Mentionsy Mentionsy
Pierwsza Młodość
Pierwsza Młodość

Pierwsza Młodość #152

07.11.2025 ·1 godz 5 min

Ostatnio jestem na krawędzi, jest mi trudno, zatem dzisiaj jest opowieść o tym, co ludzie robią, jak się czują, jak mogą być zmanipulowani, gdy do tej krawędzi dojdą…Brzmi tajemniczo? I dobrze. Ten podcast powstaje dzięki Patronite: https://patronite.pl/karolinakp 0:00:00 Intro 0:04:59 Dom dobry 0:23:46 Reportaż Michała Janczury 0:42:19 Heweliusz 1:00:12 Outro

Bardzo Wam polecam. On jest na Wirtualnej Polsce na YouTubie i jest też na Audiotece. I to jest opowieść, no generalnie, no jak sama nazwa wskazuje, o tych różnych szarlatanach, którzy pojawiają się wszędzie w przestrzeni publicznej. A ostatnio w związku z rozmową Ury Manowskiego pojawiły się takie głosy, że w ogóle kto tych ludzi zaprasza. No to ja chciałam powiedzieć, że pan Zięba był pana żurnalisty, więc proszę bardzo, morda w kubeł. Od miesięcy, od lat narasta zainteresowanie tak zwanego mainstreamu różnymi osobami, które kiedyś były gdzieś na obrzeżach nauki szczególnie, a teraz wchodzą do mainstreamu i na przykład u takiego żurnalisty, czy u Rymanowskiego opowiadają różne swoje banieluki. Banieluki skąd wiemy, bo ludzie umierają. I na przykład właśnie to, co robi Wirtualna Polska, śledząc historię pewnego Oskara D, no dotarła do prokuratury i prokuratura, słuchajcie, sprawa Oskara D, za chwilę wam opowiem dwa słowa na ten temat, ale słuchajcie, wirtualnej polscy dziennikarze dotarli do akt tej sprawy.

Ta sprawa zaczęła się zimą tego roku, Oskar D został aresztowany, no i zaczęto przesłuchiwać ludzi, prokuratura wzięła się bardzo mocno do roboty i słuchajcie, prokuratura pozwoliła przejrzeć wirtualnej polscy akta toczącej się jeszcze sprawy Pozwoliła dlatego, że chodzi o to, żeby pokazać opinii publicznej hipokryzję ludzi podających się za uzdrowicieli. Bo to jest myślę bardzo ważne, dlatego że sami to widzicie pewnie dookoła siebie, wystarczy założyć biały kitel albo niebieski stetoskop na szyję i od razu jesteśmy lekarzem. A jeszcze do tego, kiedy wypowiadamy się do kamery w sposób dość autorytarny, no to każdy się prawie da na to złapać. No niestety tak jesteśmy skonstruowani. Mamy w kleju, wbity do głowy obraz lekarza w kitlu i może sobie pan Ziutek albo pani Hela w czasie wolnym z chęcią zarobienia pieniędzy założyć taki kitel i udawać lekarza.

No błagam. No i teraz się okazuje... że Wirtualna Polska zrobiła kolejny bardzo dobry tekst. Tekst, który opowiada o tym, co jest w tych aktach. Ja Wam nie będę wszystkiego czytała, nie po to tutaj jestem, ale przede wszystkim musicie mieć świadomość, że pan Oskar D., chyba wiecie o kogo chodzi, rozsyłał pacjentom te same rozpiski suplementów bez względu na dolegliwości. On miał taki szablon, kopiuj i wklej. I to już wiadomo, prokuratura to odkryła. Mało tego. Zalecał chorym zażywanie leków weterynaryjnych, bo jego znajomy twierdził, że działają. Ja tego nie weryfikowałem, wyjaśniał w prokuraturze. To są cytaty z akt w prokuraturze, tego nie wymyślił jakiś dziennikarz. Mało tego, założył farmę fikcyjnych kont, by zachwalać samego siebie oraz zastraszać niezadowolonych klientów. To był wątek, który się pojawił w tych zimowych materiałach, które wyszły na temat pana Oscara i nie tylko, bo generalnie zakładanie ferm

fikcyjnych kont w celu zachwalania samego siebie w internecie. To nie pierwszy Pan Oskar wymyślił, to różne firmy, różne korporacje to wymyślają. No kto Boga temu zabroni? To nie jest takie trudne wbrew pozorom. Ja dostałam całkiem niedawno propozycję zrobienia czegoś takiego i w ogóle zatkało mnie. No i słuchajcie, to śledztwo prowadzone przez prokuraturę ewidentnie potwierdza wszystko to, do czego dotarła wirtualna Polska. Do tego jeszcze udało się zabezpieczyć jakieś pieniądze, kilkaset tysięcy złotych na wypłatę za dość uczynień dla osób poszkodowanych, bo tych poszkodowanych słuchajcie jest bardzo dużo. A teraz cofnijmy się na chwilę do lutego 2025 roku, bo to jest początek materiałów, pojawienia się materiałów na wirtualnej Polsce w związku z panem Oskarem D. I ja pamiętam, jak to wybuchło, jak oni zaczęli puszczać te materiały u siebie.

