Raport o książkach - César Aira
César Aira – jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych pisarzy latynoamerykańskich, typowany do tegorocznej Literackiej Nagrody Nobla, a jednak… w Polsce prawie nieznany, jest bohaterem tego odcinka Raportu o książkach.W dorobku Airy wszystko jest ciekawe – to, jak dużo pisze (tempo wydawania nowych tytułów ma rekordowe, ma już na swoim koncie ponad sto książek). Ciekawe jest też to, jak pisze, bo znany jest z metody, która polega na nie oglądaniu się za siebie – nie cyzeluje, nie poprawia i z zasady nie pozwala tego robić swoim redaktorom.Dla Airy ważniejszy od ostatecznego efektu literackiego jest bowiem sam proces pisania. Jego proza jest zaskakująca i przewrotna – Aira z właściwą sobie pisarską sprawnością żongluje gatunkami literackimi, z błyskotliwą premedytacją dekonstruuje fabułę, robiąc to równocześnie serio i na żarty.Wydana w tym miesiącu w polskim tłumaczeniu powiastka Epizod z życia malarza podróżnika to historia o próbach racjonalnego opisu świata. XIX-wieczny malarz rodzajowy przybywa z Europy do Ameryki Łacińskiej, by swoim pędzlem okiełznać egzotyczny krajobraz. Wydarza się jednak coś dziwnego… przyroda stawia opór, a wkrótce przejmuje kontrolę nad życiem artysty.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Barbara JaroszukKsiążka: Epizod z życia malarza podróżnika – César Aira / przekład: Barbara Jaroszuk / Wydawnictwo ArtRage---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
No więc właśnie, więc to jest kwestia bardzo skomplikowana i tych jej opowieści, jak sama mówisz, jest bardzo, bardzo dużo. No dobrze, to poszukajmy w takim razie tych tropów politycznych i nie tylko politycznych w tej powiastce, która właśnie ukazała się w twoim tłumaczeniu, czyli epizod z życia malarza. To jest opowieść o niemieckim malarzu rodzajowym z XIX wieku, który jedzie do Ameryki Łacińskiej, by malować tamtejsze egzotyczne krajobrazy. Nazywa się Johann Moritz Rugendas i tak w ogóle to jest postać historyczna. W książce, w tym polskim wydaniu mamy reprodukcję jego dzieł. To ciekawe, że Aira postanowił w tej książce umieścić malarza, który żył naprawdę, który jest postacią historyczną, a jednocześnie przypisać mu...
No, element czy też epizod życia zupełnie fikcyjny, tajemniczy wypadek, który jest kluczowym wydarzeniem w tej powieści. To też taka chyba zabawa fikcją literacką, zabawa historią. Tak, on zaczyna od takiej bardzo klasycznej, biograficznej noty praktycznie o przodkach Rugendasa. I potem faktycznie coraz bardziej idzie w stronę fikcji, robi sobie po prostu żart z tej powiedzmy rzeczywistej biografii. Ten epizod, jak państwo słuchający przeczytają, jest epizodem kompletnie nieprawdopodobnym, w sensie ludzie zwykle nie przeżywają uderzenia pioruna i to dwukrotnie. Dwukrotnego, tak. Natomiast oczywiście Ajże służy to odniesienie do historii, do zabawy, zasadniczo do zabawy z takimi motywami jak kultura, jak natura.
No bo Rugendas, trzeba o tym powiedzieć, to jest taki typowy XIX-wieczny tak zwany naturalista, tak? Tak to przecież nazywano tych... no ludzi, Europejczyków, którzy wyprawiali się do Ameryki Łacińskiej, żeby tam tę Amerykę Łacińską zgłębiać, tak? Byli to czasami naukowcy albo protonaukowcy, a czasami byli to też malarze albo pisarze, którzy jechali do Argentyny albo w inne miejsce w Ameryce Łacińskiej, bo Rugendas podróżuje nie tylko po Argentynie, on tam jest dwa razy, ale... no nie tak długo. W każdym razie jechali tam, żeby zgłębiać naturę, tak? I on faktycznie maluje obrazy, które przedstawiają pejzaż. Zasadniczą jego specjalizacją jest pejzaż i on ma taką teorię, która tam wywodzi się od Humboldta, że za pomocą malowania obrazu, można dojść do poznania istoty natury, tak?
