Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S06E18: "Ścigany" (1993) -- CLASSIC

10.05.2024 ·1 godz 20 min

Opowiadam o filmie "Ścigany" (1993) w reżyserii Andrew Davisa.

W twarzach tych specjalistów, którzy pewnie rodzili się w momencie, kiedy Ścigany był kręcony, jest prawdziwe, niekłamane zdumienie, że tę scenę zrealizowano niemalże bez komputerowych efektów. Doktor Richard Kimball nie tylko przetrwał tę kraksę, na dodatek uratował od niej jednego ze strażników. To jeden z chwytów scenariuszowych, który od razu pokazuje nam niepoślakowany charakter. Słowa, jakie do niego kieruję, brzmią Be good, bądź dobry. I to jest dialog emblematyczny dla doktora Richarda Kimble, ponieważ jako postać

Tutaj nie możemy mieć wątpliwości. Doktor Richard Kimble nie tylko, że jest niewinny, ale w serialu przez kilka lat, kiedy spotykał na swojej drodze, uciekając cały czas przed Gerardem, kolejne postacie należące do różnych klas społecznych, różnych ras, Nieodmiennie otrzymywał od nich pomoc, ale także oferował im pomoc lekarską. Był to serial pokazujący w pewnym sensie, że tkanka amerykańskiego społeczeństwa jest zdrowa, ponieważ na każdym rogu czeka ktoś, kto może albo oczekiwać pomocy, albo tej pomocy Wielkie dzięki i do zobaczenia!

To jest właśnie przyjemność tego tempa, tego rytmu, faktu, że film skonstruowany jest jak taki bezlitosny wir, w który kiedy raz damy się wciągnąć, to już właściwie nie mamy jak się od niego uwolnić, ponieważ nie mamy nawet czasu, żeby się w tej całej pogoni zatrzymać. Są takie filmy oparte właśnie na pogoni, na rytmie. Blues Brothers jest takim filmem, także film chicagowski czy Biegni, Lola Biegni i zdecydowanie takim filmem jest Biegni, Richard Biegni, czyli po prostu The Fugitive. Jeżeli dodacie do tego humor, bo jest w tym filmie bardzo dużo humoru, zwłaszcza w odzywkach sama Gerarda, soczyste dwie postaci, czyli wyraźnego protagonistę i wyraźnego antagonistę, Kimbla i Gerarda, a do tego temat skrzywdzonej niewinności i pewnej zmiany,

Jaką w scenariuszu przechodzą bohaterowie, no to mamy, mówiąc amerykańskim slangiem filmowym, mamy winner, to znaczy mamy film, który po prostu jest sukcesem. Jaka jest owa zmiana w przypadku obydwu bohaterów? Jeżeli przyjrzymy się scenariuszowi filmu, no to można powiedzieć, że Richard Kimball na naszych oczach uczy się, że świat jest gorszy niż myślał. Na początku dr Richard Kimble jest beztroski, ma piękną żonę, udane małżeństwo, sukces materialny. Wydaje się, że wszystko jest idealnie. W trakcie filmu opowieść doprowadzi go do najbardziej bolesnego momentu, w którym zorientuje się, że jego przyjaciel, czyli dr Charles Nichols, tak naprawdę był zdrajcą odpowiedzialnym za

Śmierć jego żony. To jest trajektoria Richarda Kimble w tym filmie. Od poczucia, że z jego życiem i światem wszystko jest dobrze, do świadomości tego, że tak naprawdę dobrze nie jest. Geniuszem tego pomysłu i tego schematu fabularnego jest to, że sam Gerard US Marshal Przechodzi drogę dokładnie odwrotną. To znaczy, Gerard zakłada, że świat jest zły, skorumpowany i należy w nim posługiwać się wyłącznie metodami twardej ręki. Ja nie negocjuję po tym, jak zastrzelił jednego z biegów, który nie chciał od razu złożyć broni. A w toku filmu Gerard uczy się, że świat jest trochę lepszy niż myślał, ponieważ Richard Kimball jednak jest niewinny.

