Mentionsy Mentionsy
Pogłębiarka PODCAST
Pogłębiarka PODCAST

Odcinek 121: Jak zaczynają się SEKTY? Tomasz Terlikowski

04.08.2025 ·1 godz 56 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Oglądaj również na YT:https://youtu.be/4KkjhDvzVfoZapraszamy na kolejny #PogłębiarkaPodcast​ W tym odcinku ponownie gościmy red. Tomasza Terlikowskiego a okazją do tego jest jego nowa książka pt. "Mateczka", przedstawiająca niezwykłą i jednocześnie kontrowersyjną historię Marii Franciszki Kozłowskiej, znanej jako Maria Vici czy „mateczka”. Na kanwie tej książki rozmawiamy również o charyzmatach, rozeznawaniu, posłuszeństwie i cienkiej granicy między duchowym autorytetem a nadużyciem.Przyglądamy się: – kim była tytułowa bohaterka,– jak rodziło się zgromadzenie mariawitek i dlaczego jej droga zakończyła się ekskomuniką,– co było piękne i prawdziwe w jej doświadczeniu, a co doprowadziło do rozłamu i zranień,– czym różni się charyzmat proroctwa od charyzmatu przywództwa i dlaczego te dwie rzeczy nigdy nie powinny być w jednych rękach,– jak rozpoznać granice zdrowej wspólnoty i jak budować strukturę, która służy, a nie zniewala,– czym jest autentyczne posłuszeństwo i czy duchowa wolność może być ważniejsza niż hierarchiczna lojalność,– oraz jak nie zamienić charyzmatycznego lidera w duchowego guru.To rozmowa o złożoności ludzkiej natury, gdzie światło przenika się z cieniem. O tym, że nawet święte pragnienia mogą wymagać oczyszczenia. I że wspólnota może być miejscem życia ale też miejscem manipulacji, dlatego potrzebuje nie tylko wiary, ale też dojrzałości i odwagi.Zapraszamy serdecznie!---------------------Tomasz Terlikowski - dziennikarz, filozof, publicysta, tłumacz, pisarz i działacz katolicki, doktor nauk humanistycznych. W 2021 r. przewodniczył komisji do zbadania sprawy o. Pawła M. w zakonie dominikanów. Był m.in. redaktorem naczelnym portalu Fronda.pl oraz redaktorem naczelnym i dyrektorem programowym Telewizji Republika. Autor wielu książek, m.in.: „Tylko prawda nas wyzwoli”, „Kościół (dla) zagubionych”, „Franciszek Blachnicki. Ksiądz, który zmienił Polskę”, „Koniec Kościoła, jaki znacie”, „Czy konserwatyzm ma przyszłość? Koniec Europy, jaką znamy”. Twórca podcastu „Tak myślę”. -----------------------Spis treści:00:00:00 Dzisiaj w odcinku00:02:29 Książka - Mateczka i Mariawici00:17:35 Podwaliny tworzenia wspólnoty religijnej00:19:54 Objawienia prywatne i publiczne00:30:42 Rozeznawanie00:35:27 Granice posłuszeństwa00:54:50 Równowaga rozwojowa01:11:45 Wola Boga01:13:34 Posłuszeństwo w relacji i wspólnocie01:24:15 Kult jednostki = katastrofa01:36:23 Pozytywne aspekty Mariawitów i przenikanie dobra i złaPogłębiarka nie mogłaby istnieć i rozwijać się, gdyby nie Twoja życzliwość i hojne wsparcie, za co z całego serca dziękujemy! Jeżeli cenisz to, co robimy, możesz wesprzeć naszą pracę na trzy sposoby:➡️przekazując swój 1.5% podatku: https://pogle.pl/oLs4l➡️przez Patronite: https://pogle.pl/7GtL5➡️przez darowiznę wpłaconą poprzez stronę https://poglebiarka.pl/wsparcie/ lub na konto: 22 1870 1045 2078 1068 8519 0001 (Nest Bank Spółka Akcyjna)Tytuł: Darowizna - cele statutoweFundacja PogłębiarkaNowy Świat 33/13, 00-029 Warszawa***Subskrybuj kanał: https://pogle.pl/eXKMu***Aplikacja na ANDROID: https://pogle.pl/NIBO9***Aplikacja na IOS: https://pogle.pl/uQPzL***Materiał zamieszczony w ramach projektu: Rozwój Fundacji Pogłębiarka.Zadanie publiczne współfinansowane jest ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO Priorytet 1.***O nas: https://poglebiarka.pl/FB: https://facebook.com/poglebiarkapl/IG: https://instagram.com/poglebiarkaSklep: https://sklep.poglebiarka.pl/***

