Mentionsy Mentionsy
Pierwsza Młodość
Pierwsza Młodość

Pierwsza Młodość #152

07.11.2025 ·1 godz 5 min

Ostatnio jestem na krawędzi, jest mi trudno, zatem dzisiaj jest opowieść o tym, co ludzie robią, jak się czują, jak mogą być zmanipulowani, gdy do tej krawędzi dojdą…Brzmi tajemniczo? I dobrze. Ten podcast powstaje dzięki Patronite: https://patronite.pl/karolinakp 0:00:00 Intro 0:04:59 Dom dobry 0:23:46 Reportaż Michała Janczury 0:42:19 Heweliusz 1:00:12 Outro

Gdy na dodatek odbywa się to w hali, która jest wybudowana za pieniądze gliwiczan, to jest mi po prostu wstyd. Impreza miała się odbyć w Arenie Zero, pięknej, monumentalnej hali należącej do miasta Gliwice. Prezydent Gliwic twierdziła, że nic nie może zrobić. Wstydzę się tego, że moi poprzednicy podpisali taką umowę na zarządzanie tą halą, która nie daje mi żadnego narzędzia. Skoro więc konferencja ma się odbyć... Postanowiłem, że pojadę na miejsce. Różne są drogi docierania na krawędź. Niektórzy chorują, niektórych boli, inni mają przemoc w domu, a jeszcze inni po prostu włączają pewnego dnia o świcie radio i tam się okazuje, że w katastrofie promu Heweliusz zginął ktoś im bardzo bliski.

Nie ma żadnej szans, żeby tam jeszcze ktokolwiek przeżył. No i właśnie, najbardziej oczekiwany serial, myślę, ostatnich lat w Polsce. Ogromna produkcja Netflixa, Heweliusz, wyreżyserowany przez Jana Holoubka do scenariusza Kaspra Bayona. Niesłychanie oczekiwana historia, oczekiwana produkcja. I powiem Wam tak, ja wcześniej słuchałam podcast Polskiego Radia Heweliusz Historia Prawdziwa, który między innymi narratorem tam jest Roman Czejarek. Bardzo Wam polecam, bo to są nagrania nie tylko ze statku, te ostatnie, ale w ogóle rozmowy z ludźmi, którzy to przeżyli, którzy to próbowali zbadać, którzy to próbowali ocenić też prawnie. Więc już gdzieś tak ubezpieczona w tę historię, bo ja nie śledziłam tego, nie będę udawała Wam eksperta w ogóle.

Byłam ciekawa przede wszystkim, jak to, co usłyszałam w podcaście Heweliusz. Prawdziwa historia będzie rezonowało z tym, co zobaczę w serialu Heweliusz na Netflixie. I tak sobie myślę, że to jest opowieść. Ona się dzieje w 1993 roku, w styczniu. I to jest Polska w okresie przełomu, po 1989 roku. My bardzo lubimy oglądać zdjęcia z tamtych czasów i tak sobie romantyzujemy te czasy i tak myślimy sobie, o jakie to było retro i takie to wszystko było szare i były dresy kreszowe i ludzie sprzedawali rzeczy na ulicach i budował się ten fantastyczny kapitalizm. Ja pamiętam, jak wtedy wszystko było prawie jak w Europie albo prawie jak na świecie i mieliśmy straszne ambicje, ale przede wszystkim Polacy pierwszy raz od wielu, wielu dekad dostali możliwość zarabiania pieniędzy i robienia tak zwanych karier.