I to jest taki XIX-wieczna myśl o tym, że da się poznać rzeczywistość do głębi, że da się ją dokładnie sklastyfikować, skodyfikować i on jakby tam jedzie z tym zamiarem, takim europejskim zamiarem, o, jakaś dzicz tam sobie jest, to ja tam pojadę i ją będę rysował albo malował i dzięki temu wszystko poznam i wszystkim wytłumaczę, jak tam właśnie to wygląda. Oczywiście, Aira... wywraca całą tę historię tego białego cywilizatora, który niesie ten, powiedzmy, przysłowiowy kaganek oświaty, tę przysłowiową dzicz i bardzo sobie z niej żartuje. To jest ten aspekt poskolonialny, o którym mówiłyśmy wcześniej. Natomiast faktycznie Rugendas służymy tutaj do gry z tradycją, do gry z myśleniem o w ogóle podejściu do natury i do kultury, do malarstwa. To jest w ogóle bardzo specyficzny moment w historii.
Mówisz o tym, jak tacy myśliciele europejscy, jak Darwin, jak Humboldt, właśnie z którym ten historyczny, ten rzeczywiście żyjący w XIX wieku Johann Moritz... Rugendes współpracował, był pod ogromnym jego wpływem. Ci wszyscy myśliciele próbowali w sposób racjonalny usystematyzować ten otaczający ich świat i do tego służy taka koncepcja, która nie jest jakoś przez Ayrę, mam wrażenie, mocno pogłębiona, ale to określenie wielokrotnie powtarza się w tej opowieści. Fizjonomia krajobrazu. Co to jest ta fizjonomia krajobrazu?
To jest słowo klucz, którego przed chwilą użyłaś, dlatego że zasadniczo i Rugendasowi, i Darwinowi, i Humboldtowi chodzi o racjonalne ujęcie świata. To, co robi Ira, to rozbija tę taką wiarę dziewiętnastowieczną, taką ostateczną możliwość racjonalnego rozpracowania świata i robi sobie z tego poniekąd żarty. Tak, po tym wypadku okazuje się, że ta racjonalność, z którą przybywają do Ameryki Łacińskiej Europejczycy, tych dwóch Niemców, dlatego, że ten wspomniany przez nas malarz podróżuje ze swoim przyjacielem, Krausem, który jest człowiekiem bardzo sympatycznym, zdecydowanie mniej utalentowanym, ale to nie zmienia faktu, że są nierozłączni.
to ja mam wrażenie, że on trochę robi w tej książce, to jest taka zabawa z odwracaniem ról. To, co nam się wydawało, nagle okazuje się zupełnie na odwrót, zupełnie przeciwne. To nie ten Europejczyk, który przyjeżdża z całym tym swoim racjonalizmem, z ambicją właśnie uporządkowania tej chaotycznej, nie dającej się okiełznać rzeczywistości. To on jest potworem. to na jego widok przerażeni są ci Indianie, którzy dla tych Europejczyków są dzikusami, więc te role się całkowicie odwracają. I to pewnie znów nie jest przypadek, że kiedy Rugendas, czyli ten tytułowy malarz ulega wypadkowi,
Ale nie można go poprawiać, bo po prostu nie można Ayrę na siłę racjonalizować. Tam, gdzie on nie chce być racjonalny, to nie jest. I w polskim przykładzie być nie może. I to jest właśnie ciekawe, jak to zrobić, żeby polski czytelnik nie był taki... nie, nie, nie, coś tu poszło nie tak, weźcie to ode mnie, bo tutaj coś się nie trzyma kupy. Trzeba to tak napisać, albo próbować tak napisać, żeby czytelnik pomyślał sobie, hmm, dzieje się coś dziwnego, ale jest to zabawne, okej, niech będzie. Tak, i to jest szczególnie uderzające w tej książce, która, tak jak już wspomniałaś na początku, Ona zaczyna się jak taka klasyczna biografia XIX-wiecznego malarza. Aira tam opisuje jego przodków, właściwie jak to się stało, że rodzina Rugendasów zaczęła malować, bo ten ojciec, założyciel rodu był zegarmistrzem, ale uległ wypadkowi.
