Mentionsy Mentionsy
Podkast amerykański
Podkast amerykański

294. Trumpohulanka

19.09.2026 ·1 godz 28 min · 13 rozdziałów

Pan każe - sługa musi. Donald Trump zażyczył sobie partyjnej konwencji Republikanów przed wyborami w połowie kadencji, więc mu ją zorganizowano. „Trump-a-paloosa” odbyła się w Dallas i pełna była atrakcji: dowiedzieliśmy się tego jakie miejsce miał rok 1946 w bożym planie zbawienia ludzkości, dlaczego uczciwość procesu wyborczego wymaga oszustw, czy bilion dolarów to dużo czy mało i czy Donald Trump własnoręcznie odebrał poród własnego wnuka. Opowiadamy o wystąpieniu JD Vance’a i nieoficjalnym starcie jego kampanii prezydenckiej; o podziałach w łonie Partii Republikańskiej - groypersach i kirkowcach; o nieoczywistych koalicjach, które zawiązują się w USA w kwestiach polityki zagranicznej i rozwoju sztucznej inteligencji. Dlaczego Trump w wielu sprawach stoi zupełnie gdzie indziej, niż jego baza wyborcza? Czy jego obecność w kampanii Republikanom pomaga czy przeszkadza? Czy nadchodzi „niebieska fala”?A na koniec: wielkie bahamskie wesele Dona Trumpa Juniora opłacone przez „drogiego przyjaciela Umara”, czyli rosyjskiego oligarchę o wdzięcznym nazwisku Kremlow.

3:14 · Nowa forma odcinków 1

Nowoczesność, XXI wiek, 9-10 września, proszę Państwa, odbyła się konwencja partii republikańskiej w Dallas i myślicie sobie, ej, jaka konwencja? Przecież to nie jest rok wyborów prezydenckich. I dobrze sobie pomyślicie, Podkast amerykański. Episode 294. Trumpohulanka. Pan prezydent powiedział do Mike'a Johnsona, speakera... To jeden republikanin. Tak, powiedział, zróbmy taką konwencję. A Mike Johnson, i to jest proszę państwa fakt, powiedział, that's not a thing.

4:43 · Konwencja partii republikańskiej 14

Tak się nie robi. A na co Trump powiedział, make it a thing. No to zrób to, żeby to była jakaś rzecz. No i pan każe, sługa musi, więc Mike Johnson i partia republikańska urządzili konwencję przed wyborami połówkowym. No tak, były takie konwencje w latach 70. Demokraci próbowali organizować w połowie kadencji, ale to się niespecjalnie, proszę Państwa, przyjęło i dlatego dziś to jest takie zaskoczenie, że Republikanie robią konwencję w połowie kadencji prezydenta. Czy to jest znak siły, czy to raczej oznaka słabości? O tym w dzisiejszym odcinku, ale już sama nazwa mogłaby Państwa zadziwić, bo konwencja nazywała się, drogi Piotrze, Trumpapalooza, ale to nie była oficjalna nazwa, taka nieoficjalna.

Trumpopaluza. Trumpobiesiada, ale nie podoba mi się. Trumpohulanka. Trumpopląsy. Albo Trumporaut. Trumporaut jest chyba najlepszy. Też ma w sobie taki trochę jakby element nieoczekiwania, taki jakiś religijny quasi, co by też zgadzało się. No więc, ale co ciekawe, że jak sobie wpiszemy na przykład papalooza do internetu... Papalooza? Tak. A to jest papieża? No właśnie tak myślałem. Papieżolooza? No nie, to wyskoczą nam takie wydarzenia oferujące darmowe testy cytologiczne, bo to jest PapTest. No i faktycznie, wszystko to się kręciło wokół Donalda Trumpa, o tym za chwilkę.

