POKOLENIE EMIGRACJI zmienia Polskę NA LEPSZE
„Stracone pokolenie”? A może właśnie na odwrót? Rozmawiamy o nostalgii za latami 90., ale też o realnym doświadczeniu naszego pokolenia – tym, które wyjeżdżało za chlebem, wracało z dumą i dziś nie daje sobie już wmawiać kompleksów. To rozmowa o przemianie. O ludziach, którzy byli z „tych gorszych”, a dziś mówią głośno: nie wstydzimy się, mamy swoją drogę.O konflikcie między elitami a „zwykłymi” ludźmi, między bananowcami a reprezentacją bloków, o prawdziwej cenie sukcesu i o tym, dlaczego Polska przestała chcieć tylko „doganiać Zachód”. ▶ Czy nowoczesny patriotyzm to już nie „posprzątaj po psie”, tylko „zbuduj elektrownię atomową”? ▶ Dlaczego dla wielu Polaków to nie Trzaskowski, tylko Peja lepiej oddaje ich tożsamość? ▶ I co z tymi, którzy odnieśli sukces, ale pamiętają skąd przyszli? O tym wszystkim – z dystansem i pełną świadomością, że to nie jest jeszcze gotowa opowieść. Ale może właśnie się rodzi. Rozmawiają Tomasz Borejza i Wojciech Mucha.
Dumę z tego w przestrzeni społecznej, że kraj zaczął wyglądać normalnie. Ja dorastałem w takim świecie, w którym Zachód to był przepokazywany jako taka, wiesz, no mekka, do której trzeba zmierzać. Wszystko trzeba kopiować, zmierzać w tą stronę. A tu się nagle okazało, że to my jesteśmy tym Zachodem. Zbudowaliśmy to między innymi na tej emigracji, na ciężkiej pracy. Też trochę jak człowiek z dwudziestoby pięcio... POKOLENIE EMIGRACJI
Ponieważ oni postrzegają marksowsko ciągle świat. Zresztą to samo robi trochę Platforma i to samo robi w ogóle elektorat Platformy. Historia rozwija się w określonym kierunku, zawsze tak samo, tylko różne kraje i różne społeczeństwa są na różnym etapie tego rozwoju. Nie ma innego postępu niż był na przykład we Francji lub w Niemczech, bo oni są dalej na tej ścieżce do jakiegoś raju. To się wzięło oczywiście z dążenia do komunizmu tak naprawdę na ideowym poziomie. Wiadomo, że tak nie jest. No nie jest, ale to jest niewyobrażalne. My jesteśmy na ścieżce rozwoju, na której był Zachód, tylko jesteśmy na innym jej punkcie. Co to oznacza? Że musimy rozwijać się dalej i na pewno będziemy pokonywać kolejne etapy tego rozwoju.
Czy będziemy najlepszym uczniem Unii Europejskiej, który najlepiej kopiuje wzory, które Unia gdzieś tam zrobiła. Czy będziemy wjeżdżać i próbować znaleźć swoją ścieżkę rozwoju. To jest cały czas ta rozmowa. Dla lewicy niewyobrażalne jest nie być najlepszym uczniem Unii Europejskiej, ponieważ my po tej linii... To się generalnie faktycznie wzięło z tego, że gdzieś w lewicowej myśli jest ten liniowy rozwój. Postęp przebiega w określonym kierunku, ku określonemu rozwiązaniu. Bardziej bym tutaj to uprościł, że raczej oni po prostu zawsze chcą mieć jakieś centrum, do którego mogą... Mogą złożyć pokłon. Czy to jest centrum na wschodzie, czy na zachodzie. Zawsze muszą być częścią jakiegoś organizmu, bo czują się bezpieczniej. A z drugiej strony mają kogoś, kto mówi im, co mają robić w ostatecznej... Nie są w stanie wziąć odpowiedzialności takiej jeden do jednego.
A jak go zignorujesz, to krzyczy, ja mam dwa fakultety i musisz słuchać. Ale rzecz w tym, na co Mati zwrócił uwagę, że to są często wyjazdy na wczasy. A ta klasa tak zwana ludowa, to ten Zachód przez ostatnie 20 lat poznawała od dołu, od kuchni, też często awansując dzięki pracy. Kiedy lepiej rozumiesz tą zagranicę, jak spędziłeś tam 5 lat pracując. I rozumiesz, co tam też nie działa. Nie widzisz tylko tego obrazka z foldera, który ci jest pokazywany w zamkniętym kurorcie, tylko widzisz, co nie działa. Widzisz ukryty rasizm, ukryte nierówności społeczne, widzisz bidę tych ludzi, którzy Którzy tam żyją od zawsze, obywateli tego kraju. Widzisz to po prostu od podszewki i cię to już tak nie zachwyca. Nie zachwyca i też więcej wynosisz.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To rozmowa o przemianie.
O ludziach, którzy byli z „tych gorszych”, a dziś mówią głośno: nie wstydzimy się, mamy swoją drogę.
O konflikcie między elitami a „zwykłymi” ludźmi, między bananowcami a reprezentacją bloków, o prawdziwej cenie sukcesu i o tym, dlaczego Polska przestała chcieć tylko „doganiać Zachód”.
▶ Czy nowoczesny patriotyzm to już nie „posprzątaj po psie”, tylko „zbuduj elektrownię atomową”?
▶ Dlaczego dla wielu Polaków to nie Trzaskowski, tylko Peja lepiej oddaje ich tożsamość?
▶ I co z tymi, którzy odnieśli sukces, ale pamiętają skąd przyszli?
O tym wszystkim – z dystansem i pełną świadomością, że to nie jest jeszcze gotowa opowieść. Ale może właśnie się rodzi.
Rozmawiają Tomasz Borejza i Wojciech Mucha.