Mentionsy Mentionsy
Krzyk Horror Podcast
Krzyk Horror Podcast

Zbrodnia dla Szatana. Mroczny rytuał w Rudzie Śląskiej #117

02.05.2026 ·47 min 42 s · 2 rozdziały

Chcesz więcej odcinków? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z tym odcinkiem do znajomych, którzy lubią takie historie. Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską. Grupa nastolatków z Rudy Śląskiej odprawiała satanistyczny rytuał w opuszczonym bunkrze. Podczas Czarnej Mszy dwóch chłopaków zamordowało swoich przyjaciół - Karinę i Kamila. Wielu uważało, że sprawcy zostali opętani, jednak dziś wiadomo, że ich zachowanie nie miało wiele wspólnego z satanizmem.

5:00 · Szatan i Mroczne Rytuały 8

To do niczego nas nie doprowadzi, bo tamte lata to zapach klatek schodowych z bloków z wielkiej płyty, duszna mieszanka taniego tytoniu, wilgotnego tynku i gotowanej kapusty. Wyobraź sobie zimne, szare poranki w dzielnicy Halemba w Rudzie Śląskiej. Transformacja ustrojowa uderzyła w tę region z siłą rozpędzonego pociągu towarowego. Górnicy, niegdyś dumni ojcowie rodzin, herosi pracy, którzy zarabiali więcej niż inni, nagle stawali się zbędni. Kopalnie zamykano, a w ich miejsce przyszło bezrobocie, frustracja i alkohol. W telewizji migały kolorowe, zachodnie reklamy pełne obietnic, ale za oknami wciąż stały rdzewiające szyby wyciągowe. Dorośli, dotąd wszechmocni, nagle tracili grunt pod nogami.

Szukał instrukcji obsługi ludzkiego strachu. A zasady tego świata od lat są proste. Żeby zniszczyć władzę, musisz zniszczyć obowiązujący porządek, tabu. A w latach 90. w tradycyjnym śląskim środowisku jedynym nienaruszonym monolitem pozostawał Kościół. A więc jeśli chciałeś uderzyć w system, udowodnić sobie, że stoisz ponad prawem i moralnością słabych dorosłych, musiałeś uderzyć w najświętsze symbole. Tomasz i Robert nie stają się wyznawcami prastarej religii. Oni tworzą własną, prywatną mitologię. Zlepiają ją z tekstów piosenek takich zespołów jak Cut, z podrzędnych horrorów wypożyczanych na kasetach VHS i z własnej, nastoletniej megalomanii. Tomasz nadaje sobie przydomek Adam Wielki, przestaje być półsierotą z blokowiska, staje się panem życia i śmierci, a Robert, wpatrzony w niego jak w obrazek, przyjmuje imię demona.

W piwnicy potrafił zamknąć oczy, zapytać zaświaty o to, która jest godzina, a potem otworzyć się i spojrzeć na zegarek z triumfalnym uśmiechem, twierdząc, że duchy miały rację. Dziś brzmi to jak tania sztuczka, prawda? Ale co się dzieje, gdy w grupie udającej potężnych magów pojawia się ktoś nowy i kradnie główną rolę? Dla Tomasza, który każe się nazywać Adamem Wielkim, Kamil staje się problemem, rywalem. Z kolei Robert, zawsze stojący w cieniu, poczuł się coraz bardziej marginalizowany przez religijne uniesienia dawnego kolegi z ławki. Napięcie w grupie rosło, więc Tomasz postanowił eskalować sytuację. Musiał udowodnić, że to on ma prawdziwą władzę. Latem przenoszą swoje spotkania z dusznej piwnicy na zewnątrz.

Opisuje mroczne orgie i demony pojawiające się na zawołanie. W jego opowieściach pojawia się nawet diabeł, który pod postacią wielkiego krokodyla zasiada do fortepianu i gra bluźniecze melodie. Książki Taxila stają się światowym bestsellerem. Czytane były nawet w Watykanie, a sam papież pochwalił jego demaskatorską pracę. Aż do 19 kwietnia 1897 roku. Tego dnia Taxil zwołał gigantyczną konferencję. Stanął przed tłumem żądnych kolejnych rewelacji i z uśmiechem na ustach ogłosił, że wszystko zmyślił. Satanistyczny zakon nie istnieje, nikt nie czci krokodyli, a cała afera była gigantycznym żartem, Mającym na celu ośmieszenie naiwności kościoła. Jak myślisz, co się stało?

