Filip Cembala „Lowizm"
Uwielbiam stwierdzenie Filipa: „nie bierz się w garść, weź się w ramiona”. Pomaga mi rozsypać się bez wyrzutów sumienia, a potem z czułością poskładać życiowe puzzle. Pospacerujemy sobie w tej rozmowie małymi krokami po ulgę. Powyjmujemy z plecaka emocjonalne ciężary, które ktoś kiedyś zapakował nam do środka. A i sami trochę sobie dorzuciliśmy. Przyjrzymy się odwadze, która nie istnieje bez strachu. Porozmawiamy o rozwijaniu i zwijaniu się, relacjach z odzysku i wdzięczności za słowa. Pogadamy o osobności i współgraniu. Do zobaczenia!
Super, że była przez kilka miesięcy, kilka, kilkanaście lat. Jest w ogóle ta wdzięczność w twojej głowie, jeżeli chodzi o saudadę, bo każdy to trochę inaczej rozumie. Jest, absolutnie. Ja bym ją nazwał, tak jak jest taki rozdział w książce, gorzki prezent, tak to bym nazwał trudną wdzięcznością, ale to jest taka trudna wdzięczność, ona jest taka trochę niewygodna, trochę jak prawda. Że my tak wszyscy czasami pieprzymy, że chcemy tej prawdy, a ostatecznie robimy wszystko, żeby do niej nie dochodzić, bo jest niewygodna, brudna, czasami za ciasna, czasami zimna, ale ostatecznie to jest ta prawda. I tak samo myślę sobie, że na przykład mam też taką relację, też tam w tym rozdziale o tym wspominacie, napisałem o takim aktorze ze Szczecina, Jacku Polaczku, moim przyjacielu. I to jest właśnie też rodzaj takiej relacji, że pamiętam, jak mnie posadzili do garderoby z nim, to miałem takie, Boże, dlaczego młodzi siedzą razem, a ja muszę siedzieć z jakimś starym facetem i tak dalej.
Największe to dla mnie szczęście. Także jestem mentalnym Portugalczykiem, pointując przy długą dygresję. Wspomniałeś o Jacku i o tym spotkaniu w garderobie. Dla mnie o panu Jacku, ale czuję taką bliskość przez to, jak o nim opowiadasz. Czy ja dobrze pamiętam, że to hasło rymowanie się to też masz od niego w prezencie? Tak, tak. On miał przepiękne hasło. Przepraszam. Ja cię przepraszam, bo tak wiesz, wszystko chciałam od razu powiedzieć i stąd się tak wbijam, przepraszam cię za to. Ale jak powiedziałeś o teatrze, to wiesz co, jest taki wątek, jestem bardzo ciekawa, jak ty jako aktor się do niego odniesiesz, bo ja jako widz, czasami, nawet nie czasami, bo identyfikuję to wręcz w ciele, miałam sobie taki rodzaj buntu, kiedy część aktorów mówiła, że w zasadzie trzeba, ciało się oddaje, to jest narzędzie pracy, że aktor nawet jak jest chory, choćby miał umrzeć na scenie,
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.