Krucjaty radiowe. Klęska II Bitwy pod Ramlą
Dr Bartłomiej Dźwigała i Łukasz Witkiewicz relacjonują II Bitwę pod Ramlą (1102 r.) Wyjaśniają, dlaczego batalia skończyła się klęską Królestwa Jerozolimskiego i zarysowują historyczny kontekst starcia.
Krucjaty radiowe z Bartłomiejem Dźwigałą. O historii wypraw krzyżowych. Zaprasza Konrad Mędrzecki i Łukasz Witkiewicz. Gdzie Bartłomiej Dźwigała, doktor Bartłomiej Dźwigała z UKSW, który jest tutaj głównym spirytusem, mowencem i wspaniałym znawcą wypraw krzyżowych. No właśnie, co się dzieje? Jest rok 1102. Panowie, jaka jest sytuacja i dlaczego doszło do bitwy pod Ramlą właśnie? Bitwa pod Ramlą. Były trzy bitwy pod Ramlą w latach 1101-1105, czyli jesteśmy na początku XII wieku.
Jest to czas bezpośrednio po I Krucjacie, czyli I Krucjata zdobyła Jerozolimę 15 lipca 1099 i mamy do roku 1105 praktycznie ciągły konflikt militarny z Egiptem Fatymickim. Ale jest fara entuzjazmu, tak? Tak, jest ogromny entuzjazm w Europie. Pierwsi krzyżowcy wracają do Europy jeszcze w 1099 roku drogą morską. Te wieści się rozchodzą po Europie o tym wielkim wydarzeniu, jakim był sukces pierwszej krucjaty. Mówiliśmy dwa tygodnie temu o tym, że pierwsza krucjata inspirowała
całe społeczeństwo, czy właśnie ten sukces I Krucjaty, te dzieje I Krucjaty, zdobycie Antiochi, zdobycie Jerozolimy po tym długiej wędrówce przez Europę Azję Mniejszą, Bliski Wschód, to było coś dla ludzi ówczesnej Europy fascynującego i coś, tak jak napisał jeden z kronikarzy, nawet zacytuję Robert z Rems, że było to największe wydarzenie od czasów zmartwychwstania Chrystusa. Tak postrzegano. To jest jakaś recepcja tego wydarzenia. Była tak gigantyczna. I właśnie, kiedy te wieści o zdobyciu Jerozolimy dochodzą do Europy. Mamy rok 1100 około. Rozchodzą się te wieści. Rusza wówczas kolejna fala krucjaty.
Kolejna fala krucjaty. I nawet w historiografii mówi się niekiedy o trzeciej fali. Bo niektórzy historycy rozróżniają w ten sposób historię. Wszyscy najczęściej wiemy o pierwszej krucjacie, tej rycerskiej, prawda? Ale była jeszcze przed krucjatą rycerską krucjata ludowa, o której mówiliśmy kiedyś w poprzednich audycjach, w poprzednim sezonie chyba naszych krucjat radiowych. A więc była krucjata najpierw tak zwana ludowa, potem krucjata rycerska, czyli druga fala, była pierwsza fala, druga fala, a jeszcze była trzecia fala krucjaty w roku 1101. I krucjata, która wyruszyła w roku 1101, to była właśnie, można powiedzieć, kolejna krucjata rycerska.
Brało w niej udział rycerstwo z Burgundy, z Akwitanii, elita ówczesnej Europy znowu. I byli to rycerze, którzy można powiedzieć... no nie wiem, czy tak można określić, ale trochę przespali pierwszą krucjatę. Nie odpowiedzieli na apel Urbana z Clermont, ale chcieli, no też chcieli być takimi bohaterami, jak pierwsi krzyżowcy. Na fali tego entuzjazmu... To może właśnie na fali entuzjazmu, że tak się udaje, bo najpierw mogli... myśleć, że się nie uda ta krucjata, więc zrezygnowali. Tutaj widzą wielkie sukcesy. W związku z powyższym się podpisują, zapisują i wsiadają na te swoje rumaki.
