Lech od kuchni #28
Dzisiejszego odcinka zdecydowanie nie słuchajcie na czczo, bo na pewno po jego wysłuchaniu będziecie głodni - naszym gościem jest dzisiaj Artur Dzierzbicki, kucharz Lecha i akademii, który od niedawna prowadzi również restaurację Master Lech Sport na stadionie. Zapraszają Radek Laudański i Marcin Jeżyk. Jeśli odcinek Ci się spodobał, możesz postawić nam wirtualną kawę: https://buycoffee.to/poznanskiexpress
W piłce nożnej dzieje się wiele, ale dzisiaj Poznański Express będzie dla Was takim lekkim uspokojeniem, ponieważ porozmawiamy sobie o Lechu Poznań i o piłce nożnej dosłownie od kuchni. Mamy dzisiaj specjalnego gościa, którym jest Artur Dzierzbicki, szef kuchni Lecha Poznań. A poza tym jesteśmy z Wami w składzie tradycyjnym i dobrze Wam znanym. Radek Gawdański. I Marcin Jerzyk. No to zaczynamy. Dzień dobry i dobry wieczór. Wracam do Was ja po krótkiej przerwie urlopowej.
Dzięki serdeczne dla Radka i dla Bartka Kiejewskiego, który mnie w tym trudnym momencie w Poznańskim Expressie zastąpił. Mamy przerwę reprezentacyjną, ale nie chcemy rozmawiać o tych wszystkich aferach i o tym, co się wokół reprezentacji Nie słuchajcie naczczo, nie słuchajcie przed jedzeniem, bo dzisiaj będzie mnóstwo smaczków, będziemy się też trochę językowo tutaj bawić. No i tak jak powiedzieliśmy, Dzisiaj rozmawiamy o Lechu Poznań i o piłce nożnej dosłownie od kuchni.
Wykorzystamy to, że Pan Artur jest dzisiaj z nami. No to może zacznijmy od takiego pytania, które się samo narzuca na sam początek. Jest Pan kucharzem Lecha i Akademii. Jak to się Jak to się stało, że właśnie ta współpraca z Lechem się zaczęła? Już pan 10 lat jest kucharzem Lecha. No na przyszły rok będzie 10 lat. Od sezonu 2014-2015 się zaczęła ta przygoda. Jestem szefem kuchni Lecha Poznań, opiekuję się akademią, opiekuję się pierwszym zespołem i sztabem. Jak to się wszystko zaczęło? Zaczęło się od Nie wiem, z biegu okoliczności, bo kiedyś były derby Poznania na Dolnej Wildzie w Ogródku.
A pamiętam, ja u Ciebie byłem kiedyś z trenerami Lecha Poznań, jak jeszcze było WKP Lech Poznań i w ogóle, w ogóle i w ogóle. I podchodzi do mnie do tego, do tego obchodzenia, zaczyna ze mną rozmawiać, wszyscy patrzą, co się dzieje. On stoi, z jakimś kucharzem sobie gada. Zaczęliśmy rozmawiać, mówi, a gdzie Ty teraz jesteś? Ja mówię, w hotelu Rodan w Borówcu, koło Borówca. Mówię, ja w Borówcu mieszkam, to przyjadę do Ciebie kiedyś i sobie pogadamy, coś dobrego zjem. Ja mówię, okej, zapraszam. No i przyjechał trener Rumak. Zjadł. Mówi, pysznie jak zawsze. Mówi, pokaż mi ten hotel. Pokazałem mu, wytłumaczyłem parę rzeczy. Mówi, wiesz co, zadzwoni do ciebie mój kierownik, tu by przyjechał, zobaczył, bo tu mi się podoba. Jest spokój, cisza. Może bym tu z zespołem przyjechał na zgrupowanie przedmeczowe. Zapraszam.
Pojechał Lech na wyjazd do Kielc i po tym wyjeździe przyjechali do mnie, bo był mecz w Poznaniu i trener, skoro że do mnie podchodzi, tak zjadł ten obiad i w ogóle nie mieli jeszcze chyba kolację. Nie, to była kolacja, zaczynali, bo oni wtedy nocowali dzień przed meczami. To była kolacja, zjadł tą kolację i tak Ni stąd, ni zowąd, podchodzi do mnie i wypalił tak prosto z mostu. Panie Arturze, a gdybyśmy chcieli, żeby Pan z nami pojechał na wyjazd, czy to by był jakiś problem? Stoję, mówię, nie no, dla mnie to zaszczyt, mówię, pojechać z wami na wyjazd, z wami gotować na wyjeździe. Najlepsze by było, gdybym wziął parę swoich produktów, bo nie wiem, czym tam nas uroczą i ten. Świetnie.
