Grodecki: sprawa Zondacrypto ma uderzyć w prawicę przed wyborami
Tomasz Grodecki uważa, że nagłośnienie sprawy Zondacrypto ma przede wszystkim cel polityczny. Zdaniem publicysty temat ma uderzyć w Karola Nawrockiego oraz część PiS i Konfederacji przed kolejnymi wyborami.
Tylko pamiętajmy, kto to promuje tę sprawę. Okazało się, że nagle w sprawę został zamieszany Roman Giertych i mecenas Dibuła. Wielkie dzięki i do zobaczenia. W proch rozbiła teorie Giertycha i Dubois, gdzie teraz Roman Giertek ma za to zarzuty, że już po przegranej sprawie w śledztwie wynosił materiały śledztwa. To tak się zakończyło, więc na miejscu Pana Krala uważałbym, kogo się bierze za stronika, bo przeważnie ci, co trzymają z Giertychem, bardzo źle kończą.
Teraz jest inna operacja, żeby jak najbardziej zaszkodzić Karlowi Nowickiemu, żeby jakoś go zamieszać w to Zonda Krypto i znowu rękami tych samych ludzi, plus jeszcze do tego ludzi takich jak Giertek i Dibuła. No to też jest świadectwo tego rozpaczliwca, o którym mówię, że już nawet muszą się tymi samymi ludźmi posługiwać, którzy no tak nie do końca dowieźli, bo Giertych ten koń przestaje dowozić, koń się zmęczył i nie ma już wyboru, więc robią to co mogą. Jak się patrzy na te afery, to można pogrupować to, jak to publicystycznie przedstawia obecny rząd. Cztery duże afery. Afera Collegium Humana, mówiąc kolokwialnie, możliwe potencjalne wyjście polityczne, mówiąc językiem brydżowym, na
Działający trochę osobno, poza, co też świadczy o tej prokuraturze, poza prokuratorem Kornelukiem. A prokurator Korneluk nic o tym nie wiedział. No więc proszę państwa, gdzie my żyjemy, no to kto się zajmuje tym śledztwem? Służby Giertych czy prokurator krajowy? W takim razie prokurator krajowy z dnia na dzień powinien sam, gdyby miał trochę jakiejś przyzwoitości, podać się do dymisji, bo odznacza to, że po prostu nie pełni swojej funkcji, że jest zupełnie ciałem fasadowym, a prokuraturą rządzą wpływy Giertycha i Pińskiego. No i prawdopodobnie niestety w tej swojej desperacji ta prokuratura jest przejęta przez takich ludzi, zyskuje wpływy jak właśnie Pani Wrzosek, Żurek i Giertych.
No więc to już jest ostatnie stadium moim zdaniem tego rządu, gdzie już wszyscy się złożyli. No to jeszcze trzeba tych najwyżniejszych zwiernych, może coś się uda. No moim zdaniem to jest wręcz odwrotnie. Z takimi ludźmi jak Giertych, jak Dibua nie osiągną nic. No ja tylko przypomnę, że Dibua jest też zupełnie przypadkowo obrońcą słynnego doktora Dawida Kacprzyka, więc no wszędzie tam, gdzie trzeba chronić interesy Platformy, no to są ci mecenasie. Chcę się zapytać, ile godzin liczy doba medz nasadzi Buła, ale to już w zasadzie pytanie trochę z pogranicza metafizyki. Tyle co doktora Kasprzyka może. On tam bardzo... 48 godzin w dobę, to prawda. On tam zakrzywiał czasoprzestrzeń. No dobrze, doktora Krasczyka na chwilę zostawmy na boku, chociaż podejrzewam, że on gdzieś jeszcze nam wypłynie.