I no, to jest wielki portal z ogromnymi zasięgami. Zrobili ogromne dziennikarskie śledztwo. No i słuchajcie, okazało się, że jak puścili to swoje śledztwo, ten serial Szarlatan, audioserial Szarlatan, tak to się nazywa, wystarczy, że to wpiszecie na YouTubie, okazuje się, że zaczęły się do nich zgłaszać, do nich i do prokuratury, kolejne osoby, które czuły się poszkodowane przez działalność tego pana Szarlatana, Wśród nich jest pani, która kilkadziesiąt dni walczyła na ojomie o życie, słuchajcie, więc to nie są jakieś, wiecie, że ktoś wypił wybielacz do kibla, tak jak kiedyś w pandemii, nawet Trump to mówił, że trzeba się napić jakiegoś, już nie powiem jak to się nazywało, ale że to generalnie zniszczy zarazki. Posłuchajcie może fragmentu serialu Szarlatan, to jest odcinek drugi, on jest na YouTubie, bo to jest opowieść, jak po prostu dziennikarz wirtualnej Polski, Michał Janczura, udał się do miejscowości, gdzie mieszkał pan Oskar, po prostu postanowił pogadać z sąsiadami, tak zwane rozpytanie, no to jest coś, co dziennikarze robią.

Posłuchajcie, to jest fragment odcinka drugiego serialu, audioserialu Szarlatan, o działalności pana Oskara. Proszę bardzo, usiądźcie wygodnie, bo... No, muszę przyznać, to robi duże wrażenie, aczkolwiek nie jest dla mnie jakimś wielkim zdziwieniem. Proszę bardzo. Krajową 27 z Zielonej Góry jechałem nie więcej niż pół godziny. Dobra, jest tabliczka Nowogród Bobrzański. Ochotnicza Straż Pożarna. Nowogród Bobrzański ma 5 tysięcy mieszkańców. Maleńkie miasteczko, głównie niskie domki jednorodzinne. Mnie interesował jeden adres na obrzeżach tego miasta. Jest hala sportowa, więc kręcamy w lewo. Z dokumentacji wynika, że to tu swój biznes zarejestrował Oskar Dorosz i tu go prowadzi.

Jest nazwisko Dorosz nad... Okazuje się, że siedziba firmy to nic innego jak dom rodzinny Doroszów. Cicha uliczka, niedaleko szkoła, duży plac zabaw. Nie ukrywam, liczyłem na to, że może zastanę go w domu, że wreszcie będę miał szansę zadać kilka pytań. Na maile, telefony nie odpowiadał. Do trzech razy sztuka. Czekałem kilkadziesiąt minut. Liczyłem, że ktoś się pojawi. Próbowałem kilka razy dzwonić, ale nikogo nie było na miejscu. Przeszedłem się po okolicy i popytałem okolicznych mieszkańców, co wiedzą na temat sąsiada. Dzień dobry. Przepraszam, że nachodzę, ale nietypowa sprawa.

Niektórzy nic nie wiedzieli. Jak mówiłem, że został internetowym uzdrowicielem, to robili wielkie oczy. Że jak to ten maleńki Oskarek? To jest jego dom, jego rodziny? Tak, rodziny. I on tutaj bywa często? No bywa. Zupełnie przypadkiem trafiłem na sąsiada, który coś tam słyszał, ale sam niewiele wie, za to ma dzieci, które wiedzą i to sporo, bo niedawno chodziły z Oskarem Doroszem do szkoły. Oskar zawsze był takim swaniaczkiem, zawsze miał wójną wyobraźnię, wypożyczał auta w wypożyczalni, szpanował, stwierdził, że to jego. Trafiam też na sąsiadów, którzy doskonale wiedzą, co Dorosz robi. Oczywiście proszą o anonimowość, bo się boją reakcji jego samego i rodziny. Dlatego zmieniłem ich głosy. Taki grudniarz, przecież go znamy dobrze, przecież on taki wszędzie, gdzie tam, przy okna, gdzie on nie pracował, tam ten.

A teraz wielce jest neuropatą, bo dla dwóch gimnazjów skończył, nie? Nie był na studiach? Koleżanki ze szkoły Dorosza chętnie opowiadają, czym się wcześniej zajmował. No i teraz o co chodzi z panem Oskarem, gdybyście nie wiedzieli, to jest pan, który ma 25 lat i który nie ma wykształcenia medycznego, ale to nikogo dzisiaj nie dziwi, bo każdy może dzisiaj dawać rady zdrowotne w internecie. Pandemia otworzyła drzwi do przeróżnego rodzaju historii, ludzi, karier. Wiecie, celebrytka siedzi, dostała brief z jakiejś firmy PR-owej i coś tam opowiada do kamery i wszyscy jej wierzą.