Mówiłyśmy wcześniej, to znaczy, no, Aira biegnie w przód... Zostawia nas z jakimiś takimi zawahaniami w stylu, co tu się przede mną zadziało, ale okej, lecimy dalej z historią. Rugendas już jest gdzie indziej i już mu się przytrafiła inna przygoda, albo coś innego się dzieje na kartach książki, albo jesteśmy na pampie. Notabene jednym z moich naprawdę ulubionych fragmentów tej powieści jest, jak oni jadą przez tę pampę, bo oni najpierw jadą przez Andy, prawda, i są opisy gór, a potem zjeżdżają na argentyńską pampę, która jak wiadomo jest dla Argentyńczyków tym ich miejscem takim... formującym tożsamość. Aira strasznie sobie z tym pogrywa. Na wiele sposobów. On w ogóle z całą tradycją argentyńską pogrywa sobie, mówiliśmy o tych Indianach, ale właśnie te przestrzenie argentyńskie, te tematy i język, wszystko. Natomiast chodzi o to, że oni jadą przez tę pampę, która jak wiadomo jest bardzo płaska.
To znaczy, ja nie wiem, czy miałaś okazję być, ale zasadniczo, jak się jedzie przez pampę... To się jedzie, no może ja nie jechałam konno, ale jechałam na przykład autobusami i jedziesz dwa dni i jest po prostu płasko. To znaczy tam jest tak płasko, że chyba nawet jak jest kopiec kreci, to już wyrasta na jakąś górę. I w pewnym momencie właśnie przewodnik, który prowadzi Rugendasa, z jego wypowiedzi wynika, że, i tu powiedzmy w quasi cytat, znajduje ten odcinek wyjątkowo górzystym. Przy czym jakby na tej pampie, jak widzi Rugendes, nie ma niczego. W sensie nie ma żadnych pofałdowań. W związku z tym jakby, no wszystko u tego Ayry, to zresztą trzeba powiedzieć chyba znowu, że to nie tylko pampa nagle się okazuje w percepcji gałcza górzysta, ale to jest w ogóle kraj, ta Argentyna Ayry, który nie istnieje.
I ta Argentyna, i to już tak na koniec, ta Argentyna, która też, tak jak podkreślasz, jest odrealniona, prawda? Że tam się pojawiają jakieś obce gatunki zwierząt, że ten krajobraz nagle zmienia się w taki sposób, że jest to zupełnie nielogiczne i nierzeczywiste. Więc mimo, że ta Argentyna jest odrealniona, to ona... Wydaje mi się, że jest dosyć ważna, przynajmniej w tej opowiastce, no bo to nie jest przypadek, że nasz bohater, ten malarz rodzajowy, Rugendas, Niemiec, który przybywa do Ameryki Łacińskiej i ta Ameryka Łacińska jest taka bujna, taka tropikalna, taka... taka rozbuchana, on z jakiegoś powodu fascynuje się Argentyną.
A konkretnie Pampą, bo oczywiście w Argentynie też mamy rozbuchanie w miejscach niektórych, ale on dokładnie jest taki... I Humboldt jest wręcz niezadowolony, mówiąc nie trać czasu na Argentynę, nie trać czasu na tą równinę, na to, co jest takie no właśnie... mniej typowe dla naszych europejskich też wyobrażeń, prawda? I jednocześnie wedle Humboldta nie pozwala zgłębiać tej kwestii fizjonomii, fizjonomii, prawda? Natomiast Rugendas owszem, on mówi, ojej, ja już tam pomalowałem w tym Meksyku te wszystkie bujności, ale to, co mnie naprawdę interesuje, to jądro, w którym moja technika może się zmienić, w którym on już od początku tak jakby szukał tej zmiany, tak? On od początku jakby próbował wyjść poza te swoje utarte metody i sposoby patrzenia,
Poza to swoje zadanie też. Poza swoje zadanie, którym jest malowanie tej natury. On właśnie dąży do tego centrum, tego, można powiedzieć, alefa, prawda? Którym jest argentyńska pampa. To miejsce, nie miejsce. To miejsce płaskie, gdzie nic nie ma. I to jest oczywiście gigantyczny flirt z całą tą tradycją borgesowską, tak? No w ogóle z pojęciem Alefa, czym jest Alef. I tutaj mamy miejsce, które skupia wszystko, gdzie nie ma nic. Cała ta gra jest niezwykle, oczywiście też może być dla czytelnika, którego zainteresuje, może być niezwykle satysfakcjonująca na poziomie intertekstualnym. I takie zdanie, które sobie podkreśliłam i które chyba warto zacytować na koniec. które tłumaczy tą właśnie wielką fascynację Argentyną, brzmi tak, że ten nasz bohater, Ugendas, tam spodziewał się znaleźć rewers swojej sztuki.
