9 ciał. Żadne nie miało głowy | WIDEO
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…
Mieszkańcy byli wstrząśnięci, a w całym mieście zapanował chaos i ogromna psychoza strachu. Ofiarą szalonego rzeźnika mógł stać się niemal każdy. Postawiony pod ścianą burmistrz wpadł jednak na pomysł, który wydawał się być dla wszystkich ostatnią deską ratunku. O pomoc zwrócił się do prawdziwej legendy tamtych czasów. Sławnego nietykalnego, czyli agenta Eliota Nessa, nieszablonowego pogromcy bandytów i kryminalistów. Ten od razu wyruszył w pogoń za nieuchwytnym zabójcą, wykorzystując przy tym wszystkie możliwe metody. W myśle zasady, że cel uświęca środki, rozpoczęła się bezkompromisowa gra na śmierć i życie.
Tak jednak nie było. Ness świadomie pominął wiele niewygodnych dla siebie wątków. Nie wspominał ani słowem o swoich porażkach, czy problemie z alkoholem. Czytelnicy nie dowiedzieli się niczego o dwóch nieudanych małżeństwach, które rozpadły się z jego winy. Nie przeczytali też o skandalach, których był bohaterem. Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że opisy jego walki z Alem Capone były mocno przesadzone. I że to nie on wsadził go za kratki. O co zresztą Ness pokłócił się później z głównym autorem, gdy tylko przeczytał wersję roboczą powieści. Bo choć Ness niewątpliwie był megalomanem, to tak naprawdę nigdy nie przypisał sobie tej roli. Nikt też wówczas nie przypuszczał, że ta czysto komercyjna, skromnie wydana powieść odniesie tak oszałamiający sukces i uczyni z Eliota Nessa nieśmiertelną legendę, która już na zawsze stanie się częścią amerykańskiej popkultury.
Swoją drogą jeszcze bardziej naginający prawdę niż jego książkowy pierwowzór. To wszystko sprawiło, że dzisiaj nikt nie wyobraża sobie amerykańskiej historii z epoki gangsterów i prohibicji bez Eliota Nessa, a jego postać trafiła nawet do szkolnych podręczników. Kim dla Amerykanów był szef nietykalnych i dlaczego jego nazwisko przeszło do legendy? Odpowiedź z pozorów wydaje się prosta. Bo jest to historia człowieka, którego nie można było złamać, zastraszyć i kłupić. Człowieka, który sam o sobie powiedział, że udało mu się rozścieczyć najkrwawszy motłoch w kryminalnej historii Ameryki. Ale tak naprawdę w jego historii nic nie jest proste. Przyszedł na świat w Chicago 19 kwietnia 1903 roku.
Mąż jego siostry był agentem Departamentu Sprawiedliwości. Podczas rodzinnych spotkań podsycał w małym Eliocie zamiłowanie do przestrzegania prawa i chęć walki z kryminalistami. To właśnie szwagier nauczył go strzelać. Pokazał też kilka skutecznych chwytów jujitsu. Chłopiec z fascynacją słuchał o zakładaniu podsłuchów i policyjnych technikach przesłuchań. Tylko jedna osoba nie była zadowolona z życiowych planów Eliota. Ojciec widział go raczej w roli biznesmena, który z czasem przejmie rodzinną firmę. Dał jednak synowi wolną rękę. Nie protestował, gdy Elliot poszedł na Uniwersytet w Chicago, na którym w roku 25 uzyskał dyplom z biznesu i prawa. Zamiast pomnażać pieniądze w biznesie, zdecydował się zostać detektywem do spraw kredytów detalicznych.
Od lat jawnie przymykali oczy na nielegalne destylarnie i wszelką działalność chicagowskich gangsterów. Zwłaszcza jeden z nich, dzięki trwającej od blisko 10 lat prohibicji, dorobił się ogromnej fortuny i stworzył wielkie przestępcze imperium, które wydawało się być nie do ruszenia dla jakichkolwiek organów ścigania, ale nie dla Eliota Nessa. Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku chicagowski gangster Al Capone był nie tylko jednym z najbardziej ekstrawaganckich przestępców Ameryki, ale i jednym z tych najokrutniejszych, a także najbogatszych. Jego zyski były wprost niewyobrażalne. Według szacunków rządu federalnego gang Al Capone osiągał roczne dochody w granicach 120 milionów dolarów.
