Wiktor Słojkowski: „Nazwisko też może boleć”
Jest pisarzem i scenarzystą, autorem książek "Pocztówki z powstania" i "Wiem, jak wygląda piekło" ale w tej rozmowie głośno mówi nie o twórczości, lecz o własnej historii. O trudnej relacji z matką, o słowach, które potrafią ranić latami, i o decyzji, która stała się dla niego symbolem odzyskiwania siebie — zmianie nazwiska.W najnowszym odcinku „Jamrozek Wrażliwie” Wiktor Słojkowski opowiada Kubie Jamrozkowi, jak dorosłe życie potrafi wciąż nosić ślady dzieciństwa. Dlaczego odciął się od nazwiska, które kojarzyło mu się z bólem? I co to znaczy budować tożsamość na nowo, gdy przez lata słyszało się, że „do niczego się nie nadajesz”.
Ja myślę, że jestem przykładem właśnie Kujona, który ma gównianą wiedzę, ale zaliczył klasówkę na sześć. Kujon taki dla mamy. Tak, nie dla siebie. Absolutnie. A dla babci to było ważne, że musisz mieć taką albo taką ocenę? W ogóle. Dla mojej babci w ogóle to nie było ważne. Zupełnie. To jakie masz takie najlepsze wspomnienie, nie pytam o matkę na razie, o babcię? Skoro to faktycznie była najważniejsza osoba, kobieta w twoim życiu. Wiesz co, ja się śmiałem ostatnio nawet do kogoś, ja mówię, Boże, ta moja biedna babcia to nie miała szansy nawet nigdy do mnie zadzwonić telefonem, bo ja na ostatni dzień nie dzwoniłem, nie? I opowiadam o wszystkim, o najmniejszym szczególe po coś wielkiego, co się wydarzyło w moim życiu.
A okazuje się, że ta miłość do końca życia to jednak nie jest miłość do końca życia, tylko to jest udręka, nie? I może tak samo jest z rodzicielstwem. Ja nie wiem jak to jest, bo ja nie mam dzieci. A może tak jest. A u ciebie te doświadczenia z domu rodzinnego, one wpływały też na relacje romantyczne? U mnie nie ma relacji romantycznych. Nie wiem, jakoś one nie przychodzą. Naprawdę? Naprawdę. Zupełnie. No ale nigdy po drodze jakby nie widziałeś jakiejś takiej zależności jak chciałeś być z kimś? Nie, ja przeżywam, wiesz co, to jest takie dziwne powiedzmy fascynacja kimś jeden dzień, nie? I następnego dnia się budzę i mówię, Boże...
Tak, tak, tak. To jest moje mieszkanie. Musiałbym to bardzo długo opowiadać, dlaczego to mieszkanie stało się moim mieszkaniem. Ale ja mam mieszkanie i mam podpisaną umowę cywilnoprawną, że nie mam prawa się do tego mieszkania zbliżać, nie mam kluczy, ale ja płacę za to mieszkanie. Ja się sam zobowiązałem do tego, że w przypadku, jeżeli ja się stanę właścicielem tego mieszkania, to ja się zobowiązuję do tych różnych zapisów. Wiesz, ja sobie tak czasem tak sobie myślałem, boże święty, w jakiej ty patologii żyjesz, nie? Bo to by się tak mogło wydawać, że... Wiesz, prowadzę... Otrzymujesz trochę matkę, która jest twoją katem. Tak, tak, otrzymuję. Wiesz, że ja mam jakiś, powiedzmy, fancy lifestyle, bo piszę do magazynu Viva, robię wywiady z gwiazdami, wiesz, robię jakiś tam podcast, wideo, piszę książki i znam połowę ludzi z pierwszych stron gazet, nie?
I ona się wkręca w te sesje i ona tam zaczyna mówić to, co czuje, a właśnie tego, co nie czuje, że jej nie cieszy nic i ona głównie czuje nudę. I to taki jest ta minutowa jej jakby monolog. Ja usłyszałem swoje jakby słowa, które ja gdzieś mam w głowie i ja mówię, Boże, jak ja Cię rozumiem bohaterko serialu, to się nawet zaśmiałam do tego mojego psychoterapeuty. Ja mówię, to co ja mam zrobić? Mówię, zostać płatnym mordercą, żeby coś poczuć? On mówi, no nie, nie o to chodzi. Ale wiesz, no... Tak i myślę, że moje na przykład wybory takie zawodowe czy tematyczne są właśnie taką moją próbą tego, żeby gdzieś ten brak jakichkolwiek emocji
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.