Trumpopląsy, proszę państwa. Trumpopląsy, Trumporout. Ale były też inne atrakcje i oczywiście nie oglądaliśmy tych pełnych dwóch dni, bo nie mamy na to zdrowia, ale widzieliśmy obszerne streszczenia i jakiś wybór the best of, więc tak dla porządku. Co było, proszę Państwa? Był wielki młotek, którym otwierano tę konwencję. Taki nieduży pan trzymał wielki młotek i nią otworzył. Był ulubiony śpiewak operowy Donalda Trumpa, śpiewał Nessun Dorma. Powiedzieliśmy, gdzie była ta konwencja. Ani powiedzieliśmy, w Dallas była, proszę Państwa. Czyli w Teksasie. Był Trump z kartonu, był Trump na wielkim telebimie i był filmik z Donaldem Trumpem, o którym chciałbym powiedzieć więcej. O tym filmiku znaczy się. Słusznie, ja zachęcam państwa, może powinniśmy pokazać też na naszych mediach społecznościowych ten film.

I tutaj egzegeza jest niezbędna, ale ja niezmiennie zachęcam... Ale zacznijmy nie od egzegezy, tylko najpierw tak, żeby państwa zaszokować. I ja tylko zachęcam do tego, zanim zaczniemy, niezmiennie do tego samego prostego eksperymentu, co by sobie Państwo pomyśleli, gdyby coś takiego pojawiło się w jakimkolwiek, w jakimkolwiek innym kraju. 14 czerwca 1946 roku Bóg spojrzał w dół na swój zaplanowany raj i powiedział, potrzebuję opiekuna, więc Bóg dał nam Trumpa. Tak się zaczyna ten filmik. Co nawiasem mówiąc, nie wchodząc w nadmierne detale, oznaczałoby, że pani Trumpowa nie była w ciąży przez 9 miesięcy, tylko tego 14 czerwca po prostu Pan Bóg pomyślał sobie, hm, Trump.

I już Trump powstał i się urodził. Ja bym powiedział, że ta decyzja została podjęta trochę wcześniej. No, ale nieważne. Tematy okołoporodowe wrócą jeszcze. Wiesz, pani Trump to jedno, ale ja sobie tak się zastanawiam, co pomyślał sobie pan Trump, jak pewnego dnia wrócił z domu, nowe dziecko i żona mówi, to twoje, drogi Fred. Były już takie historie, słuchaj. Były już takie historie. Do tego myślę też nawiązuje obecny pan Trump. Cytuję dalej. Bóg powiedział... Potrzebuje kogoś, kto będzie wstawał przed świtem, pracował cały dzień, walczył z marksizmem, jadł kolację... Z marksistami, mój drogi Temple. A, walczył z marksistami, jadł kolację i zostawał w gabinecie owalnym do... po północy. Więc Bóg stworzył Trumpa.

I tutaj też mam pewną wątpliwość, może ty mi wyjaśnisz... Bo ja wiem, że pan Donald Trump nie wstaje tak wcześnie rano. To inna sprawa, ale jeżeli ten raj potrzebował opiekuna w 1946, to dlaczego Pan Bóg czekał 70 lat, żeby wprowadzić Donalda Trumpa do gabinetu owalnego? I to jest pytanie, z którym się mierza. To jest pytanie teologiczne. Znowu Podkast amerykański mierzy się z takimi tutaj pytaniami. Już w odcinkach o mormonach też się mierzyliśmy z różnymi Potrzebuję kogoś o ramionach tak silnych, by był w stanie siłować się z ukrytym państwem , a równocześnie tak łagodnymi, że był w stanie odebrać poród własnego wnuka.

Ja ci powiem dalej, bo ja sobie jeszcze dalej poszedłem z tym filmem. Czekaj, moment, ja bym się zatrzymał na tym etapie. Proszę cię bardzo. Sprawdziłem sobie, czy Donald Trump odebrał poród własnego wnuka, no więc nie odebrał. I to jest bardzo zaskakujące, że to się tutaj pojawiło, ale egzegeza nam wyjaśni, dlaczego taki właśnie dobór tematów. A mnie ujęła następne zdania i sobie jeszcze pozwoliłem je przetłumaczyć, a dalej to już Państwo muszą obejrzeć sobie sami. A więc Pan Bóg potrzebuje tego opiekuna i teraz kogoś, kto podważy status quo, to przywróci do porządku niesforne światowe formy ekonomiczne, wróci do domu głodny, będzie musiał czekać, aż pierwsza dama skończy lunch z przyjaciółkami, a następnie powie im, żeby koniecznie wkrótce odwiedziły ich ponownie.

