#36 Męczybuły i jesienna chandra
Wchodzimy w ten odcinek z solidną dawką przemęczenia i jesiennego „zajechania”, ale szybko skręcamy w stronę głębszych refleksji💭. To rozmowa o tym, co nas męczy, dręczy i… trzyma przy zdrowych zmysłach😅. Posłuchajcie, jak toczy się nasze życie i gdzie w tym wszystkim próbujemy znaleźć równowagę, a może znajdziecie tam cos dla siebie.✨💖
Żaby. Żaby. Może dać trochę tych żab na początku, żeby potem się nikt nie wystraszył, jak będzie słuchał. Tak sobie myślę. O Boże, Patty, jak mi się nie chce. Ja też nie. Wiesz, co wkurwia? To już to nagrywasz? Mnie wkurwia to, że skończyłam dzisiejszy dzień i jutro będę miała jeszcze gorsze w pracy. A rozumiem, że bardzo cię to pocieszyło. W ogóle mnie nie pocieszyło. W sensie, wiesz, powinnam być taka, o, jestem po pracy, fajnie, super, nie? A ja tylko myślę o tym, że kurwa, jutro będę miała jeszcze gorzej. Bo już wiem, co mi czeka. Tak mnie to obrzydza. Ja też mam taki natłok myśli, że dopiero w sumie początek tygodnia, a jeszcze jest tyle do zrobienia, a ja i tak się zastanawiam, kiedy ja to wszystko zrobię.
Czy mi starczy tygodnia po prostu? Mi już nie starczy, bo ja myślałam 22-23, że może jeszcze popracuję nad tą prezentacją, żeby się pokazać też od najlepszej strony. No bo weź 50 slajdów mów każdy, ty sama. No kurwa, to jest naprawdę męczące. I tak sobie pomyślałam, zrobię sobie jakiś skrypt do tego, a teraz sobie myślę, kurwa, do 50 stałem skrypt, ujebię się. Mówię, może sobie zrobię tylko początek, środek, koniec, wiesz, takie wejściówki jakieś, żebym miała takie profesjonalne jakieś teksty, a nie yyy, yyy, yyy, wiesz. Ale mówię, no nie zrobię tego w weekend, bo jadę do Grudziądza i chuje mnie widzieli.
O, losie słodki. Także nie ma światełka w tunelu, po prostu to nie idzie ku lepszemu. I co już myślisz, że w pracy ogarnęłaś, to znowu się pojawia ten nasz marketingowy chaos. Ja zwykłam mawiać, że to jest jak szczeniaczki w rękach, że w sumie lubisz to, co robisz i te szczeniaczki są fajnie, tutaj je przytulasz, ale one ci wyskakują i próbujesz je złapać i ogarniać i one ci tak się wysmykują. I po prostu aj, aj, aj, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź. I nie możesz ich wszystkich tak, wiesz, objąć. Musimy jakoś ogarnąć tę hodowlę. Tak. Nie da. No, ciężko. No, ale i to nie jest coś takiego, wiesz, z czym ja się mierzę od wczoraj, tylko już wielu, wielu lat. No, ale... Ja...
To akurat Cię rozumiem, bo nie wiem, ja w ogóle mam coś takiego, że na jesień to jestem już chyba tą pogodą też tak, wiesz, przytłoczona. No i stopak jest ciężki, ale to już też mówiłyśmy ostatnio o tym. Nie, no trzeba się coś... Ale jest taki, naprawdę dzisiaj stwierdziłam, że moje zwierzę mocy to powinien być niedźwiedź i powinnam właśnie zapadać w ten zimny. No ale to przecież wszyscy tak mówią. Jaka aura jest, taka jest, no. Jezu, o tej porze to my... Latem to się zastanawiamy dopiero co zacząć ze swoim życiem robić tego dnia. I zobacz też, że w lato, nawet jak z jednego dnia wstajesz o 6 czy o 7 rano, to i tak możesz sobie siedzieć do północy. Inny sen, inny wypoczynek, regeneracja, jednak trzeba suplementować witaminę D3.
No ja suplementuję i spójrz na mnie. Wygląda to paskudnie. No właśnie. Nie, no dobra, ale nie dołujmy tutaj słuchaczy i słuchaczek, bo to o mnie o to chodzi. Oj, tak. Jakbym wiedziała, że mnie nagrywasz, to bym tak nie marudziła z początku. No, ale przynajmniej wyszłaś jaka jesteś, prawdziwa. Tak. Maruda, chodząca maruda. Ale nie martw się, bo ja też tak mam. Maruda, ale ja przynajmniej działam, wiesz, nie jestem taka, że... Marudzisz, ale działasz. Tak, ja mam, myślę, że taka polska nationality jest, że my sobie tam lubimy po tego. No słuchaj, jak cię wszystko około tata szare, bure, nijakie, no to kolorów brak. No dobrze, no my jako Polacy marudzimy, ale uważasz, że nie masz powodu trochę sobie pomarudzić? No masz naprawdę dużo na głowie.
