Mentionsy Mentionsy
Podkast Dezinformacyjny
Podkast Dezinformacyjny

Cebule na Torcie #70 (05-09-2025)

10.09.2025 ·1 godz 36 min

W najnowszych odcinku Cebul na Torcie (który pojawił się z lekkim opóźnieniem i mogą w nim wystąpić "problemy dźwiękowe") porozmawialiśmy o:- Wizycie Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa.- Medialnej karierze, którą Andrzej Duda będzie robił w Kanale Zero.- Reparacjach (w szczególności zaś o wybitnych tejkach Papieża Nowego Dziennikarstwa, Krzysztofa Stanowskiego).- Tym, komu wolno obrażać polskich polityków i dlaczego wolno to robić tylko Polakom. I o edukacji zdrowotnej. Zachęcamy do wspierania nas na Patronite:https://patronite.pl/Podkast_Dezinformacyjny

On się nazywał, słuchajcie, Zespół parlamentarny do spraw reparacji należnych Polsce od Niemiec oraz oszacowania wysokości odszkodowań należnych od Rosji za szkody wyrządzone w trakcie II wojny światowej. Wrócimy jeszcze do tego. Do tej Rosji jeszcze za moment wrócimy. Tak, do Rosji za moment wrócimy. Natomiast tu nie chodzi tylko o to, że gdy PiS był u władzy, to przez 8 lat nie udało się tych reparacji popchnąć do przodu i tak naprawdę nie próbowali. Tylko tu chodzi o to, że temat reparacji jest od dawien dawna zamknięty. I teraz jest bardzo ważne. Czym innym jest stwierdzenie, że Niemcy popełniali w Polsce potworne zbrodnie? Co jest prawdą? Że zdewastowali nam kraj. Co jest prawdą? Całe miasta były zrównane z ziemią, zakłady przemysłowe były niszczone, sprzęt był z nich wywożony, wymordowano mnóstwo ludzi, infrastruktura była w fatalnym stanie itd.

Wszyscy wiemy, że gdyby się Polacy za bardzo stawiali, to by mieli tutaj interwencję, jak Węgry w 1956, albo Czechosłowacja w 1968 roku. My to wszystko wiemy. Niemniej jednak... Trzecia RP jest kontynuacją spadkobierczynią PRL-u, tak jak nawet Rosja uważa się za spadkobiercę ZSRR, mimo że jest znacznie mniejsza, bo przecież ZSRR uważa się. Jest też uważana na arenie międzynarodowej, czyli generalnie umowy podpisane przez ZSRR wiążą także Rosję. Te inne kraje, poza Rosją, Ukraina, Białoruś, państwa bałtyckie, te republiki środkowazjatyckie, Mołdawia i tak dalej, one musiały podpisywać dużo rzeczy na nowo. Rosja nie musiała. No dobrze, ktoś powie, ale PRL, chodziliśmy na pasku Związku Radzieckiego, robiliśmy, co nam kazali. To jest trochę prawda, natomiast czy nam się to podoba, czy nie, my jesteśmy kontynuacją tego tworzenia.

To jest dyskusja, która nie ma końca. Natomiast relacje międzynarodowe reguluje prawo, a to prawo mówi, że my się tego zrzekliśmy, koniec. Inna sprawa też jest taka, że minęło naprawdę już 80 kilka lat, move on. Bo jakbyśmy wszyscy mieli tak się w tym babrać na zawsze, dowolnie daleko w przeszłość, to bardzo szybko byśmy się zdziwili, ile Polska by musiała też płacić reparacji różnym innym. Bo każdy sobie może takie roszczenia wziąć i zbudować często na wątku podstawy. I oczywiście jak w każdej innej dyskusji nie mogło zabraknąć tutaj głosu papieża polskiego dziennikarstwa Krzysztofa Stanowskiego, aczkolwiek ten jego głos i te wpisy, o których zaraz będziemy mówić trzeba osadzić w kontekście, którym jest to, że ilekroć podnoszą się głosy, że my tu od Niemiec powinniśmy się domagać. Podnoszą się równolegle głosy, że okej, a czemu nie domagamy się od Rosji?