Jest wykorzystaniem seksualnym, jest wykorzystaniem duchowym, jest wykorzystaniem władzy. I to, że oni są na wyższym poziomie tego nie zmienia. My naprawdę bardzo rzadko Tomasz Terlikowski, Maria Vici. I to jest też lekcja, której powinniśmy bardzo pilnować. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek tak jasno, twardo oskarżać. Zanim rozpoczniemy ten podcast, chcę powiedzieć, że to studio i cała Fundacja Pogłębiarka działa dzięki naszym patronom, darczyńcom, osobom, które nas wspierają.

Cieszę się, że znalazłeś czas. Dziękuję. Ja również dziękuję za zaproszenie. Naszym motywem jest książka, która się wydała na dniach. Twojego autorstwa, mateczka, Maria Vici. Myślę, że część osób zna temat, ale część osób zupełnie nie. Jakbyśmy tak od początku... W wielkim skrócie, bo ja oczywiście o Maria Vitach mogę mówić bardzo długo. Pozytywnie i negatywnie, bo to jakby w różnych wymiarach można mówić. Zacznijmy od tego. Jest końcówka XIX wieku. Królestwo Polskie, kongresówka tak zwana. Miejsce, w którym życie zakonne jest zakazane. Nie wolno. Rosjanie skasowali, carat skasował życie zakonne. W dosłownie kilku miejscach można było przyjąć kilku, zaledwie zakonników, gdzie indziej nie.

No to dość oczywiste, że młoda. No najpierw wstępuje do zgromadzenia Feliksa Kozłowska, najpierw wstępuje Do zgromadzenia prowadzonego przez Honorata Koźmińskiego, a później zakłada własne zgromadzenie sióstr Maria Vitek. Ile ona miała lat wtedy? Ona jest wtedy 19-20 latką. Młodziutka dziewczyna. Natomiast ona sama twierdzi, że od bardzo wczesnej młodości po pierwsze złożyła śluby dziewictwa i miała obrzydzenie w ogóle dla życia małżeńskiego. To jest bardzo charakterystyczne. Mówi o obrzydzeniu. To jest bardzo charakterystyczne. I od bardzo wczesnego dzieciństwa chciał prowadzić życie zakonne. Wstępuje najpierw do jednego ze zgromadzeń, które do tej pory istnieje, ale tam się nie odnajduje. Jakoś nie potrafi zaakceptować reguł, które tam istnieją i zostaje przełożoną nowego zgromadzenia, które zakłada na początku pod kuratelą.

Honrata Koźmińskiego, siostr Maria Witek, dokładnie siostr ubogich Klarysek od Wieczystej Adoracji. Ma mniej więcej w tym czasie objawienie prywatne, rzekomo objawienie prywatne. Zostawmy już, czy ono jest prawdziwe, czy nie, o tym będziemy mówić. O tym będziemy za chwilę mówić, ale pozwoli, że najpierw krótko streszczę. Ma to objawienie i w nim widzi męskie i żeńskie zgromadzenie, któremu poddane będą wszystkie inne zgromadzenie. To jest bardzo ciekawe. Wszystko inne ma być poddane jej i które przyniesie światu dzieło wielkiego miłosierdzia. I rzeczywiście zaczyna... To wynika z jej tych zapisków, od księdza do księdza chodzić. Spowiada się im i w czasie spowiedzi im opowiada o tym, czego doświadczyła i można powiedzieć powołuje ich do nowego zgromadzenia.