Powodu? Każdy powód jest dobry do pomarudzenia sobie. A jeszcze jak masz naprawdę dużo na głowie, ja patrzę też przez pryzmat własnej osoby. Ja nie wiem, o żaby, żaby są ze mną. Żaby. Ja nie wiem, po prostu już mi naprawdę zaczyna brakować czasu na wszystko, przestrzeni w głowie i sił. Wkręcaj sobie aż też tak, wyluzuj trochę, to się wszystko poukłada. Nie trzeba wszystkiego mieć pod kontrolą. Miej wy, a będzie ci dane. Trochę trzeba zluzować też, bo ja zauważyłam, że jak zaczyna się tak już robić dużo, dużo, dużo i już nie ma przestrzeni w głowie, to potem jest mini mental breakdown, ale zaczyna mnie łapać taka panika, o Boże, nie dam rady, nie dam rady. I zauważam, że najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest na przykład wyjście na spacer.
Początkowo nie chcesz iść na ten spacer, bo myślisz sobie, nie, no to jeszcze sobie zabiorę kolejną godzinę. Podczas której mogłabym zrobić tyle rzeczy, ale to jest po prostu niezwykła regeneracja, bo resetujesz głowę, wracasz i masz tysiąc nowych pomysłów, tysiąc nowych rozwiązań i zupełnie inaczej idzie ci ta praca. Już to przetestowałam na sobie. Kiedy ostatnio byłaś na takim spacerze? Na spacerze jakiś czas temu już byłam. Czyli nie jesteś jeszcze aż tak przeciążona. Jestem. Mogłyśmy teraz pójść na spacer i nagrać podcast, powiem ci. Na spacerze? Tak. Coś by było fajnie. No, ale teraz to wiesz, jest taka pora, że ludzie kończą pracę, to te auta będą jeździły i będzie hałas taki, że o. No widzisz, jedni znajdą wejmówkę, a tego.
No dla mnie spacer na przykład nie jest takim rozwiązaniem, które mnie pomaga. Okej, no czasami tak, jeśli to jest po centniu siedzenia tylko przy kompie i tak dalej, ale jak jestem na przykład w biurze albo multum kontaktu mam z ludźmi i tysiąc spraw rozgrzebanych, tych szufladek pootwieranych w głowie, To jedyne, czego ja potem chcę, to takiej godziny sama ze sobą. Nie, żeby dokładać sobie bodźców jeszcze na spacerze, mijać innych ludzi. Ja po prostu chcę od ludzi odpocząć. Ja potrzebuję wtedy pobyć sama ze sobą, nie wiem, poleżeć na podłodze, pomedytować, cokolwiek, ale odciąć się. Wiem, ja Ciebie rozumiem, ale ja to po prostu myślę w kontekście ruchu, bo okej, ja się mogę położyć na kanapie bez dźwięku, bez telewizora i telefonu, ale prawdopodobnie wtedy zasnę i to będzie tyle, a no jednak spacer to jest ten ruch i
No, a ja nie biegam, no to dla mnie spacer. To jest tak, jak możemy sobie poradzić w takich tych trudniejszych, krótszych dniach, bo te dni po prostu jak w klatce takiej jesteś ściśnięta, nie? Już koniec, już trzeba spać. Jest to zmyłka dla mózgu po prostu. No, ale bywały lżejsze jesienie dla mnie, a ta jest też taka wyjątkowo cięższa. No dobra, zobaczymy, zaraz, słuchaj, święta, zaraz to nowy rok, to wszyscy będą się też oczywiście srali w robocie, że nowe projekty, nowe tamto, pokażmy się, zróbmy to. No ja cały czas liczę na to, że ten początek roku to przyniesie mi właśnie tak troszkę, trochę luzu. A mi na pewno nie przyniesie.
