Mentionsy Mentionsy
Kryminatorium
Kryminatorium

9 ciał. Żadne nie miało głowy | WIDEO

01.11.2025 ·1 godz 11 min

OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…

Prowadzili tam koczowniczy tryb życia. Mieszkali w prowizorycznych, tekturowo blaszanych barakach. Takie obszary szybko stały się siedliskiem wszelkiego bezprawia. Policja zaglądała tam rzadko. Nic więc dziwnego, że w tych miejscach zaczęła szerzyć się przestępczość. Zwłaszcza w nocy. Od prostytucji do zabójstw. Tam wszystko mogło się wydarzyć. Nowy dzień przynosił nowe ofiary wielkiego kryzysu. Każdy mieszkaniec takiej dżungli nie mógł być pewny, czy dożyje wschodu słońca. Swoją dżunglę włóczęgów miało również Cleveland w stanie Ohio. Położone we wschodniej części miasta Kingsbury Run było jałowym pustkowiem porośniętym kępami dzikiej trawy. Obszar ten przypominał wąwóz. W niektórych miejscach miał prawie 20 metrów głębokości.

Jako, że według ustaleń policji mężczyzna ten zmarł wcześniej, oficjalnie został nazwany ofiarą jeden. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że do obu zabójstw doszło w innym miejscu, a dopiero później ciało zostało podrzucone u podnóża nasypu. W przeciwieństwie do ofiary jeden, drugie z ciał nie nosiło śladów podpalenia. Mężczyzna w wieku dwudziestu kilku lat, tuż przed swoją śmiercią, zjadł obfity posiłek. Był przytomny, gdy sprawca odcinał mu genitalia. Ślady na jego nadgarstkach wskazywały, że miał ręce związane za plecami. A co najważniejsze, podobnie jak ofiara jeden, wciąż żył, gdy morderca odcinał mu głowę. Dzięki pobranym odciskom palców udało się zidentyfikować mężczyznę w skarpetkach.

Po piąte, każdemu z nich przed śmiercią związano ręce z tyłu, a następnie, gdy wciąż żyli, odcięto im głowę ostrym narzędziem przypominającym nóż rzeźniczy. Pojawiły się również głosy, że ci dwaj mężczyźni nie byli pierwszymi ofiarami tajemniczego mordercy. Ktoś zasugerował, że mógł on zaatakować już wcześniej, we wrześniu 1934 roku, więc dokładnie rok przed odnalezieniem dwóch bezgłowych ciał. Na brzegu jeziora Erie w Cleveland znaleziono połowę kobiecego torsu. Drugą część ciała odkryto 50 kilometrów dalej. Koroner uznał, że do zabójstwa doszło co najmniej sześć miesięcy wcześniej. Przed śmiercią ofiara została oblana olejem i podpalona, podobnie jak ofiara jeden z Kingsbury Run.

Jednocześnie kontynuował naukę. Dwa lata później ukończył kryminologię pod kierunkiem wielkiego autorytetu i eksperta Augusta Vollmera, nazywanego dzisiaj ojcem nowoczesnej policji. Z pomocą szwagra, którego kariera w organach federalnych rosła, Elliot Ness został zatrudniony w Departamencie Skarbu. Zostałem jednym z 300 ludzi chicagowskiego oddziału biura prohibicji, odpowiedzialnym za walkę z rozrastającą się branżą nielegalnej produkcji alkoholu oraz jego przemytu i sprzedaży. Już w pierwszych dniach nowej pracy spostrzegłem z przerażeniem, że właśnie trafiłem do samego piekła, do najbardziej skorumpowanego miejsca w Chicago. Funkcjonariusze Federalnego Biura do Spraw Prohibicji od czasów wprowadzenia zakazu produkcji, sprzedaży oraz transportu alkoholu cieszyli się bardzo złą reputacją.

Słowa Nessa natychmiast wybrzmiały w całym kraju. Dzienniki od wschodniego do zachodniego wybrzeża cytowały jego wypowiedź. Jedna z gazet swój artykuł zatytułowała słowem Nietykalni. Określenie to bardzo szybko się przyjęło. Już wkrótce taką nieoficjalną nazwę przyjął zespół Nessa. Od tej chwili dziesięciu agentów stało się Nietykalnymi. Ośmieszony Capone pałał rządzą zemsty. Nie przejmował się niczym. Przezwyciężył też swoją niechęć do zabicia Nessa. Najpierw zamordowany został przyjaciel Eliota, który często asystował mu w nalotach. Później sam Ness cudem uniknął śmierci, kiedy jeden z wynajętych zabójców ostrzelał jego samochód.