No więc to jest proszę Państwa taka tutaj przeróbka, taki cover można powiedzieć tego filmiku, so god made a farmer, pod tytułem God made Trump. Jest to naprawdę przedziwne i gdybym się przejmował takimi rzeczami, to rzekłbym, że dość obrazoburcze i takie bluźniercze nawet, ale jakoś tym religijnym mieszkańcom Teksasu, tym Republikanom, to jakoś bardzo nie przeszkadzało, bo to nie jest pierwszy raz, kiedy tym film się pojawił, Łukaszu. Okazuje się, że on już kiedyś był puszczony. Tak, a mało tego, jeżeli mówisz, że to obrazoburcze jest takie wykorzystanie filmu. Nie filmu, tylko wiesz, no to jednak tutaj Donald Trump troszkę jakby jest ustawiany w roli jakiegoś pomazańca Bożego, czy nawet Syna Bożego, można powiedzieć, co nie jest znowu niezwykłe, bo już pamiętamy, że Donald Trump się dzięki AI-owym slopom przedstawiał jako Jezus ten, jak on się nazywa, leczący ludzi, medyk.

Podaj 100 tysięcy dolarów za każdy milion odsłon na YouTubie. Donald Trump pewnie nie zapłaci. No ale tak się zaczyna, proszę Państwa. Konwencja Republikanów przed wyborami do Kongresu, przypominamy, bo to o to chodzi. Mobilityzujemy swój elektorat, bo chcemy zwyciężyć w wyborach do Izby Reprezentantów i do Senatu. Więc mówimy o tym, że Pan Bóg stworzył Trumpa w 1946 roku, Odbijał poród własnego wnuka i mocował się swoim ekonomikiem. Dziwne? Dziwne, ale będzie dziwniej. Konwencja... To może ja chciałbym tutaj, przepraszam, krótka tylko wstawka, bo czasami trochę na inny temat, ale powiążę jakoś. Ja mam takim wiesz... Weave. Weave, właśnie.

Przepraszam, to Robert Kennedy o Donaldzie Trumpie na konwencji. Tak, żeby państwa wprowadzić w ten klimat, jak się wypowiadali poszczególni mówcy o prezydencie. On jeszcze wróci, proszę państwa, bo będzie mówił na konwencji prezydent Trump dwa razy nawet i do tego zmierzamy. Jeśli nie zrozumieliście naszej metody, to ona prowadzi do takiego tutaj finału, do crescendo. Ale ładnie powiedział. Bardzo ładnie powiedział, no i na pewno szczerze. Dwie ważne rocznice na tej konwencji były celebrowane. Po pierwsze 10 września minęła pierwsza rocznica śmierdzi Charlie'ego Keirka. No więc był pięciominutowy filmik na jego temat. Ale też były takie wezwania, zwłaszcza u wiceprezydenta Vansa, o czym będzie później, do tego, żeby ci zwolennicy Kirka, którzy mogą być rozczarowani obecną polityką administracji, szczególnie wolną wojną z Iranem,

No nie wylewali dziecka z kąpielą i tu muszę powiedzieć, też się czegoś uczę. Nie wiedziałem, że jest taki idiom w angielskim, wylewać dziecko z kąpielą. Do not throw the baby out with the bathwater. Nie wiedziałem, że jest taki. Wiedziałem, że jest, ale... No więc bawiąc uczy, ucząc bawi. A druga ważna rocznica to oczywiście 11 września, 25. rocznica zamachów na World Trade Center i Pentagon. No i tutaj muszę powiedzieć, Donald Trump na szczęście nie powtórzył, ani też nikt nie powtórzył tego, co Trump w tym roku mówił przy okazji Uroczystości w Białym Domu, gdzie honorowano strażaków. 8 września Donald Trump opowiedział swoją historię z 11 września i ta historia jest nieco inna od tego, co zapamiętaliśmy.

