym Jorku, stąd nazwa Second City. Zresztą z tej sceny wzięło się mnóstwo komików, których znacie. Między innymi filmy Johna Hughesa są nasycone właśnie aktorami wywodzącymi się z tej sceny. Wystarczy spojrzeć na Kevina samego w domu i już macie tam Johna Kendi'ego, który gra Polkę i to jest właśnie aktor Second City.

I oczywiście mama Kevina, czyli Katrin O'Hara wywodziła się także z tej sceny, więc Kevin sam w domu to kolejny film chicagowski, może na inną okazję. Właśnie wówczas Belushi po raz pierwszy spotyka Aykroyda. Siadają w klubie muzyczno-alkoholowym, który Aykroyd założył i który prowadził. Aykroyd już wtedy świetnie zarabiał, występował także w kanadyjskiej telewizji. Wcale mu się nie spieszyło, żeby wyjeżdżać do Nowego Jorku. I po raz pierwszy wtedy Aykroyd i Belushi zaczęli rozmawiać o bluesie. Okazało się, że Belushi wie o tym bluesie bardzo niewiele, Aykroyd wie o tym bluesie bardzo dużo. Aykroyd był zdziwiony, że John, który wychował się w Chicago, wie tak mało.

Belushi jego wtedy interesował o wiele bardziej ekstremalny heavy metal i rock'n'roll, bo zasłynął m.in. jako świetny parodysta Joe Cockera. I ta rozmowa była pierwszą, w trakcie której padła sugestia, żeby założyć własną kapelę. A jako, że w tym samym barze siedział także wybitny kompozytor muzyki filmowej, także później Howard Shore, rzucił on pomysł, tak, powinniście założyć zespół, powinien się nazywać Blues Brothers. Blues Brothers, czyli zespół faktycznie istniejący, rodzi się w drugiej połowie lat 70. Konkretnie rodzi się w momencie, kiedy John Belushi jako Jake Blues i Dan Aykroyd jako Elwood Blues wychodzą na scenę w programie Saturday Night Live, w którym występują od roku 1975.

Te pierwsze kilka lat SNL to jest oglądanie prawdziwych geniuszy przy pracy. Wtedy powstała trupa nazwana Not Ready for the Primetime Players, do której należeli m.in. Dan Aykroyd i John Belushi. Były tam także inne nazwiska, takie jak świetna Jane Curtin, Lorraine Newman, czy od pewnego momentu Bill Murray i oczywiście Harold Ramis. To wszystko są nazwiska, które przez kolejne dekady będą błyszczały w świecie amerykańskiej komedii. Ale faktycznie te pierwsze lata SNL, napędzane kontrkulturową energią, charakterystyczną dla pokolenia wychowanego na telewizji, ironią w stosunku do popkultury, postmodernistycznym przetwarzaniem popkulturowych motywów,

Ego, zwłaszcza na linii John Belushi i Chevy Chase, ale to, co było przed kamerą, robi do dzisiaj wielkie wrażenie. Ja bym przyrównał to do takiej sytuacji, w której kabaret starszych panów i ich inteligencja i wyrafinowanie połączyć by z czymś bardziej popkulturowo zakorzenionym, z czymś także anarchizującym, czasami wulgarnym, Trochę tak jakby kabaret starszych panów zażył bardzo dużo koksu i na dodatek zakochał się w rock'n'rolu. Mniej więcej tak to wyglądało. Więc wielkie wyrafinowanie i wielka wolność, to właśnie kontrkulturowe zerwanie z okowami przyzwoitości. To było coś, co eksplodowało we wczesnych latach Saturday Night Live. I pomiędzy tymi wieloma, wieloma wcieleniami, jakie wtedy i John Belushi, i Dan Aykroyd mieli w tym programie, bo obydwaj wcielali się co tydzień właściwie w inne postaci, niektóre z nich potem powracały,

To duży paradoks, który będzie także związany z pewną kontrowersją, ponieważ wielu komentatorów będzie wskazywało na to, że to właśnie dwójka białych wykonawców, którzy wcale wybitnymi wokalistami nie byli, doprowadziła do pewnej restauracji, czy renowacji, czy odświeżenia bluesa i przeskoczyła nawet w pewnym momencie tych czarnych artystów, którzy autentycznego bluesa jako pierwsi O tym jeszcze na pewno porozmawiam z Odiem Hendersonem w drugiej połowie odcinka. Ważne jest jednak to, że w tym samym czasie John Belushi zagrał także swoją pierwszą ważną filmową rolę. Mianowicie wystąpił w filmie pt. Menageria.

To jest film, który w oryginale nazywa się Animal House. I tam John Belushi wystąpił jako niejaki John Bluto-Blutarski. Nad filmem Animal House trzeba się na chwilkę zatrzymać, ponieważ po pierwsze jest to film wyreżyserowany przez Johna Landisa i to właśnie sukces kasowy tego filmu menażeria umożliwi Landisowi realizację wysokobudżetowego filmu jakim będzie Blues Brothers. Ale po drugie, w tym filmie jest pewna energia komediowa zakorzeniona w kilku miejscach jednocześnie. W piśmie National Lampoon, czyli w tym piśmie wywodzącym się co prawda z harwardzkiej elity intelektualnej, ale bardzo mocno buntowniczym, obrazoburczym, wulgarnym, takim łączącym, jak ktoś to napisał, dowcip New Yorkera z bezczelnością Playboya.