Biuro, którego członkiem był Elliot Ness, otrzymało zadanie zniszczenia Imperium Alakaponem, zajmującego się nielegalną produkcją, przemytem oraz sprzedażą alkoholu. Jednak znalezienie odpowiednich ludzi do tej roboty nie było łatwe. Odpowiednich, czyli takich, których najgroźniejszy chicagowski gangster nie mógłby ani zastraszyć, ani kupić. Jednym z niewielu funkcjonariuszy cieszących się wówczas opinią uczciwych i odważnych był Elliot Ness. I to właśnie on zwrócił na siebie uwagę swoich przełożonych. Choć nie obyło się także bez drobnej pomocy ze strony mającego duże wpływy szwagra, który osobiście za Eliota poręczył. Tak czy inaczej, Ness otrzymał zadanie utworzenia i poprowadzenia specjalnego zespołu śledczego.
Miał on wytropić i zniszczyć nielegalnie działające destelarnie à la Capone oraz zebrać niepodważalne dowody na łamanie narodowej ustawy o prohibicji. Elliot tylko czekał na taką szansę. Nic więc dziwnego, że bez namysłu zgodził się podjąć tego trudnego zadania. Niektórzy ostrzegali młodego agenta, że porywa się z motyką na słońce, a jego niewykonalna misja z góry jest skazana na porażkę. W tym wypadku słowo porażka mogło dla Nessa oznaczać po prostu śmierć. Elliot nic jednak sobie z tego nie robił. Wiedział, że na taką szansę czekał odkąd tylko został stróżem prawa. Mógł w końcu osobiście schwytać groźnego przestępcę. I to nie byle kogo, bo samego króla gangsterów.
Od razu wykluczył każdego, na kogo padał choć cień podejrzenia, że może być hazardzistą, lekko duchem lub amatorem damskich wdzięków. Początkowo wybrał 50 osób, później swoją listę zredukował do 15 nazwisk. Ostatecznie w jego zespole znalazło się zaledwie 10, zdaniem Nessa najlepszych z najlepszych. Jego listę otwierał były sportowiec Marty, irlandzki mistrz walki wręcz. Były strażnik więzienny Sam był twardym, ale dość niepozornie wyglądającym detektywem. Muskularny Barney nie miał sobie równych w posługiwaniu się bronią palną. Lyle to genialny strateg, planujący wszystkie operacje. John specjalizował się w szybkiej jeździe samochodem i pościgach. Nie rzucający się w oczy Mike miał szczególny talent do zbierania i analizowania danych wywiadowczych.
Wszystkie artykuły przed drukiem musiały być autoryzowane przez samego Nessa, który dbał o to, aby w porannej gazecie Capone przeczytał dokładnie to, co Elliot chciał mu przekazać. A przekaz Nessa był jasny. W mieście pojawił się ktoś, kto w końcu zamierza zrobić porządek. Od tej chwili podobne naloty organizowaliśmy cyklicznie. Nie każda akcja kończyła się sukcesem. Czasami tym szumowinom udało się w porę wywieźć sprzęt z wytypowanej do nalotu bimbrowni. Jednak zdecydowana większość przeprowadzonych uderzeń miała szczęśliwe zakończenie. Oczywiście dla nas, nie dla niego. Zarekwirowany alkohol, często już gotowy do wywiezienia i sprzedaży, był na oczach dziennikarzy i przechodniów wylewany wprost na ulicę.
Przede wszystkim tracił ogromne pieniądze. Według raportów rządu federalnego przez pierwszych sześć miesięcy nalotów król gangsterów stracił około miliona dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 15 milionów dolarów. Tracił nie tylko wpływy, ale i reputację. Wiedział, że jeśli on nie będzie w stanie zapewnić alkoholu czekającym na niego ludziom, szybko zrobi to ktoś inny. Konkurencja nie spała i tylko czekała, aby zająć jego miejsce. W pierwszej chwili gangster wydał rozkaz zabicia Nessa. Szybko jednak zmienił zdanie. Nie był przecież głupi. Doskonale zdawał sobie sprawę, że zamordowanie coraz popularniejszego w Ameryce agenta federalnego ściągnie na niego więcej kłopotów niż pożytku. Kara śmierci nie była jego planem na przyszłość, bo jak sam powiedział, gdyby chciał umrzeć, to osobiście palnąłby sobie w łeb.
