9 ciał. Żadne nie miało głowy | WIDEO
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…
Mieszkańcy byli wstrząśnięci, a w całym mieście zapanował chaos i ogromna psychoza strachu. Ofiarą szalonego rzeźnika mógł stać się niemal każdy. Postawiony pod ścianą burmistrz wpadł jednak na pomysł, który wydawał się być dla wszystkich ostatnią deską ratunku. O pomoc zwrócił się do prawdziwej legendy tamtych czasów. Sławnego nietykalnego, czyli agenta Eliota Nessa, nieszablonowego pogromcy bandytów i kryminalistów. Ten od razu wyruszył w pogoń za nieuchwytnym zabójcą, wykorzystując przy tym wszystkie możliwe metody. W myśle zasady, że cel uświęca środki, rozpoczęła się bezkompromisowa gra na śmierć i życie.
Elliot Ness kontra szalony rzeźnik. Zwycięzcą tego pojedynku mógł być tylko jeden. Ten materiał to wzbogacona o warstwę wideo odświeżona wersja połączonych odcinków numer 155 i 180, opublikowanych w lipcu i w grudniu 2021 roku. Na początku lat 30. ubiegłego wieku przez Stany Zjednoczone przetoczyła się fala wielkiego kryzysu gospodarczego. Większość amerykańskich miast zaczęło zmagać się z problemami, na które nie były przygotowane.
więc na burmistrza wybrali właśnie Bartona. Ten od razu zabrał się za spełnianie swoich wyborczych obietnic. Jego pierwszą decyzją było wybranie nowego dyrektora do spraw bezpieczeństwa. Miał on również pełnić obowiązki szefa policji i straży pożarnej. Do tego trudnego zadania nowy burmistrz wyznaczył agenta federalnego o nieskalanej reputacji i jeszcze większej legendzie, która się za nim ciągnęła. Tym człowiekiem był słynny Elliot Ness we własnej osobie. Niekwestionowany autorytet w walce z najgroźniejszymi kryminalistami tamtych czasów. Jego nazwisko budziło grozę wśród największych amerykańskich gangsterów. Opuśćmy więc na chwilę Cleveland w Ohio, sterroryzowane przez szalonego rzeźnika, aby lepiej przyjrzeć się niezwykłej postaci, która postanowiła go dopaść za wszelką cenę.
Gdy już poznacie jego barwną karierę, wtedy zrozumiecie, dlaczego to właśnie jego poproszono o pomoc w schwytaniu nieuchwytnego potwora. Bo wielu ludzi uważało wówczas, że jeśli ktokolwiek mógłby uratować Cleveland, to był właśnie nietykalny Elliot Ness. Gdy ponad 20 lat później po raz pierwszy została opublikowana książka zatytułowana Nietykalni, cała Ameryka natychmiast zakochała się w jej głównym bohaterze, młodym agencie Biura do Spraw Prohibicji z Chicago, Elliotcie Nessie. Tym bardziej, że był on postacią prawdziwą, która niemal 30 lat wcześniej wytoczyła wojnę samemu Alowi Capone, czyli najgroźniejszemu amerykańskiemu gangsterowi celebrycie tamtych czasów.
Bez wątpienia było to bardzo niebezpieczne zadanie. Choć była to tylko fabularyzowana powieść, w dodatku dość mocno naginająca wiele faktów, książka stała się bestsellerem. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, była to ekscytująca i pełna zwrotów akcji historia odważnego i uczciwego stróża prawa. On i jego grupa tytułowych nietykalnych próbowała zniszczyć imperium człowieka, który trząsł całym Chicago. Po drugie, współautorem tej książki był sam Ness, a to było dla czytelników najlepszą gwarancją, że każde opisane w powieści wydarzenie musi być prawdziwe.
Tak jednak nie było. Ness świadomie pominął wiele niewygodnych dla siebie wątków. Nie wspominał ani słowem o swoich porażkach, czy problemie z alkoholem. Czytelnicy nie dowiedzieli się niczego o dwóch nieudanych małżeństwach, które rozpadły się z jego winy. Nie przeczytali też o skandalach, których był bohaterem. Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że opisy jego walki z Alem Capone były mocno przesadzone. I że to nie on wsadził go za kratki. O co zresztą Ness pokłócił się później z głównym autorem, gdy tylko przeczytał wersję roboczą powieści. Bo choć Ness niewątpliwie był megalomanem, to tak naprawdę nigdy nie przypisał sobie tej roli. Nikt też wówczas nie przypuszczał, że ta czysto komercyjna, skromnie wydana powieść odniesie tak oszałamiający sukces i uczyni z Eliota Nessa nieśmiertelną legendę, która już na zawsze stanie się częścią amerykańskiej popkultury.
