Mentionsy Mentionsy
Poznański Express
Poznański Express

Lech od kuchni #28

15.09.2023 ·1 godz 4 min · 11 rozdziałów

Dzisiejszego odcinka zdecydowanie nie słuchajcie na czczo, bo na pewno po jego wysłuchaniu będziecie głodni - naszym gościem jest dzisiaj Artur Dzierzbicki, kucharz Lecha i akademii, który od niedawna prowadzi również restaurację Master Lech Sport na stadionie. Zapraszają Radek Laudański i Marcin Jeżyk. Jeśli odcinek Ci się spodobał, możesz postawić nam wirtualną kawę: https://buycoffee.to/poznanskiexpress

0:03 · Wprowadzenie i historia współpracy 4

W piłce nożnej dzieje się wiele, ale dzisiaj Poznański Express będzie dla Was takim lekkim uspokojeniem, ponieważ porozmawiamy sobie o Lechu Poznań i o piłce nożnej dosłownie od kuchni. Mamy dzisiaj specjalnego gościa, którym jest Artur Dzierzbicki, szef kuchni Lecha Poznań. A poza tym jesteśmy z Wami w składzie tradycyjnym i dobrze Wam znanym. Radek Gawdański. I Marcin Jerzyk. No to zaczynamy. Dzień dobry i dobry wieczór. Wracam do Was ja po krótkiej przerwie urlopowej.

Wykorzystamy to, że Pan Artur jest dzisiaj z nami. No to może zacznijmy od takiego pytania, które się samo narzuca na sam początek. Jest Pan kucharzem Lecha i Akademii. Jak to się Jak to się stało, że właśnie ta współpraca z Lechem się zaczęła? Już pan 10 lat jest kucharzem Lecha. No na przyszły rok będzie 10 lat. Od sezonu 2014-2015 się zaczęła ta przygoda. Jestem szefem kuchni Lecha Poznań, opiekuję się akademią, opiekuję się pierwszym zespołem i sztabem. Jak to się wszystko zaczęło? Zaczęło się od Nie wiem, z biegu okoliczności, bo kiedyś były derby Poznania na Dolnej Wildzie w Ogródku.

Grała Warta z Lechem, ale to był mecz towarzyski. Warta wtedy była chyba w drugiej albo w pierwszej lidze, nie pamiętam dokładnie. Trenerem Lecha był Mariusz Rumak, tak, przypomniałem sobie, był Mariusz Rumak. I stałem sobie przy płotku, bo tam obsługiwałem Warta jako catering, przyjeżdżaliśmy, jakieś kiełbaski robiliśmy, tam sprzedawaliśmy napoje. Byłem wtedy szefem kuchni w hotelu Rodan. I stałem sobie przy płotku, oglądałem mecz i przechadzał się trener Rumak i nagle tak na mnie spojrzał, mówi... Artur Zmierzęcina? A ja mówię, no tak, ale już tam dawno nie pracuję. To był taki pałac koło Gorzowa w województwie lubuskim.

To przyjedziemy do was znowu. No dobrze. To przyjechali do nas trzy razy, ale był to zły czas dla Lecha. Wtedy pamiętam, grał Lech z Wyspami Owczymi w eliminacjach do Ligi Europy. No i ten mecz nie do końca się... A to ze Stjarnan pewnie, tak? Tak, z Islandii. No i to się tak jakoś źle tam poukładało. No i po tym meczu pamiętam, że zwolniono Mariusza Rumaka. No i przyszedł Maciej Skorża. Ja mówię, ach to pewnie przygoda z tym, że Lech tutaj przyjeżdżał. Człowiek był po prostu szczęśliwy, zadowolony, że ten Lech, ta drużyna przyjeżdżała, jedli, smakowało im to jedzenie i że było super. No ale dzwoni do mnie Darek Motała i mówi, panie Arturze, jest taka sprawa, nowy trener chciałby zobaczyć wszystkie obiekty, do których jeździł poprzednik i wybierze sobie hotel, w którym będzie się czuł najlepiej.

4:51 · Pierwsze zgrupowania i decyzja o stałą współpracę 3

No i pojechali do tamtego hotelu i w trakcie chyba pobytu już tam, w tym hotelu, Dzwoni do mnie ten kierownik i mówi tak, panie Arturze, decyzją trenera wracamy do pana na stałe. A co się takiego wydarzyło? Nie, bo najbardziej trenowi spakuje jedzenie. Jak trener z kursa coś zarządzi, to tak jest. Nie ma dyskusji. No więc okej, przyjechali do Rodanu. Przed kolejnym meczem, no i trener przychodzi i mówi, panie Arturze, tutaj jest świetnie, fajnie nam smakuje i w ogóle jest okej, będziemy tutaj. Ja mówię, dobrze, bardzo mi miło, mówię, bardzo jestem szczęśliwy z tego pola, no okej. Kolejne parę meczy minęło. No i pamiętam, pojechał Lech na wyjazd do Kielc.

