Hrabia Monte Christo. 53. Hossa i bessa
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Wyleczyłbym ją z tego. Byłaby to wielka przysługa dla jej przyszłego zięcia. Jak? Twoje stanowisko sekretarza przy ministrze czyńcieni z Ciebie autorytet, jeśli idzie o wiadomości. Ledwie otworzysz usta, a agenci giełdowi już w lot stenografują twoje słowa. Sprawa by przegrała raz po razie ze 100 tysięcy franków, a będzie rozważniejsza. Nie rozumiem, wyjąkał Lucian. No przecież to jasne, odparł młody człowiek z nieudawaną naiwnością. Donie się jej na przykład któregoś dnia coś nadzwyczajnego, coś co przyszło telegrafem i tylko ty o tym wiesz. Na przykład, że Henryk IV odwiedził wczoraj Gabrielę. Po takiej wieści papiery przecież na pewno skoczą do góry. Baronowa ulokuje w tych papierach sporą sumkę i straci ją od razu, bo na zajutrz Beauchamp napisze w swojej gazecie.
Ludzie, jakoby dobrze poinformowani, nie mają racji utrzymując, że widziano jak król Henryk IV odwiedził wczoraj Gabrielę. Wieść ta jest absolutnie nieprawdziwa. Król Henryk IV nie opuścił Połneew. Lucjan roześmiał się nieszczerze. Monte Christo obojętny na pozór nie stracił ani słowa z całej tej rozmowy, a jego przenikliwy wzrok wyczytał nawet w zakłopotaniu sekretarza jakąś tajemnicę. Albert wcale nie dostrzegał zakłopotania Lucjana, a jednak właśnie przez nie Lucjan zabawił u hrabiego krócej niż zamierzał. Wyraźnie czuł się nieswojo. Hrabia, odprowadzając go do drzwi, szepnął mu kilka słów do ucha, na które Lucjan odpowiedział. – Jak najchętniej, panie hrabio, zgadzam się.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!