#36 Męczybuły i jesienna chandra
Wchodzimy w ten odcinek z solidną dawką przemęczenia i jesiennego „zajechania”, ale szybko skręcamy w stronę głębszych refleksji💭. To rozmowa o tym, co nas męczy, dręczy i… trzyma przy zdrowych zmysłach😅. Posłuchajcie, jak toczy się nasze życie i gdzie w tym wszystkim próbujemy znaleźć równowagę, a może znajdziecie tam cos dla siebie.✨💖
Ja myślę, że byłam taką męczybułą w takich momentach względem moich przyjaciół, że jak już były takie momenty, że wiesz, było źle, w tym związku coś tam mi nie pasowało albo czułam, że to jednak nie jest to. Zanim nastąpił ten moment, że zdecydowałam się na rozstanie, no to byłam przez kilka miesięcy taką męczybułą. Aha, no ale miałaś powody wtedy. No ale to mogłam nie być taką męczybułą, tylko coś z tym robić. I coś z tym zrobić. A nie tylko cały czas mówić, mówić i jakby z poziomu głowy wiedziałam, że co powinnam zrobić czy coś, no ale gdzieś tam jednak emocjonalnie coś mnie jeszcze blokowało. No i zawsze takie te kilka miesięcy jeszcze tą męczybułą byłam. A wiesz co, ja zawsze do takich osób robię.
Ja się staram pomóc zawsze, komuś na samym początku tam doradzić, wesprzeć, wysłuchać. Ale jeżeli właśnie któryś już tydzień z rzędu, czy któryś miesiąc z rzędu słyszę to samo, to ja mówię, słuchaj, moje zdanie znasz na ten temat. Ja ci już powiedziałam, co ja myślę, jak moim zdaniem powinnaś to rozwiązać, bo zapytałaś mnie o zdanie i o pomoc. I ja już ci więcej nic nie powiem. Jakby teraz już wszystko zależy od ciebie. Jak ja sobie radziłam z takimi męczybułami, nie? Ale też nie powiem, bo na pewno zdarzało mi się, że... Też się kiedyś tak zaplątałam w swojej niemocy, że być może chodziłam i nieświadomie nawet chodziłam i marudziłam i kogoś też tym do białej gorączki doprowadziłam, że przestań, no ile możesz o tym mówić, już to albo w tą, albo w tą, zmień to, zrób coś.
No, więc, że tak się za bardzo angażujesz, nie? Już zamiast tylko o swoich tematach myśleć, to myślisz też o drugiej osobie. Tak, i rozkminiam właśnie, co nie dość, że jestem już, wiesz... Swoimi przytłoczona. Tak, to jeszcze rozkminiam i sama sobie dokładam, ale myślę, że też na jakimś etapie też próbuję o tym, wiesz, rozmawiać. To nie jest, że to się dzieje tylko po prostu w mojej głowie jakieś takie rozkminy. No tak, tak, tak, tak. Chciałam wrócić jeszcze do tego, jak mówiłaś, jak ja reaguję na to, jak ktoś jest taką męczybułą, no to jak słyszę... Niektórzy ludzie mają tendencję do tego, że dziesiąty raz mówią ci to samo i chyba nie rejestrują tego, że już dziesiąty raz to słyszysz. No, to tak bywa. Kiedyś miałam z tym problem, żeby postawić granicę w tym.
Co dalej, tak? I tutaj na przykład w tej sytuacji to moja partnerka jest dla mnie taką motywacją, gdzieś mnie zaraziła chociażby tą kwestią związaną z aktywnością, z bieganiem i tak dalej. No jeszcze, ok, kiedyś miałam taki epizod, że biegałam. Ale potem to zaniechałam na ładnych parę lat i teraz do tego wróciłam. I wiem, że sama z siebie bym pewnie tego nie zrobiła. Ona gdzieś tam była dużą motywacją dla mnie do tego. Byłoby dziwne, gdybyś miała... Męczybuły i jesienna chandra.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Męczybuły i jesienna chandra
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Męczybuły i jesienna chandra"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.