Super zabawa. A Forever to opowieść o pierwszej miłości. I to jest naprawdę porządny serial Netflixa z dużą ilością chemii na ekranie. Takie pierwsze miłości nie są łatwe do opowiadania. Tu się udało, więc te dwa z takiej mojej ulubionej sekcji Young Adult. To zanim wrócę do swojej listy, to chciałbym spytać, czy ktoś być może obejrzał na pewno najgłośniejszy serial tego roku, czyli The Pit. Ja mam go na liście. U mnie też jest na liście. A u ciebie jest we wspominkach, tak? Nie, w ogóle go nie ma. Ale widziałeś go? Nie, nie, z seriali medycznych tylko Doctor House. No i może The Pit by ci się jednak spodobał, bo ja gardziłam, a później nie wiem kiedy, dziesięć odcinków później byłam cała czerwona i ledwo co łapałam oddech. Ja skończyłem po wojnie pierwszego i obejrzałem odcinek House'a, wiesz, Massive Attack, wjeżdża w intro, ja tam tupię nóżką, dobry trip-hop, nigdy nie umieram.
Żanuję, nigdy nie lubiłam House'a. To jest chyba też coś, do czego nie powinnam się przyznawać publicznie. A Hugh Laurie, czyli odtwórca głównej roli, w ogóle nie wiem czy wiecie, nagrał świetną płytę, nawet dwie. Naprawdę bardzo dobra muzyka. Pasuje to do niego bardzo. Bardzo. Wyjątkowo zdolny człowiek. I mam jeszcze jeden tylko serial, bo wydaje mi się, że może trochę pominięty przez internet. Nie wiem. Mało nim widać i słychać. Agencja to jest brytyjska wersja francuskiego serialu. Bardzo dobra. Na honorowych wspominkach. Super serial. Tak, tak. Jakby ktoś tęsknił... Fassbender dziennie na dziesięć. Tak, tak, tak. Gdyby ktoś tęsknił za kolejnymi wydarzeniami z tego serialu, to drugi sezon czeka tego francuskiego pierwowzoru.
specjalistyczne ciuchy do krojenia innych ludzi. Tak bym to podsumowała. Nikomu tak dobrze nie kończą się opioidy jak Hausowi. To prawda, no ale to jest jednak one man show. A chirurdzy czy ostry dyżur, no to jest, powtórzę, dramy, dramy, dramy, dramy i skalpele. The Pit ma trochę z tego, co miał prawdopodobnie ostry dyżur i chirurdzy, bo ma sporo... Nie, właśnie nie ma nic Hausa. Absolutnie nic nie ma z House'a. Nie ma nic z House'a. Ustalmy to i postawmy tu kropkę. No, może pierwszy odcinek trochę sugeruje, że tam też będzie jakiś taki zmęczony życiem biały mężczyzna w średnim wieku. Ale oni są wszędzie, nie da się ich pospyć. On jest po prostu jak przecinki w każdej opowieści. Ale to on trochę zrzuca później ten płaszczyk geniuszu i jednak staje się takim... On jest takim neonuarowym detektywem, tylko lekarzem.
Bo to jednak, wiecie, taki schylony, ciągle w poczuciu winy, strany. umęczone życie. Doktor House potrafił zażartować jednak. Tutaj jest zero poczucia humoru, ustalmy to. Są, ale on nie rzuca tych żartów, tylko wszyscy wokół, żeby jakoś rozładować tą atmosferę. Jego ból i cierpienie. A on jest smutny po prostu. On jest smutny. O którym serialu teraz mówimy? O The Pit, bo wszyscy go mamy chyba na deszce, na to wychodzi. Ja go dostałam. Chciałam się pytać, dlaczego tak nisko? Ja mam na piątym. Bo mam lepsze seriale wyżej. Okej, ja nie. Zaskakująca odpowiedź. Nie wiedziałam, jak z tego inaczej wybrnąć. Dobre tygno, zadziękujemy. Po prostu dużo brażą, ale postawiłaś mnie pod ścianą.