I ja bym chciał przypomnieć to, co przed chwilą ty powiedziałeś, że jest w Polsce ten zespół, który ma oszacować m.in. wysokość oszkodowań należnych Polsce od Rosji za szkody wyrządzone w trakcie długiej wojny światowej. Ja o tym, że ten zespół istnieje, zapomniałem. Ja wiedziałem, że on powstał, ale zapomniałem. Ale nie tylko ja, bo zapomnieli o tym wszyscy łącznie z PiS-owcami, bo gdy się zaczął pojawiać ten argument, ok, a kiedy będziemy się domagać od Rosji, to tego tematu chyba nikt nie podjął. Nikt nie powiedział, że zaraz, mamy przecież ten zespół. I Krzysztof Stanowski ewidentnie też nie wiedział, że ten zespół istnieje, bo w pierwszym jego wpisie chodziło o to, no właśnie się odniósł do tego, że jak można się tu w ogóle domagać od ruskich jakichś reparacji. Wszystko się sprowadzało do tego, że tak jak ty przed chwilą powiedziałeś, Rosja wygrała, no a płacą przegrani, więc od Niemców się coś może należeć, od Rosji nie?

Okej. Znaczy on tam powiedział nie tylko, że Niemcy przegrali, więc mają płacić, ale że oni tą wojnę zaczęli. Powiedział to w takim kontekście, tak jakby Rosja nie zaczęła. Przecież Rosja, Związek Radziecki, również tę wojnę zaczął, tylko później walczył przeciwko Niemcom, tak? Prosta historia. To znaczy, może inaczej, żeby to było bardziej historyczne, to najpierw zaatakowano nas, 17 września, a potem, gdy III Rzesza zaatakowała Związek Radziecki, to Związek Radziecki zaczął się po prostu bronić i tak to wyglądało. Krzysztof Stanowski, on się bardzo ładnie wypowiada i bardzo ładne te wpisy ma. Nie wiem, czy on je sami pisze, czy ktoś mu to przygotowuje, mniejsza o to. Taki piękny kawałek jest. Mówiąc krótko, wszystko, co Niemcy robią, to cyniczne uciekanie od finansowych konsekwencji napaści na Polskę i chowanie się za okrągłymi słówkami, co kupują nasze lokalne, ale we własnym mniemaniu światowe, przygłupy.

Zanim do tego drugiego wpisu przejdziesz, to w ogóle co to jest za tak na płaszczyźnie stricte logiczny, co to za idiotyczny argument? Niemcy udają teraz, wiesz, okrągłe słówka, demokracja i tak dalej, a Ruscy są konsekwentnie źli. No to jeżeli są konsekwentnie źli, to znaczy, że nawet żadnej lekcji z tego nie wyciągnęli, tak? Bo przecież reżim stalinowski popełniał tyle samo zbrodni, jak nie więcej, co hitlerowski. Akurat w Polsce mniej. Tak naprawdę Stanowski mówi, Niemcy to dzisiaj nasz sojusznik, wspólnota, demokracja i tak dalej, dlatego trzeba ich dojechać, a Ruscy to wiadomo, Rosja taka jest. Z tym się trzeba pogodzić. Rosja zawsze taka jest, pewnie już zawsze będzie, więc od nich się niczego nie domagamy, bo mówicie, rozumicie, no to cecha charakteru rosyjskiego, tego umysłem nie ogarniesz, to jest stan umysłu i tak dalej. To jest zupełne postawienie logiki na głowie.

Tak naprawdę należałoby się właśnie od Rosjan domagać w pierwszej kolejności, bo oni nawet za to tak nie bardzo przepraszają. Niemcy, wbrew temu, to jeszcze za chwilkę to będzie, wbrew... prawicowej retoryce, zawsze są na wszystkich obchodach 1 września, zakończenia wojny, powstanie warszawskie, regularnie piszą, tak, oczywiście popełniliśmy zbrodnię, są pomniki, mają to w programach nauczania szkolnego i tak dalej, i tak dalej. W Rosji obecnie nie wolno nawet powiedzieć, że 17 września Armia Czerwona wjechała do Polski. Jest to normalnie karalne. I nie wolno też powiedzieć nawet o tym, a to już jest taka bardziej wydawałoby się neutralna rzecz, że na przykład w trakcie II wojny światowej Armia Czerwona była wyposażona na przykład przez Amerykanów i Brytyjczyków na zasadzie umowy Lenin-Lis. O tym nawet nie wolno powiedzieć. Rozumiesz? Więc Stanowski robi coś...

