"WYSZEDŁEM Z TEGO" WYCHOWANEK, MISTRZ POLSKI, KADROWICZ | ROZMOWA #7 PATRYK DZICZEK
Patryk Dziczek wchodzi właśnie w dojrzały piłkarski wiek. Przez ten czas zdążył przebić się do pierwszego składu Piasta Gliwice jako wychowanek, zostać najlepszym młodzieżowcem Ekstraklasy oraz Mistrzem Polski, zagrać w Serie B, wyjść z bardzo trudnej sytuacji życiowej, zostać ojcem oraz dostąpić zaszczytu debiutu w Reprezentacji Polski. Nieźle, jak na 26 lat życia. Posłuchajcie relacji jego mamy, żony, przyjaciela oraz samego zainteresowanego na temat jego dotychczasowej kariery. Zaparzcie sobie herbatę, usiądźcie w wygodnym fotelu i przeżyjcie ten urodzinowy wywiad razem ze Studio Okrzei!
No to zajął się rodziną, no i tak jak mówię, no ja gdzieś tam przedszkole, szkoła podstawowa, później gimnazjum, liceum, gdzieś ta piłka cały czas przed mnie była i tak zostało do tej pory. Gdzieś tam ta droga moja była taka, że raz w dół, raz w górę, gdzieś tam kręta też po drodze, no ale... Teraz można się tylko cieszyć, że jestem w tym miejscu, gdzie jestem, bo robię dalej to, co kocham, a mogło to się całkiem inaczej potoczyć, ale... Ale nie ma co patrzeć w przeszłość, tylko trzeba patrzeć do przodu i żyć teraz tym, co jest przede mną. To pytanie, jak się w ogóle to zaczęło, jeszcze raz, czy to była inicjatywa? No bo wiadomo, mój tato chciał, żebyś ty grał w piłkę, czy bardziej ty chciałeś? Ja też jako ojciec pytam, właśnie kto ten ruch pierwszy ma wykonać? Czy tato zobaczył Patryka, który gania za tą piłeczką, mając rok, dwa, trzy, czy jednak on pokazał mu i zobacz? I dopiero wtedy...
Urodził się w szpitalu na Kościuszki, w szpitalu położniczym, położniczo-ginekologicznym. Mieszkaliśmy w Gliwicach do 1999 roku. W 2000 roku przeprowadziliśmy się do Pyskowic. Chodził do żłobka, potem do przedszkola. W 2005 roku przeprowadziliśmy się już do Bojszowa, tam zaczął naukę w szkole podstawowej. Chodził tam tylko 3 lata, bo od klasy 4 Zaczął naukę w szkole sportowej w Gliwicach na ulicy, nie pamiętam jak ta ulica się nazywa, 23 szkoła, to jest tam koło Peretki. Gimnazjum potem na też sportowe, liceum sportowe. Generalnie zabawkami Patryka to były piłki. Wiedzieliśmy, że jest gdzieś jakiś, że ma do tego jakąś, znaczy no, że się interesuje, tak? Lubi piłkę, lubi kopać piłkę, rzucać piłką, grać w piłkę.
I z tej przyjaźni tak powolutku narodziła się miłość i uczucie, bo u nas to była taka droga Poprzedzona właśnie znajomością, taką czysto koleżeńską. Po prostu Patryk przychodził czasami do mnie pod klasę, czasami po szkole odprowadzał mnie na przystanek autobusowy. W zasadzie takie małe rzeczy stworzyły tą całą relację, że dzisiaj jesteśmy razem. No i faktycznie ja nawet nie wiedziałam tak naprawdę, czy Patryk ma jakieś zadatki na piłkarza, bo ja totalnie nie miałam pojęcia o piłce nożnej. Ja wiedziałam, że są dwie bramki i się do nich kopię, a cała reszta mnie nie interesowała. No ale pewnego razu on mnie zaprosił na ten mecz i mówił, no to przyjedź na Sokoła, my tam gramy mecz z chłopakami. To chyba jeszcze w CLJ wtedy grał, w tych CLJ-kach.
I ja mówię, no dobra, to przyjadę. A że ja miałam blisko z domu rodzinnego na tego Sokoła, no to pojechałam na ten mecz. No i przyszłam tam jedna, mam ludzi jakaś garstka, to jacyś rodzice, to jacyś koledzy. No i siadłam, oglądałam ten mecz. No i faktycznie, mimo tego, że nie miałam pojęcia o piłce nożnej, to z łatwością dostrzegłam, że jest taką wyróżniającą się postacią na tym boisku. Przeważnie on był autorem tych wszystkich bramek z pola. Dzień dobry. Dzień dobry.
