Wielki Marty i Głos Hind Rajab
Ping-pong jest znowu cool. Kto nie miał pomarańczowej piłeczki, ten gapa. Kto nie grał na granitowym stole ten gapa, kto nie umie w podkręcone... sami rozumicie. "Głos Hind Rajab" jest emocjonalnym walcem. Mimo filmowych niedociągnięć najważniejszy głos wybrzmiewa.
I jest to tak złe, Tak złe, że po prostu oglądając to miałam jakąś potrzebę zrobienia czegoś tą eskalacją, która się we mnie działa i jest to poruszające, że można jeszcze tak zły serial zrobić. Więc zapraszam do takiego może zestawienia później tych dwóch produkcji. Wystarczy jeden odcinek Miłości na Lodzie, żeby uświadomić sobie, że jest to największe dno. Robienie miłości na hokeju to nie jest wcale taka prosta sprawa. Jak się okazuje. Albo hokej działa, figurowe łożywiarstwo już mniej. Może tak być. Tyle. W międzyczasie rozdali nagrady Grammy, to było w ostatniej nocy i tak się składa, że Steven Spielberg doczekał się Egotu. Jako jeden z nielicznych na świecie ma te wszystkie najważniejsze nagrody, czyli Oscar, Tony, Grammy, Emmy, a dostał swoje Grammy za najlepszy film, czyli historię Johna Williamsa, człowieka, który był najwięcej razy nominowany w kategorii muzyki.
Filmowy i w ogóle był chyba człowiekiem, który był najwięcej razy nominowany, bo przypominam, że to jest w sumie nie mogę przypomnieć, bo nie pamiętam ile to jest dokładnie, ale 60 kilka nominacji John Williams ma na swoim koncie, więc duża rzecz, bo Steven Spielberg wiadomo olbrzymia postać filmowa, no i John Williams siłą rzeczy też, chociaż znacznie bardziej muzyczna. Ja tylko wiem, że Justin Bieber wrócił na scenę w majtkach. Na lodzie czy nie? Na lodzie czy nie? Tak na smutną trochę. Olivia Dean cieszy i Sinners dostało za ścieżkę dźwiękową, prawda? Tak jest. Z wątków filmowych tyle, chociaż nie wiem jaki wątek filmowy ma Olivia Dean. W każdym razie będzie w Polsce na Orange Warsaw Festival, gdyby ktoś chciał się wybrać, a jeszcze z bliższych miejsc w Berlinie.
Tom Hiddleston w roli głównej, który świetnie sobie radził jako właśnie taki szpieg MI6, ale jednak troszeczkę taki nietypowy szpieg, czyli z tego wydania Johna Le Carre. Na podstawie jego książki ten serial powstał. No i wiem, że jak John Le Carre, to szpiegostwo jest takie mało bondowskie, a bardziej Brudne, ale też takie brudne od tłuszu, atramentu, bo dużo dokumentów trzeba przerzucić i akt sprawy bardziej niż takie szpiegowskie roboty. Jedynka trochę taka była, ale jednak wyjazdowa, bo dużo czasu spędziliśmy w Kalinrze, w Egipcie i tam było dużo śledztwa i takich przerzucania się, sprytnych akcji. I w dwójce niby też to jest, bo jesteśmy w Kolumbii i sprawa też jest międzynarodowa, szpiegowska, jest zaangażowane MI6 i silne grupy przestępcze, które zainteresowane są, no właśnie, wieloma rzeczami, ale przede wszystkim chyba pieniędzmi.
I to, co zawsze dobrze sprawdza się u Johna Le Carre i dobrze sprawdza się w takich produkcjach szpiegowskich, to to, że ta historia jest skomplikowana. Czyli nie jest bondowska, że ja mam bombę, chcę wysadzić, a ty mnie musisz powstrzymać. A ty mnie musisz zatrzymać, dokładnie. Koniec. I jeszcze ładna kobieta w tle. Oczywiście. Tutaj akurat to się zgadza, bo ta ustawka jest faktycznie dosyć bondowska, no bo mamy taki trójkąt właśnie tych emocji, bo jest główny bohater, jest przeciwnik i piękna kobieta. Jak w jedynce. Jak w jedynce. Ale jednocześnie trzeba ten serial oglądać świadomie i aktywnie, żeby nie pogubić się w mnogości wątków. I detali, bo serial radzi sobie właśnie z tą opowieścią posługując się straszną liczbą detali. Jest to przyjemne, odświeżające. I w ogóle to jest dobry czas dla seriali szpiegowskich i takich trochę z mrugnięciem okiem szpiegowskich, bo jest cała seria Kulawych Koni przecież świetna, ale mieliśmy i Black Doves, mieliśmy takie gangstersko-szpiegowskie powiedzmy
Nie przebywa, jakby nie dokonuje się w nim jako reżyserze w tym, żeby coś nowego w tej formie treści mógł wnieść w swoje filmy. Bo Good Time był o spoconej ucieczce przez miasto i złych decyzjach. Nieoszlifowane diamenty były o ucieczce może nie przez miasto, ale również i złych decyzjach. I tutaj znowu, to jest tylko film o szybkim tempie i złych decyzjach i trochę przy tej skali właśnie Nowego Jorku, bo to o tym chciałam powiedzieć, że to też jest taki film pieczołowicie zbudowany i to naprawdę widać. John Fisk robił tutaj cały ten production design i jak czytałam o tym, że oni Stwierdzili, że to był brudny Nowy Jork, więc wszędzie będą śmieci, ale śmieci w filmach, wiecie co robią, fruwają najczęściej, bo są wyrzucone, czyste śmieci.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ping-pong jest znowu cool. Kto nie miał pomarańczowej piłeczki, ten gapa. Kto nie grał na granitowym stole ten gapa, kto nie umie w podkręcone... sami rozumicie.
"Głos Hind Rajab" jest emocjonalnym walcem. Mimo filmowych niedociągnięć najważniejszy głos wybrzmiewa.