I jakimi drogami te kariery robili, pieniądze zarabiali, to było różnie, ale generalnie pieniądz zaczyna rządzić. I jak oglądałam ten serial, to pomyślałam sobie, że to jest też historia o tym, jak pieniądz zdeterminował chęć zarobienia, chęć utrzymania się na rynku, zdeterminował pewne działania, bo to nie jest tylko w ogóle historia o tej katastrofie, co jest świetnym, moim zdaniem, świetną rzeczą, to jest świetny zabieg autorów tego serialu, bo to jest historia o ludziach, o ludziach na grawędzi. W latach 90. nikomu by do głowy nie przyszło, żeby ludzi, którzy przeżyli coś takiego, jak na przykład ocaleli z promu Heweliusz, zaoferować opiekę psychologiczną. Nie przyszło nikomu do głowy, żeby rodziny ofiar albo ocalałych też miały opiekę psychologiczną.

Znaczy wiecie, jak się ogląda ten serial i jak się słucha na przykład podcastu Polskiego Radia o Heweliuszu, to moim zdaniem to, co dla mnie jest uderzające, poza wszystkim innym, to jest to, jak bardzo źle traktowano ludzi, jak Bardzo nie było świadomości wtedy w ogóle tego, że tym ludziom trzeba pomóc nie tylko dając im do ręki pieniądze za małe, bo nie wiem jak można w ogóle wycenić ludzkie życie, ale tym ludziom trzeba pomóc, żeby z nimi ktoś porozmawiał, żeby z nimi się ktoś zaopiekował emocjonalnie. Oni są tak bardzo zostawieni sami sobie. Te żony, te dzieci. Tam jest wątek żony Jolanty Ułasiewicz, żony kapitana Andrzeja Ułasiewicza. Tą żonę gra Magdalena Ruszczka, a kapitana Heweliusza gra Borys Szyc.

Przychodzi do znajomych, tam jest włączony telewizor i w telewizorze pokazują wrak Heweliusza i ona już się może domyślać, że tam na tym wraku gdzieś jest jej mąż. I to jest historia kobiety, która rzuca się w wir na początku obrony imienia swojego męża, czyli trochę działa tak, jak nas nauczono, że aktywność cię wyzwoli, aktywność da ci przeżyć. Ona nie ma w ogóle danego czasu na to, żeby tą żałobę jakoś próbować przeżyć, przetrawić. Nie ma takiej możliwości, tym bardziej, że długo nie ma ciała, więc nie ma pogrzebu długo, to też jest okropne, w ogóle straszne. Ale ma córkę nastolatkę. I w pewnym momencie dywiduje się, że dwa tygodnie ona nie chodzi do szkoły. Ta dziewczyna po prostu nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Dzisiaj to by pewnie była większa świadomość na temat tego, jak pomóc takim ludziom.

Tam jest taka postać, którą gra Justyna Wasilewska. Jej mąż był kierowcą Tira, który właśnie wjechał z dość tajemniczym ładunkiem, nie będę Wam to spoilerować, na Heweliusza i niestety tam utonął. I to jest w ogóle historia kobiety, która jest w ciąży, ma nastoletniego syna, który zaczyna się prowadzać z jakimiś dziwnymi typami na osiedlu, która z brzuchem najpierw dostaje informację, że jej mąż ocalał. Jedzie go zobaczyć, ale potem okazuje się, że pomylono nazwiska. Wyobrażacie sobie? Myślicie, że jesteście w tej szczęśliwej grupie, która tych kilku rodzin, tych kilku ocalonych. Jedziecie na spotkanie z nimi i okazuje się, że Zong. Niestety pomylono nazwiska i pani mąż nie żyje. Był kierowcą tira. I cała ta historia, jak ona musi wyprzedawać rzeczy w lombardzie, nie ma pieniędzy na jedzenie, nie ma pieniędzy na życie.

