Odcinek 064 – Listy Świętego Mikołaja i Wojna Rohirrimów
Święta tuż tuż, więc czas na Listy Świętego Mikołaja - najbardziej świąteczny fragment twórczości Tolkiena. Dodatkowo w drugiej części, na świeżo opowiemy Wam nasze wrażenia z kinowej premiery Wojny Rohirrimów!
Ale oczywiście nie jesteśmy w naszych działaniach sami. Jest z nami Nikodem, który odpowiada za edycję dźwięku, a także Ola, która pomaga nam w obsłudze mediów społecznościowych. Sama zaś gospoda pod Zielonym Smokiem to miejsce przyjazne wszystkim podróżnikom i podróżniczkom. Tutaj będziecie mogli wspólnie z nami przewędrować przez niezwykle obszerną oraz ogromnie bogatą twórczość profesora Johna Ronalda Rola Tolkiena. ponieważ analizujemy jego teksty po kilka kapitów w każdym odcinku. Zagłębiamy się w historię, poszukujemy ciekawostek oraz humorystycznych wątków. Sprawdzamy też, jak nasze rodzime tłumaczenia dzieł profesora wypadają pomiędzy sobą, czy też w porównaniu do oryginalnego tekstu. W naszych rozmowach posiłkujemy się w dużej mierze już istniejącymi materiałami, które tworzą bardzo pokaźny Tolkienosbiór, czyli bazę książek, na których się koncentrujemy, szykując każdy odcinek.
Przez adaptację, tak. Ale zanim to wszystko, to mamy jedno ważne ogłoszenie. Dokładnie, bo czas przedstawić nową pracownicę gospody. Słuchajcie, z ogromną przyjemnością chcieliśmy ogłosić, że od teraz dołącza do składu zespołu Elficka Księżniczka w postaci Oli, znana w internecie jako Pointy Eared. Jeśli pamiętacie zeszłoroczny dzień czytania Tolkiena, Ola była właśnie wtedy z nami i od tamtego czasu utrzymujemy stały kontakt. Na jej Instagramie powstaje zaś regularnie doskonały kontent zarówno tolkienistyczny, jak i książkowy ogólnie. Słuchajcie, a teraz zaś te cudowne, piękne i merytorycznie fachowe posty spod ręki Oli będą zdobić także nasze media społecznościowe.
Także śledźcie naszego Instagrama i Facebooka. No i dodam też, że Ola jest moderatorką na naszym kanale discordowym, przeznaczonym dla patronów i dla patronek, na który serdecznie zapraszamy. Myślę, że można powiedzieć, że w sumie codziennie tam rozmawiamy o różnych rzeczach, więc mamy całkiem... Dzieje się codziennie. Tak, mamy całkiem aktywną społeczność tam. Comiesięczny dostęp do naszego Discorda jest możliwy od najniższego progu na Patronite, czyli w cenie, no można powiedzieć, jednej kawy na kawiarni. W cenie jednej kawy macie już dostęp do Discorda, który daje też no po prostu różne ciekawe informacje, dyskusje i tak dalej. Kończąc to przedstawienie, Ola, szpiczasto ucha, witamy na pokładzie.
Ale to taka ciekawa historia, bo Ola jest jakby elfką, tak? Mamy Nikodema, który ewidentnie jest jakby powiązany emocjonalnie z krasnoludami. No i tutaj małe wtrącenie prosto z kuchni. Otóż korzenie mam ewidentnie elfickie, w zgodzie z naturą, lasami i górami, a wśród krasnoludów mam po prostu kumpli, nawet w prawdziwym życiu, ponad podziałami, także pozdrawiam wszystkich i życzę miłego słuchania w dalszym ciągu. No i teraz pytanie, kim jesteśmy my? Czy hobbitami, skoro prowadzimy gospodę w sercu hobbitonu, czy jesteśmy może ludźmi? Kim ty jesteś? No bo myślę, że możemy mieć zupełnie... Po tylu latach małżeństwa?
To jest ważne pytanie. Jesteśmy śmiertelnikami na pewno. A czy ludźmi, czy hobbitami? To ciężko powiedzieć. Ja mam metę 83. Ja nie powiedziałabym. Ja nie wiem, czy nie jestem elfką. Tytułujesz się jako Goldberry. To może jesteś Złotą Jagodą? Ja jestem Tomem Bombadilem. Może być, może być. Nawet pasuje. Chociaż mieliśmy już jednego Toma Bombadila. No właśnie. Więc nie wiem, czy może być dwóch. Ale to tak, dałby szansę, podzielimy się tym Tomem Bombadilem, szczególnie, że ja też lubię Toma Bombadila, więc myślę, że... Tak, jeśli Sławek nas słuchasz, to musimy to przedyskutować. Dokładnie. Dobra, słuchajcie. Skoro święta, to jak co roku w naszej gospodzie listy świętego Mikołaja. Mamy w tym roku dla was dwa dłuższe fragmenty, bo z roku na rok listy były wysyłane coraz bardziej obszerne, że tak powiem.
I odwraca historię jakby w drugą stronę, że przecież Mikołaj już jest stary, nic nie pamięta i nic nie ogarnia i musi mu pomagać. Więc to jest takie fajne, że w tym liście dwie postacie piszą swoją wizję tej samej historii, prawda? Tak, no i Niedźwiedź Polarna podsumowuje, że musi iść pomagać pakować prezenty i kończy pozdrowieniami dla chłopców. Jest też taki moment właśnie wrzucenia tej historii, że być może wasze ciasteczka się nie pogniotły, czyli takie nawiązanie, że może prezenty, które trafią do Anglii będą okej. Tak, takie nawiązanie do tego, co ma się wydarzyć właśnie jest też ciekawe. No i myślę, że bardzo fajne dla dzieci. Fajny, świetny list. A teraz przejdziemy do drugiego, tak? I drugi list będzie czytała Kasia. Tak, list z 1927 roku.