Nie? Nie, ja już mam poplanowany cały styczeń. No to ja nie. Ja mam wszystko teraz tak w tym grudniu tak bardzo, wiesz, intensywnie i liczę na to, że ten styczeń będzie mógł być trochę luźniejszy. A patrzę też na to z tego względu, że wiesz, zaczną się ferie w szkołach i tak dalej, to sporo ludzi, wiesz, z pracy, tu jakiś urlop, tu jakieś, wiesz, wakajki, wyjazdy i tak dalej, więc liczę na to, że to będzie taki trochę spokojniejszy czas. Dla mnie nie, ale po prostu połowa grudnia Mam urlop, no to wtedy. To będzie ten luz, a potem już wracamy na pełne obroty. No ale słuchaj, tak naprawdę to specyfika naszej pracy taka jest, że to się nigdy nie skończy, dopóki będziemy pracować czy to na etacie, czy ten. Więc trzeba się nauczyć w tym pływać jakoś.
Nowa sekta? Nie. A co? Będę wchodziła w pewne rejony. Nieznany mi jeszcze. Co to za rejony? Przez te Natalia tam wypytywać i wypytywać, jakbyś, nie wiem, jakiś podcast prowadziła. Zmierzam do tego, że tak jesteśmy zafiksowani na, wiesz, na pracy, na tym wszystkim, a tu się życie dzieje, a tu się życie toczy. No ja bym chciała o tym życiu posłuchać, a ty nie chcesz mnie tutaj powiedzieć. No wiesz, bo to jeszcze takie są, wiesz, świeżynki. Mhm, no. Okej, to nie pytam z kim, a co? Dlaczego mi zarzuciłaś nogę na moje stopy? No bo rozwaliła się grzaba na liściu. No musiałam. Przyszła na kanapę, rozłożyła się na całą kanapę, a ja siedzę ściśnięta, kurczę, jak wobo.
Proponowałam Ci drzemkę, a w ogóle drzemki są super. No i zmieniłam temat sprytnie. A w ogóle jakie masz podejście do takich ludzi, którzy na przykład marudzą nie tylko w listopadzie, ale na przykład w całym roku, przez cały rok w sensie. Stronią. Stronią. Stronią od nich, bo nie lubię takiego pierdololo. Takiego narzekania i nic nierobienia, prawda? Tak, jak ktoś, wiesz, stoi po prostu, każdy ma taki moment, że chce sobie popierdzielić. Ja też lubię, jak ktoś po prostu mnie ojoja, jak jest mi źle, tak? Ale generalnie Raczej nie jestem, tak mi się wydaje, jak coś to mnie popraw, taką osobą, która tylko stęka i nic nie robi. Tylko staram się iść do przodu z moim życiem, z jakimiś moimi planami i coś w tym kierunku robić.
Taki mały krecik w tunelu, tam się przekopujesz do przodu. Do łazienki ci się chce? No i patrz jaki ty jesteś Januszek. Zostało mi. Może moja metafora nie była zbyt poetycka, no ale że wiesz, że nawet jak to mówią, nie widać tego światełka w tunelu, to i tak się tam gdzieś do przodu przypychasz. Oj, oj. Staram się. Dlatego mówię, że stronie od takich osób, które tylko dużo mówią, a nic nie robią, bo no fajnie się rozmawia, ale jak ja słyszę, wiesz, po raz dziesiąty na przykład od kogoś to samo narzekanie, to już mi się po prostu nie chce tego słuchać, wiesz. Ja lubię słuchać ludzi, Ale nie w kółko o tym samym. Jakby, wiesz, mija miesiąc, drugi, trzeci i tak jest. Mam wtedy, no dobra, i co się zmieniło?
Ty mówisz mi to samo co trzy miesiące temu. I co, jak ty reagujesz? I co mówisz do takiej osoby? Wyłączam się. Ale gdyby to była twoja partnerka na przykład. No jak byś miała takie sytuacje, że właśnie spotykałaś się z osobą, która jest taką jęczy dupą i tylko marudzi, marudzi i stęka i nic się nie wydarza. No bo wspomniałyśmy na samym początku, że I teraz jest taki trochę męczący okres, może nie dla wszystkich, no akurat dla nas jest. Pogodowo myślę, że wiele osób też się z tym zmaga. I też przy końcówce roku jest takie trochę wypalenie, przepalenie, wszyscy trochę czekają już na nowe, na odrodzenie jakieś w tym styczniu. No i... No i dobrze, i siebie tutaj tłumaczymy i mówimy, że dobra, to jest okej, dzisiaj możesz marudzić.
Tak. Ale właśnie w kontekście relacji, związków, typów osobowości, czy zdarzało Ci się, że miałaś taką osobę blisko siebie w związku, no partnerkę? Ja bym powiedziała nawet tak, że mi się zdarzało sama taką osobą być. Aha. Bo nawet patrząc pod kąt... Czekaj, tylko sobie naleję wodę. A Natalia to jest taka, że jak było widok, to była przyczepiona do stolika i ją to denerwowało. Ja też oczywiście korzystam, że teraz nie nagrywamy obrazu i sobie leżę, ale tak ci się lejce spuściły. Łazi po tym mieszkaniu, tu coś je, tam gdzieś poszła. Zostawiasz mnie. No bo pić mi się chciało, muszę napoić. Spragnionych napoić.