Ona się im spowiadała, a oni wpadali w ekstazę. To znaczy, tak można powiedzieć, tak wynika z ich opisów. Ci, którzy za nią nie poszli, albo którzy za nią poszli, ale się wycofali, bo tacy też byli. Ksiądz Ignacy Kłopotowski, późniejszy błogosławiony założyciel choćby sióstr Loretanek, poszedł najpierw, był w tej pierwszej grupie Maria Vicki, ale się wycofał. Ci, którzy jej... Honrad Koźmiński bardzo podobnie, jej spowiednik, jej kierownik duchowy, występujący w jej objawieniach jako na początku postać pozytywna. Pisali o niej, że rzeczywiście miała przeżycia duchowe głębokie i prowadziła jakieś głębokie życie, ale mówi też o niej uparta, pyszna, próżna, chętna do władzy. Ci, którzy za nią poszli, mówili absolutnie nie, nigdy w życiu.

I on im pomagał, przychodził do nich, ale nie zgodził się z jedną z jej decyzji dotyczących jednej z sióstr. Uznał ją za niesprawiedliwą. No i natychmiast zaczęła się rozwałka, to znaczy ona zaczęła do niego krzyczeć, wyrzuciła go. On się odwołał do biskupa, od tego się jeszcze później zaczęła sprawa. Natomiast to jest jakby ona. Ci księża do niej przychodzą i zaczynają prowadzić życie według reguły świętego Franciszka. Mieszkają razem? Nie. Pracują na parafiach, są księżmi diecezjalnymi. Na początku biskupi o tym nie wiedzą. To jest dość zaskakujące jednak, że tworzy się zakon nie informując o tym biskupów. Ale to oni związali się ślubami? Tak. Związali się ślubami prywatnymi na początku, bo to ona twierdziła, że mogą zrobić. Nawet honorat przyznawał, że nie ma nic złego w tym, że oni ślubują większe ubóstwo.

Maria Vita przetłumaczył encyklikę na temat kultu Eucharystii Leona XIII. I zaczęli wprowadzać regularną Eucharystię, spowiedź, wystawienie Najświętszego Sakramentu w swoich parafiach. Zaczęli prowadzić bardzo aktywną działalność społeczną. Rzeczywiście budowali ochronki, to już później szczególnie. I prowadzili bardzo radykalne życie religijne, swoje. Rzeczywiście w dużym ubóstwie żyli, w dużym posłuszeństwie. Biskupi na początku traktowali to z dużą wyrozumiałością. Dlaczego? I z dużym nawet zachwytem. No w końcu księża zaczęli się zmieniać. Tylko później pojawiły się dwa wydarzenia, o których trzeba powiedzieć. Po pierwsze biskupi się zorientowali, że ktoś poza nimi, tymi księżmi, rządzi. I tym kimś jest kobieta.

Dzisiaj byśmy powiedzieli, no to co, no zdarza się, że są kobiety, które, no ale to był inny czas, to była końcówka XIX i początek XX wieku. Ale po drugie zorientowali się, że wchodzi bardzo silny spór, bardzo silny konflikt. Dlaczego? Dlatego, że Maria Franciszka Kozłowska, takie były jej imiona zakonne, Poinformowała też, że otrzymała takie polecenie od Pana Jezusa, żeby zbierać dowody na niemoralne prowadzenie się duchownych. To też był taki istotny element, ponieważ istotą kryzysu, na które lekarstwem miało być dzieło wielkiego miłosierdzia i te zakony, było niemoralne prowadzenie się księży. Znaczy znowuż wchodzimy z seksem, to znaczy tak bym powiedział. To nie znaczy, że wtedy księża niektórzy nie żyli niemoralnie, pewnie żyli. I ona zaczęła zbierać na to dowody, że wykorzystują finansowo, ale też, że są różne złe rzeczy.