stawiali po prostu zupełnie to na głowie, tak stricte logicznie. Dodam jeszcze jedno w takim razie, zanim przejdę do cytatu, że na moment zgódźmy się z tym, co Stanowski napisał. Po co w takim razie powstał ten zespół parlamentarny, który ma to wszystko obliczać, skoro od Rosji nie mamy się niczego domagać? Ten zespół parlamentarny, który chyba też sam zapomniał, że istnieje. Powstał chyba po to, żeby powstać. Być może powstał dlatego, że Mularczyk o nim się pominano cały czas, że domaga się od Niemiec reparacji, a nikt się nie domaga od Rosji. No ale przejdźmy już do tego cytatu. Jest bardzo gęsto. A dlaczego rządzili i nie uzyskali reparacji? Otóż tamci nie uzyskali, ci nie uzyskają i następny rząd też nie uzyska. Bez względu na to, kto go stworzy. Sprawa reparacji może zająć i 30, albo 40 lat i powinna być ponad partyjnymi podziałami, bo jest jednoznaczna.

Za 40 lat będziemy mieli 120. rocznicę wybuchu II wojny światowej i Krzysztof Stanowski twierdzi, że jeżeli przez te 30-40 lat będziemy konsekwentnie wkurzać Niemców, to oni na pewno wtedy się zdecydują... Przepraszam, nie, nie na pewno, bo to jest piękna konstrukcja. Nie wiadomo, czy na pewno, ale może tak. Wypłacą nam jakieś pieniądze. Czyli krótko mówiąc mamy przez następne lata po prostu się z Niemcami kłócić, ale z Rosjanami nie, bo to nic nie da, bo Rosja taka jest. Niemcy widocznie tacy nie są, więc z nimi kłócić się można. Bardzo ciekawa konstrukcja, bo Niemcy to nasz największy partner gospodarczy i w ogóle jeden z większych sojuszników, a Rosja to państwo, które w swojej oficjalnej państwowej telewizji dzień w dzień mówi, że nas zniukuje i dokona nuklearnej anihilacji Warszawy, Krakowa i innych polskich miast.

No ale cóż, cóż na to poradzimy, nic. Jeśli chodzi o taki, nie wiem, zdrowy rozsądek, czyli coś, co tak Krzysztof Stanowski ukochał, to jest bezsensowne, bo on tu powiedział, że powinniśmy mówić tym Niemcom i w pewnym momencie ich przekonamy, oczywiście w sposób taki jak prawica, czyli ciężarówki z napisem respectas i tak dalej. Ale temat reparacji od Rosji w ogóle nie istnieje. To nie wiem, wydaje mi się, że jeżeli budujemy taką konstrukcję, że mamy kogoś przekonać, bo wiemy, że nic nam nie należy, chociaż w tym poprzednim wpisie Krzysztof Stanowski napisał, że oni uciekają od czegoś, się chowają za słówkami. Nie, po prostu nie muszą nam nic wypłacić. No ale mamy ich do tego przekonać. Samo istnienie tego tematu w debacie publicznej ma do czegoś prowadzić. To czemu nie wprowadzi do debaty publicznej tego, że należą nam się jakieś pieniądze od Rosji?