Ja myślę, że byłam taką męczybułą w takich momentach względem moich przyjaciół, że jak już były takie momenty, że wiesz, było źle, w tym związku coś tam mi nie pasowało albo czułam, że to jednak nie jest to. Zanim nastąpił ten moment, że zdecydowałam się na rozstanie, no to byłam przez kilka miesięcy taką męczybułą. Aha, no ale miałaś powody wtedy. No ale to mogłam nie być taką męczybułą, tylko coś z tym robić. I coś z tym zrobić. A nie tylko cały czas mówić, mówić i jakby z poziomu głowy wiedziałam, że co powinnam zrobić czy coś, no ale gdzieś tam jednak emocjonalnie coś mnie jeszcze blokowało. No i zawsze takie te kilka miesięcy jeszcze tą męczybułą byłam. A wiesz co, ja zawsze do takich osób robię.
Ja się staram pomóc zawsze, komuś na samym początku tam doradzić, wesprzeć, wysłuchać. Ale jeżeli właśnie któryś już tydzień z rzędu, czy któryś miesiąc z rzędu słyszę to samo, to ja mówię, słuchaj, moje zdanie znasz na ten temat. Ja ci już powiedziałam, co ja myślę, jak moim zdaniem powinnaś to rozwiązać, bo zapytałaś mnie o zdanie i o pomoc. I ja już ci więcej nic nie powiem. Jakby teraz już wszystko zależy od ciebie. Jak ja sobie radziłam z takimi męczybułami, nie? Ale też nie powiem, bo na pewno zdarzało mi się, że... Też się kiedyś tak zaplątałam w swojej niemocy, że być może chodziłam i nieświadomie nawet chodziłam i marudziłam i kogoś też tym do białej gorączki doprowadziłam, że przestań, no ile możesz o tym mówić, już to albo w tą, albo w tą, zmień to, zrób coś.
Jeżeli ci to nie pasuje, to czemu w tym tkwisz? Więc mamy też takie tendencje, że czasami się zapominamy, ale ja z reguły jestem osobą, która szuka rozwiązań, więc bardzo szybko szukam albo nowego miejsca, albo nowej osoby. To może być plusem i minusem, to szukanie rozwiązań, tak sobie teraz myślę, bo ja z kolei... Myślę, że mam problem w drugą stronę, że ja czasami szukam za bardzo. Wiercę, rozkminiam, analizuję wręcz za bardzo i nawet czasami za kogoś jakby próbuję. Bo takim ratownikiem też jesteś trochę. No, trochę tak. Ale Natalia ma żaby w brzuchu, a żaby to są, no żaby po prostu. Puknęła ze dwie. Napiłam się za dużo wody i teraz mam żaby. One pływają sobie. Od wody nic ci nie będzie.
No, więc, że tak się za bardzo angażujesz, nie? Już zamiast tylko o swoich tematach myśleć, to myślisz też o drugiej osobie. Tak, i rozkminiam właśnie, co nie dość, że jestem już, wiesz... Swoimi przytłoczona. Tak, to jeszcze rozkminiam i sama sobie dokładam, ale myślę, że też na jakimś etapie też próbuję o tym, wiesz, rozmawiać. To nie jest, że to się dzieje tylko po prostu w mojej głowie jakieś takie rozkminy. No tak, tak, tak, tak. Chciałam wrócić jeszcze do tego, jak mówiłaś, jak ja reaguję na to, jak ktoś jest taką męczybułą, no to jak słyszę... Niektórzy ludzie mają tendencję do tego, że dziesiąty raz mówią ci to samo i chyba nie rejestrują tego, że już dziesiąty raz to słyszysz. No, to tak bywa. Kiedyś miałam z tym problem, żeby postawić granicę w tym.