Tak, proszę państwa, bo mówił Donald Trump, że budował jakiś wieżowiec na Manhattanie, I jak doszło do tych zamachów, to sprowadził setki pracowników, którzy pracowali przy jego wieżowcu na miejsce, oni się w ogóle nie wahali, przybyli, ale niewiele mogli zrobić. Może dlatego, że nie przybyli, ponieważ nie znajduje oparcia w faktach ta historia. Nie jest to istotne, proszę państwa, idźmy dalej. Był tam wieżowiec niedaleko, World Trade Center, wieżowiec US Steel, który skrzeczał bardzo. On do tej pory skrzeczył. Krzeczył? No, cracking. Trzeszczał chyba. Trzeszczał, skrzeczał, trzeszczał. To, że Wierzowiec raczej trzeszczy. Niż skrzeczy? Jak skrzeczy, to w jakichś takich horrorach może Wierzowiec skrzeczy. Dobrze, to trzeszczał, proszę państwa. I myśleli, że się zawali, ale się nie zawalił i tak stoi sobie.

No i tu cytat. No to był też cytat. Myśleli, że się zawali, ale się nie zawaliło. To też jest cytat z Donalda Trumpa. No i dwóch strażaków, dużych, silnych gości mnie stamtąd wyniosło, mówi Donald Trump. Dosłownie wzięli mnie pod ramiona i winieśli. A to niełatwe, bo jestem duży. Problem polega na tym, proszę państwa, że to się nie wydarzyło. To znaczy, to właściwie tyle chciałem sprostować tę historię. Ona nie miała miejsca. To znaczy, nikt nie wynosił Donalda Trumpa z wieżowca US Steel. Nie, z podwieżowca US Steel, bo on tam... No bo ten wieżowiec skrzeczał, trzeszczał, ale jeszcze się nie zawalił, ale kazali mu się ewakuować z tego wieżowca tego 11 września. Tak to zrozumiałem, że oni przybyli pod ten wieżowiec, żeby coś tam pomóc z tymi wszystkimi pracownikami, którzy pracowali na jakimś innym wieżowcu, który budował Donald Trump.

Generalnie dwóch strażaków wniosło Donalda Trumpa przez Manhattan. 11 września. Przy czym to nie jest prawda, bo proszę Państwa, wiemy doskonale, gdzie był Donald Trump 11 września. Przy telefonie. Był u siebie w wieżowcu na Manhattanie i nawet zadzwonił do lokalnej stacji radiowej, żeby powiedzieć, że na własne oczy widział, jak jeden z samolotów wbija się w jedną z wież World Trade Center. 40 Wall Street. No i tutaj, proszę Państwa, zaskoczył Was, to też nie była prawda. Już pomijając być może pewną niestosowność tego, że w sytuacji zamachu zaczynasz mówić, co jest najwyższe i kto ma większy wieżowiec, to też nie jest prawda.

23:05 · Reakcje na film 2

To była konsekwencja. Podkast amerykański. No i żeby się wszyscy dowiedzieli, kim jest ten człowiek, jak wiemy, ale też ewidentnie, żeby się wszyscy dowiedzieli, jakie ma apsy, jakie ma mięśnie brzucha, bo ma naprawdę imponujące. Więc na takim wielkim ekranie wisiał ten Hasan Piker w samej gacie. No i dlaczego? Albowiem komunizm, proszę Państwa. Generalnie cała ta konwencja była o tym, że Donald Trump jest fantastyczny i jest Bożym pomazańcem bez mała, a demokraci są komunistami, socjalistami, marksistami, terrorystami lub zwolennikami terrorystów.

Artysta ma, jak Las Vegas występuje na przykład, to może coś takiego. W każdym razie było tam To takie typowe było wystąpienie prezydenta Trumpa, czyli o różnych rzeczach, o odciśnieniu... Dwie godziny to trwało i było absolutnie o wszystkim. O odciśnieniu Hormuz, o... Tu należałoby zmienić nazwę, ale nie na ciśnienie amerykańską, jak byś się mógł spodziewać, tylko na ciśnienie Trumpa. A to już utrudnia niepotrzebnie, ja bym dał cieśninę amerykańską. No ale powiedział też dwie takie rzeczy, wezwania i obietnice były, które się bardzo, bardzo przebiły. No przebiły się, bo one są w gruncie rzeczy wezwaniem do przestępstwa. Znaczy ta jedna. Nie, dwie, obie moim zdaniem. Tak, to może najpierw o tej pierwszej, co do której są wezwaniem, byłyby wezwaniem do oszukiwania przy wyborach, proszę państwa, bo pan prezydent wezwał uczestników konferencji, żeby podnieśli prawe dłonie i złożyli taką przysięgę, że na pewno zagłosują, że zabiorą ze sobą rodzinę i nieważne, czy tam są zarejestrowani, czy nie, a jak trzeba, to będą kantowali jak szaleni, podobnie jak ta druga strona.

