Wiktor Słojkowski: „Nazwisko też może boleć”
Jest pisarzem i scenarzystą, autorem książek "Pocztówki z powstania" i "Wiem, jak wygląda piekło" ale w tej rozmowie głośno mówi nie o twórczości, lecz o własnej historii. O trudnej relacji z matką, o słowach, które potrafią ranić latami, i o decyzji, która stała się dla niego symbolem odzyskiwania siebie — zmianie nazwiska.W najnowszym odcinku „Jamrozek Wrażliwie” Wiktor Słojkowski opowiada Kubie Jamrozkowi, jak dorosłe życie potrafi wciąż nosić ślady dzieciństwa. Dlaczego odciął się od nazwiska, które kojarzyło mu się z bólem? I co to znaczy budować tożsamość na nowo, gdy przez lata słyszało się, że „do niczego się nie nadajesz”.
Tak, ale teraz była ta premiera mojej książki, właśnie tej, oddycham odkąd moi rodzice nie umarli. Albo nie żyją, nie pamiętam tytułu. I to był pierwszy raz, kiedy ona się nie zjawiła, ale to chyba... Ja już wyjaśnień komunikatu nie mogę wysłać, że ja nie chcę z tobą mieć kontaktu. Ja też zmieniłem przecież nazwisko w tym roku. Jak się spotykaliśmy rozmawiać o Kalibabce, to byłeś Krajewski, a ty jesteś Słojkowski. Tak, to jest nazwisko mojej babci panieńskiej. No nie, to nie ma sensu, no bo to takie, wiesz, zjawianie się, kiedy z kimś nie masz kontaktu i nie chcesz mieć w miejscu, czy teoretycznie w wydarzeniu, które powinno być dla ciebie, jest bardzo ważnym momentem, nie wiem, życia, dnia i tak dalej i udawanie, czy ignorowanie tej osoby w trakcie, no to jest opór przemocowy, nie?
Chyba tak, tak, tak, tak, dokładnie. I wiesz, no myślę, że to jakiś taki, że ogólnie zeszły rok to był dla mnie jakimś takim zupełnie życiowym resetem. Zeszły rok i początek, końcówka zeszłego i początek tego. Ktoś mi powiedział, że ja zrobię głupotę odnośnie książek, że jakby... Że dziesięć napisanych pod poprzednim nazwiskiem. Wiktor Słojkowski nie ma profilu na Lubimy Czytać. Wiktor Krajewski ma. Ale ja nie mam jakby takiej... No co, sobie zmieniłem, to sobie zmieniłem. Ktoś będzie chciał, to się dowie jak ja miałem i co to... Albo się nie dowiem. A czy nie miałeś takiego poczucia, że ojej, to teraz zaczynam też taki nowy etap życia nawet w swojej karierze?
Ja bardzo prosto, że ja nie czuję żadnego związku emocjonalnego ze swoją mamą, a całe wychowanie i pod względem właśnie emocjonalnym i materialnym leżało na mojej babci i to było bardzo tak... Krótko, zwięźle i na temat. No masz pięć linijek i piszesz tam ręcznie. No to różnie, jeszcze zależy jaki masz charakter pisma, to możesz mieć miejsce na sto zdań albo na trzy. A swoją drogą miałeś taki etap, że ćwiczyłeś swój nowy podpis? Nie, zupełnie nie. Ja w ogóle nie piszę ręcznie tak za bardzo i tak dla mnie to jest zawsze takie dziwne, jak muszę coś ręcznie... No bo czasem się idzie na pocztę, jednak tam nawet na tym elektronicznym, wiesz, podpisem i zastanawiam się, czy inaczej krajewski, czy słojkowski, okej.
Wiktor Słojkowski, nie rozumiem do końca dlaczego powiedziałeś, że w latach dziewięćdziesiątych Wiktor to było dziwne imię. Było dziwne, było dziwne. No wiesz, kiedy ja się wychowałem na Bałtach, to u mnie były same Maćki, Michały, Kuby, Piotrki, Sebastiany, nie? I Wiktor, z dupy nie wiadomo skąd. Piotr Krajewski, pisarz, dziennikarz, był gościem mojego podcastu. Dzięki wielkie. To był podcast Jamrozek wrażliwie.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.