Nie ma spraw, my pomożemy. Także zrobiliśmy, można powiedzieć, wspólnymi siłami kuchnię, która jest w miejscu, gdzie urzęduje sztab, gdzie są piłkarze. To jest ich kuchnia, tylko ich kuchnia. To jest kuchnia, która tylko chłopaków obsługuje. No i przez długi, długi czas, przez kilka lat tą kuchnią wszystkie potrzeby pierwszego zespołu i sztabu żeśmy obsługiwali. Do momentu, aż nie pojawiła się opcja, by zrobić fajną restaurację na stadionie. A jeszcze wcześniej To już było na początku, jak już były informacje, że będzie budowana nowa akademia. Zacząłem pomagać. Poprosił mnie jeden z drugim dyrektorem, że mają projekty kuchnicze, żebym rzucił okiem, żebym pomógł, żebym zobaczył.
Nie będziemy mówić. Pierwszy zespół, czyli pierwsza kadra, a przykładowo już U-21, to jest budżetowa przepaść, można powiedzieć. A jeszcze jak obejmowałem kilka lat temu tą kadrę i w niej parę lat pracowałem, to była w ogóle przepaść budżetowa. Dla mnie, ja otwarcie powiedziałem, to wstyd, że kadrowicze U-21 jedzą rzeczy, których nie powinni jeść tak naprawdę. Ale pan na przykład jak jest kucharzem Lecha Poznań i też tak powiedzmy żyje powiedzmy w tym takim życiem dookoła klubu no to mam takie pytanie czy
Jak czegoś nie próbujesz, to nie wiesz, jak to smakuje. Jak spróbujesz i ci to pasuje, to jest super. Więc trzeba po prostu dać im możliwość, chłopakom, żeby zobaczyli, co jedzą, a oni, jeżeli to docenią, jeżeli to im będzie odpowiadało, będą to jedli. Nie, no to będziemy dawali im inne rzeczy. To nie jest tak, że zmuszamy kogoś do jedzenia czegoś. Nie masz ochoty? Ten? Zastąpimy to innym produktem. Dobra, dostaniesz miód, jaki chcesz. Będziemy go szukać gdzieś u jakiegoś pszczelarza, ale nie będziemy Ostatnie mam pytanie jeszcze zanim zaczniemy o restauracji rozmawiać. John van den Brom jest trenerem Lecha Poznań, który najbardziej lubi chodzić do restauracji. No ja nie wiem, bo u mnie był może ze dwa razy, no ale to jest tak, że zawsze jak mamy trening, to mamy posiłek, więc dziwne by było, żeby nasz coach bezpośrednio po obiedzie przyszedł na drugi obiad, to by się mijało z celem.
Natomiast był dwa razy u mnie w restauracji, smakowało mu, a może trzy, a może trzy. Natomiast mamy codziennie obiady po treningu, więc jeżeli trener idzie później, to idzie na kolację, a pewnie mieszka w centrum miasta, więc też bez sensu przyjeżdżać specjalnie gdzieś do lokalu na stadion, żeby zjeść kolację. Natomiast co do obecnego coacha, Nie jest wybrednym człowiekiem, jeżeli chodzi o menu. Lubi wołowinę dobrą. No nie, nie przepada za kaczką, ale lubi wołowinę, lubi kurczaka, lubi dobre ryby.
I to jest załoga, która obsługuje drużynę od A do Z, Nie korzystając w ogóle z pomocy personelu hotelowego. I to jest bezpieczne, to jest fajne tam gdzie wiemy, że może być ciężko, że może być trudno. Tam jeździmy naprawdę bardzo mocnym zespołem. Generalnie mamy taki zespół, bo mamy szefów kuchni w akademii, mamy szefów kuchni, jestem ja na stadionie, mam swoich kucharzy na stadionie, mam swoich kelnerów, kierowników, więc jestem w stanie zabrać team, który jest teamem Lecha Poznań. To nie jest zespół, który jest jakimś ekipą z zewnątrz, to są nasi ludzie, nasi pracownicy, którzy są z nami na co dzień.
9 na 5 na Bukimię i to. Mówi, nic lepszego nie ma. Mówi, rezerwujemy ten hotel, ale nie dzień, a pojedziemy dwa dni wcześniej. Zobaczymy, jak tam jest. No zalecieliśmy, okazało się, że nie ma kuchni w hotelu, a restauracja zamknięta od roku. No tak, do tego coś tam z klimatyzacją jeszcze nie tak. No jak to Macedończycy lubią bardzo przesadzać, więc przyjechał jakiś dyrektor hotelu, usiadł z nami i powiedział, ja mówię, że chciałbym poznać szefa kuchni. Skoro tu pan mówi, że pan ma tą restaurację, to ja chcę poznać szefa kuchni. No przyszedł jakiś pan w klapeczkach, który zapytany, gdzie się wchodzi na kuchnię, nawet nie wiedział gdzie. A właściciel powiedział, mówię do właściciela, że mówię, proszę pana, ja nie mam na czym gotować.
