Mentionsy Mentionsy
Podcast KB
Podcast KB

022. Lemury, dieta pudełkowa, Irena Women’s Run

22.06.2024 ·1 godz 31 min · 11 rozdziałów

Dziś pogadaliśmy o karmieniu lemurów, o karmieniu nas przez katering dietetyczny (po miesiącu testów robimy podsumowanie) i o wyjeździe do Warszawy na kobiecy bieg. Poza tym newsy biegowe, Cytadela by Night, Szymon Majewski i kilka innych tematów :)

33:17 · Podsumowanie i koniec rozmowy 6

Żeby zrobić większość wypieków przed 7.30, tak? Żeby o 7.30 wsiąść na rowery, pojechać 8 km do nowego... Ta przejażdżka już była fajna o poranku przez miasto i mato. Ta przejażdżka była super. Miasto zakorkowane, a my jechaliśmy sobie rowerami. Ja się muszę powiedzieć, że zapłaciłam się straszliwie, bo jechaliśmy dość szybko, jeszcze potem musieliśmy pod środką... Znaczy nie musieliśmy, ale było szybciej, rowery pod tym... Podziemnym przejściem je przetransportować i się napociłam, bo my jechaliśmy miejskimi rowerami i mój jest dość ciężki. No ale dojechaliśmy idealnie 8.00. O 8.00 pojawił się pan z Nowego ZOO. Byłbym stał z siatą, z kaloszami.

A wszystko dlatego, żeby nas odebrać i żebyśmy o godzinie 8 chyba 2 weszli do zoo, co jest najpiękniejsze. Zoo otwiera się dopiero o 9, więc byliśmy bez ludzi w zoo. My i kilku pracowników w klatkach gdzieś tam na polanach. No i zwierzorki. I zwierzęta oczywiście. Szliśmy chyba ponad kilometr do tych lemurów. Potem tam czekała na nas pani, która też jest odpowiedzialna za karmienie. I wyobraźcie sobie, że Lemury mieszkają na wyspie, więc musieliśmy przejść przez wodę, dlatego te gumiaki. I to była taka kładka. Która była dość wąska, więc pan powiedział, że najlepiej iść nie odrywając jakby... Pan w ogóle był jakimś Robinsonem Crusoe, zdjął buty i poszedł boso przez tą wodę.

Siedział na trawie takim trochę, nie? To pan był super pracodawcą, bardzo w ogóle ciekawie opowiadał i widać, że spełniał się w tej pracy. Ale faktycznie on powiedział, że on zdejmie buty i kazał iść za sobą, żebyśmy nie zgubili tropu, bo ta kładka nie była zbyt szeroka, a jej nie było widać, no bo była pod wodą. Stan wody był trochę wysoki, bo padało. I podobało mi się, jak pan powiedział, no najwyżej się państwu naleje woda do gumiaków. I sobie myślałam, no tak, faktycznie, najwyżej to się wydarzy, ale my pojechaliśmy tam, bo miało być jakoś tam chłodniej, więc ja miałam dżinsy i sobie wyobraziłam... Jeszcze facet mówił przez telefon, żeby mieć długi rękaw na sobie, bo nie wiadomo, jak te zwierzęta... Więc wyobraziłam sobie, jak mi się ta woda naleje i będziemy wracać potem przez 7 km w cieknących dżinsach.

Ja właśnie się bałem, bo ja miałem w oczach te sceny jak na Gibraltarze, jak się na skałę wejdzie, to tam są te takie małe małpki i one skaczą i potrafią podrapać albo ukraść coś i takie nieokiełznane. I dbałem się, że też zaczną na nas skakać na głowę albo, wiesz, zaczną nas drapać jakoś. Ale nie, one były takie... Cudowne były. Po jakimś czasie przyzwyczaiły się najbardziej. Przestraszyłem się, jak w pewnym momencie nie zauważyłem, jedna obok podeszła i zaczęła mi na kolana wchodzić. A ja to widziałam, bo my sobie rozmawialiśmy, pani tam sprzątała, pan sobie siedział po prostu na trawie i opowiadał nam, a my tak też siedzieliśmy spokojnie, żeby one się nas nie bały i żeby po prostu zachowywały. Ale co było fajne, pan cały czas mówił, że zachowują się bardzo normalnie.

I potem wyszliśmy, podziękowaliśmy pani, pani poszła karmić dalsze zwierzaki, pan nas kawałek odprowadził i potem powiedział, że teraz zaprasza do zwiedzania zoo, więc to już była godzina dziewiąta, czyli dopiero co jakby otworzyły się kasy, ale my byliśmy ponad kilometr od wejścia, więc przeszliśmy sobie przez wilki, zobaczyliśmy na przykład wielkie takie, jak się tak na żywo widzi. Tak, słonie. Słonie, tygrysy sobie chodziły i naprawdę byliśmy dopiero na samym końcu minęliśmy bardzo głośną wycieczkę dzieciaków i podziękowałam sobie za to, że 5 kilometrów prawie zrobiliśmy po zoo. Więc super. To taki fajny teren, bo np. zoo w Warszawie czy nawet we Wrocławiu to są dużo mniejsze tereny, gdzie tam klatka w klatkę zwierzęta siedzą, a tutaj to jest takie jakby naturalne.

Ukształtowanie jeziora, jakieś ładne takie tereny. To jest po prostu bardzo duży teren, jest bardzo dużo zieleni, więc warto sobie tam po prostu też pójść na cały dzień, bo ja też trochę, jakby no można różne mieć zdanie o zoo, ale przez to, że tu właśnie nie ma klatka w klatkę, to nie masz tego poczucia, że te zwierzęta się męczą i siedzą w klatkach. Te ptaki tylko biedne były. No ptaki tylko były. Bo próbowały latać, a nie miały gdzie, bo były w klatkach. Tak. Sujka iberyjska najbardziej Latała sobie w kółko. A jeszcze tą taką pantkę widzieliśmy. Widzieliśmy tą pantkę. Tą taką słodką z Instagrama. I przy pantce stał Paw. Słuchajcie, jakby pantka była oczywiście daleko, a Paw po prostu sobie chodził. I zapomniałam, że jak Paw ten swój ogon... Stroszy.

51:55 · Podsumowanie i plany na przyszłość 1

Znaczy, oczywiście szanuję, bo to jest... Nie, pan w rękawiczkach domierzał, dowarzał, wagami kręcił, zapinał, przelewał. No tak, ale nie możesz być ignorantem, bo jak ktoś tutaj super ekspert jakby zrozum, to ono ma... Pan przez pięć minut ustawiał nóż na desce, żeby przekroić klientom innym jagodziankę na pół. Nie ma czasu na takie rzeczy, ciach i dalej. No ty nie masz, są ludzie, którzy cały dzień siedzą w kawiarni. Mamy również takich gości u nas, ale bardziej chodzi o to, że ja lubię espresso, to jest dla mnie włoski styl, czyli wchodzę, Giovanni, buongiorno, buongiorno, espresso, por favore i po prostu... Piję, wychodzę. Piję, wychodzę i to jest właśnie szybka kawa, a tutaj... To jest dla mnie, ja wiem, no... Bardzo długo to trwało.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.