On już tego niestety nie doczekał. Zmarł kilka miesięcy przed premierą Nietykalnych. Choć Ameryka zawdzięczała mu bardzo wiele, a miasta takie jak Chicago czy Cleveland bez niego nie poradziłyby sobie w walce z przestępczością, Elliot Ness odszedł w ciszy i niemal w kompletnym zapomnieniu. Gdy 10 lat przed nim zmarł jego legendarny przeciwnik Al Capone, ówczesna prasa poświęciła temu zaledwie niewielkie wzmianki gdzieś za działem sportowym. Kiedy swoje oczy po raz ostatni zamknął Ness, nie napisał o tym nikt. Ludzie przypomnieli sobie o nim dopiero po przeczytaniu książki. Jego legenda rosła z każdą kolejną publikacją. A ugruntował ją hollywoodzki hit z 1987 roku z Kevinem Costnerem i Seanem Connerem w rolach głównych.
Swoją drogą jeszcze bardziej naginający prawdę niż jego książkowy pierwowzór. To wszystko sprawiło, że dzisiaj nikt nie wyobraża sobie amerykańskiej historii z epoki gangsterów i prohibicji bez Eliota Nessa, a jego postać trafiła nawet do szkolnych podręczników. Kim dla Amerykanów był szef nietykalnych i dlaczego jego nazwisko przeszło do legendy? Odpowiedź z pozorów wydaje się prosta. Bo jest to historia człowieka, którego nie można było złamać, zastraszyć i kłupić. Człowieka, który sam o sobie powiedział, że udało mu się rozścieczyć najkrwawszy motłoch w kryminalnej historii Ameryki. Ale tak naprawdę w jego historii nic nie jest proste. Przyszedł na świat w Chicago 19 kwietnia 1903 roku.
Wychowywał się w szczęśliwej rodzinie, a jego dzieciństwo było niemal jak z bajki. Rodzice kilka lat wcześniej otrzymali amerykańskie obywatelstwo. Byli norweskimi imigrantami, którzy dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości zasłużyli na wygodne życie klasy średniej. Elliot był najmłodszym z pięciorga dzieci Petera i Eminesów. Między nim a jego rodzeństwem była duża różnica wieku. Gdy się urodził, jego trzy siostry miały już własne dzieci. Od brata, który na świecie pojawił się przed nim, Elliot był młodszy aż o 13 lat. To sprawiło, że od najmłodszych lat Elliot otrzymywał od rodziców najwięcej uwagi i troski. Szybko wpoił sobie wyznawane w rodzinnym domu zasady. Uczciwość, niezłomność, szacunek dla słabszych i poczucie własnej wartości.
Mąż jego siostry był agentem Departamentu Sprawiedliwości. Podczas rodzinnych spotkań podsycał w małym Eliocie zamiłowanie do przestrzegania prawa i chęć walki z kryminalistami. To właśnie szwagier nauczył go strzelać. Pokazał też kilka skutecznych chwytów jujitsu. Chłopiec z fascynacją słuchał o zakładaniu podsłuchów i policyjnych technikach przesłuchań. Tylko jedna osoba nie była zadowolona z życiowych planów Eliota. Ojciec widział go raczej w roli biznesmena, który z czasem przejmie rodzinną firmę. Dał jednak synowi wolną rękę. Nie protestował, gdy Elliot poszedł na Uniwersytet w Chicago, na którym w roku 25 uzyskał dyplom z biznesu i prawa. Zamiast pomnażać pieniądze w biznesie, zdecydował się zostać detektywem do spraw kredytów detalicznych.