Patryk do tej piłki nożnej. Bo w ogóle mój mąż jeszcze jeździł, czyli tata Patryka, grał w piłkę, ale to były takie niższe tutaj, nie wiem jak to się mówi, ligi, B klasa, C klasa, takie wioskowe, że tak powiem, kluby. Patryk zawsze na te mecze jeździł, zawsze oglądał, tam miał też jakichś takich kolegów, z którymi kopał tą piłkę, no i cały czas ta piłka, ta piłka cały czas się nią interesowała i tak praktycznie to już tak... Od tamtej pory było. Tak, zabrał go na trening na Sokoła. Tam grała jakaś, nie wiem, duża trąbkarza juniorów tutaj z Piasta. Pojechali sobie tak po prostu popatrzeć. No i potem gdzieś tam przez jakiegoś kolegę gdzieś się dowiedział, że są nabory do Piasta, żeby można było pojechać. No i pojechaliśmy, zadzwoniliśmy, że tak, że są takie roczniki, można przyjechać, zobaczyć jak to wygląda, ewentualnie zapisać.
Przygodę z piłką rozpoczął w pierwszej, znaczy taką, pojechaliśmy na pierwszy trening i zaczął trenować od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Na pierwszy trening to był Witold Czekański, trenerem. Na ulicy to było tam przy szkole przy Okrzei, taka boczna, Chala. No i tam pojechaliśmy i od tamtego momentu się tak zaczęło. Zaczął uczestniczyć, uczestniczył w tym pierwszym treningu, został tam już. Stwierdzili, że okej, że się nadaje, że coś z tego będzie, bo widać, że się chłopak interesuje, no i już, i się zaczął. Szkoła sportowa od czwartej klasy szkoły podstawowej, czyli pierwsze trzy lata chodził do szkoły podstawowej w Bojszowie, ale na treningi przyjeżdżaliśmy, woziliśmy go tutaj na każdy trening, który był. Tutaj na Okrzei, na hali, pamiętam już teraz, czy na boiskach też były te treningi, czy nie.
Rodzice też cały czas powtarzali, że mam robić swoje i nie przejmować się tym, co było. No takie jest niestety życie, że czasami jest pod górkę, a czasami idzie dobrze, więc nie mówię, no nie załamałem się tym, tylko po prostu trenowałem dalej, robiłem swoje. Chodziłem cały czas na boisko z tatą, gdzieś tam robiliśmy te dodatkowe treningi. W międzyczasie miałem te treningi w klubie, więc ten czas starałem się tylko wykorzystać, jeśli chodzi o dodatkowe treningi i na piłkę. Wiadomo, gdzieś tam szkoła po drodze. No ale to życie, no widocznie tak musiało być, tak się życie potoczyło i nie narzekam. Widocznie tak miało być. Nie wiadomo, co by było. KONIEC!
Ale że wszystko jest dobrze. No ja mówię, to dlaczego ty do mnie dzwonisz, a nie Patryk? No bo on teraz nie może rozmawiać. I ja mówię, on miał na imię Andreas. Mówię, Andreas, przyjedź do mnie i powiedz, o co mi chodzi, bo ja zaraz zwaluję z nerwów. I faktycznie minęło jakieś 15-20 minut, telefon, Patryk dzwoni. No słuchaj, bo ja dzisiaj będę trochę później w domu. Ja mówię, tak, a dlaczego? No wiesz co, bo muszę podjechać zrobić takie jedno badanie, ale będę później. No i wrócił tydzień później, prawda? Bo przez tydzień był w szpitalu. Piotr Gliwicz.
No, a dopiero później z samym Patrykiem gdzieś rozmowy na ten temat. Widzieliśmy ten mecz na żywo. Pierwsze w ogóle takie gondlenie, to widzieliśmy się dopiero... Patrycja do nas zadzwoniła już wieczorem po jakichś wszystkich jego badaniach. Znaczy, nie poinformowała nas wcześniej, dopóki nie wiedziała, Jakie badania, jakie wyniki? Tak, że to był taki dosyć późny telefon, później gorzej właśnie porze, że no, że tam, żeby się nie denerwować, żeby się nie martwić, że już jest wszystko w porządku, ale doszło tam do urlania, Patryk stracił przytulność, że jest po wszystkich badaniach, że jest wszystko OK, jest pod dobrą opieką i żeby się nie martwić. Tak, że byliśmy tutaj w stałym kontakcie, no wiadomo, też z Patrykiem zaraz na drugi dzień rozmawialiśmy, bo do nas zadzwonił, czy nawet w ten sam dzień, no widać było, że jest, widać było, że coś jest nie tak, no bo
Dwadzieścia parę lat gra w piłkę i nagle ci ktoś to zabiera. Zabiera ci treningi, zabiera ci coś z czego się w ogóle cieszysz i robisz to co kochasz, więc to był największy problem, że gdzieś ta głowa na pewno była już zmęczona tym, więc Patty na pewno nie miała ze mną łatwo, bo miałem też jakieś tam swoje humorki, gdzieś tam chodziłem zły, denerwowany, że ta sytuacja dalej się nie wyjaśniła i co dalej będzie. Człowiek tylko mógł oglądać z telewizji swoich kolegów, jak oni się rozwijają i jak idą do przodu. Więc gdzieś to na pewno był ciężki okres. No ale no co, tak jak mówię, spacery, wyjście nad morze. Dużo czasu wtedy na PlayStation, bo co innego można było robić. Przemieszczanie się w Polsce, we Włoszech się siedziało i czekał na decyzję. Ale nie czułeś takiego już zadanego zrezygnowania?