I owym głównym slobem w tym filmie jest właśnie John Belushi. Chcę to podkreślić bardzo mocno, bo John Belushi nie jest jakimś tam slobem, tylko jest archetypem tego amerykańskiego sloba. To co robi w tym filmie Belushi, noszący notabene polskie nazwisko, podkreślę to, blutarski, Przekracza ludzkie pojęcie, ponieważ on i obżera się w tym filmie, wpycha do ust mnóstwo jedzenia i w pewnym momencie udaje wielkiego pryszcza, kiedy uderza się we własne pełne jedzenia policzki i wypluwa to, co miał w ustach na swoich wrogów. Ważne jest, że cały film jest rozegrany na konflikcie pomiędzy dwoma, cudzysłów, domami, stąd ten Animal House w tytule, mianowicie pomiędzy dwoma bractwami.

Taka troszkę wariacja na temat tych domów. To jedna z wczesnych ról Emma Stone, bardzo zabawna. W każdym razie tutaj właśnie dom snobów czy braterstwo snobów walczy z braterstwem kobiet. I osiąga to, powiedziałbym, wyżyny albo niziny, wyżyny komediowe, a jednocześnie niziny, jeśli chodzi o zejście na samo dno różnych cielesnych funkcji, tego wszystkiego, co zazwyczaj wypierane przez kulturę wyrafinowaną, Czyli wszelkie kwestie wydalnicze, odgłosy ciała, popędy, to wszystko rządzi, ponieważ małym Cezarem Caligulą, ale także, jak już wspomniałem, amerykańskim Dionizosem, który sprawuje pieczę nad rytuałem niszczenia owych snobistycznych norm na amerykańskiej uczelni, jest właśnie John Belushi, który od pierwszej do ostatniej sceny w tym filmie kradnie ten film,

Ten film uczynił go ogromną gwiazdą. Film zrobił ogromne pieniądze i już na zawsze zespolił wizerunek Johna Belushi'ego, czy to w todze greckiej, czy to w takiej bluzie z napisem college, z postacią chochlika amerykańskiej rzeczywistości. Kogoś, kto jest tak bardzo przywiązany do codziennej przyjemności, do ekscesu, kto tak bardzo ma gdzieś, mówiąc jego językiem, Społeczne normy i wyrafinowania, że staje się wręcz taką maskotką Ameryki marzącą o zrzuceniu tych łaspowskich biało-protestanckich przyzwyczajeń i grzeczności. Jako anegdotę nadmienię fakt, że w tym samym Animal House, który w stopniu orgiastycznym wręcz zachwycił amerykańską publiczność, zwłaszcza młodą, swoją absolutną dezynwulturą w stosunku do obyczajów możnych tego świata, w tym samym filmie występuje niejaki Tom Hulse,

Innymi słowy, Kiedy latem i jesienią trwają zdjęcia do Blues Brothers w Chicago, a później w Los Angeles, cała Ameryka już wie, kim są Dan Aykroyd, John Belushi i przede wszystkim kim są Blues Brothers. Był to film bardzo wyczekiwany, film, z którym wytwórnia Universal wiązała duże nadzieje i mimo, że nie spodziewała się tego, jak bardzo to będzie kosztowny film, bo budżet faktycznie rozrósł się niemal trzykrotnie w stosunku do wstępnych planów, To jednak był to film, który miał wtedy na swoich barkach, ale także w swoich skrzydłach ciężar i moc popkulturowego uderzenia, jakim był wielki, wielki sukces SNL, Aykroyda, Belushi'ego i Blues Brothers.

Blues Brothers jako postaci byli tak naprawdę dzieckiem przede wszystkim umysłu Aykroyda, który wymyślił dla tych postaci całą mitologię, całą ich przeszłość i który został poproszony przez wytwórnię o napisanie scenariusza. Ta pierwsza wersja scenariusza liczyła sobie 324 strony. Sam Aykroyd mówił, że nigdy nie pisał wcześniej filmowego scenariusza i napisał ten scenariusz troszkę jakby to była powieść z bardzo szczegółowymi scenami, a także z bardzo detalicznie rozpisaną historią osobistą obydwu braci i wszystkich członków ich zespołu. Ten scenariusz musiał być dosyć mocno przerobiony na filmowalną wersję przez Johna Landisa i rzeczywiście tak się stało. To jest moment, w którym warto przypomnieć pokrótce fabułę tego filmu.

Pogrzebowo czarne garnitury były, jak mówił Aykroyd, wzięte wprost od Lenego Bruce'a, czyli komika, którego w filmie biograficznym zagrał Dustin Hoffman, który zawsze twierdził, że trzeba wyglądać jak normals, żeby przechytrzyć normalsów. To look like a straight to full straights. Kapelusz i ciemne okulary przywodziły na myśl wielkomiejskich bluesmanów, takich jak John Lee Hooker, który zelektryzował tradycyjny blues z Delty Mississippi, dodając doń energiczny rytm boogie. W jeszcze szerszym kontekście formalny strój łączył białych bluesmanów z długą tradycją czarnego rythmen bluesa. Ikony muzyki R&B tak w czasie przedwojennym jak i powojennym zawsze ubierały się nienagannie, począwszy od Lonniego Johnsona i Kaba Callowaya, a na B.B. Kingu skończywszy.

Bo te huty zaczęły powstawać w połowie XIX wieku i stal, którą tam wykuwali robotnicy pochodzenia przede wszystkim irlandzkiego, polskiego także oczywiście, bo przecież tam ściągały te wielkie masy Polaków, żeby pracować w ciężkim przemyśle. To jest ta sama stal, która zasiliła widoczne w tym filmie wieżowce, ikony, landmarki Chicago na czele z wieżą Sears, która obecnie już nosi nazwę Willys, która przez wiele lat była najwyższym budynkiem świata. I na czele z John Hancock Building, czyli z takim bardziej stożkowo-trapezoidalnym wieżowcem, na tle którego w pewnym momencie w tym filmie spada czerwony Ford Pinto należący do nazistów z Illinois.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.