Jednocześnie kontynuował naukę. Dwa lata później ukończył kryminologię pod kierunkiem wielkiego autorytetu i eksperta Augusta Vollmera, nazywanego dzisiaj ojcem nowoczesnej policji. Z pomocą szwagra, którego kariera w organach federalnych rosła, Elliot Ness został zatrudniony w Departamencie Skarbu. Zostałem jednym z 300 ludzi chicagowskiego oddziału biura prohibicji, odpowiedzialnym za walkę z rozrastającą się branżą nielegalnej produkcji alkoholu oraz jego przemytu i sprzedaży. Już w pierwszych dniach nowej pracy spostrzegłem z przerażeniem, że właśnie trafiłem do samego piekła, do najbardziej skorumpowanego miejsca w Chicago. Funkcjonariusze Federalnego Biura do Spraw Prohibicji od czasów wprowadzenia zakazu produkcji, sprzedaży oraz transportu alkoholu cieszyli się bardzo złą reputacją.
Od lat jawnie przymykali oczy na nielegalne destylarnie i wszelką działalność chicagowskich gangsterów. Zwłaszcza jeden z nich, dzięki trwającej od blisko 10 lat prohibicji, dorobił się ogromnej fortuny i stworzył wielkie przestępcze imperium, które wydawało się być nie do ruszenia dla jakichkolwiek organów ścigania, ale nie dla Eliota Nessa. Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku chicagowski gangster Al Capone był nie tylko jednym z najbardziej ekstrawaganckich przestępców Ameryki, ale i jednym z tych najokrutniejszych, a także najbogatszych. Jego zyski były wprost niewyobrażalne. Według szacunków rządu federalnego gang Al Capone osiągał roczne dochody w granicach 120 milionów dolarów.
Biuro, którego członkiem był Elliot Ness, otrzymało zadanie zniszczenia Imperium Alakaponem, zajmującego się nielegalną produkcją, przemytem oraz sprzedażą alkoholu. Jednak znalezienie odpowiednich ludzi do tej roboty nie było łatwe. Odpowiednich, czyli takich, których najgroźniejszy chicagowski gangster nie mógłby ani zastraszyć, ani kupić. Jednym z niewielu funkcjonariuszy cieszących się wówczas opinią uczciwych i odważnych był Elliot Ness. I to właśnie on zwrócił na siebie uwagę swoich przełożonych. Choć nie obyło się także bez drobnej pomocy ze strony mającego duże wpływy szwagra, który osobiście za Eliota poręczył. Tak czy inaczej, Ness otrzymał zadanie utworzenia i poprowadzenia specjalnego zespołu śledczego.
Miał on wytropić i zniszczyć nielegalnie działające destelarnie à la Capone oraz zebrać niepodważalne dowody na łamanie narodowej ustawy o prohibicji. Elliot tylko czekał na taką szansę. Nic więc dziwnego, że bez namysłu zgodził się podjąć tego trudnego zadania. Niektórzy ostrzegali młodego agenta, że porywa się z motyką na słońce, a jego niewykonalna misja z góry jest skazana na porażkę. W tym wypadku słowo porażka mogło dla Nessa oznaczać po prostu śmierć. Elliot nic jednak sobie z tego nie robił. Wiedział, że na taką szansę czekał odkąd tylko został stróżem prawa. Mógł w końcu osobiście schwytać groźnego przestępcę. I to nie byle kogo, bo samego króla gangsterów.
Ness otrzymał akta osobowe wszystkich agentów pracujących w biurze prohibicji. Mógł osobiście wybrać ludzi, których potrzebował. Sukces jego misji zależał od tego, czy uda mu się znaleźć uczciwe osoby, którym mógłby zaufać. Nie było to zadaniem prostym, zwłaszcza w tak skorumpowanym mieście jak Chicago. Ale Elliot wiedział czego chce i przede wszystkim kogo szuka. Na początku wypisałem sobie wszystkie cechy, których pragnąłem u ludzi z mojego zespołu. Potrzebowałem kawalerów w wieku nie więcej niż 30 lat, mających wytrzymałość zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Gotowych poświęcić swojej pracy przez długie godziny, często bez odpoczynku i zbędnych przerw. Potrafiących posługiwać się i rewolwerem, i pięścią, ale przede wszystkim rozumem.