No i tak czekaliśmy do 23, ale w pewnym momencie zabrakło nam sił i mówimy, dobra, idziemy spać. I pamiętam, że obudziłam się o 2 w nocy na karmienie właśnie dziecka, I weszłam sobie na ten telefon, patrzę, mówię, a sprawdzę sobie, PZPN, bla, bla, bla, wchodzę, powołania. Patrzę, Patryk, mówię, o kurde, już tu racham go. Ej, gościu, dostałeś powołanie. Co, co? Co się stało? Ja mówię, powołany jesteś do kadry. Co ty gadasz? No to super. I zaraz wziął ten telefon i w nocy zaczął przeglądać. I ja mówię, no to co? Ja mówię, jedziesz. No jadę. I co? No nic, no zobaczymy. Ja mówię, no dobra. I znów się obyłoby z jakichś zbędnych emocji. No bo Patryk w gruncie rzeczy on jest taką skromną osobą.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Patryk opisuje swoje pierwsze wrażenia o Piastach, od 7 lat do pierwszej drużyny.
Patryk opowiada o swoich wydarzeniach w karierze, od pierwszej reprezentacji do pierwszego powołania do kadry.
Patryk opowiada o swojej miłości do piłki od dzieciństwa i pierwszych treningów w Piastach.
Patryk wymienia trenerów i opisuje swoje doświadczenia z pierwszymi treningami w Piastach.
Patryk opowiada o swoim pierwszym powołaniu do kadry i stresie podczas konferencji prasowej.
Patryk opowiada o swoich znajomościach z dzieciństwa, w tym o swojej żonie i jej doświadczeniach z Piastem.
Opis sytuacji podczas transferu do Włoch, w tym szybkie podejście do klubu Lazio i proces przenoszenia się do Salernitany.
Patryk opowiada o swoich omdleniach podczas treningu i meczu, opisując strach i niepokój, jaki to wywołało u jego rodziny i kolegów.
Patryk opowiada o swoim pobycie we Włoszech, jego sukcesach i problemach zdrowotnych, a także o reakcji rodziny i przyjaciół podczas sytuacji z omdleniami.
Patryk opowiada o swoich badaniach i o wsparciu, jakie otrzymał od rodziny, przyjaciół i znajomych podczas trudnych okresów zdrowotnych.
Patryk opowiada o trudnościach związanej z powrotem do gry, a także o decyzji dojazdu do Doha i badaniach u kardiologa.
Patryk opowiada o trudnościach wracania do gry i kłótniach z żoną, która sugerowała plan B.
Patryk opowiada o powrocie do Piasta Gliwice i o roli klubu w jego powrocie do gry.
Patryk opowiada o swoim powrocie do boiska i o wsparciu rodziny podczas trudnego okresu.
Patryk opowiada o swoich szansach na zadebiut w kadrze seniorskiej i o docenieniu ze strony trenera.
Rozmowa o sytuacji z pierwszą kadrą, powołaniu do szerokiej kadry i drugim meczu w kadrze. Opowieść o emocjach i doświadczeniach związanych z pierwszym występem w kadrze i drugim meczem w Warszawie.
Opis reakcji rodziny po meczu, jego uczucia i marzenia dotyczące dalszej kariery, a także rozmowa o porównywaniu się z innymi zawodnikami.
Patryk Dziczek podsumowuje rozmowę i dziękuje za jej przeprowadzenie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Patryk Dziczek wchodzi właśnie w dojrzały piłkarski wiek. Przez ten czas zdążył przebić się do pierwszego składu Piasta Gliwice jako wychowanek, zostać najlepszym młodzieżowcem Ekstraklasy oraz Mistrzem Polski, zagrać w Serie B, wyjść z bardzo trudnej sytuacji życiowej, zostać ojcem oraz dostąpić zaszczytu debiutu w Reprezentacji Polski. Nieźle, jak na 26 lat życia. Posłuchajcie relacji jego mamy, żony, przyjaciela oraz samego zainteresowanego na temat jego dotychczasowej kariery.
Zaparzcie sobie herbatę, usiądźcie w wygodnym fotelu i przeżyjcie ten urodzinowy wywiad razem ze Studio Okrzei!