S06E18: "Ścigany" (1993) -- CLASSIC
Opowiadam o filmie "Ścigany" (1993) w reżyserii Andrew Davisa.
Fabuła ściganego pod pewnymi względami nie mogłaby być prostsza. Cała fabuła oparta jest na KONWENCJI POŚCIGU, a właściwie na konwencji kotka i myszki. Bohaterem filmu jest dr Richard Kimball w tej roli Harrison Ford przez pierwsze paręnaście minut występujący tu z brodą. Dr Richard Kimball jest wziętym i świetnie opłacanym chirurgiem naczyniowym w Chicago i poznajemy go feralnej nocy, kiedy to po ekskluzywnym bankiecie, na którym przebywał ze swoją
Małżonką, wezwany jeszcze do szpitala na jedną wieczorną operację, wraca do domu i znajduje swoją żonę zamordowaną. Zmaga się z napastnikiem, jednorękim mężczyzną i następnie zostaje przesłuchany przez policję, która dosyć szybko dochodzi do wniosku, że jako beneficjent ubezpieczenia na życie swojej żony Jest jednym z podejrzanych. Feralny telefon, jaki pod przymusem wykonała żona tuż przed śmiercią, dodatkowo obciąża Richarda i owocuje szybkim skazaniem na śmierć. Richard Kimball jedzie autobusem więziennym do zakładu zamkniętego, przemierzając zimny, nocny stan Illinois i na pokładzie tego autobusu dochodzi do buntu więźniów,
W twarzach tych specjalistów, którzy pewnie rodzili się w momencie, kiedy Ścigany był kręcony, jest prawdziwe, niekłamane zdumienie, że tę scenę zrealizowano niemalże bez komputerowych efektów. Doktor Richard Kimball nie tylko przetrwał tę kraksę, na dodatek uratował od niej jednego ze strażników. To jeden z chwytów scenariuszowych, który od razu pokazuje nam niepoślakowany charakter. Słowa, jakie do niego kieruję, brzmią Be good, bądź dobry. I to jest dialog emblematyczny dla doktora Richarda Kimble, ponieważ jako postać
Filmowa. Jest to postać w zasadzie nieposzlakowana, tzn. dr Richard Kimball nie ma w tym filmie żadnych wad. Jest tytułowym ściganym, a jeśli przetłumaczyć by angielskie słowo dosłownie, to jest zbiegiem, ponieważ The Fugitive to jest dosłownie zbieg. On jest ową myszką, gonioną w tym filmie przez kotka, jakim jest Sam Gerrard, US Marshal, grany przez Tomiego Lee Jonesa. Nieustępliwy, dowcipny, otoczony malutką armią swoich pomocników, z którymi nieustannie żartuje i którzy są jak takie Tło, na którym on lśni jeszcze bardziej, jako człowiek odważny, wydaje się pozbawiony moralnych wątpliwości i, powtórzę teraz jeszcze, niebywale skuteczny, jest kotem, jakiego nie należy życzyć żadnej myszce, a zwłaszcza myszce
Niewinnej. Jest znakiem od reżysera Andrew Davisa, że zdaje sobie on doskonale sprawę, że właściwy film rozpoczyna się w momencie, kiedy na ekran wkracza Tommy Lee Jones. Takim znakiem jest fakt, że pierwsze 13 minut tego filmu to w zasadzie jego czołówka. Wszystkie wydarzenia, które opowiedziałem Wam do tej pory, mimo że były całkiem gęste, wydarzyły się de facto pod czołówką tego filmu. Dopiero kiedy na ekranie widać napis reżyseria Andrew Davis, kończy się sekwencja czołowa. W tym momencie, kiedy już dr Richard Kimball uciekł, kiedy zobaczyliśmy I morderstwo, i przesłuchanie, i uwięzienie, i to wszystko co Wam opowiedziałem, otóż dopiero w tym momencie do filmu wkracza Sam Gerrard, US Marshal.