Wiecie, Rosja nam wywoziła ludzi na wschód, wymordowano trochę tych ludzi, części udało się wrócić, tych, którzy mieli szczęście, między innymi mojej rodzinie, która została zesłana do Seminy Połatyńska, bo mieli tego pecha, że mieszkali we Lwowie, no więc przypał. A widzisz, a na przykład mojemu pradziadkowi się nie udało, bo go po prostu zawinęli z ulicy, też we Lwowie właśnie, i wywieźli. I tyle go widziano, nikt nie wie właściwie, dokąd go wywieziono, ani w jaki sposób umarł, i kiedy, tak? Razem z dwoma synami, czyli z dwoma braćmi mojej babci. Więc to nie chodzi o to, że to jest osobista sprawa, bo jakby wiadomo, że pod okupacją niemiecką różni członkowie mojej rodziny, moi przodkowie. też na różne sposoby cierpieli, tylko po prostu chodzi o to, że rzeczywiście nie ma tego tematu, o Niemcach mówimy cały czas, bo Niemcy też o tym mówią, o swoich zbrodniach, a Rosjanie udają, że zbrodni nie popełniali, a jak najbardziej popełniali i my tak jakby bardzo gładko wchodzimy w ich narrację, że no tak, no jakby, no może i to miało miejsce, ale nie gadajmy o tym za bardzo.

No ale te rzeczy się działy. Poza tym przypomnijmy o jednym, że część krajów europejskich skorzystała na planie Marszala. My nie skorzystaliśmy. Nie dlatego, że nie chcieliśmy, tylko dlatego, że Związek Radziecki nie chciał, żebyśmy z niego korzystali. I naprawdę Rosjanie też nam są dużo winni, tak, i my patrzymy na to też przez pryzmat moralny, czyli tak jak paki, przez jakie patrzymy na Niemcy, też nam są te pieniądze winni i chociaż można spróbować się domagać, prawda, żeby ten temat istniał, bo tak jak ty powiedziałeś, teraz mamy tak, że ponieważ z Niemcami możemy się spróbować dogadać, ponieważ są naszym sojusznikiem, to możemy sobie pozwolić tutaj na to, żeby ich wkurzać, ale z Rosją to nie, bo Rosja to jest zła. No to mówię, wrzućmy ten temat do debaty publicznej. Przypominam po raz nie wiem który, bo sam posypuję głowę popiołem. Ja nie pamiętałem o tym, że ten zespół dalej istnieje.

Przypomnę, że, bo więc cały odcinek o tym nagraliśmy, import taki niekontrolowany płodów rolnych z Ukrainy de facto skończył się na przełomie roku 22 i 23. Przez rok niewiele się w tym temacie działo, tego importu prawie nie było. Gdy się zmienił rząd, to na początku roku 24 PiS, trochę konfederaci, trochę środowiska prorosyjskie, trochę taki niejaki Szczepan Wójcik, czy taki futrzarz, który też ma zresztą bardzo ciekawe związki z Rosją. Polecamy artykuł na Front Story o jego braciach w obwodzie królewieckim. A oni rozkręcili właściwie z niczego wielkie protesty przeciwko importowi, którego podkreślam już wtedy nie było, czyli półtora roku temu. Teraz Karol Nawrocki jak został prezydentem, to zaczął nagle mówić, że on obiecuje bronić interesów rolników przed tym niekontrolowanym napływem trującego zboża i tak dalej.

Ale dobrze, idźmy dalej, bo ciekawe rzeczy dzieją się też w Ukrainie. a właściwie ciekawe rzeczy Ukraina robi w Rosji. Otóż, od jakiegoś czasu Ukraińcy, jak wiemy, Ukraińcy od dwóch lat już teraz uderzają w infrastrukturę gazowo-naftowo-energetyczną rosyjską, słusznie rozumując, że Rosjanie żyją ze sprzedaży surowców energetycznych, więc jak im trochę ten eksport ograniczysz, no to może ich to uderzyć po kieszeni mocniej niż strata kolejnych czołgów i ludzi na froncie, którymi się najwidoczniej nie przejmują. Natomiast od kilku miesięcy Rzeczywiście Ukraińcy zaczęli uderzać coraz głębiej w głąb terytorium Rosji. No i teraz uderzyli, słuchaj, w stację Nikolskoje w okolicach Tambowa. To jest już dość daleko. Ukraińcy szacują, że od początku tego roku zniszczyli instalację wart około 74 miliardów dolarów.

