294. Trumpohulanka
Pan każe - sługa musi. Donald Trump zażyczył sobie partyjnej konwencji Republikanów przed wyborami w połowie kadencji, więc mu ją zorganizowano. „Trump-a-paloosa” odbyła się w Dallas i pełna była atrakcji: dowiedzieliśmy się tego jakie miejsce miał rok 1946 w bożym planie zbawienia ludzkości, dlaczego uczciwość procesu wyborczego wymaga oszustw, czy bilion dolarów to dużo czy mało i czy Donald Trump własnoręcznie odebrał poród własnego wnuka. Opowiadamy o wystąpieniu JD Vance’a i nieoficjalnym starcie jego kampanii prezydenckiej; o podziałach w łonie Partii Republikańskiej - groypersach i kirkowcach; o nieoczywistych koalicjach, które zawiązują się w USA w kwestiach polityki zagranicznej i rozwoju sztucznej inteligencji. Dlaczego Trump w wielu sprawach stoi zupełnie gdzie indziej, niż jego baza wyborcza? Czy jego obecność w kampanii Republikanom pomaga czy przeszkadza? Czy nadchodzi „niebieska fala”?A na koniec: wielkie bahamskie wesele Dona Trumpa Juniora opłacone przez „drogiego przyjaciela Umara”, czyli rosyjskiego oligarchę o wdzięcznym nazwisku Kremlow.
I teraz, myśląc Państwo sobie, jaka znowu palooza, o co chodzi? Teraz lekcja angielskiego z podcastem amerykańskim. Podcast amerykański bowiem bawiąc uczy, ucząc bawi. Proszę Państwa, palooza, o co chodzi? To jest wyrażenie z końca XIX wieku od Lala Palooza i to oznacza jakieś takie ekstra wydarzenie. Ja nawet sobie zastanowiłem się, jak by to można było przetłumaczyć, jeżeli tu mamy koniec XIX wieku i mam kilka dla ciebie propozycji. Boże, ty się tak tłumaczeniowo rozwijasz przy mnie, mnie to wzrusza. No proszę. Ja ci staram się pomóc, żebyś ty miał w pracy też łatwiej później. Jak już tłumaczysz tego Faulknera, to żeby ci później było... To jak będę tam miał paluzę, to... To proszę.
I tutaj egzegeza jest niezbędna, ale ja niezmiennie zachęcam... Ale zacznijmy nie od egzegezy, tylko najpierw tak, żeby państwa zaszokować. I ja tylko zachęcam do tego, zanim zaczniemy, niezmiennie do tego samego prostego eksperymentu, co by sobie Państwo pomyśleli, gdyby coś takiego pojawiło się w jakimkolwiek, w jakimkolwiek innym kraju. 14 czerwca 1946 roku Bóg spojrzał w dół na swój zaplanowany raj i powiedział, potrzebuję opiekuna, więc Bóg dał nam Trumpa. Tak się zaczyna ten filmik. Co nawiasem mówiąc, nie wchodząc w nadmierne detale, oznaczałoby, że pani Trumpowa nie była w ciąży przez 9 miesięcy, tylko tego 14 czerwca po prostu Pan Bóg pomyślał sobie, hm, Trump.
I już Trump powstał i się urodził. Ja bym powiedział, że ta decyzja została podjęta trochę wcześniej. No, ale nieważne. Tematy okołoporodowe wrócą jeszcze. Wiesz, pani Trump to jedno, ale ja sobie tak się zastanawiam, co pomyślał sobie pan Trump, jak pewnego dnia wrócił z domu, nowe dziecko i żona mówi, to twoje, drogi Fred. Były już takie historie, słuchaj. Były już takie historie. Do tego myślę też nawiązuje obecny pan Trump. Cytuję dalej. Bóg powiedział... Potrzebuje kogoś, kto będzie wstawał przed świtem, pracował cały dzień, walczył z marksizmem, jadł kolację... Z marksistami, mój drogi Temple. A, walczył z marksistami, jadł kolację i zostawał w gabinecie owalnym do... po północy. Więc Bóg stworzył Trumpa.
I tutaj też mam pewną wątpliwość, może ty mi wyjaśnisz... Bo ja wiem, że pan Donald Trump nie wstaje tak wcześnie rano. To inna sprawa, ale jeżeli ten raj potrzebował opiekuna w 1946, to dlaczego Pan Bóg czekał 70 lat, żeby wprowadzić Donalda Trumpa do gabinetu owalnego? I to jest pytanie, z którym się mierza. To jest pytanie teologiczne. Znowu Podkast amerykański mierzy się z takimi tutaj pytaniami. Już w odcinkach o mormonach też się mierzyliśmy z różnymi Potrzebuję kogoś o ramionach tak silnych, by był w stanie siłować się z ukrytym państwem , a równocześnie tak łagodnymi, że był w stanie odebrać poród własnego wnuka.
Ja ci powiem dalej, bo ja sobie jeszcze dalej poszedłem z tym filmem. Czekaj, moment, ja bym się zatrzymał na tym etapie. Proszę cię bardzo. Sprawdziłem sobie, czy Donald Trump odebrał poród własnego wnuka, no więc nie odebrał. I to jest bardzo zaskakujące, że to się tutaj pojawiło, ale egzegeza nam wyjaśni, dlaczego taki właśnie dobór tematów. A mnie ujęła następne zdania i sobie jeszcze pozwoliłem je przetłumaczyć, a dalej to już Państwo muszą obejrzeć sobie sami. A więc Pan Bóg potrzebuje tego opiekuna i teraz kogoś, kto podważy status quo, to przywróci do porządku niesforne światowe formy ekonomiczne, wróci do domu głodny, będzie musiał czekać, aż pierwsza dama skończy lunch z przyjaciółkami, a następnie powie im, żeby koniecznie wkrótce odwiedziły ich ponownie.