Tak, a jeszcze jest jedno zjawisko, o którym tutaj warto powiedzieć. Bo jednym z uczestników takich ważnych arystokratów, który brał udział w tej krucjacie, tak zwanej krucjata 1101 roku, to nawet Steven Ransiman pisze w ten sposób, że to jest krucjata 1101 roku, czyli ona wyruszyła dwa lata po pierwszej krucjacie, po zdobyciu Jerozolimy przez pierwszą krucjatę. Uczestnikiem tej krucjaty był Stefan Zblua. I Stefan Zblua to jest niezwykła postać, ponieważ jest to antyprzykład krzyżowca. On przeszedł do legendy, przeszedł do historiografii, do pamięci zbiorowej średniowiecznej Europy jako negatywny przykład, jakby to płatnie powiedzieć, właśnie antyprzykład. Zły krzyżowiec. Dlaczego zły krzyżowiec?
Dlatego, że on brał udział w pierwszej krucjacie i kiedy krzyżowcy oblegali Antiochię, przez te kilka miesięcy, wtedy pamiętamy te wielkie, heroiczne zmagania o Antiochię, to on spod Antiochii uciekł. I to chyba zasługa jego żony, która jednak, proszę za kołnierz, wracamy do kolegów i pomagamy. Tak, jego żona Adela to była córka Wilhelma Zdobywcy. To była córka Wilhelma Zdobywcy. Takie geny. Więc geny, tak. I można powiedzieć, że no... Proszę sobie wyobrazić, ci krzyżowcy, którzy wrócili z Jerozolimy, ci, którzy wrócili po tym sukcesie pierwszej krucjaty, byli bohaterami, byli herosami ówczesnymi. No dobrze, a co powiedzieć o tych, którzy uciekli, którzy zdezerterowali, a to zjawisko wcale nie było jednostkowe.
No bo w czasie tej długiej wędrówki, w czasie tych wszystkich niebezpieczeństw, tych ryzykownych sytuacji, wielu ludzi decydowało się odpuścić. Było to po pierwsze złamanie ślubu krucjatowego, A więc tak naprawdę, no tutaj kara, jakaś kara kościelna. Ja nie wiem, czy to może od razu ekskomunika, to nie, bo z ekskomuniką to nie jest tak łatwo i szybko. Ale pokuta, za pokutę trzeba było wrócić jeszcze znowu, prawda? No pokuta, oczywiście, oczywiście, ale to ten wkład białogłów to jednak rozmaity, tak? Tak, i dlatego właśnie, kiedy Stefan Zblua wrócił w trakcie pierwszej krucjaty... Nie wiem, jak on z żoną rozmawiał, dlaczego on wrócił, bo chciał to pewnie jakoś przedstawić się w pozytywnym świetle.
Bo przykład Stefana Zblua jest o tyle interesujący, że my będziemy mówić o Stefanie Zblua jeszcze w czasie tej audycji, bo on walczył właśnie w drugiej bitwie pod Ramlą. Jeszcze wrócimy do Stefana Zblua. Jego biografia ma jeszcze właśnie tam kontynuację w drugiej bitwie pod Ramlą. Ale co ciekawe, to Stefan Zblua jest jeszcze interesujący pod tym względem, że zachowały się listy, które on pisał do żony w czasie pierwszej krucjaty. I te listy Stefana Zblua do żony Adeli to jest bardzo dobre źródło do badania pierwszej krucjaty. To jest pierwszorzędne źródło, dlatego że on pisał... Są przetłumaczone na polski? Właśnie ja chciałem się pochwalić, że kiedyś jeden z listów przetłumaczyła moja studentka na UKSW, bo my właśnie w ramach studiów na UKSW, ja też studentów angażuję, no nie tylko studia, w sensie zajęcia i wykłady, zaliczamy jakieś przedmioty, ocena i koniec, tylko na UKSW mamy podejście indywidualne, podejście mistrz uczeń.
I to już było kilka lat temu, to nie jest żadna nowość dla nas, bo to chyba było, już przepraszam, bo czas leci, to może było, nie wiem, osiem, siedem lat temu, może jakoś tak, gdzie ja mając grupę studentów... Zaprosiłem jedną z studentek, która wyróżniała się znajomością języka łacińskiego. I pomogłem jej stworzyć właśnie tłumaczenie listu Stefana z Blois do żony Adeli. I to tłumaczenie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Seculum Christianum, czyli czasopismo naukowe Instytutu Historii UKSW. No i dobra, i teraz tak, dwie rzeczy. Zapomnieliśmy opowiedzieć o warsztacie, o tajnikach mediowistów, którzy tłumaczą z łaciny średniowieczne teksty i to musimy do tego wrócić.
