Filip Cembala „Lowizm"
Uwielbiam stwierdzenie Filipa: „nie bierz się w garść, weź się w ramiona”. Pomaga mi rozsypać się bez wyrzutów sumienia, a potem z czułością poskładać życiowe puzzle. Pospacerujemy sobie w tej rozmowie małymi krokami po ulgę. Powyjmujemy z plecaka emocjonalne ciężary, które ktoś kiedyś zapakował nam do środka. A i sami trochę sobie dorzuciliśmy. Przyjrzymy się odwadze, która nie istnieje bez strachu. Porozmawiamy o rozwijaniu i zwijaniu się, relacjach z odzysku i wdzięczności za słowa. Pogadamy o osobności i współgraniu. Do zobaczenia!
Dobry wieczór, godzina 20.30 na zegarze i zawsze mam taką nadzieję, że to już jest taki moment w ciągu dnia, kiedy możecie odłożyć obowiązki gdzieś na bok i zanurzyć się w opowieści. W takiej opowieści, która przynosi ukojenie. Nie powiedziałam tego Filipowi Cembali zaraz po naszej próbie technicznej, ale powiem to teraz. Filip, mimo że Cię znam przez media społecznościowe i słyszałam Twój głos wielokrotnie, to kiedy się rozłączyliśmy po naszej próbie, dwa dni temu bodajże, to sobie pomyślałam, jaki on ma kojący głos. Tak mnie to rozmasowało, a wcale nie miałam tego dnia jakichś łatwych perypetii, takich codziennych. Więc za tę ulgę już teraz na wstępie Ci dziękuję. Filip Cembala, wokalista, aktor, poszukiwacz ulgi, autor Lowizmu. Na pokładzie Rozmawiam, bo lubię. Dobry wieczór.
Minister Cembala dzisiaj do Państwa rzecz jasna będzie przemawiał przez najbliższą myślę jeszcze godzinę, bo jesteśmy cały czas w tym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Człowieka. Tam jest mnóstwo korytarzy, pokoików, do których nie lubimy zaglądać. No to jeden z takich pokoików pozwól, że otworzę. Zazdrość. Bardzo się cieszę, że o tym mówisz wprost. Bo oczywiście możemy udawać, że nie, ja to nie zazdroszczę, ale ja się wielokrotnie łapię na tym, że czegoś zazdroszczę i potem próbuję sobie odpowiedzieć, ale w jaki sposób ja zazdroszczę? Czy możemy uchylić na chwilę drzwi do gabinetu twojego terapeuty, który myślę, że będzie pomocny nie tylko tobie w danym momencie, ale również tym, którzy nas teraz słuchają, żeby się tak też nie katować za to, że czujemy zazdrość, no bo ona jest normalna jednak. Oczywiście, że tak.
Całe życie. Ale mówię, kurde, za drogo, bez sensu, nie. Po czym tak naprawdę dotarło do mnie, że to wcale nie jest, że tak za drogo, bo jakby ten lot jest rzeczywiście jakby w tym wszystkim najdroższy, a rada miejscu z kolei jest o wiele taniej niż w takiej Hiszpanii czy Portugalii na przykład. I tak mówię, kurde, bardzo potrzebuję odpoczynku, a z drugiej strony jakiś kadr we mnie mówi, no ale teraz tak ci się wszystko odkręca, jak teraz znikniesz. I mówię stop. Lecę w styczniu na dwa tygodnie na Bali. I to jest takie pierwsze małe brawko, ale... Duże brawa i fanfary, poproszę, naprawdę. Ale wiem, już to dzisiaj wam mówię, ja wiem, że nie będę tam w stanie leżeć platkiem dwa tygodnie, więc wymyśliłem sobie, że pozwolę sobie na malutki cykl instagramowy u Cembali na Bali.
Jak czuję, że jestem w jakiejś takiej relacji, gdzie muszę coś udawać, jakieś pierdolenie farmazonów, to już mnie to w ogóle nie wchodzi. To mam poczucie, że życie jest za krótkie i albo jest mięso, albo gadamy, albo ja idę dalej, bo nie mam czasu. Kiedyś nawet przyszło mi w głowie takie powiedzenie, że small talk, huge effort, że to jest dla mnie po prostu wysiłek, jaki wkładam w takie paplanie o niczym, jest niewarty tego. Uczę się tego, bo też zawsze byłem takim zabawiaczem w różnych sytuacjach, na przykład bankietowych albo tam premierowych czy coś, że na przykład przychodziło sześć, siedem osób dookoła mnie w Januszek i jedni się ze sobą znają, drudzy nie, jest tak niezręcznie, no to Cembala jest tą małpką, która zrobi w ogóle cały entertaining, pół godziny będę walił show, żeby się ludziom nie czuć niezręcznie, po czym już wykończony, szedłem na tę premierę czy gdzieś.
Rozciągnięta ta książka. Wydawnictwo Luna do Państwa wysyła, a książka będzie jak taka lina porozumienia pomiędzy Wami a Filipem Cembalą. Przypominamy, 7 grudnia w Teatrze Garnizon Sztuki. Całodniowe wydarzenie pełne przytulania, dobrej energii i ulgi. I myślę, z tego co mówisz Filip, takiej prawdy, bo jest miejsce i na wspólną radość, ale też na wspólną bezsilność, czyli na to wszystko, w czym jesteśmy każdego dnia najzwyczajniej w świecie zanurzeni. Tak, bardzo zapraszam, bo też przez to całodniowo żebyśmy mieli czas na pobycie ze sobą, też zaśpiewam koncert, a pomiędzy piosenkami też opowiem o tych piosenkach, bo też są pisane życiem, także mam nadzieję, że się zobaczymy. Weronika, strasznie Ci dziękuję, naprawdę magiczna rozmowa i mam poczucie, że się już kolegujemy.
Jakoś nam się trochę drogi rozeszły, ale może w sumie po tym programie ja do niego zadzwonię. Dziękuję Ci za to, bo sobie przypomniałam Sylwię z odzysku. Siadaliśmy wieczorami, rozkminialiśmy różne problemy świata, często było tak, że dochodziliśmy do ściany, bo nie było dobrego rozwiązania i on wtedy wstawał i mówił, wiesz co, kiedy nie wiadomo co zrobić, należy zaparzyć herbatę. I wracał oczywiście z tą samą bezsilnością z tej kuchni, ale ja mam poczucie, że te herbaty wypite przed laty, one naprawdę cały czas mnie grzeją i takich ludzi, przy których się można rozsypać i właśnie dojść do żadnych wniosków o, albo nie dojść do żadnych wniosków, to chyba to jest cenne jednak, nie? Tak. Ale jesteś z nimi na szlaku i szukasz. Czego? Mniej ważne, ale na szlaku i razem. Drodzy Państwo, to z tym człowiekiem, z ministrem Cembalą na szlaku po ulgę bardzo dziękuję za dzisiejsze wędrówki po Departamencie Spraw Wewnętrznych Człowieka.
Mam ochotę na repetę tego rosołu rozgrzewającego, bo byłeś dzisiaj moim rosołem. Marzenie dziękujemy, że ona była dostarczycielką tego fizycznego rosołu, który rozgrzewał i pozwalał mówić. Filip Cembala, bardzo Ci dziękuję i do zobaczenia, do usłyszenia. Najpiękniej dziękuję. Wszystkiego dobrego.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.