Hrabia Monte Christo. 73. Grób familijny
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Czyż to nie wychodzi na jedno? — Mniej więcej. — Na apopleksję? — zdumiał się Béchamp. Trudno mi w to uwierzyć. Widziałem panią de Saint-Méranze dwa razy w życiu. Była malutka, szczuplutka i raczej nerwowa niż sangwiniczka. Apopleksja z rozpaczy rzadko się zdarza u osób o posturze takiej jak u pani de Saint-Méran. W każdym razie, rzekł Albert, cokolwiek ją zabiło, czy choroba, czy lekarz, teraz pan de Villefort, albo raczej panna Valentin, albo nie. Raczej nasz przyjaciel Franz otrzymuje wspaniały spadek. Podobno 80 tysięcy livrów renty. A ten majątek jeszcze się niemal podwoi, gdy już umrze ten stary Jacobin Nortrier. O, to uparty staruszek, rzekł Beauchamp.
Trudno było wyczytać, co się działo w jej sercu. Pan de Villefort był jak zwykle niewzruszony. Notariusz, przygotowawszy sobie uprzednio, tak jak to czynią prawnicy, wszystkie papiery, zajął miejsce w fotelu, przesunął na czoło okulary i zwrócił się do Fransa. Czy pan Frans de Kusnel, Baron de Pinay? Zapytał, chociaż dobrze wiedział, do kogo mówi. Tak, proszę pana, odpowiedział Frans. Notariusz skłonił się. Muszę zatem pana uprzedzić ze strony pana de Villefort, że projekt mariażu z panem zmienił rozporządzenia, jakie pan Nortrier powziął wobec wnuczki. To znaczy całkowicie ją wydziedziczył. Trzeba jednak dodać, ciągnął notariusz, że testator nie miał prawa jej wydziedziczyć, a ponieważ tak zrobił, testament może być łatwo unieważniony.
Świadczy on tylko o zdziecinieniu pana Nortrier. Mojemu ojcu wcale nie chodzi o to, że Valentin ma pana poślubić. Nie podoba mu się po prostu, że w ogóle kogoś poślubia. Na starość wszyscy są egoistami. Panna de Villefort wiernie dotrzymywała towarzystwa panu Nortrier, czego nie może robić pani baronowa de Pinay. Nieszczęsny stan ojca sprawia, że rzadko mówimy mu o ważnych sprawach, bo jego słaby umysł i tak by ich nie pojął. Przekonany jestem, że chociaż mujo się spamięta, że wnuczka jego wychodzi za mąż, To na pewno zapomniał, jak nazywa się jego przyszły wnuk. Zaledwie pan de Villefort przestał mówić, Franz ukłonił się w odpowiedzi na te słowa, gdy otwarły się drzwi i na progu pojawił się Barois.
– Wielmożni panowie! – rzekł tonem dziwnie stanowczym jak na sługę, który przerywa swym panom w tak uroczystej chwili. – Pan notrier de Villefort pragnie mówić natychmiast z panem Fransem de Quesnel, baronem de Pinay. Stary sługa wymienił w całości, podobnie jak notariusz, nazwisko i tytuł narzeczonego, aby nie zaszła pomyłka co do osoby. Vilfort zadrżał. Pani de Vilfort puściła Edwardka, który zsunął się jej z kolan, a Valentin podniosła się blada i niema jak posąg. Albert i Chateau-Renaud wymienili jeszcze bardziej zdziwione spojrzenia. Notariusz spojrzał na pana de Vilfort. – To niemożliwe – rzekł prokurator. – Poza tym pan Depiney nie może w tej chwili wyjść z salonu.
– Ale właśnie w tej chwili – odezwał się Barois z taką samą stanowczością w głosie – pan Nortrier pragnie pomówić z panem Francem Depiney o ważnych sprawach. – O, to kochany dziadunio już mówi? – zapytał Edwardek ze zwykłą sobie bezczelnością. Dowcip jednak nie ubawił nawet pani de Villefort, wszystkich bowiem pochłaniała ta równie poważna sytuacja. – Powiedz panu Nortier – rzekł Villefort – że to, czego żąda, jest niemożliwe. – Pan Nortier uprzedza w takim razie panów, że każe się przynieść do salonu – oznajmił Barois. Zdumienie doszło do najwyższego stopnia. Na licach pani de Vilfort pojawił się blady uśmiech. Valentin mimowolnie podniosła oczy, aby podziękować Bogu.
– Valentin – rzekł Vilfort – idź i dowiedz się, proszę, co to za nowa fantazja strzeliła do głowy dziadkowi. Valentin szybko podeszła do drzwi, ale pan de Vilfort rozmyślił się. – Poczekaj, pójdę z tobą. – Przepraszam. Zwrócił się do niego Franz. Ale ponieważ pan Nortier chce się widzieć ze mną, to przede wszystkim ja powinienem do niego pójść. Zresztą będę szczęśliwy, mogąc mu złożyć uszanowanie, bo dotąd nie miałem tego zaszczytu. Ależ mój Boże! Zaprotestował Wilfor z widocznym niepokojem. Niech pan sobie nie zadaje trudu. Przepraszam pana, odparł stanowczo Franz, ale nie chcę przepuścić okazji, dzięki której przekonam pana Nortrier, że niesłusznie powziął ku mnie niechęć.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!