I co więcej, zaczęto o tym mówić w kazaniach. Księża Maria Vici zaczęli o tym mówić w kazaniach. No co oczywiście nie poprawiało ich sytuację, o tak bym powiedział. Ta krytyka była często słuszna, też żeby nie było żadnych wątpliwości, ale w sytuacji, to jest apogeum tego sporu, to jest rok 1905, mamy rewolucję roku 1905, mamy bardzo silną atmosferę, najpierw antykatolicką w Caracie, ale także silną atmosferę rewolucyjną, a oni opowiadają o tym, że tutaj proboszcz ma kobitkę, tam ma kobitkę, zbierają kolejne materiały, I jeszcze zaczynają o tym mówić. No to nie mogło się skończyć dobrze. Biskupi ostatecznie kierują sprawę do Watykanu. Jeszcze w 1904 roku.

Jak długo wtedy trwa to? Mniej więcej rok trwa. Zgromadzenie około 10-15 lat. Po 10-15 latach zaczyna być ten konflikt widoczny. Ten konflikt jest oczywiście wcześniejszy, ale on wtedy zaczyna eskalować. Trafia sprawa do Watykanu. Watykan zajmuje się nią rok. Wbrew pozorom jest kilka listów biskupów polskich i one do Watykanu, one wbrew temu, co często mówią Maria Vici, wcale nie są specjalnie wobec nich krytyczne. Owszem, jest mowa o krytyce, są uwagi dotyczące części z tych objawień, na przykład roli mateczki. Mateczka to jest określenie, którym Maria Vici określają Marię Franciszkę Kozłowską, no bo na przykład pojawia się w tych objawieniach sformułowanie, że ona jest, że jej rola jest podobna do Matki Bożej.

Że jest jak niepokalana. Z perspektywy takiej ortodoksji katolickiej to jest teza, powiedziałbym, dość zaskakująca. Później się to jeszcze wzmocni. Ona będzie matką miłosierdzia, ale to już po rozłamie. Parę jeszcze innych elementów jest krytycznych, ale mówią też o zmianie na korzyść księży, o tym, że oni się zmieniają duchowo. Ale mówię o konfliktach. Ostatecznie Watykan nakazuje rozwiązanie zgromadzenia. Dlaczego taka radykalna decyzja? Powody są właśnie takie. Po pierwsze nie do końca zrozumiałe z perspektywy Watykanu pozycja Marii Franciszki Kozłowskiej. To znaczy, no jednak w tych objawieniach jest mowa o tym, że ona jest jak Matka Najświętsza.

Dlatego, że wprawdzie PR-ów założono wcześniej, ale później podjęto decyzję o ich rozwiązaniu. O rozdzieleniu księży, o nakazie przyłączenia się do diecezji i potem powołano ich ponownie. Już po jezuitach. Więc nie jest niczym zaskakującym, że stolica apostolska czy biskup rozwiązuje... Im powiedziano macie się rozproszyć, siostry mają, przełożeństwo nad siostrami ma być przekazane komu innemu, a Maria Franciszka Kozłowska ma się udać na odosobnienie, na rekolekcje. I gdyby wtedy wszystkie te decyzje zostały Tomasz Terlikowski, Maria Vici.

Mówiąc inaczej, ostatecznie wszyscy wrócili pod jej przewodnictwo. Ale jak oni wspólnie zastanawiali się, co ona im tam makaron na uszy nakręcała? Mamy świadectwa, ksiądz Jan Maria Michał Kowalski, późniejszy główny bohater, on wtedy już jest przełożonym generalnym, bo w drodze do Rzymu, oni pojechali do Rzymu, spotkali się z papieżem już Piusem X. Więc on opowiada, jak wyglądały te spotkania. Pamiętajmy zdaniem, poszły już całe parafie potem. To nie tylko oni odeszli, ale poszło 120 tysięcy ludzi. To jest ogromna Rzesza, dlatego że to byli ludzie, proboszczowie, których ludzie kochali. To znaczy, no on na przykład pojechał, kiedy dowiedział się o tych decyzjach, pojechał do Marii Franciszki.

