Odcinek 064 – Listy Świętego Mikołaja i Wojna Rohirrimów
Święta tuż tuż, więc czas na Listy Świętego Mikołaja - najbardziej świąteczny fragment twórczości Tolkiena. Dodatkowo w drugiej części, na świeżo opowiemy Wam nasze wrażenia z kinowej premiery Wojny Rohirrimów!
Mniejszość japońska. Cała dzielnica jest japońska. I tylko oni byli, no wiadomo, Niemcy pewnie pójdą na wersję niemieckojęzyczną, więc nie było ich tam zbyt dużo, ale dużo ludzi właśnie było... Takie wrażenie nasze było, że byli fanami bardziej reżysera tego filmu niż Tolkiena, czyli bazy do stworzenia całej historii. No niemniej, wiadomo, każdy ma swoją opinię, to są nasze, my nie jesteśmy fachowcami od kina ani od anime, więc mówimy tylko to, co myślimy jako zwykli odbiorcy. Przejdźmy do działu zatytułowanego muzyka. Tak, no i samo rozpoczęcie filmu to jest nawiązanie do Howarda Shore'a, czyli do motywów z Władcy Pierścieni, z filmów Jacksona i przeplatają się te motywy, ale nie są takie ewidentne, bym powiedziała.
Jest to jakoś tam, moim zdaniem, fajnie zbalansowane z nową muzyką, nowymi jakimiś piosenkami. Więc jest nawiązanie, ale jest też sporo nowej muzyki, no i jakby całość super się komponuje, moim zdaniem, z filmem. Bardzo się przyjemnie tego słuchało. Tak, muzycznie jest fajnie to zrobione. Te wykorzystane elementy właśnie z trylogii Jacksona fajnie są wkomponowane w to, co się wydarza, a muzyka oryginalna stworzona na potrzeby tego filmu jakby dodaje swoje, nie jest przeszkadzająca, I na pewno myślę, że nie będzie z tego takich hitów jak z adaptacji Jacksona i z muzyki stworzonej przez Howarda Schola, ale jest to muzyka, która na pewno nie przeszkadza.
zbyt intensywne. O, tak bym to powiedział. Przeszkadzało mi, powiem szczerze. Natomiast inne efekty są typowo bajkowe. Jeżeli ktoś strzela z łuku, to przez pewien moment słyszymy tylko świst strzały. Wiadomo, że w realnym świecie tego by nie było. Strzelibyśmy wszystko naokoło i świst strzały, a nie tylko świst strzały. Dobra, to może co? Jakieś ogólne podsumowanie, Kasia? Ja mam taką swoją jedną opinię na temat tego filmu. Wydaje mi się, że tutaj jakby, wiadomo, Peter Jackson maczał w tym palce i to bardzo mocno wraz z swoją całą ekipą. Fran Walsh czy Filipa Boyens byli też zaangażowani w produkcję tego filmu, czyli osoby, które były też odpowiedzialne za chociażby trylogię Władca Pierścieni filmową i wydaje mi się, że jest bardzo dużo nawiązań, bardzo dużo nawiązań do Jacksonowej wizji
I czasami mam takie wrażenie, że to jest adaptacja Jacksona, a nie adaptacja Tolkiena, tak? Czyli mamy jakby podstawą i głównym bazą do stworzenia historii było to, co stworzył Jackson. To jest być może zaleta, bo nawiązali do dobrej adaptacji Jacksona, czyli tej właśnie dotyczącej władzy pieszcienia, a nie dotyczącej Hobbita, czy... Czy nie popełnił też błędów takich, jak popełnił Amazon w swojej historii, tworząc w ogóle jakby wszystko na nowo, ale częściowo źle. Więc to ma swoje zalety, ale wadą jest to, że jest to czasami takie trochę nachalne moim zdaniem. To jest takie ewidentne, że niektóre te sceny po prostu wyciągnięte z Jacksona. No i właśnie, to druga rzecz, o co Kasia powiedziała, te sceny. Jest bardzo dużo scen takich samych.
Jest moment, kiedy pamiętacie, jak Legolas samodzielnie pokonuje jednego Mumakila w bitwie na polach Pelnor. Tu jest taka sama scena, której bohaterem jest syn Helma, Halet. Mamy też sceny, kiedy jest taki moment wyciągnięcia miecza przez Herę, która jest identyczna ze sceną, kiedy Elrond w namiocie w Dunharrow przekazuje miecz Andurila Aragornowi. Jest to dokładnie ta sama scena. Ta scena była też w Pierścieniach Władzy. Tak, była w Pierścieniach Władzy, dokładnie. Fajnie by było obejrzeć jakąś adaptację władcy, czy ogólnie Tolkiena, która nie ma żadnych nawiązań do Jacksona. Ja wiem, że oni to pewnie robią pod kątem marketingowym, ale chciałabym zobaczyć jakąś, która jest zupełnie coś nowego.
Także ci, którzy wiedzą, to od razu się domyślą, a ci, którzy nie wiedzą, to właśnie im powiedzieliśmy, zaspoilerowaliśmy. Kasia już powiedziała, czy warto? Tak, warto. To była opinia Kasi. Moja jest podobna. Warto, oczywiście warto obejrzeć tą adaptację, nawet po to, żeby mieć własną opinię na ten temat. Natomiast nie jest to zła adaptacja. Są gorsze adaptacje Tolkiena na rynku, że tak powiem, więc tutaj myślę, że znajdziecie miejsce w środku stawki, powiedzmy, po obejrzeniu tego filmu. Tak ja znajduję przynajmniej. Jest na pewno powyżej tych, o których nie mówimy, a poniżej trzy filmowej adaptacji Władcy Pierścieni Petera Jacksona. Jest tuż poniżej tego dzieła Jacksona.
Dokładnie. Nie ma elfów. Nie ma elfów. Ale tak czy inaczej polecamy Wojnę Rohirrimów. Warto zobaczyć coś nowego, coś świeżego, mimo tych nawiązań do Jacksona. Tak. Słuchajcie, no i zmierzamy do końca tego odcinka. No dużo naszych opinii usłyszeliście i dużo naszych takich przemyśliwań takich na bieżąco, które powstały w trakcie nagrywania. Nawzajem chyba się tu uzupełnialiśmy pod tym względem. Tak jak mówiliśmy, film jest warty obejrzenia, listy Tolkiena zawsze są warte czytania. Mieliśmy świetne dwa listy w tym odcinku, za rok kolejne przed nami, także dziękujemy Wam i to by było na tyle, jeśli chodzi o dzisiejszy odcinek. Dziękujemy jeszcze raz za czas spędzony z nami pod Zielonym Smokiem w tym wyjątkowym odcinku świątecznym i oczywiście pamiętajcie, że czekamy we wszystkich mediach na Wasze komentarze i pytania.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.