Od razu wykluczył każdego, na kogo padał choć cień podejrzenia, że może być hazardzistą, lekko duchem lub amatorem damskich wdzięków. Początkowo wybrał 50 osób, później swoją listę zredukował do 15 nazwisk. Ostatecznie w jego zespole znalazło się zaledwie 10, zdaniem Nessa najlepszych z najlepszych. Jego listę otwierał były sportowiec Marty, irlandzki mistrz walki wręcz. Były strażnik więzienny Sam był twardym, ale dość niepozornie wyglądającym detektywem. Muskularny Barney nie miał sobie równych w posługiwaniu się bronią palną. Lyle to genialny strateg, planujący wszystkie operacje. John specjalizował się w szybkiej jeździe samochodem i pościgach. Nie rzucający się w oczy Mike miał szczególny talent do zbierania i analizowania danych wywiadowczych.
Potężny Bill, jako były zawodnik futbolu, z przestępcami najskuteczniej dyskutował za pomocą swoich pięści. Grupę zamykali Tom, czyli były policjant z Pensylwanii, oraz Paul, jako ekspert od zakładania podsłuchów telefonicznych. Zespół od razu zabrał się do pracy. Agenci spędzili długie godziny na studiowaniu map Chicago i podejmowaniu decyzji o wyborze miejsc swoich nalotów. Analizowali wszystkie dane, typowali miejsca nielegalnych destelarni i układali plan działania. Jedną z pierwszych akcji było zamknięcie tej samej nocy 18 prężnie działających bimbrowni w Chicago. Do pomocy otrzymali kilkunastu agentów Biura do Spraw Prohibicji oraz kilku informatorów. Znając reputację agentów i ich skłonność do brania łapówek, podczas każdego z nalotów ludzie NESA pilnowali, aby żaden z nich nie miał możliwości zbliżenia się do jakiegokolwiek telefonu, a co za tym idzie uprzedzenia gangsterów o nalotach w innych miejscach.
Przebieg tych nalotów zawsze wygląda podobnie. Pierwszy wchodził Elliot Ness, trzymając w ręku strzelbę z odpiłowaną lufą. Pokazywał odznakę, po czym padały słowa, które stały się jego znakiem firmowym. Wszyscy zostać na swoich miejscach. To jest nalot federalny. Tamtej nocy wszystkie destylarnie zamknięto, a 52 osoby zostały aresztowane. Destylatory zostały rozmontowane. Trafiły do magazynu federalnego, gdzie miały posłużyć jako dowód w planowanym przyszłym procesie à la Capone. Następnego ranka wszystkie gazety napisały o brawurowej akcji agentów wymierzonej przeciwko przestępczości zorganizowanej. Dla mieszkańców taka wiadomość była czymś zupełnie nowym po latach przymykania oczu na działalność gangsterów.
Wszystkie artykuły przed drukiem musiały być autoryzowane przez samego Nessa, który dbał o to, aby w porannej gazecie Capone przeczytał dokładnie to, co Elliot chciał mu przekazać. A przekaz Nessa był jasny. W mieście pojawił się ktoś, kto w końcu zamierza zrobić porządek. Od tej chwili podobne naloty organizowaliśmy cyklicznie. Nie każda akcja kończyła się sukcesem. Czasami tym szumowinom udało się w porę wywieźć sprzęt z wytypowanej do nalotu bimbrowni. Jednak zdecydowana większość przeprowadzonych uderzeń miała szczęśliwe zakończenie. Oczywiście dla nas, nie dla niego. Zarekwirowany alkohol, często już gotowy do wywiezienia i sprzedaży, był na oczach dziennikarzy i przechodniów wylewany wprost na ulicę.
Niektórzy świadkowie aż łapali się za głowy, gdy tysiące litrów nielegalnej łyski lądowało w Rynsztoku. Tak jak podczas jednej z kolejnych akcji, kiedy tuż po nalocie Ness i jego ludzie przed obiektywami aparatów upłynnili ponad 100 tysięcy litrów alkoholu. Łączny koszt zmarnowanego trunku biuro federalne oszacowało na 150 tysięcy dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 2 milionów dolarów. W ciągu następnych miesięcy Ness zlikwidował blisko 40 destylarni. W ręce agentów wpadło kilkadziesiąt zbiorników o pojemności nawet do 6000 litrów każdy, sprzęt do produkcji i tysiące beczek gotowego alkoholu. Al Capone był wściekły. Tracił nie tylko cenne miejsca do produkcji oraz ludzi, którzy lądowali w więzieniach.