Pozwalałam na takie zamęczanie się takim ciągłym gadaniem o tym samym, ale teraz potrafię wyhamować i dobra, powiedzieć na zasadzie dobra, ale już to mówiłaś. No ja to wiem. Rozmawialiśmy już o tym. Więc taki hamulec już teraz gdzieś tam potrafię włączyć. No, ale to do przyjaciół na przykład. Tak. A w związku? No bo wiesz, wracam do tego, że ogólnie mówimy o związkach, tak? Żeby tutaj się nie skupiać na tym, na jakichś konkretnych ludziach i konkretnych sprawach, bo wydaje mi się, że to, jacy jesteśmy, to przekłada się na wszystkie nasze relacje, nie? I raz sobie lepiej radzimy, raz gorzej, więc ja bym się nie chciała, żebyś się skupiała na konkretnej jakiejś sytuacji, tylko tak ogólnie sobie pomyślała, że
I teraz jak powiedziałaś o tym, że... Jeśli trochę nadkładasz, duplikujesz to staranie, nie tylko o siebie i też o swoją partnerkę, to myślę, że tutaj jest najważniejsze, żeby fajnie, że też pomagasz, ale żeby nie zapominać o sobie. Bo ja bywałam w takich związkach i wątpię, że one były partnerskie w związku z tym, że tak się starałam i ratowałam tą drugą osobę, że właśnie zapominałam o sobie.
To znaczy, wiesz, wykonywałam wszystkie swoje obowiązki dnia codziennego i tak dalej i tak dalej, ale naprawdę nie było przestrzeni w mojej głowie na to, żeby pomyśleć, a jak ty się z tym czujesz, może to jest dla ciebie niedobre i tak dalej i tak dalej, tylko cały czas się skupiałam na tej partnerce, że jak ona tylko coś zmieni, to już będzie dobrze. A czasami no właśnie trzeba się zatrzymać, popatrzeć co ty możesz zmienić, bo może to ty też generujesz te takie problemy. Oczywiście, no ja myślę, że to generalnie tak jest, że jak jest jakiś problem, to on jest po obu stronach. I tak się wzajemnie triggerujemy, jesteśmy gdzieś tam takim lustrem dla siebie wzajemnie. Tak. I każda sytuacja na każdą z nas oddziałuje, tylko może trochę w inny sposób. Sztuką jest chyba się gdzieś tam w tym zatrzymać, żeby mieć jakąś taką refleksję też nad sobą i nie skupiać się może tylko na tym, co jest złe, ale wyciągać też jakąś lekcję dla siebie.
Złapać się może czasami też... Wydaje mi się, że człowiek ma taką tendencję do tego, że złapiesz się czegoś złego i już tak w to wpadasz i tak się skupiasz na tym, co jest negatywne. Rzadko się chyba zatrzymujemy, żeby ok, dobra, ok, to jest złe, to coś tam to mnie triggeruje, ale przecież są też dobre rzeczy. Mówisz o partnerce, mówisz o relacjach? No, że tak jak już wejdziemy w jakiś tryb, że my rozkminiamy coś na negatywnie, to już lecimy w to po prostu, tak? A czasami można się po prostu zatrzymać, żeby trochę pomyśleć o tym, no ale co mogę wyciągnąć dobrego? Czy są jakieś rzeczy, w których możemy się wzajemnie motywować? Bo tutaj sobie myślę o swoim przykładzie teraz, że tutaj wiesz, ta operacja i tak dalej, zadbanie o swoje zdrowie i to i tamto, no ale...
Co dalej, tak? I tutaj na przykład w tej sytuacji to moja partnerka jest dla mnie taką motywacją, gdzieś mnie zaraziła chociażby tą kwestią związaną z aktywnością, z bieganiem i tak dalej. No jeszcze, ok, kiedyś miałam taki epizod, że biegałam. Ale potem to zaniechałam na ładnych parę lat i teraz do tego wróciłam. I wiem, że sama z siebie bym pewnie tego nie zrobiła. Ona gdzieś tam była dużą motywacją dla mnie do tego. Byłoby dziwne, gdybyś miała... Męczybuły i jesienna chandra.
Nie mówimy właśnie o tych skrajnościach, ale ty mówisz o tym, że jak się czasami tak... Ludzie łapią w związku, że bo ty zawsze robisz tak i że źle i że źle, żeby spojrzeć na to, że no dobrze, ale ona jest dla mnie wspierająca w tym momencie i też skupmy się na tym, jak na dobrych rzeczach możemy budować relacje, a nie tylko skupiać się na tych złych i dalej nie widzimy rozwiązań. Ale to też bywa pułapką, bo bardzo często, ja tak miałam, że Kiedy moja partnerka przysparzała mi kłopotów, no ja jej również przecież jednocześnie, równolegle, ale no dobra, patrzę ja na siebie, ona mi robi kłopot i tak ciągle z nią, ona ciągle robi to i to, to wtedy sobie myślałam o jej dobrych cechach nie jako coś, co jest pozytywne,
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Męczybuły i jesienna chandra
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Męczybuły i jesienna chandra"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.