W jego doktrynie dzieci i zwierzęta to istoty czyste, całkowicie niewinne. Składanie ofiar z ludzi i zwierząt nazywa idiotyzmem. Uważa, że prawdziwy satanista czerpie moc z własnej energii witalnej, a nie z cudzej krwi. Zabijanie dla demona to dla niego oznaka słabości i głupoty, ostateczne zaprzeczenie satanistycznej logiki, która stawia człowieka w centrum wszechświata. W związku z tym, jeżeli Tomasz i Robert uważali się za wyznawców tego nurtu, to byli całkowitymi ignorantami. Nie realizowali doktryny LaVeya. Odrzucili ją, aby stworzyć własną. Oczywiście historia religii zna odłamy, które traktują zło zupełnie dosłownie. Pół wieku po laweju w Wielkiej Brytanii powstaje radykalny, okultystyczno-neonazistowski zakon, który faktycznie wierzy w mrocznych bogów.

Poczuj chłód tamtej marcowej nocy. Wyobraź sobie absolutną, głuchą ciszę, która zapada w lesie, gdy milkną ostatnie krzyki. Filmowy scenariusz, który odgrywali w swoich głowach przez ostatnie miesiące, nagle zderzył się z bezlitosną, brudną rzeczywistością. W kinie zbrodnia jest szybka, czysta i estetyczna. W starym betonowym bunkrze okazała się chaotyczna, rozpaczliwa i pozbawiona jakiegokolwiek mrocznego majestatu. Ich wielki, mroczny epos miał przecież jasne zakończenie. Zgodnie z wersją, którą wspólnie założyli przed wejściem do lasu, po złożeniu ofiary z przyjaciół, mieli dopełnić paktu. Mieli wspólnie popełnić rytualne samobójstwo. To miał być ich bilet w jedną stronę. Dowód na ostateczne odrzucenie słabego, ludzkiego świata.

Jest też wersja Tomasza. I tu zaczyna się prawdziwy, psychologiczny horror tej historii. Opowieść Tomka to książkowy przykład przerażającej, zimnej manipulacji. Chłopak został w bunkrze sam. Pakt wymagał jego życia. Ale Tomasz, czyli Adam Wielki, charyzmatyczny przywódca, wcale nie spieszył się na tamten świat. Zauważył, że ból, którego tak bardzo pragnął w swoich fantazjach, rzeczywistości wcale go nie pociąga. Kocha swoje życie dokładnie tak samo, jako ofiary, którym je odebrał. Zamiast dołączyć do swojego mrocznego pana, Tomasz podejmuje błyskawiczną, chłodną kalkulację. Jak wyjść z tego cało? Jak zachować twarz i uniknąć więzienia? Chwyta za nóż, ale nie po to, aby odebrać sobie życie. Przyciąga ostrzem po swoim prawym nadgarstku i brzuchu.

Postanowił zbudować odizolowany, prywatny mikroświat. Wyciął kawałek szarej rzeczywistości i tam ustawił własne, żelazne prawa. Jeśli nie mógł kontrolować wielkiego świata na zewnątrz, postanowił zostać Bogiem w tym małym. A bycie Bogiem zawsze wymaga twardych dowodów, absolutnego posłuszeństwa od wyznawców. Rytuał, który stworzył nie służył przywołaniu szatana z czeluści piekieł. Służył podporządkowaniu sobie żywych ludzi. Tomasz kazał Kamilowi i Karinie klęknąć z pochylonymi głowami. Wymusił na nich fizyczną i psychiczną uległość. A Robert? Ten był tylko przedłużeniem jego ręki, ślepym narzędziem. Tomasz testował, jak daleko może posunąć się w swojej bezlitosnej manipulacji. Chciał sprawdzić, czy zdoła zmusić drugiego, słabszego psychicznie człowieka do odebrania życia komuś, kogo ten znał od dziecka.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.