Przyszłość Bliskiego Wschodu po ataku na Iran | Debata w Radiu RMF24
Trwa ostrzał Iranu przez USA i Izrael oraz militarne odpowiedzi wojsk reżimu w Teheranie. Jerozolima atakuje Liban i pozycje militarne Hezbollahu. W obliczu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie sytuacja staje się coraz bardziej napięta. W Radiu RMF24 i Faktach RMF FM zorganizowaliśmy debatę „Przyszłość Bliskiego Wschodu po ataku na Iran”.
A Turcja? Co na to Turcja? Bo można zadać pytanie, może to jest krótkoterminowo fajna taktyka, ale Turcja nie będzie zachwycona. Ja myślę, że ten problem z Turcją jest jeszcze przed nami, ale to naprawdę nie jest to, co jest dzisiaj najważniejsze. Także jest to problem, słusznie pan zauważył, natomiast nie sądzę, żeby dzisiaj było to. Iwo Jekarina, to jest model? Ja faktycznie podtrzymuję również zdanie moich przedmówców. Takie akcje wtedy wydaje się, że w żaden sposób jeszcze nie skoordynowane, czy też nie prowadzone wspólnie z CIA widzieliśmy także w zeszłym roku w trakcie wojny. która była między Izraelem a Iranem. Wtedy grupy kurdyjskie również rozpoczęły swoje autonomiczne działania w Kurdystanie, w prowincji irańskiej. W związku z tym nie widzę przeszkód, ażeby w ramach pewnej strategii, ale nie prowadzenia wojny, takie działania również zaczęły być obserwowane.
Bardzo dziękuję. Na chwilę wrócimy do pytania o strategię i o taktykę, i o cele tej wojny, ale to już w Radiu RMF24. Żegnamy się ze słuchaczami Faktów Radia RMF FM. No dobrze, powiedzieliśmy, że to jest strategia, krótkoterminowa strategia, być może strategia, być może jakiś model działania, być może maskowanie czegoś, ale ja bym zaczął od fundamentalnego pytania. Jaki jest cel głównych graczy tego konfliktu, tych, którzy... Wprawdzie twierdzą, że nie rozpoczęli tej wojny. Przedwczoraj Pete Hexett powiedział, że myśmy jej nie rozpoczęli, ale my ją zakończymy. No ale naloty zaczął Izrael i Stany Zjednoczone, cokolwiek byśmy nie sądzili o reżimie w Iranie. Jaki jest cel Stanów Zjednoczonych? Może od tego zaczniemy tej wojny? Co ma się wydarzyć dzień po?
Powiem więcej, zakładał, w mojej opinii zakładał, że tylko demonstracja siły, jak przybycie tej floty uderzeniowej będzie wystarczająca, żeby Iran stwierdził, dobrze, to my się podporządkujemy i będziemy rozmawiać. Jak widać, nawet rozmawianie im nie pomogło, Irańczykom, i dokładnie Kilka godzin po tym, jak Omański, minister spraw zagranicznych powiedział, że dogadaliśmy się i jest porozumienie, Iran został zbombardowany. Trudno niewątpliwie nadążyć za tym, co deklarują Stany Zjednoczone, bo te cele wydaje się, że zmieniają się bardzo płynnie w czasie, zgodnie z tym, jak sama operacja, jak sama wypowiedziana przez Stany Zjednoczone i Izrael wojna, nazywana przecież na początku atakiem prewencyjnym.
Ale ja jeszcze chciałem się zapytać o Izrael, bo to jest drugi gracz tej wojny. Niektórzy mówią nawet, że pierwszy. To zależy od tego, kto komentuje. No dobrze, to jeśli nie wiemy, jakie są cele Stanów Zjednoczonych, to może chociaż wiemy, jakie cele tej wojny postawił przed sobą Benjamin Netanyahu. Rozumiem, że on jest bliżej tych wydarzeń i z jego perspektywy to jest wojna bliższa, więc cele może są trochę bardziej określone. Panie ambasadorze. W mojej opinii Izrael sobie postawił za cel. Zresztą to jest jedyny kraj, który nie zgłaszał, a wręcz dążył do tego, żeby Stany Zjednoczone wciągnąć do tego konfliktu. To jest jedyny kraj, który tak naprawdę jasno od początku mówił, że celem jest
Zmiana reżimu albo zakończenie programu jądrowego, jakkolwiek to nazywać, to jest właśnie Izrael. Wydaje mi się, że dążeniem Izraela, czy obecnych władz Izraela jest zapewnienie, znaczy to co wchodzi w rachubę, to wcale nie musi być zmiana reżimu, bo to czy reżim Kolejny jak się pojawi, będzie przyjazny, to jest też wielki znak zapytania i wcale nie musi być. I wcale nie musi rezygnować z programu jądrowego i ze swoich interesów tradycyjnych w regionie. Więc w zasadzie optymalny wybór dla Izraela, opcja, to jest chaos. To co jest w Libanie, to co jest w Syrii, to jest strategia, którą Izrael przyjmował od lat.