Podaj 100 tysięcy dolarów za każdy milion odsłon na YouTubie. Donald Trump pewnie nie zapłaci. No ale tak się zaczyna, proszę Państwa. Konwencja Republikanów przed wyborami do Kongresu, przypominamy, bo to o to chodzi. Mobilityzujemy swój elektorat, bo chcemy zwyciężyć w wyborach do Izby Reprezentantów i do Senatu. Więc mówimy o tym, że Pan Bóg stworzył Trumpa w 1946 roku, Odbijał poród własnego wnuka i mocował się swoim ekonomikiem. Dziwne? Dziwne, ale będzie dziwniej. Konwencja... To może ja chciałbym tutaj, przepraszam, krótka tylko wstawka, bo czasami trochę na inny temat, ale powiążę jakoś. Ja mam takim wiesz... Weave. Weave, właśnie.
Mam zdanie i chciałem tylko zaznaczyć, że nieprawda. Co nieprawda? Że masz zdanie? Nie, że ty mówisz nieprawdę, bo mówisz, że wypipczał wszystkie brzydkie słowa, a nieprawda, bo powiedział dupa. On powiedział dupa, dupa powiedział. Tak powiedział. Boże. Powiedział, bo była taka scena. Proszę zatkać uszy dzieciom. Nie, już nie będę brzydko mówił. Dupa. Była taka scena, ja nie widziałem, bo kamera cały czas była zwrócona na pana wiceprezydenta, ale on opowiedział, co się stało na sali, a mianowicie, że na sali pojawił się jakiś protestujący, który wymachiwał meksykańską flagą. I pan wiceprezydent powiedział, jeżeli tak ci się podoba w Meksyku, kolego,
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Piotr i Łukasz podziękowują za wsparcie i rozmawiają o planach na nowy sezon.
Piotr wyjaśnia, że w poprzednim odcinku podzielili się swoimi poglądami na temat konfliktów w wojnie demokratów i ataku na Hasana Pajker'a.
Piotr i Łukasz mówią, że od teraz będą skupiać się na partii republikańskiej, aby zmienić temat.
Piotr i Łukasz opisują konwencję partii republikańskiej w Dallas, organizowaną przez Mike'a Johnsona, i jej nazwę Trumpohulanka.
Piotr i Łukasz opisują film z konwencji, który przedstawia Donalda Trumpa jako Bożego pomazańca.
Piotr i Łukasz omawiają reakcje na film i opisują, jak konwencja była pełna negatywnych wypowiedzi na temat demokratów.
Piotr i Łukasz opisują dwa przemówienia prezydenta Trumpa na konwencji i omawiają jego propozycje dotyczące wyborów.
Podróżnicy analizują finansowanie wyborów przez prezydenta Trumpa i jego partii, podkreślając przewagę finansową Republikanów i kwestie związane z wydatkami kampanii wyborczych.
Podróżnicy omawiają konwencję republikanów, jej popularność i wpływ na wyborów, a także kwestie związane z bagatelizowaniem holokaustu i nazizmu w partii republikańskiej.
Podróżnicy omawiają problem nazizmu w partii republikańskiej, podkreślając relacje między grejperami a liderami partii oraz kwestie polityczne.
Podróżnicy omawiają sytuację z sztuczną inteligencją, jej regulacje i wprowadzenie Trumpa, który krytycznie odnosi się do regulacji i popiera rosnące inwestycje w AI.
Podróżnicy analizują sondaże wyborcze, podkreślając, że demokraci zdobywają coraz większą przewagę, co może prowadzić do niebieskiej fali.
Podróżnicy opisują wesele Donalda Trumpa Juniora, podkreślając kontrowersje i podejrzenia związane z finansowaniem.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pan każe - sługa musi. Donald Trump zażyczył sobie partyjnej konwencji Republikanów przed wyborami w połowie kadencji, więc mu ją zorganizowano. „Trump-a-paloosa” odbyła się w Dallas i pełna była atrakcji: dowiedzieliśmy się tego jakie miejsce miał rok 1946 w bożym planie zbawienia ludzkości, dlaczego uczciwość procesu wyborczego wymaga oszustw, czy bilion dolarów to dużo czy mało i czy Donald Trump własnoręcznie odebrał poród własnego wnuka.
Opowiadamy o wystąpieniu JD Vance’a i nieoficjalnym starcie jego kampanii prezydenckiej; o podziałach w łonie Partii Republikańskiej - groypersach i kirkowcach; o nieoczywistych koalicjach, które zawiązują się w USA w kwestiach polityki zagranicznej i rozwoju sztucznej inteligencji. Dlaczego Trump w wielu sprawach stoi zupełnie gdzie indziej, niż jego baza wyborcza? Czy jego obecność w kampanii Republikanom pomaga czy przeszkadza? Czy nadchodzi „niebieska fala”?
A na koniec: wielkie bahamskie wesele Dona Trumpa Juniora opłacone przez „drogiego przyjaciela Umara”, czyli rosyjskiego oligarchę o wdzięcznym nazwisku Kremlow.