25:45 · Przemówienia prezydenta 3

Nie, tutaj nadinterpretowujesz. Ale najpierw powiedz, co pan prezydent powiedział. Ja ci wytłumaczę, dlaczego dobrze powiedział. No pan prezydent powiedział, że jeśli Republikanie utrzymają kongres w tym roku, to każdy dorosły obywatel dostanie 5 tysięcy dolarów tak zwanej dywidendy Trumpa. No i co w tym jest złego? Powiedz z tym. No to jest kupowanie głosów. Zagłosuj na naszą partię, to wtedy dostaniesz 5 tysięcy. Jak nie zagłosujesz na naszą partię, to nie dostaniesz 5 tysięcy. Nie zgadzam się z tobą zupełnie. Zagłosuj na mnie, a będzie ci tak dobrze, że będziesz zarabiał 10 tysięcy rocznie więcej. Na przykład albo zagłosuj na mnie, a wprowadzimy program specjalnie dla prowadzących podcasty, na który przeznaczymy kilka tysięcy złotych. Ale to nie jest to samo. Jakbyś powiedział, prowadzimy specjalny program dla podcasterów, to jest jedno, ale powiedz, zagłosujcie na mnie, a Pawłowski z Tarczyńskim dostaną 10 tysięcy, to jest to już wyzwanie do korupcji, to znaczy...

No nie ma tych pieniędzy. I oczywiście rodzi się też bardzo ciekawe pytanie. Ciekawe i zadała je nawet Laura Ingraham, czyli prezenterka Fox News, bardzo dla prezydenta Trumpa zawsze łaskawa i życzliwa. Po co? Po co? Nie, ona zadała pytanie, no dobrze, ale to jeśli jest tak dobrze, dlaczego nie można tego dać teraz? Aha, ja myślałem, że jeśli jest tak dobrze, to po co tym ludziom 5 tysięcy, jak się wszyscy mają tyle pieniędzy, no to po co im te jeszcze 5 tysięcy? Dobre pytanie, ale ono co dała w wywiadzie, który widziałem pytanie, dlaczego nie można tego dać teraz? A Trump wpadł w tę pułapkę, bo on często wpada w takie pułapki, mówi, ale można by właściwie. No to skoro można, to po co te wybory? W sensie, dlaczego trzeba obiecywać głosujcie na nas, co to zmieni?

A na pytanie, no dobrze, ale czy to kongres nie musi zatwierdzić, tylko czy pan prezydent może to sam? A prezydent mówi, nie, właściwie to mogę sam. No to znowu, skoro on może sam, to już kwestia, nieważne, czy to prawda, czy nieprawda, nie zaskoczę państwa, nieprawda, nie może sam, potrzebuje kongresu, bo to kongres pieniędzmi dysponuje, ale... Gdyby nawet tak było, że prezydent Trump może sam te 1,2 biliona tak sobie rozdać, no to jaki to ma związek z wyborami? Po co mieliby utrzymać ten kongres, skoro prezydent może w każdej chwili, bez względu na to, czy kongres jest demokratyczny, czy republikański? To jest dobre pytanie, bo skoro kongres jest do niczego niepotrzebny, to w sumie nie ma znaczenia, w które... To wygra te wybory, nie? No więc... Ale w każdym razie Amerykanie zakładam ruszą, no i te pieniądze popłyną już niedługo.