Uwielbia wszystko ze śliwkami. Człowiek z Księżyca jak zwykle miał zimne palce i za namową niedźwiedzia polarnego dla rozgrzewki zagrał w pstryczki. Oczywiście poparzył się, potem oblidzał palce, potem posmakował koniak, którego niedźwiedź ciągle mu dolewał, a w końcu zasnął na sofie. Zszedłem do piwnicy, by upiec ciasteczka, a on spadł na podłogę. Niegrzeczny niedźwiedź wepchnął go pod sofę i zupełnie o tym zapomniał. Człowiekowi z księżyca nie wolno na całą noc schodzić na ziemię. Tym razem jednak to zrobił. Nigdy wcześniej nie opiekowałem się człowiekiem z księżyca. Byłem dla niego bardzo miły i świetnie mu się spało pod sofą. Następnego dnia po podwieczorku do domu wpadł nagle śniegowy człowiek, wtedy jeszcze cały, z krzykiem, że księżyc gaśnie.
Nie udało mi się dojść do tego, kto w tym roku odwiedzał Tolkiena, więc jeśli wiecie, to możecie nam napisać. Nie wiem, czy to jest właśnie nawiązanie do faktycznej wizyty kogoś z Islandii u Tolkienów, czy po prostu do tego, że Tolkien inspirował się też islandzką kulturą, literaturą i tak dalej. Ale jeśli wiecie, to zapraszamy do komentowania. Tak, no i tak jak napisał św. Mikołaj, w związku z tym, że było ciemno, list nie ma wiele obrazków, bo to jest fakt. Pozostałe listy albo te wcześniejsze na pewno były bogato ilustrowane, natomiast ten był raczej tylko pojedynczy. Tak, jest tylko jedna ilustracja, która jest ciemna. No i Mikołaj standardowo kończy pozdrowieniami dla całej rodziny.
Dla tych, którzy będą słuchali nas w przeszłości. Byliśmy w kinie 11 grudnia, a 13 grudnia nagrywaliśmy ten odcinek, więc tak wygląda ten układ chronologiczny wydarzeń, jakie doprowadziły do tego, że możemy wam o tym opowiedzieć. Byliśmy w kinie na wersji oryginalnej, czyli angielskiej i nie było tam żadnych ani napisów, ani niczego innego w innym języku, więc znamy tylko tą wersję póki co. Nie umiemy wam nic powiedzieć na temat polskiej wersji. Jeżeli została jakkolwiek przetłumaczona dobrze czy źle, to nie wchodzi w nas zakres wiedzy na chwilę obecną. Może zanim przejdziemy do szczegółów, jednym zdaniem, podobała ci się? Tak. Mi też. Tak. Dobrze, to teraz usłyszycie, czemu nam się podoba.
Tak można powiedzieć. Co mi się podobało, to jest ta sama piosenka żałobna, którą śpiewała Eowina, tylko ona jest dużo dłuższa. I takim bardziej dramatycznym głosem śpiewa, naprawdę? Tak. I nie wiem, kto to śpiewa. Mi się wydaje, że to była ta aktorka, która grała tą, powiedzmy, służącą Harry, tak? Ta, która... Owen? Owen. Tak, Owen. Być może. Tak mi się wydaje, że to ten głos jest. Natomiast ja osobiście mam jeszcze trochę zarzutów co do efektów dźwiękowych. Pewnie to też jest jakby typowe i charakterystyczne dla anime, filmów anime, ale na przykład chociażby takie bujki typowe, kiedy gdzieś tam postacie naparzają się pięściami, to te odgłosy uderzeń pięści w ciało czy cokolwiek są takie bardzo selektywne i takie bardzo jakby...
Bo tutaj jednak te nawiązania były ewidentne. Bardzo dużo jest tych momentów, prawda? Jest ten moment, kiedy Hera z Owens, tą swoją służącą, wyjeżdżają z Edoras. To jest też ten sam moment, który mieliśmy w filmie, kiedy Aragorn wyruszał na ścieżkę umarłych i dołączali do niego gimni z Legolasem. Dokładnie jakby ta sama sytuacja, ten sam układ postaci i I prawie, że te same słowa włożone w usta. Także to są takie momenty, które ciężko powiedzieć, jak je ocenić. Czy ocenić jako, że dobrze, że tak zrobili, czy źle, że tak zrobili, nie? Dla mnie to jest takie, o Boże, znowu. Tak, no chyba tak. Więc ani w sumie negatywne, ani pozytywne, ale się powtarza. I dla mnie, ja ogólnie polecam film i myślę, że warto zobaczyć.
Też mi się przyjemnie oglądało. Dla mnie jedyną rzeczą, którą może byłam trochę rozczarowana, bo liczyłam na trochę inne rozwinięcie historii, była fabuła i ten motyw tej nieudanej miłości, tego, że... To takie typowo... Tego, że mężczyźni biją się o rękę kobiety, która wcale nie chce wyjść za mąż. No jakby bardzo taki standardowy, bym powiedziała, motyw prowadzony. No i też chyba tak patrząc na fabułę po całokształcie, to wydaje mi się, że jest bardzo liniowa, bardzo ewidentnie i czytelnie zmierza do jednego i tylko jednego końca, prawda? Można nawet nie znając historii, ci z was, którzy oglądali będą oglądali ten film, a nie znają historii, to myślę, że już po pierwszych paru fragmentach czy pierwszych piętnastu minutach będą wiedzieli, do czego zmierza ta historia i jak się skończy, jakie będą te główne motywy.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.