rodziną tego pacjenta, który odszedł i ja wtedy nie byłem w stanie się kontrolować. Ja ryczałam naprawdę często. Zrozumiałem, że to jest ogromny bagaż jakiś emocjonalny i z jednej strony nie zazdrościłem temu lekarzowi i ja nie wiedziałem, co ja mam z nim zrobić, bo czułem, że on przeżywa tutaj ogromną rzecz, mimo tego, że to jest kolejny pacjent. Ale z drugiej strony widziałem w końcu, że to, co oni robią, jest bardzo istotne, mimo tego, że przez kilka odcinków wcześniej próbowano nam pokazać, że to jest przecież jakaś rutyna. To był jakiś taki moment, kiedy poczułem, że okej, ja chcę to oglądać, bo na początku miałem takie, że okej, to jest tylko i wyłącznie tempo, a później okazało się, że to jest o wiele, wiele więcej. Bo seriale, które są o krojeniu ludzi w legalny sposób, niosą ze sobą rzeczywiście bardzo duży ciężar tego doktora House'a, którego ja w ogóle swoją drogą bardzo lubię.
Jestem ogromną fanką tego serialu. I trochę miałam takie wrażenie, jak oglądałam każdy kolejny odcinek. Że czułam się, jakbym oglądała niezliczoną ilość filmików na TikToku. Przez to, że Dr House ma taką strukturę, że tam za każdym razem jest jeden pacjent i jedna historia, a w The Pit mamy to wszystko podkręcone do granic wytrzymałości i lekarzy, i widza. Bo tam tych historii, no dajmy na to w pierwszym odcinku przykładowo, jest, mam wrażenie, z... z pięć, z siedem, może jeszcze więcej, bo tam oczywiście przychodzi pacjent, ale przychodzi też jego rodzina i ta rodzina ma trochę osobną historię. I tak strasznie dużo się tego dzieje i tak emocjonalnie się męczymy, jak oglądając TikToki po prostu jeden po drugim przez godzinę, gdzie też nie mamy czasu, żeby przeżyć te swoje emocje, żeby w ogóle zareagować jakoś głębiej emocjonalnie na to, co widzimy na ekranie, a widzimy różne rzeczy.
I tak samo jest trochę w tym serialu. Więc ja bym The Pit nazwała właśnie Doktorem Housem na sterydach. Na opioidach. Nie, nie, nie. Nie tym razem. Właśnie tym razem doktor House wziął sterydy. Które to jest miejsce u ciebie do PIT? Siódme. A u ciebie Zuzo? Piąte, a u mnie ósme. To jest ciekawe. To, co mówicie, w ogóle mam wrażenie, że ten serial jest bardzo podobny do tych produkcji kulinarnych. Intensywność, duże emocje, podobne tempo jak Boiling Point czy Seven Peaches. W ogóle też oglądałem The Pits z studentami medycyny, co jest bardzo zabawnym przeżyciem, bo oni analizując każdy moment i wtedy jest też takie tempo. To beznadzieja, tak jak ze strażnikami więziennymi obejrzeć Breaking Point. Nie Breaking Point. Jak się nazywał ten serial?
który najwyraźniej miał kręgosłup moralny i całkiem niezłą wizję Ameryki, chociaż jak się popatrzy na historyków i ocenę tej krótkiej prezydentury, to ona jest taka, no powiedzmy na czwórkę z plusem, ale też faktycznie była bardzo krótka, bo prezydent Garfield został dosyć szybko zamordowany. Jest to serial równie krótki jak prezydentura Garfielda, bo ma zaledwie cztery odcinki, natomiast ogląda się je z wypiekami na twarzy i pomijając już te historyczne wydarzenia, to najciekawsza jest w tej politycznej dramie polityczna drama. bo rozmach, z jakim najróżniejsi senatorowie, posłowie i wszyscy dookoła próbują przepychać swoje sprawy, jest równie imponujący, co w słynnym serialu, skądinąd House of Cards, tylko wydaje się, że skala jest większa, a te ekstrema, zarówno pozytywne i negatywne,
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Złote dziesiątki - SERIALE 2025