Nie zamierzał zostać usmażonym na krześle elektrycznym. Coś jednak musiał zrobić, aby uratować swój biznes. Do tej pory najlepiej sprawdzały się koperty z pieniędzmi, wręczane odpowiednim osobom za odpowiednie usługi. Tego samego zamierzał spróbować z ludźmi swojego największego wroga. Jego posłańcy wyśledzili trzech członków zespołu Nessa, kiedy ci jechali samochodem ulicami Chicago. Przez opuszczoną szybę, gangsterzy wrzucili agentom trzy duże koperty. Każda z nich zawierała 2000 dolarów i kartkę informującą, że podobną kwotę będą otrzymywać co miesiąc, jeśli tylko zechcą uprzedzać o planowanych nalotach. Dla agentów zarabiających niecałe 3 tysiące dolarów rocznie była to propozycja z tych nie do odrzucenia, ale nie dla ludzi Nessa.
Słowa Nessa natychmiast wybrzmiały w całym kraju. Dzienniki od wschodniego do zachodniego wybrzeża cytowały jego wypowiedź. Jedna z gazet swój artykuł zatytułowała słowem Nietykalni. Określenie to bardzo szybko się przyjęło. Już wkrótce taką nieoficjalną nazwę przyjął zespół Nessa. Od tej chwili dziesięciu agentów stało się Nietykalnymi. Ośmieszony Capone pałał rządzą zemsty. Nie przejmował się niczym. Przezwyciężył też swoją niechęć do zabicia Nessa. Najpierw zamordowany został przyjaciel Eliota, który często asystował mu w nalotach. Później sam Ness cudem uniknął śmierci, kiedy jeden z wynajętych zabójców ostrzelał jego samochód.
Tak przynajmniej uważał on sam. Bo choć w książce nietykalni można przeczytać zresztą wbrew woli samego Nessa, że to on wsadził Al Capone do więzienia, w rzeczywistości tak nie było. Król gangsterów został co prawda skazany na 11 lat. Ale nie za bycie gangsterem, mordercą i producentem nielegalnego alkoholu, ale za niepłacenie podatków. Dla Nessa była to wielka porażka, z którą nigdy się nie pogodził. Gdy w roku 1931 krata w celi Al Capone zamknęła się za nim, misja nietykalnych dobiegła końca. Ness dostał awans, zostając szefem biura prohibicji w Chicago. Przez kolejne dwa lata z sukcesami walczył z tamtejszym nielegalnym podziemiem alkoholowym. Był teraz sławny.
Bardzo duża była w tym zasługa Nessa. Podobny efekt chciał osiągnąć burmistrz Cleveland w stanie Ohio. Miasto od wielu lat zmagało się z falą przestępczości zorganizowanej, a gangsterzy i przemytnicy mieli tam do powiedzenia więcej niż stróże prawa. Pogrążona w chaosie i korupcji metropolia nie była w stanie podnieść się po wielkim kryzysie. Jedyną nadzieją dla władz miasta był właśnie Ness, który przybył do Cleveland w 1934 roku. Został dyrektorem do spraw bezpieczeństwa. Podlegała mu nie tylko policja, ale i straż pożarna. Miał za zadanie zmodernizować wszystkie służby i przede wszystkim wyeliminować korupcję wszechobecną w policji.
32-letni agent od razu zabrał się do roboty. Naloty na kryjówki przemytników, aresztowanie gangsterów oraz walka z hazardem. Tym żyli mieszkańcy Cleveland, którzy w młodym agencie widzieli superbohatera. Elliot Ness był częstym gościem pierwszych stron gazet. Jego walka z korupcją w policji przysporzyła mu jeszcze większą liczbę zwolenników. Wkrótce stał się żywą legendą tego miasta. Nic więc dziwnego, że gdy tylko w Cleveland zaczął grasować seryjny zabójca, nazywany przez prasę szalonym rzeźnikiem lub torsowym mordercą, to właśnie do Nessa zwrócono się o pomoc w jego wytropieniu i schwytaniu. On chętnie podjął się tego zadania, które było czymś zupełnie nowym w jego dotychczasowej karierze.
Zamiast o nowych tropach częściej myśleli o patrzących na ich ręce ludziach Eliota Nessa. Choć przesłuchiwano kolejnych podejrzanych, wartościowych wskazówek wciąż nie przybywało. Wszelkie ślady prowadziły donikąd. W pierwszych dniach czerwca 1936 roku Cleveland przygotowywało się do Narodowej Konwencji Republikanów. Udana walka Nessa z przestępczością zaczęła budować pozytywny wizerunek miasta, które po latach kryzysu powoli wstawało z kolan. Prasa już nie atakowała policji z taką zawziętością, a zwykli mieszkańcy w końcu zaczynali czuć się nieco bezpieczniej. W czwartek 4 czerwca do Cleveland przybyli delegaci z całego kraju.
