POKOLENIE EMIGRACJI zmienia Polskę NA LEPSZE
„Stracone pokolenie”? A może właśnie na odwrót? Rozmawiamy o nostalgii za latami 90., ale też o realnym doświadczeniu naszego pokolenia – tym, które wyjeżdżało za chlebem, wracało z dumą i dziś nie daje sobie już wmawiać kompleksów. To rozmowa o przemianie. O ludziach, którzy byli z „tych gorszych”, a dziś mówią głośno: nie wstydzimy się, mamy swoją drogę.O konflikcie między elitami a „zwykłymi” ludźmi, między bananowcami a reprezentacją bloków, o prawdziwej cenie sukcesu i o tym, dlaczego Polska przestała chcieć tylko „doganiać Zachód”. ▶ Czy nowoczesny patriotyzm to już nie „posprzątaj po psie”, tylko „zbuduj elektrownię atomową”? ▶ Dlaczego dla wielu Polaków to nie Trzaskowski, tylko Peja lepiej oddaje ich tożsamość? ▶ I co z tymi, którzy odnieśli sukces, ale pamiętają skąd przyszli? O tym wszystkim – z dystansem i pełną świadomością, że to nie jest jeszcze gotowa opowieść. Ale może właśnie się rodzi. Rozmawiają Tomasz Borejza i Wojciech Mucha.
To cały ten, myślę, że cały ten spór na przykład wokół programu sztucznej inteligencji, wiesz, który się w Encebirze odbył jakąś chwilę temu, to też jest trochę taki wyraz. Z jednej strony trochę CPK, trochę te wszystkie takie rzeczy rozwojowe dość mocno. Pamiętasz, jak tam było, że No przyszła platforma i zaczęła robić z lewicą i zaczęła robić porządki z polskim AI-em. I się nagle okazało, że liczyli na to, że przyjdą i powiedzą, bo przepalili 20 milionów złotych i no zwolnimy wszystkich, będziemy super. Ludzie dostali szału, bo tam przyjechali goście, którzy zdobywali doświadczenie w najlepszych firmach świata, żeby pracować za mniejsze pieniądze dla Polski. To jest trochę tak, że akurat ten przykład NCBR-u i przykład tej dyskusji wokół sztucznej inteligencji uświadomił, mam wrażenie, a w zasadzie zszokował dużą część wyborców, przygodnych wyborców koalicji 15 października.
Znika agresja też w tej dyskusji taka na siłę właśnie. Właśnie ta strona jest chyba najbardziej agresywna w tym wszystkim. Ludzie się są w stanie dogadać. Też jest tak. No, że są rzeczy, nie wiem, światopoglądowe, które można rozgrzewać i dzielą ludzi bardzo ostro, ale generalnie w rządzeniu państwem chodzi też o to, żeby to państwo się po prostu sensownie rozwijało. I czy takie CPK, to czy ono musi mieć barwy partyjne? Dlaczego nie można zrobić tak, że jak się robi inwestycje tego rodzaju, robi się to w jakichś krajach na świecie, no to się bierze do takiego projektu też ludzi z opozycji, tak? Żeby wiadomo było, że po zmianie władzy projekt będzie kontynuowany, bo jest wspólny. Ale przecież mógł być kontynuowany, nikt im nie zabronił go kontynuować. Ale wiesz, trochę nie może być kontynuowany, bo jest nie nasz, a jak jest nie nasz, to jest wszystko źle.
Nie, to nie tak, bo na tej zasadzie kontynuują różne rzeczy na 800+, i chwalą się, że to oni wprowadzili. Więc czemu nie wzięli CPK i nie mówią, że zrobimy to tylko lepiej i szybciej. Myślę, że jakby mieli przekonanie, że zwinięcie C-800 plus nie spotka się z jakąś ostrą reakcją społeczną, to też by mogło być w drugą stronę. Więc może byli przekonani, że się nie spotka CPK, a spotkało się. Ale rzecz w tym, że jest jakiś szereg rzeczy ważnych, z których jak się zdejmuje ten ideologiczny najostrzejszy spór, to się okazuje, że da się dogadywać i da się znajdować wspólne, ponieważ dla państwa Są to rozwiązania dobre, nieważne, czy patrzysz na nie z prawej, czy z lewej strony. Są potrzebne albo sensowne. Czasami nie są, wiadomo. Na tym też polega dyskusja, ale nie jest z założenia tak, że musi być z lasem.
CPK to też przecież było przezabawne. Jak weszła ta platforma po wygranych wyborach i myślała, że krzyknie, że gigantomania pisowska przepalili pieniądze, a naród powie, o wreszcie przyszedł ktoś rozsądny. A ludzie się w czoło pukali, że no jak to? No właśnie jesteśmy dużym krajem w środku Europy, dlaczego mamy latać z Berlina? To jest sensowne pytanie w ogóle, które nie ma moim zdaniem w ogóle barw politycznych. Jak to taką godnościową, o jakiej rozmawialiśmy na początku? No oglądaliśmy się tych lotnic, gdzie wysiadaliśmy z tymi betami różnymi, tak? Dlaczego my też nie możemy mieć sensownego dużego lotniska, żeby bez przesiadek latać w różne miejsca na świecie? To jest gdzieś takie pytanie w tym wszystkim. No i da się rozmawiać, a są przestrzenie wspólne, nawet czasami ogromnie zaskakujące. Na lewicy zaczyna się budzić pytanie o imigrację na przykład.
Oni spadną z tego konia. Ja mam tylko takie zastanowienie i pytanie, czy spadną wystarczająco szybko, żeby nie przegapić jednak tej gigantycznej szansy, przed którą jako kraj stoimy. To jest jedna rzecz, a po drugie, w jaki sposób spadną, będzie miało też znaczenie dla tego, co będzie po nich, bo ta wojna polityczna może wygasnąć, a może wybuchnąć jeszcze silniej. Myślę, że spadając z konia, broniąc się, mogą ją rozgrzać też do absurdalnych zupełnie Poziomów, a ofiar będzie dużo. Rozmawialiśmy o tych projektach AI-owych. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy o NCBiRze i projektach budownictwa socjalnego po prostu. CPK się pojawiło. Z tego co mówisz, to liczba wyzwań jest po prostu tak imponująca.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To rozmowa o przemianie.
O ludziach, którzy byli z „tych gorszych”, a dziś mówią głośno: nie wstydzimy się, mamy swoją drogę.
O konflikcie między elitami a „zwykłymi” ludźmi, między bananowcami a reprezentacją bloków, o prawdziwej cenie sukcesu i o tym, dlaczego Polska przestała chcieć tylko „doganiać Zachód”.
▶ Czy nowoczesny patriotyzm to już nie „posprzątaj po psie”, tylko „zbuduj elektrownię atomową”?
▶ Dlaczego dla wielu Polaków to nie Trzaskowski, tylko Peja lepiej oddaje ich tożsamość?
▶ I co z tymi, którzy odnieśli sukces, ale pamiętają skąd przyszli?
O tym wszystkim – z dystansem i pełną świadomością, że to nie jest jeszcze gotowa opowieść. Ale może właśnie się rodzi.
Rozmawiają Tomasz Borejza i Wojciech Mucha.