A druga sprawa, co było w tym liście, panie doktorze? No właśnie. Tam było miłości w tych listach. Bardzo proszę panie doktorze, bo to najbardziej... A pan czytał? A pan czytał też. Aha, dobra. To pan nie zdradza. To jest jeszcze jakby dla wszystkich do sięgnięcia, bo to jest dostępne w internecie. Wystarczy wejść na stronę. Seculum Christianum. To są czasopisma UKSW i tam można znaleźć. I ten list jest właśnie... On jest też przejawem kultury rycerskiej, takiej kultury dworskiej też można powiedzieć, arystokratycznej, gdzie... Stefan z Bluado, żony Adeli, zwraca się w takich wykwintnych słowach, gdzie jest to właśnie takie rozbudowane słownictwo, takie dworskie, gdzie przedstawia, ale też właśnie jest to, że on powiedzmy nie koloryzuje tam w tym liście, tylko on przedstawia przebieg wydarzeń.
I to jest właśnie ciekawe, to jest tak jak raport wojenny, bo wiadomo, że kroniki, na przykład kronika Fulhera z Chartres jest pisana już z perspektywy. Znaczy to jest i tak w przypadku Fulhera z Chartres, którego ja kronikę tłumaczę na język polski, to jest i tak bliska perspektywa, bo to jest bezpośrednio. Ale tutaj mamy, on pisze list jakby z namiotów, prawda? On szedł, jest w namiocie i tam dyktował ten list komuś, jakiemuś notariuszowi, który to pisał. Więc to jest no niezwykłe. Jak nie przymierzając Fredrow, trzy po trzy, prawda? Tak, no i to jest też ciekawe, że to jest oczywiście też piękny język łaciński, proza rytmiczna. Piękne właśnie pod kątem samego języka łacińskiego. W którym momencie ten list został napisany? Były, w ogóle są trzy listy.
Także on w różnym momencie, on pisał spod Nicei, czyli od razu jak przeszli z Konstantynopola pod Nice, potem po bitwie pod Doryleum i spod Antiochi. Tam jest jakby kilka etapów. Więc to jest bardzo interesujące źródło. I w ogóle oprócz kronik, które mamy na temat pierwszej krucjaty, te źródła narracyjne, jest jeszcze bardzo ciekawy zbiór źródeł listowych. Czyli mamy listy i to jest pierwszy taki przypadek w dziejach średniowiecznej Europy, w dziejach w ogóle cywilizacji europejskiej, tak rozszerzmy to, gdzie mamy listy na bieżąco pisane z jakiegoś wydarzenia. Wręcz można to porównać, no nie wiem, przepraszam za takie porównanie, może zbyt ten, ale jak listy apostolskie, listy do Koryntian, do Tesaloniczan.
Tak samo Stefan z Blois ze swojej podróży, tak jak były podróże apostolskie św. Pawła. To tutaj oni też się porównywali do apostołów, właśnie krzyżowcy, jakby w takim postrzeganiu siebie. Gdzieś ta podróż to była właśnie tak jak podróż apostołów. Zresztą 15 lipca Jerozolima została zdobyta w święto rozesłania apostołów, a ponownie apostołowie wrócili do Jerozolimy też 15 lipca, tak jak krucjata. No i oni jakby w ten sposób te listy pisali. To były listy nie tylko oczywiście do żony. Kiedy Stefan Zbulua pisze list do żony, to nie jest to tylko list do żony, ale to jest list do całej społeczności tamtejszej, do całego dworu, do całej społeczności księstwa Normandii. No i co ciekawe... Panie doktorze... Tak? Mogę jedno pytanie, bo to bardzo mnie ciekawi sprawa, że tak powiem poczty, czy oni, znaczków pewnie nie było, ale były jakieś, jak właśnie ta poczta docierała, no bo teraz idziemy sobie na pocztę, wrzucamy do skrzynki, a krzyżowcy co robili?