Więc z wełna znikł jedną sprawę, a uruchomił drugą. No i to jest taka zaufana prokuratura, rozumiem, władzy, która ma właśnie te wszystkie takie wygodne i potrzebne sprawy załatwiać. Czyli próbuje wykonać swoje zadanie. Czy wykona? Zobaczymy, ale to ciekawe, że to się dzieje poza Kornelukiem w jakimś sensie, a może się nie dzieje poza Kornelukiem i to jest też teatrzyk, że Korneluk mówi, a to nie ja, to Wełna, a oni tam pojechali, bo to też być może jest taka próba obrony całej tej sytuacji. Ale z drugiej strony Roman Giertych mówi o buncie w prokuraturze, o tym, że prokuratorzy nie chcą wypełniać jego poleceń de facto, ale też sędziowie nie chcą, to wszystko pokło się kręski Giertycha w sprawie dwóch wież. No tak, to jest wielkie, przecież to w tym
Poziom frustracji Giertycha, który się wylał z tego, jak przegrał sprawę dwóch wież, no to był straszny po prostu. No to tak można powiedzieć, jakby się oglądał film, czy nie dobija się koni mniej więcej, no czyż nie dobija się koni. To dramatyczny obraz, polecam państwu, bardzo dobry film. No i tam to zmęczenie materiału było strasznie pokazane i ten koń też jest tutaj widać zmęczony i sfrustrowany, że to nic nie wychodzi. No ale postanowił dokonać jeszcze jednej kawalerijskiej szarży. Czy ona się uda? Jeżeli to jest sam prokurator Wełna z tym swoim wąskim zespołem, bez pomocy reszty prokuratury i całego aparatu państwa, nawet części służb, no zobaczymy. Moim zdaniem to jest atak desperacki i szaleńczy, który tylko w przepływie bardzo korzystnych dla nich okoliczności może zakończyć się sukcesem.
Próbować to zniszczyć, nawet posuwając się tak daleko, jak przejmując Trybunał i ten Trybunał by na przykład orzekł na jakiejś wątpliwej podstawie, a rozumiem, że te materiały mają dać jakąkolwiek podstawę, że coś nie tak jest z prezydenturą Karolina Wrockiego. To ma odgrzać te emocje, które jeszcze żyją w bardzo niszowych środowiskach. To i ewentualnie dać jakikolwiek No bo musi być jakikolwiek asumpt, nawet najmniejszy, żeby poddać pod wątpliwość tą prezenturę. Z liczeniem głosów no nie wyszło, tak? No to pamiętamy tą parodię. I uwaga! Kto był też przy liczeniu głosów głównym frontmanem? No oczywiście znowu Roman Giertych. Więc teraz będzie się próbowało Prezydenta powiązać właśnie z tą zondą i zrobić z prezydenta jakiegoś współpracownika wątpliwych osób, które miało się dopuścić niestworzonych rzeczy.
Jeszcze powiedzmy dwa słowa o samym Romanie Giertychu, bo pan redaktor, naszym gościem Tomasz Grodecki, ostatnio śledził perypetię, jak to jest, że różni adwokaci są karani za różne przestępstwa. Prezes Naczelnej Izby Adwokackiej, pan Rossati, kiedyś groził chociażby posłowi Jabłońskiemu, jak powiedział coś jego, za nim za ostro, żeby uważał, bo jest adwokatem. Tymczasem Roman Giertych może przekraczać kolejne granice, być senatorem, adwokatem. Trochę de facto prokuratorem jeździć, załatwiać świadka koronnego małego, być może robić przeróżne rzeczy i włos mu z głowy nie spada w adwokaturze. Na czym to polega? No, teraz uwaga, prokuratura prowadzi przeciwko Giertychowi śledztwo, że to on wyciągnął nielegalnie materiał ze śledztwa.
On jako jedyny mecenas miał do nich dostęp i one się pojawiły w jednym z portali, tam goniec.pl. I tylko mecenas Giertek miał do nich dostęp, więc tam sprawa jest w miarę oczywista. I zarzuca mu to, że w ogóle złamał prawo tak jawnie, ordynarnie. No i jednocześnie osobno musiały podjąć rzecznicy dyscyplinarni adwokatury. No i co się okazuje? Okazało się, że ani Okręg Warszawski, gdzie adwokatem jest tutaj afiliowany Roman Giertych, ani rzecznik dyscyplinarny wyżej przy Naczelnej Radzie Adwokackiej przerzucają się tą sprawą. Nagle Okręg Warszawski się wyłączył ze sprawy.
