Hrabia Monte Christo. 73. Grób familijny
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Była blada i wydawała się straszliwie znużona. Usiadła, wzięła Edwardka na kolana i co chwila konwulsyjnie przyciskała do siebie to dziecko, na którym koncentrowało się jej całe życie. Wkrótce zaturkotały powozy wjeżdżające na dziedziniec. Jednym przyjechał notariusz, drugim zaś Franz z przyjaciółmi. Po chwili wszyscy zebrali się w salonie. Valentin była tak blada, że na jej skroniach i policzkach prześwitywały przez skórę niebieskie żyłki. Franz nie mógł również pohamować wzruszenia. Chateau Renaud i Albert, zdziwieni, spoglądali po sobie. Wydawało im się, że pogrzeb, w którym wzięli dziś udział, był równie smutny jak ceremonia, która miała się właśnie zacząć. Pani de Villefort usiadła w cieniu aksamitnej zasłony, a że bez przerwy pochylała się nad synkiem,
– Wielmożni panowie! – rzekł tonem dziwnie stanowczym jak na sługę, który przerywa swym panom w tak uroczystej chwili. – Pan notrier de Villefort pragnie mówić natychmiast z panem Fransem de Quesnel, baronem de Pinay. Stary sługa wymienił w całości, podobnie jak notariusz, nazwisko i tytuł narzeczonego, aby nie zaszła pomyłka co do osoby. Vilfort zadrżał. Pani de Vilfort puściła Edwardka, który zsunął się jej z kolan, a Valentin podniosła się blada i niema jak posąg. Albert i Chateau-Renaud wymienili jeszcze bardziej zdziwione spojrzenia. Notariusz spojrzał na pana de Vilfort. – To niemożliwe – rzekł prokurator. – Poza tym pan Depiney nie może w tej chwili wyjść z salonu.
– Ale właśnie w tej chwili – odezwał się Barois z taką samą stanowczością w głosie – pan Nortrier pragnie pomówić z panem Francem Depiney o ważnych sprawach. – O, to kochany dziadunio już mówi? – zapytał Edwardek ze zwykłą sobie bezczelnością. Dowcip jednak nie ubawił nawet pani de Villefort, wszystkich bowiem pochłaniała ta równie poważna sytuacja. – Powiedz panu Nortier – rzekł Villefort – że to, czego żąda, jest niemożliwe. – Pan Nortier uprzedza w takim razie panów, że każe się przynieść do salonu – oznajmił Barois. Zdumienie doszło do najwyższego stopnia. Na licach pani de Vilfort pojawił się blady uśmiech. Valentin mimowolnie podniosła oczy, aby podziękować Bogu.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!