Mentionsy Mentionsy
Rynek Krakowski
Rynek Krakowski

DE NIRO buduje hotel. Skazany deweloper. Skompromitowana urzędniczka

21.11.2025 ·29 min 8 s

Robert De Niro przyjeżdża do Krakowa jako twarz luksusowej inwestycji hotelowej. A za kulisami – zamiast czerwonego dywanu – mamy zburzony dom, wypruty zabytek, skazanego dewelopera i skompromitowaną urzędniczkę. I nie, to nie jest scenariusz nowego "Ojca Chrzestnego".To rzeczywistość w mieście królów, którą udało się odtworzyć dzięki uważnej analizie zdjęć, które tzw. Krakówek robił sobie z amerykańskim gwiazdorem.Ten materiał to opowieść o tym, jak krakowskie elity klękają przed celebrytą, a mieszkańcy – przed buldożerem. Kto naprawdę buduje hotel, za czyje pieniądze i jakim kosztem? Jak wygląda miasto, w którym zdjęcie z gwiazdą jest ważniejsze niż prawo i mieszkańcy?

I to jest fantastyczna rzecz po prostu. Wiecie jak to wygląda? To wyglądało dokładnie tak, ta promocja tego hotelu wyglądała dokładnie tak, jak otwarcie pierwszego McDonalda w Polsce. Środki masowego przekazu potraktowały przywiezienie hamburgera do Polski na równi z przywiezieniem prochów Paderewskiego. No i słuchajcie, udało się. Nasz Krakówek klęknął na kolanko i zrobił sobie zdjęcia z wielkim... Ale przejdźmy do tej inwestycji.

I wiecie co, rzygać mi się chce tymi wszystkimi komentarzami, można by je wymieniać, wymieniać, wymieniać i wymieniać. I co najciekawsze, one dotyczą jedynie elit, bo to jedynie one się nimi zachwycały, tam takich ludzi powiedzmy gdzieś tam... Zwykłych, regularnych. Raczej to nie ruszało. Przyjechał sobie aktor ot tak. I nie tylko tutaj jako aktor, tylko jako biznesmen przede wszystkim. A ci się zachwycają, jakby co najmniej otwierał tu swoją szkołę filmową. Jednak kiedy... Zresztą jak zwykle. Tak zwane elity przynoszą wstyd naszemu miastu, ten Krakówek. No to po drugiej stronie stanęli mieszkańcy, którzy są przeciwni budowie tego hotelu. A może nawet nie samej budowie, ale sposobu w jaki się to odbywa.

A panu wiceprezydentowi nie są w stanie zapewne zapewnić okazji do zrobienia sobie zdjęcia z gwiazdą światowego formatu. No, pan wiceprezydent mógłby liczyć co najwyżej na fotkę ze mną. I w całej tej historii najbardziej przykre jest nie to, że wielki biznes wygrywa, ale że te oświecone elity, ten nasz Krakówek po prostu zrobi wszystko, spłaszczy się. Poniży się w każdy tylko sposób, żeby cokolwiek z tego uczknąć. No i słuchajcie, jak jesteście ciekawi naszych treści, to tutaj wam się na pewno pojawi jakiś film, a tutaj zapraszam was do subskrypcji, bo może nie gram tak dobrze jak Robert De Niro, ale jestem na pewno przystojniejszy.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.