Tutaj nie możemy mieć wątpliwości. Doktor Richard Kimble nie tylko, że jest niewinny, ale w serialu przez kilka lat, kiedy spotykał na swojej drodze, uciekając cały czas przed Gerardem, kolejne postacie należące do różnych klas społecznych, różnych ras, Nieodmiennie otrzymywał od nich pomoc, ale także oferował im pomoc lekarską. Był to serial pokazujący w pewnym sensie, że tkanka amerykańskiego społeczeństwa jest zdrowa, ponieważ na każdym rogu czeka ktoś, kto może albo oczekiwać pomocy, albo tej pomocy Wielkie dzięki i do zobaczenia!
Pod tym względem Richard Kimball może się kojarzyć wręcz z Antonim Kosibą, bohaterem z Nachora. Dzieli z nim nie tylko profesję, ale także pod spodem obydwu tych opowieści jest to, że człowiek niesłychanie szanowany, zamożny, lekarz. Chirurg, który trafia całkiem dosłownie do ludu, może liczyć na to, że tam znajdzie swoje miejsce i że znajdzie tam ludzi kierujących się moralnymi nakazami i zestawem zasad etycznych, które bardzo często będą silniejsze i lepsze niż skorumpowane zasady wielkiego Tak jest też w tym filmie. Co prawda mamy tu Chicago, a nie Warszawę przedwojenną, ale tak jak Antoni Kosiba, a właściwie dr Wilczur, odkrywał, że jego kolega z pracy nie był do końca uczciwy, tak samo jest tutaj, ponieważ śledztwo, które przez cały film chyłkiem prowadzi dr Richard Kimball,
Prowadzi go koniec końców do wniosku, że jego przyjaciel, świetnie sytuowany lekarz dr Charles Nichols tak naprawdę zlecił jego zabójstwo na samym początku po to, żeby Richard nie bruździł w planach wielkiej korporacji farmaceutycznej, która już już ma wypuścić na Rynek Nowy Lek, co do którego nieszkodliwości Richard miał uzasadnione wątpliwości. Pech chciał, że tego samego wieczora Richard został wezwany do stołu operacyjnego i wysłany, aby go zamordować jednoręki. Były policjant natrafił w domu na żonę naszego doktora. To odkrywa Richard Kimball powoli, kawałek po kawałku, oczywiście cały czas uciekając, oczywiście cały czas przemierzając najpierw tereny leśne, potem przedmieścia, a w końcu trafiając do samego brzucha współczesnego lewiatana, czyli do wielkiej metropolii, którą oczywiście w tym filmie jest Chicago.
Mamy kanały, wreszcie trafiamy pod ziemię. Mamy tunele i szosy. Mamy biurowce i małe szeregowce w etnicznych dzielnicach, między innymi w dzielnicy polskiej. Mamy wreszcie różne środki transportu, pociągi, samochody, metro, helikoptery. W jednej z moich ulubionych sekwencji helikopter ściga karetkę na sygnale, którą prowadzi nasz bohater Richard Kimball. Ta szaleńcza pogoń, czy to piesza, czy to właśnie uprawiana za pomocą kolejnych wehikułów, dosłownie przerzuca nas przez ten kalejdoskop rozmaitych lokalizacji i ponieważ scenariusz jest skonstruowany tak zmyślnie, że nie daje nam nawet czasu, żeby pomyśleć nad prawdopodobieństwem pewnych łańcuchów wydarzeń, my tej gonitwie się poddajemy i wydaje mi się, że jedną z podstawowych przyjemności oglądania Ściganego
To jest właśnie przyjemność tego tempa, tego rytmu, faktu, że film skonstruowany jest jak taki bezlitosny wir, w który kiedy raz damy się wciągnąć, to już właściwie nie mamy jak się od niego uwolnić, ponieważ nie mamy nawet czasu, żeby się w tej całej pogoni zatrzymać. Są takie filmy oparte właśnie na pogoni, na rytmie. Blues Brothers jest takim filmem, także film chicagowski czy Biegni, Lola Biegni i zdecydowanie takim filmem jest Biegni, Richard Biegni, czyli po prostu The Fugitive. Jeżeli dodacie do tego humor, bo jest w tym filmie bardzo dużo humoru, zwłaszcza w odzywkach sama Gerarda, soczyste dwie postaci, czyli wyraźnego protagonistę i wyraźnego antagonistę, Kimbla i Gerarda, a do tego temat skrzywdzonej niewinności i pewnej zmiany,