I jest tak strasznie sama z tym wszystkim. Ten syn jej w ogóle nie do końca ją rozumie. Reaguje na wszystko przemocą. Też ewidentnie nikt z nim nie rozmawia, nikt mu nie próbuje pomóc. A ona z tym wszystkim jest sama. Jest tak strasznie sama i tak bardzo by się chciało ją przytulić. I myślę, że to niestety są te lata. Ja cały czas oglądając Heweliusza miałam w tle lata dziewięćdziesiąte, które próbuję się romantyzować, a jednocześnie, słuchajcie, to są początki transformacji w Polsce po 1989 roku, po latach komuny. Mamy ogromne aspiracje i mamy ogromną chęć zarabiania pieniędzy, czasami za wszelką cenę. Ci ludzie tam też zarabiają pieniądze. Tam na przykład właśnie ów mąż Wasilewskiej, Tomasz Szuchart, on nie pyta tak do końca, co on ma w tym ładunku. Nie za bardzo się zadaje pytania, ma się opłacać.

To o tym jest, tam cały czas pojawia się ten motyw, cały czas. Tam wszyscy są na dorobku, każdy chciałby być kimś innym. I to bycie na przykład właśnie żoną marynarza dawało ci iluzję być jakimś, nie wiem, bardziej kolorowym w tej szarej Polsce. Jeszcze do tego, słuchajcie, to jest styczeń i to są takie miesiące właśnie takiej pluchy, no bo kiedyś był śnieg w zimę, ok? A to jest dziewięćdziesiąty trzeci rok, więc tam jest ta plucha, taka szarość, to błoto i tak sobie myślisz, Boże, jakie to okropne po prostu, jakie to straszne i te biedne kobiety, których nikt nie rozumie, A które próbują się wykłócić o coś, co im się po prostu należy jak psu micha. Dzisiaj by to wyglądało inaczej. I to tak jeszcze media, to też jest opowieść o mediach. Wiecie, ja już wtedy pracowałam w radiu i ja pamiętam te jedynki w gazetach, że załoga Heweliusza była pijana.

Wyobraźcie sobie. I to było wymyślone. Ilość plotek na temat tego, ilość różnych spiskowych teorii była totalna i tam trochę tego jest. Obejrzyjcie koniecznie, chociaż od razu wam powiem, uważajcie na swoje emocje, bo ja nie do końca uważałam Heweliusz o ludziach na krawędzi. O tych rodzinach moim zdaniem przede wszystkim. O tych wszystkich, którzy zostali na lądzie i oglądali w telewizji miejsce, gdzie zginęli ich bliscy. Tutaj na Poznaniu prawdy nikomu nie zależy. Tutaj żadnej sprawiedliwości nie będzie. Pomódlmy się dzisiaj za wiernych, którzy zginęli na promie Jan Heveli.

Musi pan to powiedzieć na Izbie. Co mam robić? To musisz teraz grać w ich grę. I tak trochę ku przestrodze, zbliżając się już do końca, teraz chyba każdy będzie ekspertem od Heweliusza, zresztą dzisiaj zweszłam na YouTube i zobaczyłam, że już teraz wszyscy robią materiały o Heweliuszu, no bo to się klika, tak? To się klika jak cholera, ale bardzo uważajcie, bo tam podejrzewam, że to będzie w oparciu o jakieś tam, wiecie, różne informacje, które już ktoś podał.

Sprawdzajcie źródła, szukajcie wywiadów z ludźmi, którzy na przykład poświęcili wiele lat na napisanie książek na temat tej katastrofy, którzy to zbadali, którzy byli blisko. Nie szukajcie jakichś plotkarskich historii, bo wszyscy, którzy znają się nad tym i między innymi to też jest w podcaście Polskiego Radia Heweliusz Prawdziwa Historia, mówią wprost, znaczy trzeba bardzo weryfikować źródła, trzeba bardzo uważać, do jakich tak zwanych informacji się można dokopać, bo jest masa teorii na ten temat, także teorii spiskowych. Więc bardzo Was o to proszę, chociażby z szacunku dla tych biednych kobiet. Wiecie, tam jest taka scena w serialu Heweliusz, gdzie No to jest scena identyfikacji ciał, gdzie rodziny stoją w takiej hali, widać, że jest zimno.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.