Wydawało, ponieważ są na tym świecie tacy ludzie jak Richard Kimball. Kimball, który w tym filmie rzeczywiście jest nieposzlakowany. Ratuje swojego przeciwnika, ratuje małego chłopca i co kluczowe, daruje także życie samemu. Co na początku nie robi na nim jeszcze tak wielkiego wrażenia, być może odczytuje to jako gest tchórzostwa, fakt, że Kimble trzymając go na muszce nie strzela, ale pod koniec filmu rozumie wymiar etyczny tego gestu w pełni, ponieważ odpłaca się tym samym. W ostatnim kwadransie filmu funkcjonuje już rozkaz policyjny, aby strzelać do Richarda Kimble, kiedy tylko się go zobaczy. To jest moment, w którym Kimble jest już podejrzany o zabójstwo policjanta w metrze.

Tymczasem sam Gerard ów służbista, który nie negocjuje i który zawsze słucha rozkazów, tego rozkazu nie słucha. Ignoruje go i nawet wydaje polecenia swoim ludziom, aby nie strzelali do Richarda Kimble. Na tej symetrycznej i zbiegającej się w połowie trajektorii rozwoju postaci zbudowana jest wielkość tego filmu, bo wydaje mi się, że to jest film wielki, mimo że psychologia postaci jest dosyć spłaszczona, to jednak są w tym filmie sceny, które dotykają bardzo głębokich I didn't kill my wife. I don't care. I didn't kill my wife. I don't care. To jest wielki moment, bo spotykają się ze sobą bohaterowie o bardzo mocnych konstrukcjach etycznych, których błąd systemu skierował przeciwko sobie.

W idealnym świecie tych dwóch prawych ludzi współpracowałoby ze sobą. I oczywiście cud happy endu polega na tym, że koniec końców zostają oni sojusznikami. W ostatniej scenie sam Gerard przykłada nawet woreczek z lodem do obolałych nadgarstków Richarda Kimble, zdejmując mu Kajdanki oferując mu tym samym trochę komfortu. Swoją drogą w tym ostatnim momencie Richard Kimble nawiązuje do owej wymiany zdań w kanale mówiąc, myślałem, że nic cię to nie obchodzi. Na co Gerard mówi, nie obchodzi mnie, ale nie mów nikomu. Jest trochę tak, jakby w bardzo niedoskonałym świecie, w którym zło czasem wydaje się dobrem, a dobro czasem wydaje się złem, Tych dwóch prawych ludzi jednak podało sobie dłonie i zrozumiało, że są sojusznikami w walce z bardzo dużym złem, a może nawet z potworem.

A jedna z najsłynniejszych linijek całego filmu, to znaczy moment, w którym US Marshal Sam Gérard zwraca się do tłumu na miejscu katastrofy kolejowej, I mówi, że należy przeszukać całą okolicę, po czym wymienia te wszystkie miejsca, w których należy szukać Richarda Kimble. Ten dialog był napisany, uwaga, przez dział marketingu Warner Brothers i miał pojawić się w trailerze do tego filmu, czyli w zwiastunie. Ale Andrew Davis i Tommy Lee Jones, który także wedle wszelkich świadectw ogromnie dużo wniósł do tej roli, razem ze zmianami dialogowymi, Postanowili, że ten marketingowy tekst może być tak naprawdę świetną linijką w ustach sama Gerarda.

I to dlatego słyszymy te słynne słowa, kiedy sam Gerard wylicza owe potencjalne kryjówki Richarda Kimble i mówi, że należy w okolicy przeszukać każdą stację benzynową, budynek mieszkalny, magazyn, stodołę, kurnik, wychodek i każdą psią budę. W okolicy. To jest coś, co było napisane do trailera tego filmu. Co więcej, później ta scena znalazła się w zwiastunie, ale ktokolwiek pracował w marketingu Warner Brothers pewnie nie spodziewał się, że to hasło reklamowe koniec końców stanie się jednym z najsłynniejszych dialogów samego filmu. Swoją drogą, zwróćcie uwagę na jeden z wielu genialnych szczegółów w kreacji Tommy Golly Jonesa w tym filmie.

Kiedy po raz pierwszy Tommy Lee Jones oficjalnie podaje swojemu oddziałowi nazwisko zbiega, mówi The fugitive's name is Dr. Richard Kimball. Samo zaakcentowanie owego doktor z pewnym przekąsem wprowadza temat pewnego klasowego napięcia, które przez cały film jest bardzo konsekwentnie poprowadzone i jest głównie źródłem dowcipów. Jeden z pomocników, Gerarda, grany przez Joe'ego Pantoliano, pyta w pewnym momencie, czym się zajmuje chirurg naczyniowy, na co jedna z pomocnic, Gerarda, grana przez L. Scott Caldwell, odpowiada, oznacza to, że zarabia więcej niż ty. Później ten sam Joe Pantoliano, kiedy ogląda mieszkanie dwupoziomowe, luksusowe, Richarda Kimble mówi, what a waste, co za strata, co za marnotrawstwo.