Oni jeszcze dość długo tam próbowali dogadywać się z Watykanem, że może coś jednak inaczej, może by zmienili. Ostatecznie ona z każdym z nich rozmawiała. Ci, którzy zdecydowali się pójść, Za nią, no to doczekali się kolejnej decyzji Stolicy Apostolskiej i ta decyzja to było imienna ekskomunika dla Marii Franciszki Kozłowskiej. Pierwsza ekskomunikowana imiennie kobieta w historii Kościoła, a także dla jej najbliższych współpracowników. Powstał nowy kościół, 120 tysięcy wiernych. Bardzo dynamiczny duszpastersko, trzeba powiedzieć, naprawdę. Do 1914 roku, czyli do wybuchu I wojny światowej, oni prowadzili dziesiątki szkół, ochronek, zakładów pracy, budowali osiedla, na których mieszkali ludzie. Pracowali zarówno w miastach, w Łodzi na przykład, robotniczej, jak i na tych wioskach.

Mamy jakąś grupę osób, tych księży właśnie, którzy oni wiedzą trochę lepiej niż inni i to nie jest w dialogu. Tam jest jeszcze gorzej. Szukamy jakiegoś haka. Tam jest jeszcze gorzej. Ten balon jest charakterystyczny dla grup takich. Dlatego, że nie wszyscy księża powołani, bo niektórzy księża są powoływani przez innych księży. Znaczy, oni do nich przychodzą i mówią do nich, słuchaj, jest takie zgromadzenie, może byś chciał i tak dalej. Na początku nawet nie wszyscy wiedzą, że u podstaw tego wszystkiego leży objawienie prywatne. I że to objawienie prywatne to jest coś, co miała Maria Franciszka Kozłowska. Więc jest jakiś element tajemnicy. I to jest bardzo niedobre. To znaczy, trzeba powiedzieć zupełnie jasno. Jeśli mamy wspólnotę, zostawiając na chwilę Maria Vitów, w których jedni mają wiedzę, można powiedzieć gnozę, której nie mają inni, to nie znaczy, że mają doświadczenie.

Jeżeli mówimy wyłącznie o przeżyciu. To okej, to tu masz rację. Natomiast jeśli mówimy o jakiejś wiedzy, albo o jakichś wymaganiach, które będą wobec ciebie, albo o tym, co jest tylko dla niektórych. To podam inny przykład i to jest akurat przykład doskonale to ilustrujący. W wspólnotach zakładanych przez Toma Filipa, Żanę Wanie i Marię Dominik Filipa, nie wszyscy wiedzieli o rzekomych, już teraz tu możemy powiedzieć rzekomych objawieniach, dotyczących elementów seksualności między Jezusem a Maryją. Wiedzieli o tym tylko niektórzy. Ci, którzy mieli być wprowadzeni. To była wiedza tajemna. Mówiąc inaczej, ci, którzy zostali wybrani na ofiary tych czynności, albo ci, którzy mieli być potem także sprawcami, bo niektóre ofiary, niektórzy skrzywdzeni przez Toma Filipa czy Marię Dominik Filipa, później stawali się sami, jak żałowanie.