Jaką w scenariuszu przechodzą bohaterowie, no to mamy, mówiąc amerykańskim slangiem filmowym, mamy winner, to znaczy mamy film, który po prostu jest sukcesem. Jaka jest owa zmiana w przypadku obydwu bohaterów? Jeżeli przyjrzymy się scenariuszowi filmu, no to można powiedzieć, że Richard Kimball na naszych oczach uczy się, że świat jest gorszy niż myślał. Na początku dr Richard Kimble jest beztroski, ma piękną żonę, udane małżeństwo, sukces materialny. Wydaje się, że wszystko jest idealnie. W trakcie filmu opowieść doprowadzi go do najbardziej bolesnego momentu, w którym zorientuje się, że jego przyjaciel, czyli dr Charles Nichols, tak naprawdę był zdrajcą odpowiedzialnym za
Śmierć jego żony. To jest trajektoria Richarda Kimble w tym filmie. Od poczucia, że z jego życiem i światem wszystko jest dobrze, do świadomości tego, że tak naprawdę dobrze nie jest. Geniuszem tego pomysłu i tego schematu fabularnego jest to, że sam Gerard US Marshal Przechodzi drogę dokładnie odwrotną. To znaczy, Gerard zakłada, że świat jest zły, skorumpowany i należy w nim posługiwać się wyłącznie metodami twardej ręki. Ja nie negocjuję po tym, jak zastrzelił jednego z biegów, który nie chciał od razu złożyć broni. A w toku filmu Gerard uczy się, że świat jest trochę lepszy niż myślał, ponieważ Richard Kimball jednak jest niewinny.
I tu jest kluczowy moment, w którym Gerard po raz pierwszy przegląda dokumenty związane z ową firmą farmaceutyczną, dla której pracował dr Charles Nichols i przeglądając te ogromne cyfry, orientując się w tym, jakim finansowym behemotem jest ta farmaceutyczna Firma na twarzy Tommy'ego Lee Jonesa zachodzi zmiana i nagle Gerard mówi o tej firmie farmaceutycznej. It's a monster. To jest potwór. I to jest genialny moment scenariuszowy także, ponieważ tak jak do tej pory celem pościgu dla Gerarda był Richard Kimball i nawet kiedy przez moment spotykali się w kanałach na Wielkiej Tamie, kiedy Richard Kimball krzyknął do niego, nie zabiłem swojej żony,
Sam Gerard odpowiadał, jak prawdziwy profesjonalista, I don't care. Nie dbam o to, ponieważ moim zadaniem jako US Marshalla jest doprowadzić cię z powrotem przed wymiar sprawiedliwości, a nie dociekać, czy zabiłeś, czy nie. Natomiast tutaj, w tym momencie, kiedy sam Gerard mówi it's a monster o tej kompanii farmaceutycznej, zdajemy sobie sprawę, że coś w jego duszy się zmieniło. Zrozumiał, że jest takie zło, Richard Kimball. Richard Kimball.
Wydawało, ponieważ są na tym świecie tacy ludzie jak Richard Kimball. Kimball, który w tym filmie rzeczywiście jest nieposzlakowany. Ratuje swojego przeciwnika, ratuje małego chłopca i co kluczowe, daruje także życie samemu. Co na początku nie robi na nim jeszcze tak wielkiego wrażenia, być może odczytuje to jako gest tchórzostwa, fakt, że Kimble trzymając go na muszce nie strzela, ale pod koniec filmu rozumie wymiar etyczny tego gestu w pełni, ponieważ odpłaca się tym samym. W ostatnim kwadransie filmu funkcjonuje już rozkaz policyjny, aby strzelać do Richarda Kimble, kiedy tylko się go zobaczy. To jest moment, w którym Kimble jest już podejrzany o zabójstwo policjanta w metrze.