Poszli, przynieśli mi worek marchwy. Ja mówię, ja pidole, a my tu 15 minut się brutugowaliśmy. Jeszcze szkoda, że nie zaczęliśmy do nich mówić po izraelsku o tą marchewkę. No naprawdę hit po prostu sezon. Ale myślę, że teraz jeszcze zrobimy sobie takie przejście dynamiczne, żeby porozmawiać o tej nowej restauracji przy Stadionie Lecha Poznań. Też już mogę tak z miejsca polecić, no bo dwa tygodnie temu pan Artur mnie tam na obiad zaprosił i jeszcze paru innych poznańskich dziennikarzy. Co dobrego zjadłeś? Oj, chyba najbardziej mi Przypadł do gustu mostek w owie. On był naprawdę tak dobrze przyrządzony, że dawno nie jadłem takiego jedzenia. No i mogę powiedzieć z miejsca, że bardzo dobrze jest ten lokal teraz wystrojony. Koszulki Lecha gdzieś tam nadają temu miejscu tożsamości.
Był Master Lech, ludzie mnie z tego programu kojarzyli, jak gotowałem z piłkarzami, z trenerami, no i został Master Lech Sport Bar. A jak do tego doszło? Doszło do tego, że bolało mnie to, co się działo z tą restauracją. Kilkakrotnie rozmawiałem z prezesem Lecha Poznań, z Piotrem Rutkowskim, przy okazji śniadania, obiadu, właśnie o tym. I Piotr też mówił, kurczę, nie mam No nie mam siły, no po prostu mamy lokal i go nie mamy. I kiedyś taka była sytuacja, że siedzieliśmy i mówię, kurczę, może ja bym to wziął. A Piotrek odpowiedział na mnie i mówi, a dasz sobie radę? No przecież akademię masz, pierwszy zespół masz. No i co?
Spotkaliśmy się z wielką życzliwością wielu ludzi. To też prezes Enea Stadionu Poznań, Rachow Rzesz, to też osoba, która nam mnóstwo pomogła w tym, że to wszystko po prostu Poszło w takim kierunku, że to powstało, że to jest, że nam po raz kolejny mnie i mojemu wspólnikowi zaufano. To było moje marzenie. Ja zawsze widziałem w tym lokalu duży potencjał. Jeżdżąc z Lechem po całej Europie, a tak samo z reprezentacją i po całym świecie i po całej Europie, Zachodziłem do różnych takich lokali, czy to w mieście, czy to na stadionie i po prostu mówię, my nie możemy czegoś takiego mieć.
Bo tak się nie kibicuje w Europie, tak się nie kibicuje w Anglii, tak się nie kibicuje w Barcelonie, tak się nie kibicuje we Francji. Tam w Holandii, tam po prostu te wszystkie puby lokale żyją. Tam jest muzyka live, tam jest oglądanie i w ogóle. No i chcieliśmy stworzyć miejsce, Raz dla kibica przede wszystkim Lecha Poznań, ale również dla każdego kibica każdego rodzaju sportu. Słuchajcie, lokal działa miesiąc, może troszkę ponad, ale mamy świetne np. telefon ostatnio od rugbistów. Rozpoczęcie Mistrzostw Świata, mecz Francja-Nowa Zelandia. Dzień dobry Panie Arturze, moglibyśmy zarezerwować stoliczek na 7 osób?
No tak, no to ja muszę powiedzieć, że ja to podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami, bo rzeczywiście to jest coś, czego moim zdaniem na stadionie brakowało, może nawet bardzo brakowało, żeby właśnie po pierwsze przyjść przed meczem, jak Lech gra u siebie i jeszcze po meczu sobie zostać, bo często jest tak, że masz jeszcze ochotę sobie z kolegami, z koleżankami, z dziećmi i tak dalej pogadać I nie ma już za bardzo sobą zrobić. To drugi ten element, który miałem w głowie i o którym kilkakrotnie rozmawiałem z jednym prezesem i z drugim prezesem. To kwestia tego, że dlaczego my puszczamy tych ludzi po meczu gdzieś, no nie mamy na razie starego rynku, czyli gdzieś tam na miasto, a nie zatrzymujemy tych ludzi dalej tu.