Mają jakiś przekaz bardzo konkretny i Maria mówi, to jest przekaz dla was wspólnie i jego możecie powtarzać. Teraz każdy z was będzie miał swoją wizję. Ale o niej nikomu nie mówcie. Oni schodzą na dół i dopiero wtedy, jak już to się wszystko wydarzy, uczą się czytać, uczą się pisać. Naturalne to jest XIX wiek. Naturalne miało być to, że on idzie do seminarium, ale się nie odnajduje w tym seminarium. Wyrzucają go z seminarium, wyrzucają go ze szkoły medycznej. On otwiera produkcję alkoholi. Wygląda na to, że za dużo pije. Nie radzi sobie z tym wszystkim. Ona dla odmiany idzie do zakonu, ale z jednego ją wyrzucają, przechodzi do drugiego, trzeci naprawia i zaczyna opowiadać jakieś wizje niestworzone o tym, że papiestwo właśnie umiera i tak dalej.

Wygląda na to, że wzięte już z innych opowieści. To jej się jedno na drugie nakłada. I teraz tak, żaden z nich nie będzie świętym. Objawienia są uznane, bo ten objawienie, ten kor, to co miało być wspólne im obojgę, do końca życia przedstawiali tak samo. Ale to nie znaczy, że ich życie później było doskonałe. Oni akurat nie, jakby można powiedzieć, no wygląda na... A to było jednorazowe objawienie. A co jeśli objawienie, czy jakieś wydarzenia mistyczne, tak miało być w przypadku Marii Franciszki i Kozłowskiej, trwają... Całe jej życie według niej. Ale ty widzisz podobieństwo, że Mateczka Kozłowska mogła na początku mieć jakieś takie prawdziwe doświadczenie? Są tacy teologowie, którzy tak twierdzą. A ty jak twierdzisz? A ja nie wiem.

Ja jestem bardzo ostrożny w ocenianiu tego. Dlaczego? Dlatego, że nie można na poważnie ocenić autentyczności objawień, jeśli się nie ma spotkania twarzą w twarz z tą osobą. To znaczy, żeby cokolwiek powiedzieć, Maria Franciszka Kozłowska powinna być przebadana bardzo szczegółowo przez psychiatrów, psychologów. Dlaczego? Dlatego, że ja nie zakładam, że u podstaw jej wizji leżało jakieś autentyczne przeżycie duchowe. Pytanie brzmi, jaką miała strukturę osobowości? Na ile była zdolna bez dodatku od siebie przełożyć to wobec innych? Czy później stworzenie zgromadzenia przez osobę, która miała wizję, nie było niebezpieczne samo z siebie?

I nagle do tych facetów Przychodzi kobieta, która mówi do nich, słuchajcie, ja jestem na bieżąco w kontakcie z Jezusem. On ciebie powołał. Oni dostają pewność. I teraz jest proste pytanie, czy osoba, która ma taką wizję, powinna sprawować władzę? Ona wprawdzie dość szybko cyduje władzę na Jana Marię Michała Kowalskiego, to jest drugi bohater tej historii. Późniejszy biskup i późniejszy przestępca seksualny, straszliwy przestępca seksualny. No on i tak jest od niej zależny, no bo to ona jest tą, która mówi, co jej objawia Bóg.

To znaczy nie może oceniać własnych decyzji. Nie może mówić ludziom, że ja sprawuję nad nami władzę, a mnie co ja mam zrobić mówi sam Bóg. Dlaczego? Dlatego, że ja nie wiem czy to co słyszę, czego doświadczam, co mi się wydaje jest rzeczywiście od Boga. Nigdy tego nie wiem. Jesteś ukształtowany w duchowości ignacjańskiej. No rozeznanie, czy coś pochodzi od Boga, czy nie, to jest trudny kawałek chleba. Ja tam w ogóle wiesz, jakoś mi trudno w ogóle mówić, że coś pochodzi od Boga. Raczej, że na dzisiaj wydaje mi się, że to jest rozwiązanie, które mnie prowadzi w stronę dobra. Ale tyle, że na dzisiaj, bo to może się zmienić. A no właśnie. A tutaj masz sytuację, w której jest ktoś, kto mówi, i nie mówimy tylko o Maria Vici, tak naprawdę mówimy o całkiem sporej liczbie