Oczywiście byli ludzie, którzy właśnie tak jak Stefan Zblua ewakuowali się z Krucjaty i oni częściowo drogą morską, częściowo lądową, więc jakaś ta komunikacja była, jakaś tutaj powiedzmy ten wymiana ludzi i transport był. Natomiast wracając do Stefana Zblua, więc Stefan Zblua wycofał się z pierwszej Krucjaty, wrócił do Normandii, Było wiadomo, że w pewnym momencie okazało się, że on po prostu uciekł z krucjaty, dlatego że potem dopiero przybywali ludzie, którzy do końca byli w szeregach krzyżowców. No i właśnie wówczas, być może też z powodu potrzeby odpokutowania tej dezercji z pierwszej krucjaty, zwołano tą kolejną krucjatę 1101 roku. Nie wchodząc już w szczegóły tej krucjaty 1101 roku,
Ale co ważne, ta krucjata była istotna, dlatego że w niej też uczestniczyły elity polityczne, arystokraci. Ona nie była, może nie miała takiej dużej wagi, tak jak pierwsza krucjata, no bo skończyła się klęską. Gdyby skończyła się sukcesem, to pewnie byśmy mówili inaczej. Natomiast krucjata 1101 roku... Przeszła przez Konstantynopol. Tam była witana przez cesarza Aleksego Komnena. Krzyżowcy weszli do Azji Mniejszej i ponieśli klęski w walce z Turkami Seljudzkimi. Także ta krucjata została rozbita przez Turków Seljudzkich w Azji Mniejszej. Czyli nie udało się to, co udało się pierwszej krucjacie pod Doryleum, czyli pokonać jakby te główne siły tureckie.
Potem przybywa flota wenecka w roku 1101 do Królestwa Jerozolimskiego. Ona może mieć kilkadziesiąt okrętów. No to pytanie, ile mogli zabrać tych ludzi? I uważano, że skoro pierwszej krucjacie się udało przejść drogą lądową, no to się uda i teraz. Ale pana pytanie jest bardzo zasadne, dlatego że kiedy druga krucjata... krucjata królów w 1147 roku, gdzie uczestniczy już król Francji, król Niemiec, przemierza Azję Mniejszą i też zostaje pokonana przez Turków, to była ostatnia krucjata, która drogą lądową przemierzała tę drogę, choć może przedostatnia, bo ostatnia to była krucjata Fryderyka Barbarosy, cesarza niemieckiego w 1189 roku, ale generalnie już po drugiej krucjacie zaczęło się myślenie, że to jest w sumie bardzo...
ryzykowne i trzeba drogą morską próbować. Czy ktokolwiek z tej krucjaty powiedzmy pierwszej bis dotarł do Ziemi Świętej? Tak, te wojska nie były całkowicie zniesione przez Turków. Oczywiście zostały one rozbite, rozproszone, ale grupami udało się dotrzeć tym rycerzom na wybrzeże i drogą morską przedostać się do Azji Mniejszej, czy w różny sposób oni w rozproszeniu się przedostawali. Do tego stopnia, że te niedobitki tej krucjaty kolejnej, które dotarły do Jerozolimy, były bardzo poważnym wsparciem, bo tam dotarło kilkudziesięciu arystokratów, którzy mieli ze sobą oczywiście swoich jeszcze ludzi, swoje poczty.
Także tutaj na pewno kilkuset rycerzy gotowych do walki przybyło do Jerozolimy właśnie w 1102 roku, wiosną 1102 roku. I ci rycerze, którzy dotarli do Jerozolimy... odwiedzili miejsca święte, nawiedzili Boży Grób w okolicy świąt wielkanocnych. W maju 1102 roku przebywali w Jaffie. Już przebywali w Jaffie, oczekując możliwości powrotu do Europy. I Baldwin I... Pamiętamy, dwa tygodnie temu mówiliśmy o bitwie pod Ascalonem, pierwszej bitwie pod Ascalonem, która częściowo skończyła się, no skończyła się powiedzmy zwycięstwem Baldwina I, ale poniesiono duże straty. Natomiast w 1102 roku, w maju, Baldwin I postanowił wykorzystać obecność tych rycerzy, którym udało się przedostać w ramach tej krucjaty 1101 roku.
Fulkos Szartr podaje takie informacje, że w bitwie pod Ramlą w 1101 roku zginęło 80 rycerzy i było to około 1 trzecia sił Królestwa Jerozolimskiego. Czyli pomimo tego, że powiedzmy odniesiono zwycięstwo nad Egiptem Fatymickim rok wcześniej, to poniesiono gigantyczne straty, a cały czas mówimy o... Ta liczba rycerzy, którymi dysponowało Królestwo Jerozolimskie jest bardzo niewielka, no bo jeżeli mówimy o liczbach typu 240-250 rycerzy, około 300 rycerzy, to jest garstka wobec dużej armii arabskiej. Oczywiście nawet jeżeli przyjmiemy... że liczby podawane przez kronikarzy nie uwzględniają pozostałych wojsk, no bo oprócz tego trzonu rycerskiego, czyli no powiedzmy 200-300 rycerzy, oprócz tego byli giermkowie, ich poczty, prawda, ich właśnie ta drużyna powiedzmy rycerska, więc każdy rycerz szedł w otoczeniu kilku wojowników.