To jest, uwaga, 4,1% rosyjskiego PKB. To są oczywiście liczby przybliżone i ten szacunek do PKB, bo my nie wiemy, jaki jest tak naprawdę PKB Rosji, bo ciężko to oszacować. Ale 80% tych trafień to są składy paliwa, rafinerie, jakieś stacje przetwórstwa i tak dalej. Czemu Ukraińcy to robią? No bo w tle jest w ogóle takie, jeżeli można powiedzieć, ropowe zbliżenie Ukrainy z Azerbejdżanem. Chodzi generalnie o to, że złoża ropy są nie tylko w Rosji, są na przykład w Turkmenistanie i w Azerbejdżanie. Azerbejdżan śpi na ropie. Azerbejdżan i Turkmenistan są po dwóch stronach Morza Kaspijskiego i generalnie ze sobą współpracują. Tylko, że Azerbejdżan nie bardzo miał jak eksportować tą ropę na zachód, bo pomiędzy Azerbejdżanem a Turcją, z której by to już mogło iść dalej do Europy, jest jeszcze Armenia, z którą Azerbejdżan co trzydziestu kilku lat stanie de facto wojną.

Tym samym omijając Rosjan w całym tym dealu. I po to mają tego pilnować Amerykanie. Azerbejdżan wcześniej całkiem dobrze sobie z Rosją współpracował, ale to się zaczęło psuć mniej więcej od momentu, gdy Rosjanie zestrzelili azerski samolot. Później zaczęły się takie przepychanki typu, że liderów azerskiej mniejszości w Rosji nagle FSB zawijało gdzieś na ulicy, kogoś tam zabito, no to Azerowie nagle odkryli jakiegoś rosyjskiego szpiega i go deportowali itd., itd. Prawdopodobnie te ataki ukraińskie na instalacje, które byłyby, rosyjskie instalacje, które są konkurencyjne wobec tych azerskich, też mają takie tło. Ale, żeby było zabawniej, jeden z tych ropociągów, czyli przyjaźń, czyli drużba, właśnie on został trafiony kilkukrotnie i ostatecznie kilka dni temu właśnie w tej stacji Nikolskoje w okolicach Tambowa została ona zupełnie zniszczona.

Wielokrotnie mówią ustami Orbana samego, czy Petera Szijarto, czyli ministra spraw zagranicznych. że to Ukraina rozpoczęła tę wojnę, że to NATO rozpoczęło tę wojnę, że to geje rozpoczęli tę wojnę. No każde tylko nie Rosja, prawda? Jeszcze cyklistów tylko brakowało i wegetaria. I Węgry, które jak się okazało, ich wywiad werbował ludzi na Zakarpaciu, to jest ten obwód na zachodzie Ukrainy, gdzie jest znacząca mniejszość węgierska, werbował ludzi do rozpoznawania, znaczy do badania, szpiegowania tak naprawdę instalacji wojskowych ukraińskich. No i Orban, który, no umówmy się, gdy wszyscy się od Putina odwracają, wszyscy, mam na myśli Europa cała, się od Putina odwraca, to on z nim właśnie robi dealę. I do tego samotnego Orbana dołączył tam dwa lata temu, czy kiedy został premierem Słowacji, ponownie zresztą, Robert Fico, który robi zasadniczo to samo.

Nikt wam nie kazał tak konstruować własnego bezpieczeństwa. I teraz, to jest bardzo ważne, bo to wiem, że to brzmi jakbym się wyzłośliwiał, ale to jest bardzo ważne. Wiktor Orban w momencie, w którym wszyscy odwracali się od Rosji i wszyscy stawali po stronie Ukrainy, podjął decyzję, by zrobić coś dokładnie odwrotnego i chwalił się tym jako jedyną racjonalną, że to jest jedyny racjonalny w całej wsi, to jest ze wszech miar doskonała decyzja, bo oni się tu nie będą pakowali w wojnę i w tych faszystów ukraińskich i tak dalej. Podjął ryzyko i teraz je spłaca po prostu. U nas przecież też są środowiska, które Orbana za ten właśnie zdroworozsądkowizm chwaliły. No chyba wszyscy wiemy, jakie to są środowiska, więc nie trzeba ich wymieniać. Natomiast to jest też ciekawe, nie jest chyba problemem ustalenie przyczyn, dla których Orban zdecydował się na kupowanie ruskiego gazu w sytuacji, w której nikt inny nie kupuje, bo pewnie miał jakieś preferencyjne ceny, bo tam na Węgrzech teraz trochę nie za bardzo ekonomia.