Czyli my po meczach tak de facto nie przechodzimy bezpośrednio do tego, że zabijamy klimat piłki nożnej. My chcemy, żeby ludzie przyszli, zobaczyli powtórki, zobaczyli omawianie danego meczu, co mówią eksperci lub pseudoeksperci, co mówią fachowcy. Chcemy, żeby ludzie dalej tą piłką żyli i zostali na tym stadionie. Dlatego robimy jakieś promocje, żeby i piwko było tańsze, jakaś tam kiełbaska Ofercie zmiksowana z tym piwkiem, żeby nie uciekali gdzieś tam po jakichś, nie wiem, lokalach, imprezowniach gdzieś. Raz z jednej strony albo się tam wypłakiwali, a z drugiej strony cieszyli. Niech się cieszą na tym stadionie, to jest ich miejsce.
Musieli jeszcze z panem Arturem spotkać, żeby pogadać sobie jeszcze co nieco, bo tych tematów pewnie tu mielibyśmy jeszcze mnóstwo, mnóstwo. Jeszcze Radku. Jeszcze ostatnia rzecz, można, że pan Arturu powiedzieć, bo ostatnio w lokalu też możecie chyba piłkarzy Lecha Poznań spotkać, czy trenera, którzy też się tam wybierają. Oczywiście, że tak. Można spotkać nawet Dawida Kownackiego przed naszym meczem. Lech od kuchni 28.
Otwarło się kilka naprawdę lepszych hoteli w Szczecinie i inne podejście i naprawdę wygląda to teraz bardzo, bardzo dobrze. Ale mówię, no 10 lat temu tak było. No nie będę mówił, co to był za hotel, bo to będzie zła reklama. Musielibyśmy wyciąć. Ale tak, ale, ale ten, ale no tak to mniej więcej wyglądało. Najbardziej ekstremalny wyjazd, no i tyle. No dobrze, słuchajcie, tak jak słyszycie, rozmawia nam się wybornie i smakowicie. Ja tylko zrobiłem się głodny i nie wiem, co mam teraz zrobić o tak późnej porze. Idziemy na pizzę. Jak piłkarze. Słuchajcie, w niedzielę o 17.30 początek meczu derbowego Derbów Poznania.
Całkiem imponujące. No dobrze, tak jak mówiłem, najdłuższy odcinek w historii Poznańskiego Expressu. Bardzo serdecznie dziękujemy za tę moc anegdoty, jak i za to, że przyjął Pan nasze zaproszenie. Naszym gościem był Pan Artur Dzierzbicki, kucharz Lecha oraz prowadzący restaurację Master Lech Sports pod stadionem. Oprócz tego byliśmy z Wami w składzie. Radek Radański i Marcin Jerzyk. Dziękujemy Wam za dziś. Życzymy Wam do udanego weekendu. No i oczywiście widzimy się w niedzielę przy Bułgarskiej. Do usłyszenia. Cześć.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa z Artur Dzierzbickim o początkach współpracy kuchni z Lechem Poznań, opowieść o pierwszych kontaktach i powodach założenia kuchni dla pierwszego zespołu.
Opis pierwszych zgrupowań i decyzji trenera o przełożenie kuchni na stałą współpracę z Lechem Poznań.
Opis organizacji kuchni dla pierwszego zespołu i sztabu, a także powstania kuchni na stadionie.
Rozmowa o relacjach z różnymi trenerami i sztabami, a także o wpływie sukcesów na smak jedzenia.
Kwestia zdrowotnej diety dla piłkarzy, dyskusja na temat pizzy i innych potencjalnie niezdrowych posiłków.
Rozmowa o przygotowywaniu posiłków po meczach, w tym pizza, kebab i inne potencjalnie niezdrowe jedzenie.
Opis zdrowych produktów i menu dla piłkarzy, a także dyskusja na temat pizza z ananasm.
Opis preferencji i zwyczajów niektórych piłkarzy, a także John van den Brom, trener lubujący chodzić do restauracji.
Rozmowa o wyjazdach zagranicznych i doświadczeniach w hotelach, takich jak w Izraelu i Macedonia, gdzie brak kuchni i trudności z dostawami produktów.
Opis nowej restauracji Master Lech Sports Bar przy stadionie, jej cele i plany na przyszłość, takie jak promocje i dostęp do meczów.
Koniec rozmowy, anegdoty i zaproszenie do nowej restauracji przed meczem, a także plany dalsze związane z rozwijaniem lokalu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiejszego odcinka zdecydowanie nie słuchajcie na czczo, bo na pewno po jego wysłuchaniu będziecie głodni - naszym gościem jest dzisiaj Artur Dzierzbicki, kucharz Lecha i akademii, który od niedawna prowadzi również restaurację Master Lech Sport na stadionie. Zapraszają Radek Laudański i Marcin Jeżyk.
Jeśli odcinek Ci się spodobał, możesz postawić nam wirtualną kawę:
https://buycoffee.to/poznanskiexpress