Warszawa-Kijów: Sojusz czy złudzenie?
Czy fundamenty, na których oparto współpracę Polski i Ukrainy, zaczynają pękać? Wojciech Mucha rozbiera na czynniki pierwsze trudne pytania, które coraz częściej padają nie tylko w kuluarach polityki, ale też na ulicy. 🔎 W tym filmie: – Czy relacja Warszawa–Kijów to wciąż strategiczny sojusz, czy już polityczne złudzenie? – Dlaczego polska prawica traci spójność w sprawie Ukrainy? – Jakie są realne koszty obecności Ukraińców w Polsce – społeczne, finansowe, kulturowe? – I czy społeczne zmęczenie nie staje się nową rzeczywistością? To commentary bez owijania w bawełnę. Bez ideologii, bez klisz, bez autocenzury. Zamiast propagandy – chłodna analiza. Zamiast haseł – pytania, które naprawdę mają znaczenie. Opowiada: Wojciech Mucha Montaż/realizacja: Mateusz Jaśko, Grzegorz Krzywak
Polska jest po prostu kolejna na liście państw do połknięcia przez krwiożerczy reżim Władimira Putina, czy w co on by się tam nie przepotwarzył. I żebyście mieli tego świadomość, że rzeczywiście tak się działo, że Polska w tym czasie była liderem, jeśli chodzi o tę pomoc, wystarczy przypomnieć sobie w jaki sposób ówczesny premier Mateusz Morawiecki wyśmiał niemiecką pomoc, która sprowadzała się do wysłania na Ukrainę, taki był plan, kilku tysięcy hełmów. 5 tysięcy hełmów. To chyba jakiś żart. Jak pamiętamy, chwilę później jednak Niemcy uruchomili tą kroplówkę, która z różnym natężeniem na Ukrainę płynęła. Gdy przyjrzymy się materiałom wideo z tamtego okresu, nie tym polskim, które sprzyjały wówczas rządowi, ale różnym youtuberom i analitykom z zachodu, to oni pokazywali, że Polska wyrasta w tym momencie na rodzaj...
Ludobójstwa na Wołyniu dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943-1947 według różnych szacunków zginęło od kilkudziesięciu nawet do dwustu tysięcy polskich ofiar. Więc mając cały ten pakiet problemów, nakładając go na to, że no jednak niezbyt sympatyczni sąsiedzi nasi z Zachodu, mówię o Niemcach i administracji Joe Bidena, chcieli zmiany. Struktury władzy w Polsce. Można na tej osi czasu osadzić również zachowanie Wołodymyra Zeleńskiego i całej ukraińskiej klasy politycznej, która postanowiła po prostu, że Polskę przestanie widzieć, że będzie patrzeć w górę ponad naszymi głowami na swoich partnerów na Zachodzie.
Ale oto flagi, które zostały zdjęte do połowy w ambasadzie Rzeczypospolitej w Kijowie 18 czerwca, czyli w tym tygodniu. Bo wówczas w Kijowie ogłoszono dzień żałoby dla upamiętnienia rosyjskiego ataku, w którego w wyniku zginęły co najmniej 23 osoby, a 134 zostały ranne. Musimy więc pamiętać, o co toczy się ta wojna. Gdyby Rosja zajęła Ukrainę w 2020 roku, dziś nie mielibyśmy problemów, które mamy, tylko mielibyśmy dużo poważniejsze. Rosja wchłonęłaby, jak pisał na łamach tygodnika Solidarność Piotr Skwiociński w ostatnim numerze. Wchłonęłaby cały potencjał gospodarczy, cały potencjał ludnościowy i wojskowy Ukrainy. Zachód, czyli nasi przyjaciele z Niemiec między innymi, ale również ze Stanów Zjednoczonych, zostałby skompromitowany, wzrosłaby rola zarówno Federacji Rosyjskiej, ale także i Chin i świat by się dość mocno przebiegunował.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
🔎 W tym filmie:
– Czy relacja Warszawa–Kijów to wciąż strategiczny sojusz, czy już polityczne złudzenie?
– Dlaczego polska prawica traci spójność w sprawie Ukrainy?
– Jakie są realne koszty obecności Ukraińców w Polsce – społeczne, finansowe, kulturowe?
– I czy społeczne zmęczenie nie staje się nową rzeczywistością? To commentary bez owijania w bawełnę.
Bez ideologii, bez klisz, bez autocenzury.
Zamiast propagandy – chłodna analiza.
Zamiast haseł – pytania, które naprawdę mają znaczenie.
Opowiada: Wojciech Mucha
Montaż/realizacja: Mateusz Jaśko, Grzegorz Krzywak