Tymczasem sam Gerard ów służbista, który nie negocjuje i który zawsze słucha rozkazów, tego rozkazu nie słucha. Ignoruje go i nawet wydaje polecenia swoim ludziom, aby nie strzelali do Richarda Kimble. Na tej symetrycznej i zbiegającej się w połowie trajektorii rozwoju postaci zbudowana jest wielkość tego filmu, bo wydaje mi się, że to jest film wielki, mimo że psychologia postaci jest dosyć spłaszczona, to jednak są w tym filmie sceny, które dotykają bardzo głębokich I didn't kill my wife. I don't care. I didn't kill my wife. I don't care. To jest wielki moment, bo spotykają się ze sobą bohaterowie o bardzo mocnych konstrukcjach etycznych, których błąd systemu skierował przeciwko sobie.
W idealnym świecie tych dwóch prawych ludzi współpracowałoby ze sobą. I oczywiście cud happy endu polega na tym, że koniec końców zostają oni sojusznikami. W ostatniej scenie sam Gerard przykłada nawet woreczek z lodem do obolałych nadgarstków Richarda Kimble, zdejmując mu Kajdanki oferując mu tym samym trochę komfortu. Swoją drogą w tym ostatnim momencie Richard Kimble nawiązuje do owej wymiany zdań w kanale mówiąc, myślałem, że nic cię to nie obchodzi. Na co Gerard mówi, nie obchodzi mnie, ale nie mów nikomu. Jest trochę tak, jakby w bardzo niedoskonałym świecie, w którym zło czasem wydaje się dobrem, a dobro czasem wydaje się złem, Tych dwóch prawych ludzi jednak podało sobie dłonie i zrozumiało, że są sojusznikami w walce z bardzo dużym złem, a może nawet z potworem.
Z takim potworem, który miażdży na swojej drodze między innymi tak piękne i niewinne kobiety, jaką była śp. Helen Kimball. To jest mechanika tej opowieści, natomiast przez 130 minut projekcji dzieje się w tym filmie oczywiście bardzo dużo. I o ile pierwszą pokusą byłoby napisać list i laurkę z komplementami do scenarzystów tego filmu, tzn. Jeba Stewarta i Davida Tułiego, to trzeba pamiętać, że historia powstawania tego filmu i także historia przemian, jakie ten scenariusz przechodził, jest najlepszym potwierdzeniem tego, że należy między bajki włożyć historię o idealnych scenariuszach, które następnie są zmieniane w idealne filmy. Scenariusz Ściganego miał 25 draftów, czyli wersji.
Można go odnieść do tak szacownego źródła, jakim są chociażby nędznicy Wiktora i Go z 1862 roku. I to nie jest tutaj moja erudycyjna wstawka, tylko to jest źródło, na które wskazywał sam Andrew Davis. Przypomnę, że tam bohaterem jest Skazany na nieproporcjonalną karę galernik Jean Valjean, jego zbrodnią była kradzież bochenka chleba, który ucieka i przez całe cztery opasłe tomy jest ścigany przez nieustępliwego policjanta Javerta. Tutaj Javertem jest Gérard, zresztą trochę brzmi to podobnie. Jean Valjean. Richard Kimball.
A jedna z najsłynniejszych linijek całego filmu, to znaczy moment, w którym US Marshal Sam Gérard zwraca się do tłumu na miejscu katastrofy kolejowej, I mówi, że należy przeszukać całą okolicę, po czym wymienia te wszystkie miejsca, w których należy szukać Richarda Kimble. Ten dialog był napisany, uwaga, przez dział marketingu Warner Brothers i miał pojawić się w trailerze do tego filmu, czyli w zwiastunie. Ale Andrew Davis i Tommy Lee Jones, który także wedle wszelkich świadectw ogromnie dużo wniósł do tej roli, razem ze zmianami dialogowymi, Postanowili, że ten marketingowy tekst może być tak naprawdę świetną linijką w ustach sama Gerarda.