No i oddał sprawę wyżej. Tam wyżej padła decyzja. Jakiegoś maila dostałem tuż przed wejściem w tej sprawie, więc jeszcze go nie czytałem. Jakieś wyjaśnienia z Naczelnej Rady Adwokackiej. Zaraz zobaczymy, co to za cudo, na pewno śmieszne. I Naczelna Rada Łukawska odrzuciła od tego jak zgniłe jajo po prostu i oddała to znowu niżej Okręgowi Warszawskiemu. Były też, to też w artykule na niezależna.pl pisze o tym, wcześniej sprawy też dyscyplinarne Giertycha, przynajmniej dwie. Jedna zakończyła się umorzeniem przez to, że właśnie przerzucano między różne poziomy rzeczników dyscyplinarnych sprawę, tak, że aż w końcu się przedawniła. Druga też jest, nie ta trzecia, o której teraz mówimy, czyli dwie wieży, druga jest na najlepszej drodze, żeby tak samo się zakończyć, bo znowu też jest przerzucana między jednego i drugiego i znowu nic nie będzie prawdopodobnie na czas.
Tymczasem mecenas Rossati coś opowiada o tym, że to nie jest w ogóle jego sprawa, że to są niezależni rzecznicy. No to panie, popatrz pan, jak działają ci rzecznicy, jaki jest efekt tego, co robicie z Giertychem, czyli kolejne umorzenia, przedawnienia. I nie opowiada pan głupo, to zmień pan albo lobuj pan, żeby ten system zmienić, żeby ta cała, wszyscy ci rzecznicy, system tych rzeczników działał sprawnie. Ale on działa sprawnie tam, kiedy jest potrzeba. Tutaj widać, nie ma takiej potrzeby i po prostu pan Rossat opowiada głupotę, mówiąc nie, to nie ja, to rzecznicy, ja nic do tego nie mam. No oczywiście, że nie jest pan rzecznikiem, Ale to w takim razie zadbaj pan, żeby ci rzecznicy działali sprawnie, albo chociaż takiego recydywisty jak Roman Giertych. No to pokazuje też przykład Giertycha, takiego adwokata, który może działać na specjalnych zasadach.
Zachęcę też innych pana kolegów adwokatów, żeby podejmować, jak się ma plecy, tego typu bezczelne działania. I pozostaje bezkarny. To świadczy o całej adwokaturze. Oczywiście brać adwokacka nie podniesie się jakiegoś larum, no bo tam wiadomo, że każdy jakoś ma swoje interesy, ale to uderza w całą brać adwokacką. To już zupełnie... A to w takim wypadku, jak rozumiem, to jest jakieś zamówienie, że jednak ma być chroniony? Że Roman Giertyk ma mieć ten placet, że nic się nie stanie, ja, ten układ rządzący gwarantuję ci miejsce w palestrze, w adwokaturze, a ty działaj jak możesz? No i tak się dzieje po prostu, no tak to jest po prostu, no niestety, no i to przez lata, bo te stare sprawy dyscyplinarne to są jeszcze sprzed dwóch, trzech lat i nie doczekały końca, więc no niestety tak się dzieje i taka, w ogóle ja bym się zastanawiał, czy czynny w ogóle polityk,
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tomasz Grodecki omawia afery rządzącej partii, w tym Zondacrypto, afera Collegium Humanum i afera NCBR-u.
Grodecki analizuje sytuację w prokuraturze, w tym relacje między Giertychem, a prokuratorem krajowym.
Tomasz Grodecki opisuje operację polityczną, w której rząd próbuje wykorzystać afery do zniszczenia przeciwników przed wyborami.
Grodecki omawia sytuację Roman Giertycha, adwokata i polityka, który jest obiektem śledztwa.
Tomasz Grodecki podsumowuje rozmowę i informuje o śmierci generała Mirosława Różańskiego.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tomasz Grodecki uważa, że nagłośnienie sprawy Zondacrypto ma przede wszystkim cel polityczny. Zdaniem publicysty temat ma uderzyć w Karola Nawrockiego oraz część PiS i Konfederacji przed kolejnymi wyborami.