Mentionsy Mentionsy
KinoTalk
KinoTalk

Wielki Marty i Głos Hind Rajab

03.02.2026 ·1 godz 17 min

Ping-pong jest znowu cool. Kto nie miał pomarańczowej piłeczki, ten gapa. Kto nie grał na granitowym stole ten gapa, kto nie umie w podkręcone... sami rozumicie. "Głos Hind Rajab" jest emocjonalnym walcem. Mimo filmowych niedociągnięć najważniejszy głos wybrzmiewa.

No raczej kino klasy B bym nawet powiedział, jeżeli tych takich zabaw z gatunkiem jest naprawdę znikoma ilość, więc jestem dość rozczarowany i jakoś przyciągnęły mnie te recenzje właśnie, że dużo osób zachwycało się tym, że co on tam nie robi, a wydaje mi się, że absolutnie nic nie robi. W międzyczasie obejrzałem jeszcze jeden film, dosłownie trzy zdania chciałbym o nim powiedzieć, bo zaskakuje mnie, jak dużą i pozytywną recepcję ma. To jest rzecz, która nazywa się Łup, od jakichś dwóch tygodni jest do zobaczenia na jednej z platform streamingowych. Łup. Łup, a Łup. I o tyle mnie to interesowało, że za film odpowiadają Ben Affleck i Matt Damon, których można wspólnie zobaczyć na ekranie, a gdyby ktoś chciał zobaczyć Najbardziej taką kumpelską, szczerą, czystą reakcję, radości na otrzymanie Oscara za Good Will Hunting, kiedy odbierają panowie razem Oscara za najlepszy scenariusz, co jest po prostu fenomenalną sceną samą w sobie.

To jest filmowe doświadczenie. I jeszcze jak śpiewają sobie piosenki. To bardzo polecam. Piosenki oczywiście też. No więc oni mają ze sobą dobry przelot tak zwany. Zrobili już jeden film od czasu Good Will Hunting, w którym wspólnie pisali scenariusz i występowali jakoś powalający. No ale kolejny to kolejna próba. Film jest moim zdaniem, lekko mówiąc, do bani. Ma całkiem ciekawy punkt wyjścia, bo mówi o tym, że oni pracują w policji i dostają cynk, że gdzieś jest właśnie łup, czyli pieniądze za narkotyki, brudne pieniądze. Więc jadą na miejsce, no i mają zabezpieczyć te pieniądze. No ale to są tak duże pieniądze, że pojawia się podejrzenie o to, że ktoś te pieniądze będzie chciał zdefraudować w jakiś sposób. W całości, albo w części, albo ukraść, albo coś tam jeszcze zrobić.

To jest film w jakimś tam w dużej mierze opowiadający o Ego. I to jest też Ego, Savdiego, który mówi, a pokażę wam, że da się opowiedzieć niewiarygodną historię o ping-pongu. Natomiast styl jest rozpoznawalny bardzo dobrze. W Good Times, gdzie mieliśmy Pattinsona w roli głównej i w nieoszlifowanych diamentach. To jest ta sama historia, w sensie może nie ta sama historia, tylko ten sam styl opowiadania tej historii. Czyli tej, jak powiedzielibyśmy, że jest Crowball Comedy, czyli ta samonapędzająca się kula kolejnego żartu, to tu jest Crowball Drama, czyli samonapędzająca się kula kolejnych złych decyzji i konsekwencji. To jest ta sama historia, tylko na innym budżecie i po prostu z innymi już ambicjami. Też widać, że z inną szkołą filmową, bo rozwijał się Josh Safdie i to widać bardzo mocno od Good Time przez nieoszlifowane diamenty, które już były ewolucją tej wcześniejszej opowieści, ale tempo pozostaje to samo.

Podobnie jak współpraca z Rolandem Bronsteinem, który scenariusze do tych filmów pisał. I to jest no jeden do jednego to same spocone ręce, które czuliśmy przy Good Time, później czuliśmy przy Nieoszlifowanych Diamentach, a teraz na większej skali po prostu czujemy przy Marty Supreme. I to jest ciekawe jak tą ewolucję widać, ale też jak on się zamyka w tym stylu, w sensie on nie postanowił się rozwinąć o rozbudowywanie tych treści, po prostu trzyma się tego, że robi świetne kino o świetnym tempie, niekoniecznie może Z planu Good Times. Ale z planu Good Times też.

A, z planu Good Times też, ale zaczęło się od tego jeszcze wcześniejszego filmu, gdzie została siedemnastolatka zatrudniona do roli seksuorkerki, gdzie doszło do obnażenia się przed nią innego aktora i zaczynają wychodzić, nie wiem, ewidentnie jest tu jakiś problem i ktoś chce pogrążyć ten film. Istnieje szansa, że Chłopaki same prawdopodobnie go pogrążyły, podejmując złe decyzje na planie, to jest jedno. No i podobno Timothée Chalamet ma jeszcze szanse na ten wyścig, ale już sam Marty powoli je traci. Do tego zmniejszenia szans na Oscara dla tego filmu też przykłada się rodzina Marty'ego Reismana, czyli osoby, na której został wzorowany film poniekąd. Oni powiedzieli chyba Daily Mail, że producenci zarobili na wyrządzeniu krzywdy, w sensie na krzywdzie, którą ten faktyczny sportowiec w swoim życiu przeżył.

Nie przebywa, jakby nie dokonuje się w nim jako reżyserze w tym, żeby coś nowego w tej formie treści mógł wnieść w swoje filmy. Bo Good Time był o spoconej ucieczce przez miasto i złych decyzjach. Nieoszlifowane diamenty były o ucieczce może nie przez miasto, ale również i złych decyzjach. I tutaj znowu, to jest tylko film o szybkim tempie i złych decyzjach i trochę przy tej skali właśnie Nowego Jorku, bo to o tym chciałam powiedzieć, że to też jest taki film pieczołowicie zbudowany i to naprawdę widać. John Fisk robił tutaj cały ten production design i jak czytałam o tym, że oni Stwierdzili, że to był brudny Nowy Jork, więc wszędzie będą śmieci, ale śmieci w filmach, wiecie co robią, fruwają najczęściej, bo są wyrzucone, czyste śmieci.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.