Chodziły plotki, że to ksiądz. Zniknęła po spowiedzi | 356.
[autopromocja] Zamów moją specjalną serię na https://dewianci.kryminatorium.pl/--------OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Zaginięcie młodej latynoskiej nauczycielki w roku 1960 postawiło na nogi stróżów prawa z południowego Teksasu. Kilka dni później zakrojone na szeroką skale poszukiwania zmieniły się w śledztwo w sprawie zabójstwa. Choć szybko pojawiły się plotki na temat tożsamości sprawcy, detektywi bezradnie rozkładali ręce. Nie mieli żadnych dowodów przeciwko komuś, kto wydawał się być skutecznie chroniony przez potężnych „protektorów”. Pogoń za zabójcą trwała ponad pół wieku i przyniosła szokujące rozwiązanie…
Pierwszy odcinek opowiada historię Jeffrey'a D., drugi to historia Johna Wayne'a G., czyli niebezpiecznego klauna, trzecia to historia Edda G., którego czyny były tak odrażające, że stał się kultową postacią w świecie popkultury amerykańskiej. Na podstawie tej historii stworzono niezliczoną liczbę dzieł muzycznych, literackich i filmowych. Dostęp do każdego z tych odcinków możecie kupić pojedynczo, ale również możecie kupić je w pakiecie, wtedy będzie taniej. Co więcej, w najbliższym czasie prowadzą także specjalną promocję i specjalne pakiety. Dewiantów możecie zamawiać w zestawie z rozprówaczem z Bydgoszczy lub ze sprawą Edmunda Kolanowskiego, czyli dwóch polskich oszołomów działających w czasach PRL oraz najbardziej mroczne postaci ze Stanów Zjednoczonych.
Nie potrafił jednak wyjaśnić, w jaki sposób przyrząd ten znalazł się na dnie kanału. Śledczy dobrze znali tego mężczyznę. Był nim 27-letni ksiądz John Fite z kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Przesłuchano go w charakterze świadka. Duchowny zeznał, że tamtego wieczoru rozmawiał z Irene na plebanii, którą opuściła kwadrans po dziewiętnastej, aby wyspowiadać się w kościele. Później zmienił swoją wersję, przyznając, że nauczycielka odwiedziła go na plebanii, ale nie po to, aby z nim porozmawiać, ale żeby się tam wyspowiadać. W trakcie rozmowy śledczy zauważyli zadrapania na zewnętrznych stronach jego dłoni. Wytłumaczył, że gdy wrócił w nocy do domu księży, w którym mieszkał, drzwi były już zamknięte, a on nie miał przy sobie kluczy.
Minęły kolejne miesiące, ale nowe dowody w sprawie zabójstwa Irene nie pojawiły się. Prokuratura uparcie nie godziła się na proces poszlakowy, a sam ksiądz odmawiał udziału w kolejnych przesłuchaniach. Właśnie wtedy pojawiły się głosy, że cała sprawa miała także wymiar polityczny. W porozumieniu z władzami kościoła, w tuszowaniu winy księdza, mieli brać udział wysoko postawieni politycy z Partii Demokratycznej. Podobno obawiali się, że skandal z udziałem katolickiego księdza może zaszkodzić kampanii wyborczej ich kandydata na urząd prezydenta Stanów, Johna F. Kennedy'ego. Katolika, liczącego w Teksasie na głosy katolickich wyborców. Choć oficjalnie śledztwo wciąż było otwarte, detektywów oddelegowano do prowadzenia innych spraw.
Wiedział, że nie przeszedł on testu na wariografię i doskonale pamiętał, dlaczego został on przeniesiony na inną parafię do odległego stanu. Władze kościoła próbowały w ten sposób uniknąć za wszelką cenę skandalu godzącego wizerunek kościoła. Ojciec O'Brien zgodził się złożyć obciążające zeznania w przypadku ponownego procesu. Podobnie jak Dale Tashney. Na tej podstawie kilka dni później śledztwo w sprawie zabójstwa sprzed 42 lat zostało wznowione. Detektywom udało się odnaleźć Johna Fajta. Od dawna nie był już duchownym. Mieszkał w Arizonie. Teraz miał żonę i trójkę dzieci. Gdy wszystko wydawało się zmierzać do szczęśliwego zakończenia, na drodze śledczych stanął prokurator okręgowy.
Na kolejną szansę trzeba było czekać trzynaście lat. W 2015 roku stanowisko objął nowy prokurator okręgowy. Zanim został wybrany, obiecał rodzinie ofiary doprowadzenie tej sprawy do końca. Wkrótce John Fite ponownie stanął przed sądem. Jego proces poszlakowy był szeroko omawiany i komentowany w całym Teksasie. W styczniu następnego roku sprawa zabójstwa Irene została otwarta. Miesiąc później John Fyde został aresztowany. W chwili zatrzymania miał 83 lata. Był już niedołężnym, schorowanym dziadkiem. Poruszał się za pomocą balkonika.
7 grudnia ława przysięgłych ogłosiła swój werdykt – winne napaści, wykorzystanie oraz zabójstwa. Nie było jednak symbolicznego wyroku, jakiego domagała się prokuratura. Zamiast tego John Fyde został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności, bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Tuż po ogłoszeniu wyroku jedna z żyjących krewnych ofiary udzieliła wywiadu telewizyjnego, w którym sarkastycznie nawiązała do słów byłego prokuratora okręgowego. Następnego dnia gazety w całym stanie zacytowały jej wypowiedź o tym, że w Teksasie właśnie świnie nauczyły się latać. Sprawiedliwości stało się zadość, choć trzeba było na to czekać aż 57 lat. Jednak z całego zasądzonego wyroku ksiądz zabójca odsiedział jedynie nieco ponad dwa lata.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
[autopromocja] Zamów moją specjalną serię na https://dewianci.kryminatorium.pl/
--------
OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Zaginięcie młodej latynoskiej nauczycielki w roku 1960 postawiło na nogi stróżów prawa z południowego Teksasu. Kilka dni później zakrojone na szeroką skale poszukiwania zmieniły się w śledztwo w sprawie zabójstwa. Choć szybko pojawiły się plotki na temat tożsamości sprawcy, detektywi bezradnie rozkładali ręce. Nie mieli żadnych dowodów przeciwko komuś, kto wydawał się być skutecznie chroniony przez potężnych „protektorów”. Pogoń za zabójcą trwała ponad pół wieku i przyniosła szokujące rozwiązanie…