Mentionsy Mentionsy
KinoTalk
KinoTalk

Wielki Marty i Głos Hind Rajab

03.02.2026 ·1 godz 17 min

Ping-pong jest znowu cool. Kto nie miał pomarańczowej piłeczki, ten gapa. Kto nie grał na granitowym stole ten gapa, kto nie umie w podkręcone... sami rozumicie. "Głos Hind Rajab" jest emocjonalnym walcem. Mimo filmowych niedociągnięć najważniejszy głos wybrzmiewa.

Nigdy. No ewentualnie była ta rakietka już taka, że odlepił się ten... Ale łatwo zgubić piłeczkę. No to się dało jakoś radę, to tam jakoś sobie poradzisz. Ewentualnie była z rakietki odlepiona ta guma, no i wtedy trochę trudniej się odbijało, ale to było wyzwanie. I tym przydługim wstępem docieramy do Asedna być może, filmu Wielki Marty, bo... Ja mam wrażenie, że tak myślą trochę o kinie bracia Safdie. Oba. Ja wiem, że to tylko jeden z braci odpowiada za ten film. Przypomnę tylko, że ten drugi z braci Safdie pod koniec zeszłego roku zrobił Smashing Machine z Rockiem Dwaynem Johnsonem. To była opowieść też sportowa o początkach wrestlingu, początkach UFC i też było ciekawie, żeby rozwijać karierę musiał pojechać do Japonii, tak jak główny bohater ping-pongowy.

Ale tam czuć chyba, że to jednak to napięcie, które było budowane, to był Josh i Roland, czyli ich scenarzysta wcześniejszy. W sensie, że to jednak jeden z tych braci ma ten język filmowy, nie drugi. Drugi jest bardziej aktorem. Tak, najwyraźniej. I dążę do tego, że mam wrażenie, że ten ping-pong jest jakiegoś... Metaforą? Jakimś trollingiem jednak. Wybieram najbardziej jednak absurdalny temat i biorę najwięcej pieniędzy w historii A24 do tego, żeby film zrealizować, bo to jest najdroższy film po Civil War, jaki A24 kiedykolwiek zrobiło i opowiadam historię bardzo niszowego jednak sportu, umówmy się, no to nie jest koszykówka, futbol amerykański czy bejsbol i bardzo mało seksji sportu.

I robię go sexy. I robię go sexy, tak. I robię go sexy, bo trzeba zaznaczyć, że to, co się dzieje, jest... Robię sexy w sensie mówię, że otóż da się o tym opowiedzieć historię wielką, potężną, szybką, intensywną i absolutnie zachwycającą pod względami formalnymi. Za tym stoją jakieś trywialne opowieści, takie, których Josh opowiada, Josh Safdie, czyli reżyser opowiada, że jego żona kocha ping-ponga i u nich na szafce ta książka Takiego luźno powiązanego z Marty'im faktycznego pingpongisty, który jest tym pierwowzorem dla filmu, ale też hustlerem, taką po prostu klasyczną amerykańską opowieścią o ego. No to ta książka stała, ona go uwielbiała. On faktycznie był, jeżeli chodzi o pingponga, jeżeli istnieje jakaś najbardziej popularna osoba, idol wśród pingpongistów, no to ten punkt wyjścia był najbardziej hot.

To jest film w jakimś tam w dużej mierze opowiadający o Ego. I to jest też Ego, Savdiego, który mówi, a pokażę wam, że da się opowiedzieć niewiarygodną historię o ping-pongu. Natomiast styl jest rozpoznawalny bardzo dobrze. W Good Times, gdzie mieliśmy Pattinsona w roli głównej i w nieoszlifowanych diamentach. To jest ta sama historia, w sensie może nie ta sama historia, tylko ten sam styl opowiadania tej historii. Czyli tej, jak powiedzielibyśmy, że jest Crowball Comedy, czyli ta samonapędzająca się kula kolejnego żartu, to tu jest Crowball Drama, czyli samonapędzająca się kula kolejnych złych decyzji i konsekwencji. To jest ta sama historia, tylko na innym budżecie i po prostu z innymi już ambicjami. Też widać, że z inną szkołą filmową, bo rozwijał się Josh Safdie i to widać bardzo mocno od Good Time przez nieoszlifowane diamenty, które już były ewolucją tej wcześniejszej opowieści, ale tempo pozostaje to samo.

Przywołali nazwisko Marty'ego, a nie podali źródła ani rekompensaty. No i nie pobłogosławili tego filmu i to też jest wykorzystywane w tym momencie w dyskusji na temat tego, czy Oscar się pojawi, czy Oscar się nie pojawi. To im w ogóle nie pomaga. Znaczy, że film został stworzony bez porozumienia i za zgodą rodziny. Tak, jest taka legenda, że żona Josha rzeczywiście miała hyperfocus na ping-pongu. Ona w ogóle kupiła egzemplarz autobiografii Reismana, który był zatytułowany The Money Player i przyniosła go pewnego dnia po prostu do Josha i powiedziała, słuchaj, to jest historia i chciałabym, żebyś ty opowiedział tę historię. Piękna, wzruszająca historia jakich miliard. Natomiast być może to mówi coś też o współczesnym świecie, gdzie bardzo łatwo trochę się zagnać w taki kozi róg tego, że mam wyjątkową zajawkę, ale jak się rozejrzę dookoła to wszyscy mają tą samą zajawkę.

Wielki Marty i Głos Hind Rajab. I ma takie poczucie, że chwyciła Pana Boga za nogi. Prawdopodobnie też ma rację. Ma takie poczucie, że jeśli teraz nie wykorzysta tej szansy na 100%, to drugiej już nie dostanie. Więc robi wszystko, co tylko może, żeby jej się udało. Ale ja mam też wrażenie, że Safdie szydzi sobie z tych klas społecznych. Szydzi sobie za... Z nich? Z nich. A ja mam bardziej, że z samego takiego zgniłego American Dream. No, oczywiście z niego u podstaw, ale tak naprawdę wyśmiewa wszystkich.

Zero emocji, zero doświadczenia. Zaraz dodasz, jak ja tu serce otwieram. Niczego mnie to nie nauczyło, niczego nie przeżyłem. Pustka kompletna. Jeżeli to jest taki pomysł, że jak jesteś uparty, to może ci wyjdzie albo nie wyjdzie, to jakoś mnie to nie bierze. O wiele bardziej podobały mi się nieoszlifowane diamenty. O wiele skuteczniejsze były w tej osobie. W swojej prostocie. Dążę do tego, że oba te filmy były skuteczniejsze w tym wciskaniu pedału gazu, a pedałem gazu jest moje własne gardło, kiedy ktoś wciska mi szyję w nie, stopę w to gardło. Zaraz powiem, co chciałam, ale dodam do tego, co mówisz, że to jest ciekawe, że ta ewolucja, o której mówiłam, sprowadzająca się też do pieniędzy, ale prawdopodobnie też do lepszego warsztatu Josha Safdie, nie...

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.