Richard Kimble. Skoro zatem już ustaliliśmy, że scenariusz ulegał licznym zmianom i że Andrew Davis był reżyserem nie tylko otwartym na te zmiany, ale wręcz aktywnie ich poszukującym, a także inteligentnie adaptującym to, co w danym momencie było dostępne filmowcom w tej dużej przecież produkcji, To myślę, że to jest ten moment tego odcinka, w którym warto przyjrzeć się właśnie Andrew Davisowi, ponieważ wśród oscarowych nominacji, które wcześniej wymieniłem, boleśnie zabrakło tej jednej dla reżysera tego filmu.

Richard wcześniej flirtował z tą kobietą w restauracji, no ale koniec końców zostawiono tylko ten moment z samochodem. Davis zachwyca się prawdziwymi naklejkami miejskimi, chicagowskimi na przedniej szybie tego samochodu. Davis zachwyca się tym, że po kraksie pociągu ma tyle ujęć, które pokazują rozrzucone pnie drzew, Rozrzucone fragmenty tego pociągu i mówi, że to właśnie te detale sprawiają, że widz jeszcze bardziej czuje, że ta kraksa była realna. Davis wskazuje na oddechy zamarzające na zimnym powietrzu. Mówi, że bardzo dobrze pamięta zamieszki studenckie pod hotelem Hilton, gdzie toczy się konfrontacja finalna tego filmu między Richardem Kimblem a jego byłym przyjacielem.

Który, żeby przejść swoją drogę dramaturgiczną, musi stać się kimś, cudzysłów, z ludu. To także zbliża go do profesora Wilczura i Kosiby, jeśli chodzi o pomysł fabularny. Bo dr Richard Kimble musi się pozbyć tego doktora ze swojego nazwiska, musi zgolić brodę, Musi zafarbować włosy i co ciekawe, farbuje włosy farbą, na której na pudełku jest czarny mężczyzna, afroamerykanin. I to jest pierwszy sygnał tego, że Kimble, żeby stać się w pełni człowiekiem i żeby zrozumieć swoją tożsamość, to znaczy tożsamość kogoś zdradzonego przez przyjaciela, Mężczyzna musi zakosztować różnych elementów doświadczenia, które jemu jako uprzywilejowanemu, białemu mężczyźnie w Stanach niekoniecznie były dostępne.

I Andrew Davis mówi, że w tym momencie Harrison gra, cudzysłów, po polsku. Czyli gra polskiego imigranta w Stanach. Gra takiego imigranta, który zarabia na życie sprzątaniem. I to takie właśnie twarde, słowiańskie, haj, haj, haj, to jest moment, w którym z kolei Richard Kimball troszeczkę staje się Polakiem, Słowianinem w Stanach, imigrantem niewykwalifikowanym. Dr. Richard Kimble musi zrzucić swój klasowy przywilej Żeby przetrwać musi też posmakować co to znaczy mieszkać właśnie kątem w takim niezamożnym domu polskiej rodziny i dopiero wtedy może przejść tą całą swoją drogę.

A zatem sparafrazowałbym swoje wcześniejsze zdanie. To, że Kimbell uczy się, że świat jest trochę gorszy niż myślał. Gerard uczy się, że świat jest trochę lepszy niż myślał. Ale żaden z nich pod koniec filmu nie powie, że nadziei dla amerykańskiego społeczeństwa należy szukać w wielkim biznesie. Obydwaj już wiedzą, a dla Kimbla jest to wiedza dosyć nowa, że prawdziwa sól amerykańskiego społeczeństwa polega na relacyjności i kontakcie z tym, co czyni to społeczeństwo naprawdę wyjątkowym. A tą solą ziemi, tak się składa, są właśnie owi potomkowie imigrantów, ludzie pracujący, ci hydraulicy podążający w paradzie, i tak dalej, i tak dalej. Więc Ścigany ma także ten wymiar. I to już było w serialu obecne, ale tam brakowało tego

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.