Że morderca z rzeźnickim nożem powróci. Kilka minut przed rozpoczęciem zaplanowanej na piątkowy poranek konwencji dwóch młodych chłopców zamiast do szkoły wyruszyło na ryby. Aby skrócić sobie drogę postanowili przejść przez Kingsbury Run. Ostrożnie wyminęli kilku śpiących na ziemi włóczęgów. Nagle pod jednym z krzaków zauważyli zawinięte w kłębek spodnie. Jeden z nastolatków szturchnął zawiniątko wędką i natychmiast obaj odskoczyli jak poparzeni. Ze spodni wyturlała się w ich stronę ludzka głowa. Przerażeni pobiegli do swoich domów, a matka jednego z nich zadzwoniła na policję. Policjanci zabezpieczyli męską głowę. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania reszty ciała. Na miejscu od razu pojawili się ludzie Eliota Nessa.
Władze miasta obiecały, że morderca zostanie wkrótce schwytany. Burmistrz postanowił działać. O pomoc poprosił Eliota Nessa, którego osobiście bardzo cenił. Nazywał go nawet cudownym chłopcem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Ness natychmiast wziął się do pracy. W tajemnicy przed dziennikarzami zorganizował spotkanie w miejskim ratuszu, na które zaprosił wszystkich detektywów prowadzących sprawy określane już wówczas przez prasę jako torsowe morderstwa, a więc te dotyczące zabójstw pani Jeziora, Edwarda, jego anonimowego towarzysza, Flo oraz wytatuowanego mężczyzny. W tym tajnym zebraniu udział wzięli także szefowie Wydziału Zabójstw oraz pracownicy Laboratorium Kryminalistycznego.
Jeszcze przed spotkaniem Ness przeczytał wszystkie policyjne raporty. Zapoznał się również z wynikami sekcji zwłok. W ratuszu pojawił się jako ostatni. Gdy wchodził do sali, panowała w niej kompletna cisza. Agent usiadł i zapytał, czy ktokolwiek z zebranych uważa, że wszystkie sprawy są ze sobą powiązane. Zarówno detektywi, jak i szef wydziału kryminalnego stanowczo temu zaprzeczyli. Natychmiast zaczęli wymieniać argumenty świadczące o tym, że każdej z tych zbrodni dokonał inny sprawca. Reakcja Eliota Nessa na powstały w ten sposób hałas była wymowna. Uciął nakładające się na siebie wypowiedzi, przykładając palec do swoich ust. Następnie, nie podnosząc wzroku z nadsterty własnych notatek, oznajmił wszystkim zebranym, co o tym myśli.
I działał z pełną premedytacją. Za każdym razem, gdy pojawiały się podobne artykuły na temat szalonego rzeźnika, chwilę później miała miejsce nowa akcja Nessa. Ich liczba dochodziła nawet do dziesięciotygodniowo. Kolejne aresztowanie gangsterów oraz naloty na świątynię hazardu natychmiast trafiały na pierwsze strony gazet. i skutecznie przykrywały informacje o grasującym w mieście szaleńcu. 10 września pewien bezdomny z Kingsbury Run odnalazł w zaroślach męski tors. Kilka godzin później policja trafiła na dolne połowy nóg i zakrwawione ubrania. Brak głowy i obu dłoni uniemożliwił identyfikację ofiary. Tylko jedno było pewne. Rzeźnik wrócił i ma na swoim koncie co najmniej sześć ofiar.
Nie mieliśmy wątpliwości, że to działanie naszego rzeźnika. Podobnie jak w przypadku zabójstw z poprzedniego roku, tożsamość ostatnich ofiar nigdy nie została ustalona. Po odkryciu tych dwóch ciał publiczna i polityczna presja sięgnęła zenitu. Na Nessa i jego grupę spłynęła ogromna fala krytyki za brak wyników w śledztwie. Gazety głośno domagały się schwytania grasującego szaleńca i zakończenia serii makabrycznych morderstw. Dziennikarze zaczęli podważać reputację Nessa, na co on reagował bardzo nerwowo. Jego ogromne ego zostało mocno podrażnione, był więc zdeterminowany. Wiedział, że musi szybko osiągnąć sukces, złapać szalonego rzeźnika. I wtedy popełnił błąd, który zaważał na całej jego dalszej karierze.