Pojechał Lech na wyjazd do Kielc i po tym wyjeździe przyjechali do mnie, bo był mecz w Poznaniu i trener, skoro że do mnie podchodzi, tak zjadł ten obiad i w ogóle nie mieli jeszcze chyba kolację. Nie, to była kolacja, zaczynali, bo oni wtedy nocowali dzień przed meczami. To była kolacja, zjadł tą kolację i tak Ni stąd, ni zowąd, podchodzi do mnie i wypalił tak prosto z mostu. Panie Arturze, a gdybyśmy chcieli, żeby Pan z nami pojechał na wyjazd, czy to by był jakiś problem? Stoję, mówię, nie no, dla mnie to zaszczyt, mówię, pojechać z wami na wyjazd, z wami gotować na wyjeździe. Najlepsze by było, gdybym wziął parę swoich produktów, bo nie wiem, czym tam nas uroczą i ten. Świetnie.

Panie Darku, panie kierowniku, proszę załatwić, żeby pan Artur pojechał na następny wyjazd z nami. Dobrze, proszę to załatwić, dziękuję. Odwraca się do mnie i mówi, wie pan co, jaką w tych Kielcach wołowinę dostaliśmy, to żuliśmy jak podeszwe od buta. No świetnie. Ja mówię do mnie, no dobra, no to mamy załatwione, pan pojedzie. I pamiętam, to był mecz z Wrocławiem, niestety tam coś się nie wypaliło, nie pojechałem, ale już na następny mecz do Gliwiz pojechałem, to był mój pierwszy wyjazd. No i pamiętam taką fajną sytuację jak, no pojechałem wcześnie rano, przygotowywać już te posiłki i w ogóle, w ogóle i pamiętam jak przyjechała drużyna, pojechał autokar, wszyscy wysiadają, no i tam zanieśli swoje rzeczy i wchodzą na tą stołówkę i na mnie patrzą, a ja tam stoję na środku tej stołówki, ubrany jak kucharz i tak patrzą na mnie i...

8:18 · Organizacja kuchni dla pierwszego zespołu 1

Jezus, a pan tutaj? Ja tam mówię, no tak. To pan teraz tu pracuje? Ja mówię, nie no, przyjechałem dla was gotować. Ujoj, tam pamiętam w Gostomski, wszyscy mnie ściskają, linety, ojej, ale fajnie, idzie dobre żarcie. Ja mówię, no dobra, nie. No i tak to się zaczęło i potem cały sezon. Po tym sezonie też tak było dziwnie i też trener odszedł. Przyszedł Jan Urban i mówi, nie, nie, kucharza już nie oddamy. I tak to trwało kilka lat. Aż pewnego razu przyszedł do mnie Piotr Rutkowski i mówi, Artur, albo będziesz robił to sam, albo ja kończę współpracę z tym hotelem Roda. Ja bym wolał, żebyś ty to robił sam. Ja mówię, no ale parę rzeczy będę potrzebował.

14:44 · Zdrowotne aspekty i diety 1

Po prostu nie robiłem tego z tego względu, że miałem bardzo dużo takich swoich rzeczy na miejscu. Ale przez to, że wiadomo wtedy oni nie trenowali, siedzieli w domach. Byli porozbijani na grupy treningowe, to też ja miałem o wiele mniej pracy i dlatego oni mówią, że żebyśmy robili więcej roboty, to my będziemy brać od Ciebie te diety. Ja mówię, dobrze, no fajnie, sympatycznie. No są też takie sytuacje, jak przychodzą święta Bożego Narodzenia i przychodzi Radek Murawski i ja mówię, no i co? Kiełbaskę białą byś chciał własnej roboty. No szefie oczywiście. A potem przyjeżdża ze świąt, ja mówię co? Poszła w minutę. Ja mówię dzięki, ale to jest sympatyczne. To też trener z Korża wielokrotnie przed świętami, panie Arturze, a zrobiłby pan żurek, a zrobiłby pan pierogi, a też jakąś kiełbaskę byśmy wzięli, a szyneczkę.

35:42 · Wyjazdy zagraniczne i restauracje 1

A co do najbardziej takiego dziwnego wyjazdu, No to były chyba ze dwa, można powiedzieć, jak lecieliśmy do Strumie, to było mega ciekawe. To była Macedonia. Rezerwując hotel, bo poleciliśmy wtedy dwa dni wcześniej, Kolegom, żeby zobaczyć, jak wygląda hotel, do którego mamy lecieć. Bo mamy takiego człowieka w klubie, który organizuje te wszystkie wyjazdy, samoloty, autokary na miejsce, etc. No i zarezerwował hotel i zawsze się do mnie kontaktuje i mówi, słuchaj Arturo, mam tam taki hotel, no kurde, ponoć najlepszy w całym mieście, w tym strumnie i w ogóle, w ogóle, wiesz, restauracja na dachu hotelu, nie no.