Im gorzej naokoło, tym lepiej dla Izraela. W którym skrócie? Ale tylko chaos jest może fajny dla Izraela, ale to jest potężne państwo, w samym centrum regionu, z potężnymi interesami proksi poza, które przecież nie znikną. To znaczy, nawet jeżeli nie będzie jednego kierownictwa, to i tak szyici i rozmaite inne bojówki, także sunnickie, bo różnie z tym bywa w przypadku Iranu, no ale jednak głównie szyickie, będą nadal Działać, więc to, co się może opłacać nawet Izraelowi, to z całą pewnością nie opłaca się regionowi. No tak, ale to już nie wchodząc w interesy czy kalkulacje pozostałych państw regionu. Nie, ja myślę, że akurat po stronie izraelskiej cele są dosyć jasne.
Cele minimum to jest, i to też chciałbym, żeby było dobrze zrozumiane, chociaż nie chcę otwierać tych wątków technicznych, gdzie Irańczycy są z ich programem nuklearnym. Natomiast po tej operacji zeszłorocznej, tej tzw. wojnie dwunastodniowej, problemem nie jest tak palącym jak wcześniej program czy zagrożenie nuklearne, tylko zagrożenie rakietowe ze strony Iranu. I to jest moim zdaniem cel minimum, to jest właśnie wyeliminowanie zaplecza produkcji, wyrzutni tych szytych setek, prawdopodobnie wciąż, jeśli nie, może nawet wciąż jeszcze ze 2000. Rakiet, z czego część jest dalekiego zasięgu i wycelowana w Izrael. Więc to jest wyeliminowanie tego zagrożenia wojskowego i rakietowego.
Minimalne, powiedzmy, czy priorytetowe. Kolejny cel to jest właśnie ten minimalny, to jest destabilizacja obecnego reżimu. Natomiast maksymalne liczenie na to, ale oczywiście to jest nierealne i są tu ograniczenia też po stronie Izraela, to jest doprowadzenie do zmiany reżimu, a najlepiej to zrobić rękami Amerykanów. No i pytanie, cele realizowalne? Znaczy, jak na razie słyszeliśmy, że wszystko zostało spacyfikowane, że wszystko jest sukcesem, znaczy Donald Trump poznaje już sukces, tylko nie wygląda, żeby ten sukces był aż tak wielki, bo cały czas Iran strzela do państw regionu pociskami, czasami skutecznie, to jest jasne, że one mają swoje siły obronne, ale też powiedzmy ograniczone mają te siły, bo tych rakiet...
Na jedną rakietę zestrzeloną trzeba dwie albo trzy strzelające i Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają ograniczone zapasy systemów. Izrael również. Izrael również ma ograniczone. Nawet Stany Zjednoczone mają ograniczone, chociaż Donald Trump powiedział, że nigdy nie było tak dobrze i że oni mają tyle rakiet, że po prostu do końca świata mogą prowadzić wojnę. Biorę poprawkę na retorykę. Pytanie, udało się nawet te krótko, te minimum cele zrealizować? Nie wydaje się, żeby udało się je zrealizować, chyba że celem Izraela, jeżeli celem Izraela faktycznie było przepowiedzenie tego, że będzie to region pogrążający się w absolutnym chaosie i konflikcie, to tak, te cele udało się zrealizować. Jeżeli celem krótkoterminowym, który sama ta interwencja, sama ta wojna miałaby przynieść, byłby upadek Islamskiej Republiki Iranu, byłby
To znaczy, jeżeli ta elita chce dalej mieć program nuklearny, czy odgrywać taką rolę właśnie mocarstwa regionalnego, no to po prostu będzie się spotykało oczywiście z reakcją i to oznacza w najlepszym układzie dla tego systemu i dla tej elity, że ten konflikt będzie się co roku czy co ileś miesięcy powtarzał. Oni będą odbudowywać swój program nuklearny i rakietowy, wtedy Izrael, Stany Zjednoczone będą atakować. Więc będziemy mieli Dzień Świstaka. Jeśli nie jakaś kontynuacja, nawet lekko zreformowana, tylko wojsko i jeśli nie islam szyicki jako podstawa, A, nacjonalizm i flaga. To pytanie, co zyskują Izraelczycy i Amerykanie? Bo jak się zdaje, i to wiemy, z Bliskiego Wschodu, choćby z sąsiedniego Iraku, nacjonalizm w tym rejonie, oczywiście to był inny nacjonalizm, bo arabski, ale jednak i wojsko, to wcale nie jest dużo bezpieczniejsze rozwiązanie niż ajatollahowie, tyle że retoryka się zmienia.
