Mentionsy Mentionsy
Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon

Lalka rozdz. 9

24.07.2023 ·1 godz 19 min

Z lekkim poślizgiem, ale jest rozdział 9! Jeśli podoba Ci się to co robię, możesz postawić mi kawę buycoffee.to/cierpkawisnia, lub zostać moim patronem patronite.pl/cierpkawisnia

Więc dobrze, zginę, ale zostawię po sobie pamiątkę. Zostawisz przebaczenie i litość. Szepnął mu jakiś głos. Czyżem ja aż tak nikczemny? Nie, jesteś aż tak szlachetny, ocknął się. Przy nim stał pan Tomasz Łęcki. Witam cię, panie Stanisławie, rzekł z właściwą mu majestatycznością. Witam cię tym goręcej, że przybycie twoje do nas łączy się z bardzo miłym wypadkiem w rodzinie. Czyżby zaręczyła się Panna Izabela? Pomyślał Wokulski i pociemiał mu w oczach. Wyobraź Pan sobie, że z okazji Twego tu przybycia, słyszysz Panie Stanisławie, z okazji Twojej wizyty u nas

Ja pogodziłem się z panią Joanną, z moją siostrą. Ale pan zbladłeś, znajdziesz tu wielu znajomych, nie wyobrażaj sobie, że arystokracja jest tak straszną. Wokulski otrząsnął się. Panie Łęcki, odparł chłodno, w moim namiocie pod Plewną bywali więksi panowie. I byli dla mnie tyle łaskawi, że niełatwo wzruszę się na widok, nawet tak wielkich, jakich nie znajdę w Warszawie. Aaaa... Aaaa... Szepnął pan Tomasz i ukłonił mu się. Wokulski zdumiał się. Oto fagas przemknęło mu przez głowę. Ja, ja miałbym z takimi ludźmi robić sobie ceremonię?

Pan Łęcki wziął go pod rękę i w sposób bardzo uroczysty wprowadził do pierwszego salonu, gdzie byli sami mężczyźni. Widzisz pan, hrabia, zaczął pan Tomasz. Znam, odparł Wokulski, a w duchu dodał, winien mi ze trzysta rubli. — Bankier — objaśniał dalej pan Tomasz, ale nim powiedział nazwisko, bankier sam zbliżył się do nich i przywitawszy Wokulskiego rzekł. — Bój się, pan Boga, z Paryża ogromie ekscytują nas o te bulwary. Czy im pan odpowiedziałeś? — Pierwej chciałem porozumieć się z panem — odparł Wokulski. Więc zejdziemy się gdzie?

Kto wie, jak prędko spotkamy się w podobnych warunkach. – A, jesteś pan! – zawołał książę. Już wiem jaki ułożyliście spisek z panem Łęckim. Spółka do handlu ze wschodem. Wyborna myśl. Musicie i mnie do niej przyjąć. Musimy poznać się bliżej. A widząc, że Wokulski milczy dodał Prawda, jaki mija nudny, panie Wokulski? Ale to nic nie pomoże. Musicie zbliżyć się do nas, pan i panu podobni i razem idźmy. Wasze firmy są także herbami. Nasze herby są także firmami, które gwarantują rzetelność w prowadzeniu interesów. Ściskali się za ręce i Wokulski coś odpowiedział.

Ale co? Nie było mu wiadome. Niepokój jego wzrastał. Na próżno szukał panny Izabeli. Chyba jest dalej. Szepnął strwogą, idąc do ostatniego salonu. Tu pochwycił go pan Łęcki z oznakami niebywałej tkliwości. Już pan wychodzisz? Więc do widzenia, drogi panie. Poświętał u mnie pierwsza sesja i w imię Boże zaczynamy. Nie ma jej, myślał Wokulski, żegnając się z panem Tomaszem. Ale wiesz pan, szepnął Łęcki, zrobiłeś szalony efekt. Hrabina nie posiada się z radości. Książę mówi tylko o tobie, a jeszcze ten wypadek z prezesową.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.