Bóg mi powiedział, Bóg mnie namaścił. Bóg mnie namaścił, Bóg mi powiedział, Bóg mnie skierował, Bóg Ciebie kieruje, Bóg Tobie mówi. To jest coś, co nawet nie po sprawie Maria Vickiej, tylko po analizie, bo no wóż to jest skomplikowana bardzo historia, ale po innych badaniach, które prowadziłem, to jest coś, co na przykład mnie zawsze zastanawia w przypadku niektórych form modlitwy charyzmatycznej, dodajmy. Ktoś mi mówi, co zobaczył. No okej, może. Ale pamiętajmy, to nie jest po prostu słowo Boga do mnie. To znaczy, ja to mogę przyjąć albo odrzucić. Co więcej, to może być też model manipulacyjny. Bardzo. O tym też trzeba pamiętać. To znaczy, pamiętam historię ludzi opowiadane mi, że ktoś na przykład komuś powiedział, masz powołanie.

Przy ocenie różnych doświadczeń człowieka, ale też ocenie jego funkcjonowania. Nie chciałbym, żebyśmy mówili tej absolutnej kategorii posłuszeństwa, dlatego że później tą samą kategorię do swoich nadużyć wykorzystywał arcybiskup Jan Maria Michał Kowalski. No, ale to właśnie o to chodzi. Jak rozumieć posłuszeństwo? Gdzie są granice tego posłuszeństwa? Czego ono dotyczy? Pierwsza fundamentalna rzecz i o tym Kościół mówi, choć nie zawsze to egzekwuje, jest takie, że jeśli ktoś wymaga od nas działania wbrew regułom moralnym, to wtedy ślub posłuszeństwa i reguła posłuszeństwa nie obowiązują. No, ale słuchaj. Wtedy są tak zwane myczki, nawiasy, wyłączności, że my jesteśmy w tej grupie, gdzie tutaj już nas takie normalne zasady moralne nie obowiązują.

No więc właśnie, jeżeli jesteśmy w takiej grupie, to natychmiast z niej wyjdziemy. To znaczy, jeśli ktoś nam mówi sobie, tu jest wyższy poziom moralny. Tak na przykład mówił Marie Dominique Philippe do tych siostr. Słuchajcie, my jesteśmy na wyższym poziomie mistycznym. Na tym wyższym poziomie mistycznym seks... Księdza z siostrą zakonną, spowiednika z penitentką, to jest już zjednoczenie z Chrystusem. No nie, seks przewodnika duchowego z penitentką jest przestępstwem na każdym możliwym poziomie. Jest wykorzystaniem seksualnym, jest wykorzystaniem duchowym, jest wykorzystaniem władzy. I to, że oni są na wyższym poziomie, tego nie zmienia. Nie, to jest bujda też. To jest bujda, ale jeżeli ktoś nam mówi, słuchaj, jesteśmy, my tu możemy. To jest też na innym poziomie, jeżeli ktoś mówi sobie dla dobra zakonu, dla dobra wspólnoty.

Traktować, że normalne jest to, że my tutaj wiemy więcej, że jesteśmy wyjątkowi, że nas coś nie powiązuje. No i teraz wróćmy na chwilę do biskupa Kowalskiego. On w momencie umiera, Maria... Znaczy, co do ich relacji osobistych, ja nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Z wielu wspomnień wynika, że była tam jakaś forma erotyzmu. Bez matryczką, a biskupem? Biskupem nie tylko, również między trzema innymi duchownymi. Ale na to twardych dowodów nie ma. Są sugestie. Sugestie, podejrzenia, wspomnienia, listy i tak dalej. Natomiast twardych takich testów i twierdzeń nie ma. Natomiast to, co się działo później, to już mamy twarde, łącznie z wyrokami sądowymi. Co się dzieje później? Ona umiera, a on obznajmia, że jest głosem św. Michała Archanioła i przez niego przemawia w inny sposób Jezus.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.