Hrabia Monte Christo. 74. Protokół
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
— Środkową? — Tak. Valentin otwarła środkową szufladkę i wyjęła plik papierzysk. — Tego chciałeś, kochany dziadku? — Nie. Wyciągnęła więc kolejne pliki i pakiety papierów, aż w szufladzie nie pozostało nic. — Nie ma tam już nic — rzekła. Oczy Nortriera zwróciły się na słownik. — A, dobrze, dziadku, rozumiem — rzekła dziewczyna. I zaczęła recytować litery alfabetu. Przy literze S Nortrier dał znak, aby się zatrzymała. Otwarła słownik i jeła wozić palcem aż do słowa skrytka. – Aha, więc w sekretarzyku jest skrytka? – spytała. – Tak – odpowiedział Nortrier. – A któż wie, jak ją otworzyć? Nortrier spojrzał na drzwi, którymi wyszedł służący.
Walentyn i Wilfor milczeli. Oko starca wyraźnie nakazywało – czytaj dalej. Franz przystąpił więc do lektury. My, niżej podpisani, Ludwik Jakub Bergerat, pułkownik artylerii, Stefan Duchampy, generał brygady i Klaudiusz Leszarpal, dyrektor Urzędu ds. Lasów i Wód, oświadczamy niniejszym, iż dnia 4 lutego 1815 roku nadszedł list z Elby, zalecający członkom klubu, by okazywali życzliwość i zaufanie Generałowi Flavianowi de Quesnel. Generał ów służył cesarzowi od 1804 do 1814 roku.
Jest więc zapewne całkowicie oddany dynastii napoleońskiej, pomimo tytułu barona Depiney jaki otrzymał od nazwy Dubr rozkazem Ludwika XVIII. Napisano zatem list do generała Kessnera, zapraszając go na zebranie w dniu następnym, to jest 5 lutego. W liście nie wymieniono ani ulicy, ani numeru domu, gdzie odbyć się miało posiedzenie. Nie podpisano też listu, zawiadamiając tylko generała, że jeżeli się zgadza, ktoś po niego przyjedzie o godzinie 9 wieczór. Posiedzenia trwały zazwyczaj od 9 wieczór do północy. O 9 prezes klubu przyszedł do generała. Generał był gotów. Prezes oświadczył mu, że może być wprowadzony do klubu pod warunkiem, że nie dowie się o miejscu zebrania, a więc tylko jeśli pozwoli sobie zawiązać oczy i przysięgnie, iż nie będzie usiłował podnieść opaski.
Gdy zakończono odczytywanie listu, stał nadal milcząc ze zmarszczonymi brwiami. – I co więc pan generał powie na list? – zapytał prezes. Nie po to dopiero co przysięgałem królowi Ludwikowi XVIII, abym miał łamać słowo dla ekscesarza. Odpowiedź była tak jasna, że nie można już było wątpić, jakie poglądy wyznaje generał. – Generale – rzekł prezes – nie znamy żadnego Ludwika XVIII ani ekscesarza. Jest tylko jeden cesarz i król, wygnany zdradą i podstępem dziesięć miesięcy temu z Francji, nad którą nadal sprawuje władzę. — Wybaczcie, panowie — odparł generał. — Być może nie istnieje dla panów Ludwik XVIII, ale dla mnie istnieje.
Zapytaliśmy, czy pozwolisz sobie zawiązać oczy. Zgodziłeś się. Przystając na nasze dwie propozycje, wiedziałeś pan aż nad to, że nie pracujemy nad umocnieniem władzy Ludwika XVIII. Przecież wtedy nie mielibyśmy powodu kryć się tak przed policją. Byłoby to zbyt wygodne przywdziać maskę, aby poznać naszą tajemnicę, a potem zrzucić ją, aby zgubić tych, którzy Panu zaufali. O nie, mój Panie, musisz Pan nam wyraźnie powiedzieć, czy jesteś za królem, który w tej chwili rządzi z przypadku, czy też za jego cesarską mością. Jestem royalistą, oświadczył generał. Przysięgałem Ludwikowi XVIII i nie złamie danego słowa.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!