Mentionsy Mentionsy
Podcast KB
Podcast KB

022. Lemury, dieta pudełkowa, Irena Women’s Run

22.06.2024 ·1 godz 31 min · 11 rozdziałów

Dziś pogadaliśmy o karmieniu lemurów, o karmieniu nas przez katering dietetyczny (po miesiącu testów robimy podsumowanie) i o wyjeździe do Warszawy na kobiecy bieg. Poza tym newsy biegowe, Cytadela by Night, Szymon Majewski i kilka innych tematów :)

18:41 · Opowieść o Irena Women's Run 1

No szkoda pewnie trochę tego konina. Tak. Tych pieniędzy? Jakieś tam... Pieniążków. Jakieś tam biegi siebie pewnie odbywają, no ale no co zrobisz, no miało nas nie być. No ale byliśmy na Cytadela by Night. Tak jest. I warto wspomnieć, że ponownie wygraliśmy. Tak jest. Znaczy ja wygrałem ponownie, bo ostatnio jak byłem na Wartostradzie, wygrałem teraz też, a Ty... Wygrałaś, bo wcześniej biegłaś z Hanią i z Szymonem. Park Tysiąclecia, mimo że całe życie mieszkam w Poznaniu i nie jest to daleko, to faktycznie mijałam to miejsce, nie wiem, jadąc na termy. Ale nigdy tam nie biegaliśmy. Ciekawe miejsce w ogóle, nowe ścieżki, ładnie to zrobione wszystko. Ale też tak zakręcana trasa i dodajmy, że tak, zaczyna się to o 19.

51:55 · Podsumowanie i plany na przyszłość 6

I to więcej białka objawiało się tym, że po prostu było więcej mięsnych posiłków albo więcej mięsa. Tak, ty miałaś faktycznie dużo tego mięsa. Ja przez miesiąc jadłem więcej mięsa niż przez ostatnie 4-5 lat. Zgadzam się, bo tego mięsa było faktycznie dużo i w różnych postaciach i w różnych daniach, zaczynając od śniadania, kończąc na kolacji. I tak jak na początku myślałam, że ciągle chodzę głodna, bo też nie wszystko mi pasowało, więc niektórych rzeczy nie jadłam, a że my w sumie sobie wyczyściliśmy lodówkę, to ona była pusta, więc nawet czasami nie było możliwości do jedzenia. Tak potem, koniec końców, jakby mam wrażenie, że jemy mimo wszystko więcej, bo chociażby, no my zazwyczaj jemy normalnie śniadanie, drugie śniadanie, obiad, coś pomiędzy obiadem a kolacją, co nie jest nigdy, nie wiadomo jak dużym, to nie jest jakby, zazwyczaj nie jest to jakieś tam super danie i potem kolacja, która też często jest albo

Pomyłka, mieliśmy ten sam podwieczorek. U mnie było około 350 kalorii, u Marcina około 450 kalorii i zważyliśmy, moje danie było cięższe, jakby było większe, więc się chyba pomyliły naklejki. Więc to też może świadczyć o tym, że te wyliczenia kaloryczności były takie na oko mniej więcej 2000 dziennie, a to może być 2300 albo 1800. Tak. Tak jak mówiłam, te wszystkie dania wege, dużo było jakichś takich tam placuszków warzywnych. Pieczona owsianka, którą można gwoździe było wbijać. Pieczona owsianka, tak. Te wszystkie placuszki się rozwalały podczas podgrzewania. Te kuleczki, jakieś takie miałaś na przykład klopsiki z jakiegoś warzywa i to była jakaś papka.

To się po prostu, jak to odgrzewałam, no bo to odgrzewałam, bo nie będę jadła zimnego, to z tego się po prostu robiła na patelni jedna wielka papka. Więc to... Sami wiecie jak, przynajmniej dla mnie, jak jem. Ważne jest też, jak to danie wygląda i od razu ono fajnie smakuje, jak masz coś ładnego ponakładane na talerzu. A tu po prostu była jedna wielka kupa, naprawdę. To była taka breja jak dla małego dziecka. No nie, nie, nie. Marcin i tak bardzo długo jeszcze bronił, bo ja dość szybko, można powiedzieć, że jestem wybredna w takich tematach, ale dość szybko jakby odkryłam, że to absolutnie nie jest dla mnie. Mnie też bardzo, bardzo dręczył ten temat plastiku.

Nie, nie, nie. Po prostu czuliśmy to, jak jemy po swojemu, czujemy to inaczej. I to nie, że pikantę i nie da się tego przełamać, tylko po prostu później zjadasz normalnie, w miarę ma to jakiś smak, a po chwili tam się jakieś aktywują treści żołądkowe, enzymy, nie wiem, i zaczyna palić, bekać, cofać i przez trzy godziny czujesz nieprzyjemny smak w ustach. Tak, więc jestem bardzo wdzięczna, że mogliśmy to przetestować. Dziękuję bardzo, ale my lubimy być szczerzy i nie ściemnie. Te smaki się nudziły, jałowe były. Po prostu te smaki były jałowe i nudziły się. Momentami właśnie mnie to obrzydzało, że to danie się zrobiło jedną wielką pulpą i to nie jest ładne i to nie jest smaczne.

Dostarczyłam skarpetki. A ta Weronika. Więc liczę na to, że skarpetki Cię poniosą i trzymam kciuki. I chciałam jeszcze pozdrowić Hanie, bo ja sobie to wpisałam w notatki, że w ramach rzeczy, które się wydarzyły, że Hania została wicemistrzynią amatorek na dystansie jednej mili w Warszawie w zeszłym tygodniu. Także piękne osiągnięcie. I to opłacało się tyle jechać na minę? No właśnie. To mój tata zawsze tak mówił, jak gdzieś jechaliśmy na jakąś piątkę, oczywiście to był żart, bo on wiedział, ale mówi, tyle wam się chciało jechać, to dłużej tam... Jedziecie niż biegniecie, ale gratulacje, Haniu, jeszcze raz. Już mówiłam sto razy, ale fajnie się to obserwuje, twoją pozytywną zajawkę na te właśnie krótkie dystansy.

Zobaczymy, ile jutro pobiegnie cztery setki. Tak, tak, tak. Jutro Hania biegnie też, więc będziemy mierzyć jej czas. To był 22. odcinek. Tak jest. Liczymy na to, że 23 już niedługo. Postaramy się znowu wrócić do faktycznie regularności, żeby raz na tydzień było, bo już nawet dzisiaj... Ja jeszcze na zakończenie sprawdzę... A zapisałaś się na Walencję? No nie. No miałaś się zapisać. 4856 na liście oczekujących na Walencja Maraton. No to już jestem... Pniesz się do góry. Pnę się. No z tygodnia na tydzień o kilka oczek się pnę. Do grudnia może się dopnę. Tak, jeszcze chciałam powiedzieć, że kilka osób też mi jeszcze powiedziało, dzisiaj była to Maria, a ostatnio pisała o tym też jedna słuchaczka, że już nadrobiła nasze wszystkie podcasty, przez to, że teraz nasza regularność była mniejsza, więc jak już nadrobiliście, to teraz będzie można... To ciach, kolejne półtorej godzinki.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.