Hrabia Monte Christo. 53. Hossa i bessa
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Monte Christo drgnął. — O, na pewno pan tak nie myśli — rzekł. — Zresztą przybywa oto mój dowód. Wszedł Baptysta i stanął przy drzwiach z miną oczekującą. — Nie wiedziałem, że pan dziś do mnie przyjedzie, prawda? — No do licha. Jest pan człowiekiem tak nadzwyczajnym, że nie ręczym był za to. Ale za to z pewnością nie mogłem przewidzieć, że zaprosi mnie pan na obiad. No tak, to raczej prawdopodobne. A więc słuchaj, Baptysto. Co ci powiedziałem dziś rano, kiedy cię wezwałem do gabinetu? Abym po piątej nie wpuszczał już nikogo do pana hrabiego, odpowiedział służący. A następnie? Och, panie hrabio, wtrącił Albert. Nie, nie. Chcę koniecznie pozbyć się tej aureoli tajemnicy, jaką mi pan stworzył.
Granie roli Manfreda jest męczące na dłuższą metę. Chcę, aby ściany mojego domu były przezroczyste. Następnie... No, mów dalej, Baptysto. A następnie bym wpuścił tylko pana majora Bartolomea Cavalcantiego i jego syna. No, słyszy pan? Pan major Bartolomeo Cavalcanti wywodzi się z jednego najstarszych rodów Italii. Dante raczył wspomnieć o nim, pamiętasz Pana może nie, w dziesiątej pieśni piekła. A jego syn, uroczy młody człowiek, mniej więcej w Pańskim wieku i tak jak Pan wicehrabia, wchodzi właśnie w świat paryski z milionami swojego ojca. Major ma dziś właśnie przedstawić mi swojego syna, il continuo Andrèe, jak zwykliśmy mówić we Włoszech. Powierza go mojej opiece.
Do prawdy, jesteś pan, hrabio, najuprzejmiejszym człowiekiem pod słońcem, a pańska służba, jaka jest wyszkolona, zwłaszcza baptysta, nigdy nie udało mi się takiego dostać. Jeśli kiedykolwiek odprawi pan baptystę, proszę go zaraz przysłać do mnie. No dobrze, to jeszcze nie wszystko. Proszę pozdrowić ode mnie pana Cavalcantego dei Cavalcantiego, a jeśli przypadkiem chciałby ożenić syna, proszę mu znaleźć bogatą pannę z dobrego rodu, przynajmniej po kondzieli, ale za to baronównę po ojcu. Ja panu w tym pomogę. Ohohoho! Czy to aby nie za wiele? — Hrabio! — wykrzyknął Albert. — Sam pan nie wie, jaką by mi pan dał przysługę i jak bardzo byłbym panu oddany, gdybym dzięki panu pozostał jeszcze kawalerem, nawet gdyby to miało być jeszcze dziesięć lat.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!