Przede wszystkim tracił ogromne pieniądze. Według raportów rządu federalnego przez pierwszych sześć miesięcy nalotów król gangsterów stracił około miliona dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 15 milionów dolarów. Tracił nie tylko wpływy, ale i reputację. Wiedział, że jeśli on nie będzie w stanie zapewnić alkoholu czekającym na niego ludziom, szybko zrobi to ktoś inny. Konkurencja nie spała i tylko czekała, aby zająć jego miejsce. W pierwszej chwili gangster wydał rozkaz zabicia Nessa. Szybko jednak zmienił zdanie. Nie był przecież głupi. Doskonale zdawał sobie sprawę, że zamordowanie coraz popularniejszego w Ameryce agenta federalnego ściągnie na niego więcej kłopotów niż pożytku. Kara śmierci nie była jego planem na przyszłość, bo jak sam powiedział, gdyby chciał umrzeć, to osobiście palnąłby sobie w łeb.
Nie zamierzał zostać usmażonym na krześle elektrycznym. Coś jednak musiał zrobić, aby uratować swój biznes. Do tej pory najlepiej sprawdzały się koperty z pieniędzmi, wręczane odpowiednim osobom za odpowiednie usługi. Tego samego zamierzał spróbować z ludźmi swojego największego wroga. Jego posłańcy wyśledzili trzech członków zespołu Nessa, kiedy ci jechali samochodem ulicami Chicago. Przez opuszczoną szybę, gangsterzy wrzucili agentom trzy duże koperty. Każda z nich zawierała 2000 dolarów i kartkę informującą, że podobną kwotę będą otrzymywać co miesiąc, jeśli tylko zechcą uprzedzać o planowanych nalotach. Dla agentów zarabiających niecałe 3 tysiące dolarów rocznie była to propozycja z tych nie do odrzucenia, ale nie dla ludzi Nessa.
Mężczyźni szybko wytropili kurierów, dogonili ich, grzecznie podziękowali za hojny gest, a następnie oddali koperty w nienaruszonym stanie. Podobnie uczynił założyciel grupy, ale akurat jemu Al Capone zaproponował znacznie więcej. 2000 dolarów, ale tygodniowo. Następnego dnia Elliot Ness zwołał specjalną konferencję prasową, na którą zaprosił kilkudziesięciu dziennikarzy. Prawdopodobnie do tej pory nie napisaliście tego państwo dość wyraźnie w swoich gazetach, więc teraz powiem to głośnie, aby wszyscy na świecie, a przede wszystkim Al Capone i jego zbiry, zdali sobie w końcu sprawę, że jest jeszcze kilku stróżów prawa w Ameryce, których nie można zastraszyć lub zniechęcić, a przede wszystkim nie można na skupić.
Słowa Nessa natychmiast wybrzmiały w całym kraju. Dzienniki od wschodniego do zachodniego wybrzeża cytowały jego wypowiedź. Jedna z gazet swój artykuł zatytułowała słowem Nietykalni. Określenie to bardzo szybko się przyjęło. Już wkrótce taką nieoficjalną nazwę przyjął zespół Nessa. Od tej chwili dziesięciu agentów stało się Nietykalnymi. Ośmieszony Capone pałał rządzą zemsty. Nie przejmował się niczym. Przezwyciężył też swoją niechęć do zabicia Nessa. Najpierw zamordowany został przyjaciel Eliota, który często asystował mu w nalotach. Później sam Ness cudem uniknął śmierci, kiedy jeden z wynajętych zabójców ostrzelał jego samochód.
Od tej chwili jego żona otrzymała stałą ochronę w postaci sześciu agentów podążających za nią krok w krok. Swojego ochroniarza miał także Ness, ale i tak liczył się z tym, że któregoś dnia może mu przyjść zapłacić za bycie wrogiem najpotężniejszego przestępcy w Chicago. Po wielu udanych nalotach i operacjach antyalkoholowych Imperium Capone skurczyło się dość wyraźnie. Zmniejszenie się jego dochodów oznaczało dla niego mniej środków na potrzebne łapówki. To z kolei wiązało się ze stratą dotychczasowej ochrony ze strony zarówno policjantów, jak i ważnych polityków. Po piętach gangstera coraz śmielej deptali urzędnicy skarbowi, sprawdzający każdy wpis w jego księgach rachunkowych. Cała operacja, którą tak drobiazgowo zaplanował i przeprowadził Elliot, nie zakończyła się jednak pełnym sukcesem.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…