To, co Pani powiedziała, uchodźcy, ceny ropy i ostatecznie Stany Zjednoczone w pewnym momencie być może wyjdą po prostu, natomiast my zostaniemy z problemem. My, Europa. To może tak od rzeczy krótko terminować. Znaczy ja uważam, że ten konflikt się maksymalnie nawet gdyby się przyciągał i eskalował, to on nie będzie trwał więcej niż 2-3 miesiące, bo właśnie po prostu nie starczy amunicji nikomu, ani Amerykanom, ani Izraelowi, ani Iranowi. To jest w dużym uproszczeniu, ale... Ale to mówimy o konflikcie militarnym. Pamiętajmy i teraz jeszcze wróćmy do polityki amerykańskiej, bo ona tutaj ma swoje znaczenie. Pamiętajmy, że za chwilę w czerwcu jest mundial w Stanach Zjednoczonych. Później jest 250. rocznica niepodległości Stanów Zjednoczonych w lipcu i wybory połówkowe do kongresu w listopadzie.
Więc uwaga amerykańska skończy się w ciągu następnych dwóch, trzech miesięcy. Ale to znaczy, że Amerykanie się wycofają z tej wojny, ale to wcale nie musi znaczyć, że ten konflikt, to gnicie, ten upadek i te zeszłości... Plus rywalizacja czy konflikt izraelsko-irański, który dopóki trwa ten reżim, on będzie dalej kontynuowany. I będzie, a jakby tak jak też to zaryzykowałem, będzie się to powtarzać, będzie to taki dzień śliska. Tylko, tylko to pan mówi, znaczy Stany Zjednoczone się wycofają i to chyba wszyscy się zgadzacie, że Stany Zjednoczone się wycofają i Donald Trump powie, że to jest dziesiąta zakończona wojna. Nie on ją rozpoczął, ale on ją zakończył. Tylko to w niczym nie zmieni naszej sytuacji. Naszej to znaczy tej części świata. To będzie europeizacja problemów, a amerykanizacja zysków. I celem Iranu również, on może nie jest expressis verbis podany, ale jest wyciśnięcie, wypchnięcie Amerykanów z regionu.
I jeżeli tak się stanie, to do posprzątania zostaniemy my. I to jest właśnie ta strategia, którą w tym momencie Iran pokazuje nam całemu światu, bo o ile oczywiście czekamy na ewentualną reakcję państw arabskich, które się sprzymierzą lub się nie sprzymierzą w ramach W ramach protestu przeciwko ostrzeliwaniu ich przez Iran. Komentatorzy, sami politycy regionu wskazują na to, że nawet jeżeli oni uznają ewentualnie atak na Iran, Izraela i Stanów Zjednoczonych za nielegalny i za niesprawiedliwy i za taki, który nie powinien mieć miejsca, tak samo oceniają działania Names mentioned in Polish.
Ale pytanie na ile jest solidarność ulicy, tak? To znaczy, bo to jest jednak sytuacja, w której już zostawmy te Stany Zjednoczone. Ale Izrael, który przez ulicę Arabską, także Arabską, nie jest specjalnie kochany, no tak powiedzmy łagodnie, to jest określenie dość łagodne, atakuje, no jednak, okej, perskie, okej, heretyckie, boszyickie. No ale jednak państwo islamskie. I je de facto pacyfikuje. Wydaje mi się, że może jesteśmy na krótko po atakach. Może ten czas upływający od pierwszych bomb, które spadały na państwa zatoki sojusznicze wobec Stanów Zjednoczonych, a jednak jednocześnie muzułmańskie jest zbyt krótki, ale z tego co obserwuję w tym momencie na poziomie reakcji.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.