Z ekonomią nie jest aż tak dobrze, jak było wcześniej. I pewnie to był ten powód, natomiast no tak jak mówisz, skoro wiemy wszyscy, że Ukraina broniąc się będzie, no co będzie robiła, będzie rozwalała prosto tą infrastrukturę, żeby odciąć, spróbować odciąć Rosję od pieniędzy, no to wypadałoby chyba zastanowić się nad tym, czy jest to rozsądne. Natomiast no w sytuacji, w której on się już jednoznacznie opowiedział po stronie Putina, to chyba nie powinniśmy od niego wymagać zbyt wiele. Nie, no oczywiście, wiesz, chodzi mi po prostu o to, że to jest, wiesz, fuck around and find out, tak? No bo jakby podjął takie ryzyko i teraz po prostu musi się z nim mierzyć. To była jego suwerenna decyzja, prawda? Nikt mu nie kazał tak robić. Ale dobrze, zostając w temacie Ukrainy, to jest taki, to nie jest może super ważna informacja, ale ona dobrze pokazuje, z jakimi problemami to państwo się też boryka i będzie borykało po wojnie.

Jest to Ukrainiec, którego syn zginął na froncie, jego ciała nigdy nie znaleziono i który powiedział, że on Po prostu chciał zabić kogoś odpowiedzialnego za tę wojnę, znaczy za to, że ta wojna trwa. Powiedział dziennikarzom, że gdyby miał pod ręką Poroszenkę, to by zabił Poroszenkę, a miał akurat Andrija Parubija, to zabił Andrija Parubija. I że on by teraz prosił, żeby wymienić go na jeńców, którzy są przetrzymywani w Rosji, bo on chciałby się znaleźć w Rosji, żeby znaleźć ciało swojego syna. Teraz to jest bardzo wzruszająca historia. Natomiast pokazuje, jak to mówię miło, za rosyjską propagandą, co nie jest tak jednoznaczne. Ludzie mogą różnie reagować na tę wojnę, także po stronie ukraińskiej. Ja też znam osobiście Ukraińców mieszkających w Polsce, którzy twierdzą, że ta wojna to trwa, bo wielka finansjera tego chce.

No i co z tym zrobisz? Nic z tym nie zrobisz. Więc miejcie to tylko na uwadze, że to nigdy nie jest aż tak proste i oczywiste. Zdarzają się i takie przypadki. Czyli facet zabił aktywnego, ważnego polityka, który nie miał nic wspólnego ze śmiercią jego syna, bo, no bo za to grozi mu tam jakieś dożywocie, chce być wymieniony za incu, żeby być w Rosji, by szukać ciała syna, bo oskarża tego polityka i ogólnie klasę polityczną i władzę o śmierć swojego syna, tak można powiedzieć. Ale to jest ciekawy wątek, o którym wspomniałeś, zupełnie na obrzeżach tego tematu, to znaczy, że ludzie są przeświadczeni o tym, że ta wojna trwa, bo chce tego finansjera. bo w sumie o każdej wojnie już to słyszałem. O drugiej wojnie światowej już to słyszałem, takie teorie, że przecież Niemcy były po tej pierwszej wojnie światowej bardzo słabe, one nie miałyby pieniędzy, a w ogóle pierwsza wojna światowa wybuchła też przez finansierę.

Oczywiście ktoś na tych wojnach zarabiał, no producenci broni na przykład jakiegoś ekwipunku, sprzętu i tak dalej, i tak dalej, ale to nie było tak, że te wojny trwały dlatego, że ktoś chciał na tym zarabiać. No to jest już takie dosyć duże uproszczenie, natomiast... Nie dziwię się temu, że ktoś może w to po prostu wierzyć, bo tak już łatwiej jest uwierzyć w to, że ta wojna trwa dlatego, że acyśmityczni oni na tym zarabiają, niż to, że jest sobie wierchuszka Rosji, jest sobie Władimir Putin i ta wojna. wojna w sumie trwa tylko i wyłącznie dlatego, że on chce, żeby ona trwała, bo Rosja celów nie jest w stanie tam żadnych, strategicznych celów nie jest w stanie osiągnąć, wykrwawia się, dostaje łupnia, wojna mimo to trwa. No to też już łatwiej jest uwierzyć w taką teorię, że po prostu jacyś mityczni oni tam zarabiają.