Władze miasta obiecały, że morderca zostanie wkrótce schwytany. Burmistrz postanowił działać. O pomoc poprosił Eliota Nessa, którego osobiście bardzo cenił. Nazywał go nawet cudownym chłopcem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Ness natychmiast wziął się do pracy. W tajemnicy przed dziennikarzami zorganizował spotkanie w miejskim ratuszu, na które zaprosił wszystkich detektywów prowadzących sprawy określane już wówczas przez prasę jako torsowe morderstwa, a więc te dotyczące zabójstw pani Jeziora, Edwarda, jego anonimowego towarzysza, Flo oraz wytatuowanego mężczyzny. W tym tajnym zebraniu udział wzięli także szefowie Wydziału Zabójstw oraz pracownicy Laboratorium Kryminalistycznego.

Jeszcze przed spotkaniem Ness przeczytał wszystkie policyjne raporty. Zapoznał się również z wynikami sekcji zwłok. W ratuszu pojawił się jako ostatni. Gdy wchodził do sali, panowała w niej kompletna cisza. Agent usiadł i zapytał, czy ktokolwiek z zebranych uważa, że wszystkie sprawy są ze sobą powiązane. Zarówno detektywi, jak i szef wydziału kryminalnego stanowczo temu zaprzeczyli. Natychmiast zaczęli wymieniać argumenty świadczące o tym, że każdej z tych zbrodni dokonał inny sprawca. Reakcja Eliota Nessa na powstały w ten sposób hałas była wymowna. Uciął nakładające się na siebie wypowiedzi, przykładając palec do swoich ust. Następnie, nie podnosząc wzroku z nadsterty własnych notatek, oznajmił wszystkim zebranym, co o tym myśli.

Panowie, jeśli uważacie, że w mieście nie grasuje seryjny zabójca, to macie problem. Te wszystkie osoby zabił ten sam facet. Istnieje zbyt duże prawdopodobieństwo, by zabójstwa były przypadkowe. Śmierć przez ścięcie głowy, ręka biegła we władaniu nożem, ofiary związane przed śmiercią. Nie potrafię teraz powiedzieć, dlaczego rozczłonkowuje tylko kobiety, a mężczyznom jedynie ucina głowę i genitalia. Ale gwarantuję wam, to ten sam człowiek, a wy macie zrobić wszystko, aby złapać tego maniaka. I choć panią jeziora nigdy oficjalnie nie uznano za ofiarę szalonego rzeźnika, Ness był pewny, że to właśnie ona była tą pierwszą. Choć detektywi byli sceptyczni, prasa nazwała ją później ofiarą zero.

Ness wydał wszystkim absolutny zakaz rozmów z dziennikarzami. Zarządził prowadzenie śledztwa przez 24 godziny na dobę. Przedstawił również instrukcje dotyczące prac operacyjnych. Odtąd specjalnie przeszkoleni funkcjonariusze mieli patrolować Kingsbury Run w przebraniu włóczęgów i pijaków. Tymczasem mijały kolejne tygodnie, a śledztwo, choć nabrało tempa, nie posuwało się do przodu. Wkrótce szalony rzeźnik zaatakował ponownie. 22 lipca do detektywów Wydziału Zabójstw zadzwonił telefon. Podczas spaceru pewna 17-latka natknęła się na ciało bez głowy. Mężczyzna leżał nago na brzuchu.

Głowa, częściowo owinięta w jego własne ubranie, została znaleziona kilka metrów dalej. Wszystko wskazywało na to, że ciało leżało w tym miejscu co najmniej od dwóch miesięcy. Stan rozkładu określano jako bardzo zaawansowany. Choć wyglądało to na kolejną robotę poszukiwanego zabójcy, Pojawiły się pewne wątpliwości. Tym razem ofiara została zabita w miejscu odnalezienia zwłok. Po raz pierwszy ciało znaleziono po zachodniej stronie rzeki Kayahoga. Tym razem sprawca nie odciął mężczyźnie genitaliów. Lekarz sądowy stwierdził, że z powodu zaawansowanego rozkładu ciała nie można było udowodnić, że głowa została celowo odcięta. Równie dobrze mogła odpaść sama i zostać przeniesiona przez zwierzęta. Pomimo tych niejasności, policja oficjalnie zaliczyła ten przypadek do sprawy torsowego mordercy, jako piąte zabójstwo.

Presja miejskich władz wywierana na policję urosła do niewyobrażalnych rozmiarów. Burmistrz nie miał wątpliwości, co powinien zrobić. Dwa dni później głównym śledczym w sprawie seryjnych morderstw został sam Elliot Ness. Cudowny chłopiec amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Swoje śledztwo rozpoczął od przesłuchania wszystkich policjantów z Wydziału Zabójstw. Dzięki temu wybrał 20 z nich. Stworzyli oni zespół odpowiedzialny wyłącznie za schwytanie mordercy. Ich zadaniem było sprawdzenie każdej, nawet najbardziej niewiarygodnej wskazówki. Dodatkowo Ness kazał im sprowadzić na posterunek policji każdego włóczęgę, przesłuchać go, a jeśli nie będzie budził podejrzeń, poinstruować i puścić wolno.