31:25 · Przemyślenia nad wyborami i finansami 5

Na pewno, jeśli tylko Republikanie wygrają wybory. Dla porządku to nie jest pierwszy raz, proszę Państwa, kiedy Donald Trump obiecuje takie wypłaty, tylko wcześniej one były bez związku z wyborami i Nie zaskoczę was, żadna nie doszła do skutku. W lutym 2025 obiecywał dywidendę z oszczędności Doge. Doge, czyli ten Departament Efektywności Rządowej kierowany przez Muska, miał przynieść takie oszczędności, że każdy miał dostać pieniądze, no i jakoś nie udało się. A potem w listopadzie 25 każdy Amerykanin miał dostać 2 tysiące dolarów z tego, co się zaoszczędzi, że zarobi na tych cłach. No i też nie dostał tych 2 tysięcy. Pewnie na poczcie gdzieś się zapłaciło.

Jedyne co się udało to dywidenda wojownika dla żołnierzy. To było to słynne 1776 dolarów. Taki koncept. Państwo na pewno rozumiecie dlaczego tak. To to się udało. No i co na to Republikanie, partia odpowiedzialności fiskalnej? Ja zakładam, że popiera. Jak pan prezydent wytycza kierunek, no to chyba słuszny. No i rzeczywiście, część oczywiście mówi, np. J.D. Vance mówi, że jasne, w końcu jest kasa z tych wszystkich ceł, to dlaczego by na to nie wydać. Jest taki malutki problem, że od początku kadencji Trumpa zebrano w cłach jakieś 330 miliardów, a pan prezydent chce wydać mniej więcej 4 razy tyle, więc to po pierwsze za mało, a po drugie Sąd Najwyższy jakiś czas temu nakazał prezydentowi oddać te

Rozumiem. No dobrze, proszę Państwa, Donald Trump bardzo chce, żeby ludzie traktowali te wybory tak, jakby to on nich startował, stąd w ogóle pomysł tej Trumpa paluzy, bo jest bardzo wierzy w to, że jego obecność, jego nazwisko ma ogromną siłę i tak dalej, stąd jego główne wezwanie na tej konwencji, to znaczy udawajcie, że jestem na karcie do głosowania, mówi. Cęk w tym, że to jest dokładnie realizacja strategii demokratów, którzy bardzo chcą, żeby te wybory były na temat Donalda Trumpa, a nie na przykład na temat Susan Collins, senatorki z Maine. Tylko demokraci chcą, żeby wyborca taki z Maine szedł i mówił, no może lubię Susan Collins, ale głos na Susan Collins to tak naprawdę głos na Donalda Trumpa.

Susan Collins chciałaby, żeby wyborca z Maine myślał sobie, nie, nie, to chodzi tylko o tę Susan Collins i o to, co ona w tym Senacie robi. A tato Trump przychodzi i mówi, nie, nie, nie, to chodzi o mnie. To chodzi absolutnie o mnie. No i Andy Beshear, czyli demokratyczny gubernator Kentucky, no mówi, super, właśnie tego chcemy. Jeśli Donald, tu cytat, jeśli Donald Trump chce zorganizować konwencję mówiącą, że te wybory dotyczą jego, w pełni popieram tę decyzję. Każe mi udawać, że to jego nazwisko jest na karcie do głosowania? Chcę, aby ludzie udawali, że na niej jest. No ale dobrze, to po co republikanie to robią? Czy pan prezydent i jego otoczenie? Pan prezydent wiemy po co to robi, bo uważa, że jest atutem. Czemu to robią republikanie? No zależy, którzy. Niektórzy nie mają wyjścia, jak Mike Johnson, speaker Izby, czy Steve Scalise, jego zastępca, czy J.D.

Vance. No nie mogą się nie pojawić na takim kongresie. No więc się pojawiają i mówią o tym, co mówi J.D. Vance, to powiemy za chwilkę. Ale nie wszyscy republikanie się tam pofatygowali, trzeba powiedzieć. Taka Susan Collins na przykład, no nie przyjechała. Czy Dan Sullivan z Alaski, czy jacyś kongresmeni z konkurencyjnych okręgów, no oni się tam nie pojawili, bo oni właśnie bardzo by chcieli, żeby pan prezydent im No nie pomagał i nie włączyli wyborcy od razu ich nazwiska z nazwiskiem Donalda Trumpa. No ale Donald Trump oczywiście nie pozwala... O sobie zapomnieć. Absolutnie. I nie wiem czy wiesz, zaprosił ostatnio na obiad do Białego Domu kongresmenów z 35 takich okręgów właśnie tych fioletowych, powiedzmy.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.