Cała akcja przeprowadzona została w ścisłej tajemnicy z uwagi na fakt, że kuzyn lekarza był nie tylko wpływowym kongresmenem, ale i zaciekłym wrogiem Nessa. Jego kolejny błąd mógł definitywnie zakończyć jego błyskotliwą karierę. Wcześniejsze śledztwo wykazało, że dr Francis Swinney był alkoholikiem i seksualnym dewiantem. Po swoim rozwodzie popadł w paranoję i zaczął zdradzać objawy psychozy. Zbiegło się to w czasie z zabójstwem pani Jeziora, którą Ness uważał za pierwszą ofiarę rzeźnika. Co więcej, podejrzany lekarz urodził się i wychowywał w pobliżu Kingsbury Run, więc doskonale znał okolice. Z racji wykonywanego zawodu doskonale znał też anatomię człowieka i umiał fachowo rozczłonkować ludzkie ciało.
Kolejny rozwód Nessa, który od jakiegoś czasu wisiał już na włosku, wkrótce stał się faktem. Elliot wrócił jeszcze na krótko do Cleveland, gdzie wystartował w wyborach na burmistrza. Jednak jego urok nie działał już na mieszkańców tak, jak w czasach, kiedy był u szczytu sławy. Przegrał i definitywnie postanowił się wycofać z życia publicznego. Zrezygnował również z dalszej kariery w organach ścigania. Był wypalony zawodowo. Nie czuł już potrzeby naprawiania Ameryki i ścigania przestępców. Zamiast tego na początku lat 50. wylądowałem w jakiejś zabitej dechamidziurze w Pensylwanii. Za dnia pracowałem dla firmy sprowadzającej towary z Azji do Stanów. Wieczory spędzałem w lokalnej spelunie, gdzie ze szklanką whisky w ręku opowiadałem innym gościom o mojej legendarnej walce z najsłynniejszym chicagowskim gangsterem.
Pokłócił się z dziennikarzem, ale nic już nie mógł zrobić. W ramach honorarium otrzymał jedynie 300 dolarów, co jego żona jawnie nazwała kpiną. Samej premiery książki już niestety nie doczekał. Zmarł kilka tygodni wcześniej na atak serca w kuchni swojego domu. W chwili śmierci miał zaledwie 54 lata. Książka Nietykalni pomimo skromnego nakładu odniosła oszałamiający sukces i odbudowała dawno utraconą legendę Eliota Nessa jako nieustraszonego stróża prawa, toczącego bezwzględną walkę z samym Alem Capone. Zainspirowała też innych twórców, którzy uczynili z pogromcy gangsterów i przemytników niekwestionowaną ikonę amerykańskiej popkultury. Od tamtej pory o Nessie napisano kilkadziesiąt książek, powstały filmy i seriale, mniej lub bardziej powiązane z jego prawdziwym życiem.
Jako człowiek nie dający się zastraszyć, nie do złamania, nieustraszony, nieprzekupny. Po prostu nietykalny. Źródła wykorzystane do stworzenia materiału. Artykuł Marlene Bardsley, Elliot Ness, The Man Behind the Myth, opublikowany na stronie Crime Library. Artykuł Marlene Bardsley, The Kingsbury Run Murders or Cleveland Torso Murders, opublikowany na stronie Crime Library. Artykuł Johna Bartloa Martina, The Butcher's Dozen, The Cleveland Torso Murders, opublikowany w roku 1950 w czasopiśmie Harper's Magazine. Książka Oscara Freyleya i Elliot Nessa, The Untouchables, wydana w Nowym Jorku w roku 1957 przez wydawnictwo Juliana Messnera.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
OPIS SPRAWY: W latach 30-tych ubiegłego wieku seria tajemniczych zabójstw wstrząsnęła amerykańskim miastem Cleveland w stanie Ohio. Tamtejsi policjanci nigdy wcześniej nie spotkali się z tak ohydnymi i przerażającymi zbrodniami. Groźny zabójca wydawał się drwić ze stróżów prawa, a jego potencjalną ofiarą mógł się stać niemal każdy. Prasa nazywała go „Szalonym rzeźnikiem”. Był nie tylko przebiegły, ale przede wszystkim niezwykle brutalny, a co najgorsze – nieuchwytny. Gdy policja zawiodła, w pościg za nim ruszył sam słynny „nietykalny”, czyli legendarny agent Eliot Ness we własnej osobie…