43:49 · Nowa restauracja Master Lech Sports Bar 3

Poszli, przynieśli mi worek marchwy. Ja mówię, ja pidole, a my tu 15 minut się brutugowaliśmy. Jeszcze szkoda, że nie zaczęliśmy do nich mówić po izraelsku o tą marchewkę. No naprawdę hit po prostu sezon. Ale myślę, że teraz jeszcze zrobimy sobie takie przejście dynamiczne, żeby porozmawiać o tej nowej restauracji przy Stadionie Lecha Poznań. Też już mogę tak z miejsca polecić, no bo dwa tygodnie temu pan Artur mnie tam na obiad zaprosił i jeszcze paru innych poznańskich dziennikarzy. Co dobrego zjadłeś? Oj, chyba najbardziej mi Przypadł do gustu mostek w owie. On był naprawdę tak dobrze przyrządzony, że dawno nie jadłem takiego jedzenia. No i mogę powiedzieć z miejsca, że bardzo dobrze jest ten lokal teraz wystrojony. Koszulki Lecha gdzieś tam nadają temu miejscu tożsamości.

Jedzenie też mam wrażenie jest dużo lepsze niż u poprzednika. No i myślę, że pan Artur tutaj ma dużo dobrego do powiedzenia o nowej restauracji Master Lech Sports Bar. No tak. Skąd ten pomysł w ogóle? Firma się nazywa Master Lech. Moja firma nazywa się Master Lech. Prowadzimy ją ze wspólnikiem od 5 lat. Jest to Master Lech Sport, Master Lech Sport Catering. Master Lech Sport to firma obsługująca restauracje, ale człon jest Master Lech, a w ogóle wzięło się to od programu, który był kręcony przez Lech TV, jeszcze za kadencji WTK, był kręcony taki program Master Lech i od tego się to wzięło.

Bo tak się nie kibicuje w Europie, tak się nie kibicuje w Anglii, tak się nie kibicuje w Barcelonie, tak się nie kibicuje we Francji. Tam w Holandii, tam po prostu te wszystkie puby lokale żyją. Tam jest muzyka live, tam jest oglądanie i w ogóle. No i chcieliśmy stworzyć miejsce, Raz dla kibica przede wszystkim Lecha Poznań, ale również dla każdego kibica każdego rodzaju sportu. Słuchajcie, lokal działa miesiąc, może troszkę ponad, ale mamy świetne np. telefon ostatnio od rugbistów. Rozpoczęcie Mistrzostw Świata, mecz Francja-Nowa Zelandia. Dzień dobry Panie Arturze, moglibyśmy zarezerwować stoliczek na 7 osób?

57:39 · Anegdoty i plany dalsze 3

Musieli jeszcze z panem Arturem spotkać, żeby pogadać sobie jeszcze co nieco, bo tych tematów pewnie tu mielibyśmy jeszcze mnóstwo, mnóstwo. Jeszcze Radku. Jeszcze ostatnia rzecz, można, że pan Arturu powiedzieć, bo ostatnio w lokalu też możecie chyba piłkarzy Lecha Poznań spotkać, czy trenera, którzy też się tam wybierają. Oczywiście, że tak. Można spotkać nawet Dawida Kownackiego przed naszym meczem. Lech od kuchni 28.

Lech od kuchni 28. Przejechali do mnie dziennikarze z Przeglądu Sportowego, z kanału Plus i w ogóle, no i pytają mi się, no Panie Arturze, no już to były pierwsze wyjazdy na Ligę Europy, pamiętam tam graliśmy w tym Sarajewie w ogóle, no Panie Arturze, niech Pan nam powie, Jaki był Pana najbardziej ekstremalny wyjazd? Ja tak siedzę, mówię, a napiszecie? Tak, do Szczecina. Słuchajcie, no konsternacja, nie? Jak do Szczecina?

Całkiem imponujące. No dobrze, tak jak mówiłem, najdłuższy odcinek w historii Poznańskiego Expressu. Bardzo serdecznie dziękujemy za tę moc anegdoty, jak i za to, że przyjął Pan nasze zaproszenie. Naszym gościem był Pan Artur Dzierzbicki, kucharz Lecha oraz prowadzący restaurację Master Lech Sports pod stadionem. Oprócz tego byliśmy z Wami w składzie. Radek Radański i Marcin Jerzyk. Dziękujemy Wam za dziś. Życzymy Wam do udanego weekendu. No i oczywiście widzimy się w niedzielę przy Bułgarskiej. Do usłyszenia. Cześć.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.