Ale ja wychodzę z założenia, że jak macie tyle pieniędzy i macie tyle determinacji, żeby wydawać na nie wiadomego pochodzenia suplementy pieniądze albo tak zwane leki, bo nazywane to też jest lekami, no to jest to wasz problem. Szkoda tylko, że potem możecie chorować, a niektórzy mogą na przykład umrzeć. Co ciekawe, prokuratura przez jakiś czas w ogóle, mając nawet dowody na pana Oskara, nie wykonywała żadnej czynności, ale w końcu, tak jak rozmawiała z przedstawicielami prokuratury Wirtualna Polska i Michał Janczura, no wiedzą, że to nie było zbyt mądre, to jest eufemizm i mają świadomość, że to był duży błąd i to śledztwo teraz jest traktowane bardzo poważnie. Tam są w tych tekstach, ja to wyślę wszystko patronom, bo tego jest naprawdę strasznie dużo w internecie i wirtualna Polska poświęciła temu wiele czasu i wiele energii i bardzo dobrze, bo są przykłady ludzi, którzy niestety stracili życie.

No i teraz słuchajcie, jest nowy tekst, tekst świeżutki, który właśnie jest opowieścią o tym, co dziennikarze wirtualnej Polski, Michał Janczura przede wszystkim, odkryli w aktach prokuratury. No i się nagle okazuje, słuchajcie, że na przykład ja nie byłam za bardzo zorientowana w tym, jak reklamuje się pan Oskar i generalnie co tam pisał do swoich fanów, ludzi i tak zwanych pacjentów, ale on na przykład opowiadał, że jest na diecie keto i zabraniał im jeść, zabraniał ludziom, mówił, żeby nie jedli bułek, No nie daj Bóg jeść na przykład jakieś jedzenie z fast foodów. Czasami mówił, że nawet warzywa są niezdrowe, a okazuje się, że z rachunków, bo on był bardzo sprytny i wszystko sobie zapisywał na firmę. Z paragonów wynika, że on się regularnie zajadał i stołował w fast foodach.

Mają też prokuratorzy wyciągi z jego rachunków bankowych. Więc po pierwsze, to jest takie niby małe kłamstewko, ale wiecie, no... Jak się robi takie pieniądze jak ten pan, po kilkanaście tysięcy w tydzień, jak według dowodów zebranych przez prokuraturę, no to by wypadało, nie wiem, tak mi się wydaje, ale jakaś pewnie głupia i naiwna jestem, to wypadałoby jednak trzymać gardę i zachowywać się tak, jak się innym nakazuje. Tam jest więcej historii, między innymi, słuchajcie, okazuje się, że jego rodzina... wcale nie poddawała się tym terapiom, które on serwował ludziom za ciężkie pieniądze, wyobraźcie sobie. Bowiem pan Oskar zarabiał miliony strasząc ludzi lekarzami, mówiąc, że lekarze nie potrafią leczyć, że w ogóle zabijać ludzi, podważając ich kompetencje notorycznie.

No ale słuchajcie, w tym samym czasie medycy, medycyna, z której tak on szydził i ją oczerniał, ratowali jego rodzinę. Jego ojciec między innymi zeznał, syn nie leczył. Nie leczył również żony, ani członków rodziny. Moja żona chorowała, miała pobierane próbki, miała biopsję, leczyła się u lekarzy w Polsce. Czyli w momencie, kiedy jego pacjenci, między innymi ta pani Ewa, którą opisuje Wirtualna Polska i cała jej historia wstrząsająca jest opisana, więc kiedy pani Ewa, klientka pana Oskara, za jego namową zrezygnowała z biopsji i leczenia onkologicznego, matka pana Oskara zrobiła sobie biopsję i korzystała z pomocy lekarzy. No jeżeli to się nie nazywa hipokryzją, to nie wiem, co się nazywa. W tym tekście na Wirtualnej Polsce są także fragmenty rozmów pana Oskara z jego narzeczoną.

nazwijmy rzecz po imieniu, żerują na ludziach paliatywnie chorych, śmiertelnie chorych, którzy wiadomo, że żeby obniżyć, trochę zmniejszyć ból, który nie daje im żyć, nie daje im funkcjonować, są gotowi wydać wszystkie pieniądze. I ta historia pana Oskara, którą opisuje Wirtualna Polska i teraz pojawił się ten ostatni tekst, bardzo mocny, wstrząsający, naprawdę czyta się go i chce się płakać. Mi się naprawdę w pewnym momencie zrobiło, prawie się popłakałam, nie tylko dlatego, że mam teraz taki okres, że dużo płaczę, ale po prostu czytałam, jak oni cynicznie odnoszą się do tych ludzi, dzięki którym żyli na jakiejś totalnej stopie w ogóle życiowej. Stać ich było praktycznie na wszystko. Oni wiedzieli, że oszukują tych ludzi. To nie jest tak, że to się stało przypadkiem. W pewnym momencie pan Oskar mówi, że on chciał zarobić pieniądze, to trzeba było iść, kurde, do normalnej pracy.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.