Nie mieliśmy wątpliwości, że to działanie naszego rzeźnika. Podobnie jak w przypadku zabójstw z poprzedniego roku, tożsamość ostatnich ofiar nigdy nie została ustalona. Po odkryciu tych dwóch ciał publiczna i polityczna presja sięgnęła zenitu. Na Nessa i jego grupę spłynęła ogromna fala krytyki za brak wyników w śledztwie. Gazety głośno domagały się schwytania grasującego szaleńca i zakończenia serii makabrycznych morderstw. Dziennikarze zaczęli podważać reputację Nessa, na co on reagował bardzo nerwowo. Jego ogromne ego zostało mocno podrażnione, był więc zdeterminowany. Wiedział, że musi szybko osiągnąć sukces, złapać szalonego rzeźnika. I wtedy popełnił błąd, który zaważał na całej jego dalszej karierze.

Cała akcja przeprowadzona została w ścisłej tajemnicy z uwagi na fakt, że kuzyn lekarza był nie tylko wpływowym kongresmenem, ale i zaciekłym wrogiem Nessa. Jego kolejny błąd mógł definitywnie zakończyć jego błyskotliwą karierę. Wcześniejsze śledztwo wykazało, że dr Francis Swinney był alkoholikiem i seksualnym dewiantem. Po swoim rozwodzie popadł w paranoję i zaczął zdradzać objawy psychozy. Zbiegło się to w czasie z zabójstwem pani Jeziora, którą Ness uważał za pierwszą ofiarę rzeźnika. Co więcej, podejrzany lekarz urodził się i wychowywał w pobliżu Kingsbury Run, więc doskonale znał okolice. Z racji wykonywanego zawodu doskonale znał też anatomię człowieka i umiał fachowo rozczłonkować ludzkie ciało.

Czy rzeczywiście doktor Sweeney mógł być szalonym rzeźnikiem z Cleveland? Choć wielu tak uważało, w tym oczywiście sam Elliot Ness, nigdy nie odnaleziono jakiegokolwiek dowodu potwierdzającego taką hipotezę. Faktem jest jednak to, że po tym jak chirurg został zamknięty w szpitalu, zbrodnie torsowego mordercy ustały. Niemal dokładnie rok później policja znalazła innego podejrzanego. Był nim mieszkający w Cleveland, ale urodzony na Słowacji, 52-letni murarz Frank Doleżal. Został on pierwszą i jedyną osobą aresztowaną w sprawie tych seryjnych zabójstw. Na jego niekorzyść przemawiało w zasadzie tylko to, że łączyły go bliskie relacje z zamordowaną przez rzeźnika prostytutką Flo.

Coraz mniej osób liczyło się z jego zdaniem. Śledztwo przejęło biuro szeryfa hrabstwa Kaya Hoaga, a Ness powoli zaczął myśleć o opuszczeniu Cleveland i przeprowadzce do Waszyngtonu. Podczas brutalnego, trwającego 48 godzin przesłuchania, Frank przyznał się do zabójstwa prostytutki oraz do rozczłonkowania jej ciała. Zaprzeczył jednak, że był szalonym rzeźnikiem. Dzień przed rozpoczęciem procesu został znaleziony martwy w swojej celi. Oficjalnie Słowak sam odebrał sobie życie, choć pojawiły się również głosy, że został on zamordowany, aby prawda o jego niewinności nigdy nie wyszła na jaw. Już po jego śmierci ekspertyza wykazała, że krew znaleziona w jego domu miała pochodzenie zwierzęce, a nie ludzkie.

Rodzina Franka długo walczyła o przywrócenie mu dobrego imienia. Dopiero w sierpniu 2010 roku Słowak został całkowicie oczyszczony z zarzutu zamordowania kobiety, z którą mieszkał. Choć oficjalnie działalność szalonego rzeźnika z Cleveland zakończyła się w roku 1938 na liczbie 12 ofiar, policja jeszcze przez kilkanaście lat badała przypadki podobnych zabójstw dokonanych na terenie całych Stanów. Niektórzy wierzyli, że torsowy morderca wciąż pozostawał na wolności i nadal zabijał. Pojawiła się nawet teoria mówiąca, że to właśnie on zamordował w Los Angeles początkującą aktorkę Elizabeth Short, bardziej znaną jako Czarna Dalia. Oficjalnie sprawa szalonego rzeźnika z Cleveland pozostała niewyjaśniona.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.