To nie jest to zasada. To nie jest tak, że bycie konserwatystą z automatu oznacza powtarzanie rosyjskiej narracji. Po prostu tak jest scena polityczna w Polsce przesunięta, że wygodniej jest z punktu widzenia Rosjan robić to rękami skrajnie prawicy. Ale my wiemy, że w różnych krajach czasem jest to i skrajna lewica, czy ogólnie po prostu lewica. I w Polsce takie środowiska są niszowe. I tutaj z pomocą przychodzi Anna Mierzyńska, która na portalu OKO.press opisała właśnie niejakiego Dariusza Cychola. Jak ktoś się nie interesuje środowiskami prorosyjskimi w Polsce, to mógł o nim zupełnie nigdy nie słyszeć. To jest facet, który od 40 lat lubi Rosję, tak możemy powiedzieć, od lat 80. Wielokrotnie bronił Piskorskiego, Mateusza Piskorskiego, czyli założyciela Partii Zmiana, ewidentnie prorosyjskiej. Później wyciekły maile z panem Mirza Hanianem, gdzie partia Zmiana po prostu za rosyjskie pieniądze w konsultacji z tym, że panem organizowała różne protesty.

Cychol przyjaźnił się z Loindem Spiridowem, wydalonym z Polski cudzysłów dziennikarzem, a wydalonym z podejrzeniami szpiegostwa na rzecz Rosji. Cychol, teraz cytuję Okoprens, biznesowy wspólnik. Zaraz powiem kogo. W kwietniu 25 roku został prezesem Stowarzyszenia Współpracy Polska-Rosja. Czy coś więcej potrzeba? Nie potrzeba, ale to nadal mi wszystko. W samej organizacji działa od dawna, że w lipcu 22 roku objął w niej funkcję wiceprezesa. Stowarzyszenie oficjalnie współpracuje z Rosyjskim Ośrodkiem Nauki i Kultury w Warszawie, prowadzonym przez Rosyjską Agencję Rosotrudniczeństwo. Rosotrudniczeństwo to agencja rosyjskiego MSZ, od 22 roku jest objęta unijnymi sankcjami za wspieranie rosyjskiej propagandy wojennej. Wydawać by się mogło, że no dobra, to jakby wszystko o tym człowieku wiemy, ale tu powiedziałem, że on był biznesowym wspólnikiem kogo? Zgadnij kogo. Trochę mógłbym przytulować i powiedzieć, że pewnie chodzi o kogoś ze skrajnej prawicy, ale nie, chodzi o cesarzową, Joannę Senyszyn.

Chciałbym się powiedzieć za reklamą Serków Wiejskich, Piątnicy, no bo niby gdzie? Gdzie miałby uciec Jaszczur jak nie na Białoruś? No tak, do Orbana, przepraszam, no do Orbana raczej nie, do Rosji trochę jednak. Nie, nie, Orban to może sobie przyjąć jakiegoś pisiaka typu Romanowski, ale no nie Jaszczura, nie Jaszczura, no tylko na Białoruś. Tam by ze Szmytem siedział, kanał by dostał jakiś program na ich YouTubie czy w radiu. Międzynarodowe Radio Białoruś to się nazywa. Nie wiem, czy internet jest gotowy na ten kolab, żeby Szmyt z Jaszczurem współpracował. Mogłoby się źle skończyć. Internet może nie być gotowy, a to i tak nam się może przytrafić w niedalekiej przyszłości. Dziękujemy bardzo za uwagę. To był podcast Dezinformacyjny Cebole na Torcie. Zachęcamy do dzielenia się tym odcinkiem, komentowania, udostępniania go znajomym, a także do dołączania do rosnącej grupy patronów na portalu patronite.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.