Tam właśnie spodziewał się znaleźć rewers swojej sztuki, jakąś odwrotność. Mhm. Tak, no i znajduje, tylko znajduje znacznie więcej niż się spodziewał i to jest w tej książce no właściwie sedno, tak, że Lugendes coś przeczuwa, czegoś chce, ale to, co dostanie, no daleko wykroczy poza jego wszelkie spodziewanie i poza nasze czytelników spodziewanie również, znaczy poprowadzi nas w stronę, no taką stronę, że kończymy tę książkę, zamykamy, nie chcę tutaj spoilerować, ale jak zamykamy tę książkę, jesteśmy tacy, ale co? Ale dlaczego? W sensie, w tym miejscu, co się dzieje? W sensie, dlaczego ten Krause tam stoi? Co w ogóle tutaj zaszło, tak? I tak samo jak Aira, jesteśmy kompletnie zagubieni. Nie Aira, tylko oczywiście jego bohater Rugendes. Jesteśmy całkowicie zagubieni. Stoimy wobec tego wszystkiego, co jest przed nami na tych kartkach i mówimy sobie, no dobrze.
Te ataki Indian są nazywane malonami w tradycji arientyńskiej. Ja staram się to słowo wprowadzić do polszczyzny, bo wydaje mi się, że nie ma sensu go tłumaczyć. No malon to jest ładne słowo. To są ataki Indian. Tam jest przepiękny opis ataku Indian, w którym jakby ścierają się biali i Indianie, ale to nie jest prawdziwa walka. To jest jakiś taniec, to jest jakaś choreografia, to jest jakiś obraz, który do tego Rugendas rysuje i jeszcze w tym rysunku objawiają mu się całe kolejne warstwy tego, co się przed nim dzieje. Naprawdę wspaniały opis. Wspaniały jest to jeden z ulubionych fragmentów tej książki moich. Czy Cezar Aira ma szansę na Nobla, jak obstawiasz? Wiadomo, że jako tłumaczka chciałabym, żeby Nobla dostał. Czy to jest możliwe? Nie wiem, czy on nie jest za dziwny, a z drugiej strony może właśnie przez to, że jest taki dziwny, może kiedyś Komitet, znaczy nie za długo, bo Aira, jak wiadomo, ma 76 lat, ale może za jakiś krótki czas Komitet Noblowski dojdzie do wniosku, że i taka literatura.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
César Aira – jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych pisarzy latynoamerykańskich, typowany do tegorocznej Literackiej Nagrody Nobla, a jednak… w Polsce prawie nieznany, jest bohaterem tego odcinka Raportu o książkach.
W dorobku Airy wszystko jest ciekawe – to, jak dużo pisze (tempo wydawania nowych tytułów ma rekordowe, ma już na swoim koncie ponad sto książek). Ciekawe jest też to, jak pisze, bo znany jest z metody, która polega na nie oglądaniu się za siebie – nie cyzeluje, nie poprawia i z zasady nie pozwala tego robić swoim redaktorom.
Dla Airy ważniejszy od ostatecznego efektu literackiego jest bowiem sam proces pisania. Jego proza jest zaskakująca i przewrotna – Aira z właściwą sobie pisarską sprawnością żongluje gatunkami literackimi, z błyskotliwą premedytacją dekonstruuje fabułę, robiąc to równocześnie serio i na żarty.
Wydana w tym miesiącu w polskim tłumaczeniu powiastka Epizod z życia malarza podróżnika to historia o próbach racjonalnego opisu świata. XIX-wieczny malarz rodzajowy przybywa z Europy do Ameryki Łacińskiej, by swoim pędzlem okiełznać egzotyczny krajobraz. Wydarza się jednak coś dziwnego… przyroda stawia opór, a wkrótce przejmuje kontrolę nad życiem artysty.
Prowadzenie: Agata Kasprolewicz
Gość: Barbara Jaroszuk
Książka: Epizod z życia malarza podróżnika – César Aira / przekład: Barbara Jaroszuk / Wydawnictwo ArtRage
---------------------------------------------
Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiak
Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.com
Koszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]