Więc tą liczbę można pomnożyć przez trzy na przykład i to jest to wsparcie, które rycerz każdy miał, czyli kilkuset, wtedy mamy, plus piechota, to mogło być kilkuset, tysiąc, dwa tysiące piechurów, którzy walczyli, czy łuczników. Natomiast wciąż to są liczby bardzo wątłe wobec armii, z którymi musiało się mierzyć Królestwo Jerozolimskie. Dlatego też Baldwin Postanowił wykorzystać moment, gdzie miał siły europejskie, dodatkowe siły europejskie gdzieś w swoim otoczeniu w Jaffie. I właśnie dlatego mamy tę sytuację w Bitwie pod Ramlą, bo w tym samym czasie, wiosną 1102 roku, duża armia arabska, fatymicka gromadzi się pod Ascalonem.
Czyli powtarza się sytuacja. Znowu mamy dużą armię, która gromadzi się. mobilizuje się pod Ascalonem i wiadomo jest, że będzie w najbliższym czasie prowadzony najazd ze strony Egiptu Fatymickiego. Ale przeliczył się Balwin co do ilości, bo jego, że tak powiem, informatorzy... Pan tu nie spoileruje. Panie redaktorze, pan spoileruje tutaj nam. No dobra, to ja teraz nie spoileruję. No tak, więc no właśnie, więc on się przeliczył w tym sensie, no bo znowu tutaj mówimy o mitach. Baldwin I podjął ryzykowny, śmiały atak na wojska, które gromadziły, które no już jakby szły pod ramlą.
Szły pod ramlę, jakby z Ascalonu, spod Ascalonu. W Więc... Tutaj jakby Baldwin stwierdził, że w związku z tym, że wojska fatymickie, które podchodzą pod Ramle, czyli pierwsze miasto, które leżało jakby na drodze do Jaffy i do Jerozolimy spod Ascalonu, więc skoro ta armia już wyruszyła, ona już wchodzi na teren Królestwa Jerozolimskiego, postanowił śmiałym uderzeniem wykorzystać element zaskoczenia i zaatakować te wchodzące na teren Królestwa Jerozolimskiego wojska fatymickie. No i zaskoczenie jak najbardziej, Bardzo dobra taktyka, natomiast badane niewłaściwe.
No właśnie, bo mamy Stevena Ransimana. Często tu wracamy do tego, jak Steven Ransiman opisuje w tej wielkiej książce dzieje wypraw krzyżowych, jak on opisuje te wydarzenia. No to Steven Ransiman co napisze? Zuchwały, bezmyślny, głupi atak. Nierozsądny. Jakby Baldwin źle kalkulował. Zmarnował tutaj siły swoje. Dlatego, że Baldwin zaatakował wojska fatymickie, podjął szarżę, po prostu natarcie na czoło wojsk fatymickich, wykorzystując siły, które mógł zgromadzić i siły tych właśnie arystokratów, którzy przebywali w Jaffie. Po prostu rzucił hasło, kto chce bronić Grobu Świętego za mną. Arystokraci honorowo tutaj musieli stanąć do walki.
i podjęli atak, który zakończył się klęską, dlatego że wojska fatymickie były o wiele liczebniejsze. Tutaj właśnie te poczty rycerskie, arystokratyczne podjęły szarże na wojsko fatymickie. Dzięki szarży oni wygrali w pierwszej bitwie. Podobno ta taka brawurowa szarża, w tym rycerstwo zachodnie było zawsze, że tak powiem, umiało w to. I to się udało za pierwszym razem. Tylko ja gdzieś tam... Według moich danych właśnie sytuacja była taka, że dane wywiadowcze wtedy Baldwina były, że tak powiem, złej jakości. On liczył na coś innego, na inne... Sądził, że ma przed sobą znacznie mniejsze siły przeciwnika.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dr Bartłomiej Dźwigała i Łukasz Witkiewicz relacjonują II Bitwę pod Ramlą (1102 r.) Wyjaśniają, dlaczego batalia skończyła się klęską Królestwa Jerozolimskiego i zarysowują historyczny kontekst starcia.