Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium
Kryminatorium

Chodziły plotki, że to ksiądz. Zniknęła po spowiedzi | 356.

10.02.2025 ·42 min 10 s

[autopromocja] Zamów moją specjalną serię na https://dewianci.kryminatorium.pl/--------OPIS SPRAWY Z ODCINKA: Zaginięcie młodej latynoskiej nauczycielki w roku 1960 postawiło na nogi stróżów prawa z południowego Teksasu. Kilka dni później zakrojone na szeroką skale poszukiwania zmieniły się w śledztwo w sprawie zabójstwa. Choć szybko pojawiły się plotki na temat tożsamości sprawcy, detektywi bezradnie rozkładali ręce. Nie mieli żadnych dowodów przeciwko komuś, kto wydawał się być skutecznie chroniony przez potężnych „protektorów”. Pogoń za zabójcą trwała ponad pół wieku i przyniosła szokujące rozwiązanie…

300 metrów dalej odnaleziono czarną torebkę. Jej położenie na jezdni wyglądało tak, jakby ktoś wyrzucił ją z jadącego auta. Potwierdzono, że podobnie jak but, należała do Irene. Śledczy sprawdzili, czy nie ma na niej odcisków palców. Były, ale tylko właścicielki torebki. W pobliżu trafiono w krzakach na kawałek białej koronki. Jak się okazało, był to fragment bluzki zaginionej nauczycielki. Znaleziska pozwoliły śledczym odrzucić teorię o ucieczce. Wszystko wskazywało na to, że 25-latka została porwana. Rozpoczął się wyścig z czasem, którego stawką było odnalezienie kobiety żywej. Na miejsce ściągnięto 65 żołnierzy Gwardii Narodowej.

Dzwoniący przedstawił się jako Dale Tashney z Oklahoma. Wyjaśnił, że dawno temu opuścił kapłaństwo, ale w roku 1963 mieszkał w klasztorze trapistów w Mizuri. Poznał tam innego księdza, który pewnego dnia przyznał mu się, że kilkadziesiąt lat wcześniej, w Wielką Sobotę, tuż przed Wielkanocą, zaatakował na plebanii młodą kobietę, a następnie wykorzystał ją i zabił. Dlaczego dopiero teraz postanowił o tym mówić? Przez dręczące go wyrzuty sumienia. Nie dawały mu spokoju przez te wszystkie lata. I kiedy w jednym z programów telewizyjnych obejrzał reportaż poświęcony różnym seksualnym skandalom w kościele, uznał, że już dłużej nie może milczeć. Informator nie wiedział, kiedy dokładnie doszło do zbrodni i w jakim mieście, ale przypuszczał, że wydarzyło się to gdzieś w Teksasie w roku 1963.

Wiedział, że nie przeszedł on testu na wariografię i doskonale pamiętał, dlaczego został on przeniesiony na inną parafię do odległego stanu. Władze kościoła próbowały w ten sposób uniknąć za wszelką cenę skandalu godzącego wizerunek kościoła. Ojciec O'Brien zgodził się złożyć obciążające zeznania w przypadku ponownego procesu. Podobnie jak Dale Tashney. Na tej podstawie kilka dni później śledztwo w sprawie zabójstwa sprzed 42 lat zostało wznowione. Detektywom udało się odnaleźć Johna Fajta. Od dawna nie był już duchownym. Mieszkał w Arizonie. Teraz miał żonę i trójkę dzieci. Gdy wszystko wydawało się zmierzać do szczęśliwego zakończenia, na drodze śledczych stanął prokurator okręgowy.

Mimo to bez specjalnego traktowania został osadzony w areszcie jak inni kryminaliści. A sąd wyznaczył za niego kaucję w wysokości miliona dolarów. Fyde takich pieniędzy nie miał, więc na swój proces oczekiwał w ciasnej celi. Rozprawa zaczęła się 28 listopada 2017 roku. Ojciec O'Brien już nie żył, ale w sądzie odczytano stenogramy z jego przesłuchań. Zeznania złożył także Dale Tashney. Pod przysięgą opowiedział o tym, do czego osobiście przyznał mu się Fyde. Tamtego sobotniego wieczoru, gdy Irene przybyła do kościoła na spowiedź, 27-letni ksiądz podszedł do niej. W krótkiej rozmowie kobieta zwierzyła mu się, że ma problem, że zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.