I to dlatego słyszymy te słynne słowa, kiedy sam Gerard wylicza owe potencjalne kryjówki Richarda Kimble i mówi, że należy w okolicy przeszukać każdą stację benzynową, budynek mieszkalny, magazyn, stodołę, kurnik, wychodek i każdą psią budę. W okolicy. To jest coś, co było napisane do trailera tego filmu. Co więcej, później ta scena znalazła się w zwiastunie, ale ktokolwiek pracował w marketingu Warner Brothers pewnie nie spodziewał się, że to hasło reklamowe koniec końców stanie się jednym z najsłynniejszych dialogów samego filmu. Swoją drogą, zwróćcie uwagę na jeden z wielu genialnych szczegółów w kreacji Tommy Golly Jonesa w tym filmie.
Kiedy po raz pierwszy Tommy Lee Jones oficjalnie podaje swojemu oddziałowi nazwisko zbiega, mówi The fugitive's name is Dr. Richard Kimball. Samo zaakcentowanie owego doktor z pewnym przekąsem wprowadza temat pewnego klasowego napięcia, które przez cały film jest bardzo konsekwentnie poprowadzone i jest głównie źródłem dowcipów. Jeden z pomocników, Gerarda, grany przez Joe'ego Pantoliano, pyta w pewnym momencie, czym się zajmuje chirurg naczyniowy, na co jedna z pomocnic, Gerarda, grana przez L. Scott Caldwell, odpowiada, oznacza to, że zarabia więcej niż ty. Później ten sam Joe Pantoliano, kiedy ogląda mieszkanie dwupoziomowe, luksusowe, Richarda Kimble mówi, what a waste, co za strata, co za marnotrawstwo.
The fugitive's name is Dr. Richard Kimball. Tyle jeżeli chodzi o zmiany dialogowe, ale Andrew Davis w komentarzu audio nagranym na potrzeby Blu-raya z tym filmem, w którym to komentarzu notabene Tommy Lee Jones jest komicznie lakoniczny, mówi bardzo, bardzo niewiele, głównie powtarza takie zdanie, to jest świetny film, świetnie się go ogląda. Natomiast Andrew Davis mówi tam znacznie więcej i mówi, że jedne z najzabawniejszych linijek, jakie mówi w tym filmie sam Gerard, zostały wymyślone przez Tommy'ego Lee Jonesa w trakcie owych improwizacji.
Niestety obsadzony w roli doktora Charlesa Nicholsa, aktor Richard Jordan, rozchorował się i w ostatnim momencie został zastąpiony przez holenderskiego aktora, znanego z filmów Verhoevena, Gerona Crabbe. I zmiana ta oczywiście nie jest w żaden sposób widoczna na ekranie, ale pokazuje, że film powstawał nawet nie tyle w atmosferze chaosu, bo rzecz tak doskonała nie mogłaby powstawać w chaosie, ale w sytuacji, w której reżyser Andrew Davis i cała produkcja musiała ciągle liczyć ze zmianami i była ciągle na te zmiany bardzo, bardzo otwarta. Co najmniej jedna z tych zmian miała charakter fizycznie trudny, ponieważ w trakcie wcześniej kręconej sceny ucieczki przez las Harrison Ford skręcił kolano i miał uraz tego kolana aż do końca zdjęć.
Rzeka Chicago została zafarbowana na zielono i mimo, że w oryginalnym scenariuszu takiej parady nie było, Andrew Davis postanowił wykorzystać tę paradę i kręcił niemalże metodami dokumentalnymi przez kilka minut jak Tommy Lee Jones ściga Harrisona Forda Harrison Ford używa zielonego kapelusika, udając jednego z hydraulików chicagowskich, którzy dumnie maszerują w tej paradzie razem ze swoim związkiem zawodowym. Hydraulicy w Chicago to grupa bardzo silnie zidentyfikowana etnicznie, to właśnie głównie potomkowie irlandzkich emigrantów. I tutaj na chwilę takim irlandzkim emigrantem w roboczym niemal stroju staje się dr Richard Kimball.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.